KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 08 maj 2021
E-WYDANIE
OGNISKO POLSKIE
* OGNISKO NASZE TO WIĘCEJ NIŻ KLUB…
* DAJMY SZANSĘ OGNISKU
* BITWA O OGNISKO
* FROM VICTORIOUS OGNISKO BACK TO…
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
REWERS
FAWLEY COURT
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Kto mi powie, co to jest powwow?
2008.10.31 / Włodzimierz Fenrych
TAGI:
Share |
Miasteczko Moosonee położone jest nad Zatoką Hudsona na szerokości geograficznej Londynu, ale dla Kanadyjczyków to jest daleka północ. Klimat Moosonee istotnie różni się od londyńskiego. Lato jest wprawdzie upalne, nawet bardziej niż w Anglii, ale zimą temperatura dochodzi do minus 40 stopni. No, powiedzmy że jak na Kanadę, jest to średnio daleka północ.

Z Toronto można tam dojechać pociągiem, ale wyprawa trwa dwa dni. Warto ją odbyć, ciekawa jest już sama podróż pociągiem. Większość czasu pociąg jedzie przez las i z okien można zaobserwować, jak po kolei znikają z lasu poszczególne gatunki drzew: najpierw te słynne kanadyjskie klony, potem sosny i jodły, na końcu zostają tylko północne świerki. Nie takie, jakimi obsadzono Tatry, tylko czarne świerki tajgi, które zazwyczaj gałęzie mają tylko na czubku i dlatego las z daleka wygląda jak rząd wyciorów do butelek.
W Moosonee 80 proc. mieszkańców stanowią Indianie Kri. Miasto jest dwujęzyczne, co widać w oficjalnych napisach, które są i po angielsku, i w języku Kri. Wygląda to bardzo egzotycznie, bowiem język Kri ma swój własny alfabet, zupełnie niepodobny do łacińskiego. Położone na stałym lądzie Moosonee oraz leżąca na wyspie na środku rzeki Moose Factory to oficjalnie dwie odrębne miejscowości, ale tak naprawdę to są dwie połowy tego samego miasta. Taksówki wodne, czyli czółna z doczepionym motorkiem, śmigają pomiędzy nimi bez ustanku. Nazwa Moose Factory nie ma sugerować, że jest to fabryka łosi, tylko że jest to położona nad rzeką Moose faktoria Kompanii Zatoki Hudsona. Jest to najstarsza faktoria tej kompanii i jako taka jest też najstarszym anglojęzycznym osiedlem w Kanadzie. Jest tam kilka zabytkowych budynków, ale większość wyspy stanowi rezerwat Indian Kri. Turyści przyjeżdżają pociągiem do Moosonee, następnie pędzą taksówką wodną zobaczyć faktorię oraz położone na terenie rezerwatu Muzeum Kultury Materialnej Indian Kri. Po muzeum oprowadzają nastolatki, oczywiście ze szczepu Kri. W ogródku przy muzeum stoi kilka drewnianych konstrukcji, które młody człowiek z plemienia Kri po kolei objaśnia: to jest wigwam letni, to wigwam zimowy, tu jest łaźnia potna, tu zadaszenie dla bębnów w czasie powwow.
- W czasie powwow? Co to jest powwow?
- My tu mamy wielki powwow pod koniec lipca. Był trzy tygodnie temu.
- Nie pytałem o to kiedy, tylko co to jest. I po co się to organizuje.
-Po co jest powwow? Nie wiem tak naprawdę. Musi pan zapytać kogoś starszego – słyszę.
Wieczorem pytam o to Morrisa, który nadzoruje pole namiotowe, znajdujące się na innej wyspie, położonej pomiędzy Moosonee a Moose Factory. Taksówki wodne kursują na okrągło pomiędzy obiema miejscowościami, ale wokół namiotów jest las i cicho, a Morris się nudzi i lubi gadać z gośćmi. Też jest oczywiście ze szczepu Kri.
- Po co jest powwow? Nie wiem tak naprawdę. Trzeba by zapytać mojego brata. On się interesuje starymi tradycjami. Ostatnio nawet został szamanem.
- Czy mieszka w Moosonee?
- Nie, on mieszka daleko na północy…
Nie pojechałem dalej na północ. Pojechałem za to do rezerwatu Sześciu Narodów (czyli Irokezów) nad Grand River. Tam też pytałem po co jest powwow. Tam też mi odpowiadali, że mają u siebie powwow co roku w czerwcu, ale dodawali, że nie jest to irokeska tradycja, tylko Indian z prerii, dla Irokezów tak samo egzotyczna, co dla białych turystów. Tradycyjne ceremonie Irokezów odbywają się w Długim Domu, a tam się nie zaprasza osób z zewnątrz.

Z rezerwatem Sześciu Narodów nad Grand River graniczy rezerwat New Credit, w którym mieszkają Odżibweje. Tam doroczny powwow odbywa się w ostatni weekend sierpnia. Odżibweje to lud, który częściowo mieszkał na północnych preriach, zatem zapewne dzielił kulturę Indian prerii. Może od nich się dowiem, co to właściwie jest powwow?
Powwow w New Credit jest znacznie większy niż na odludziu w Algonquin Park. Więcej bębnistów – kilka bębnów i kilka grup grających na zmianę. Jest więcej tancerzy w fantazyjnych strojach, stroje też są bardziej wymyślne. Nawet weterani są szczególni – z sąsiedniego rezerwatu Sześciu Narodów, weterani, którzy walczyli jako sojusznicy aliantów w wojnach, maszerują na czele korowodu w mundurach… Sześciu Narodów. Oczywiście również z flagą Sześciu Narodów, czyli białą sosną i czterema kwadratami na fioletowym tle. Nawet świętych ognisk, do których biegają z garścią tytoniu dziewczyny w sukniach z dzwoneczkami, jest więcej – konkretnie trzy. Jest to tak zwany Powwow Trzech Ognisk – na pamiątkę dawnego sojuszu trzech plemion: Odżibwejów, Ottawów i Potowatomich.
Wieczorem wielka uczta dla wszystkich uczestników. Tekturowe talerze i plastikowe widelce, ale potrawy tradycyjnie indiańskie: irokeska zupa z dmuchanej kukurydzy i dziczyzny, odżibwejski dziki ryż. Ten ryż to wcale nie ryż, tylko zupełnie inna roślina rosnąca dziko nad Wielkimi Jeziorami, którą Odżibweje nauczyli się zbierać. Opowiada o tym nasz sąsiad przy stole.
- Nie da się tego uprawiać, to rośnie dziko tylko nad Wielkimi Jeziorami. Odżibweje wiedzą jak to zbierać. Trzeba podpłynąć czółnem w szuwary i młócić żywe rośliny prosto do łodzi. Kiedyś Sjuksowie mieszkali nad Wielkimi Jeziorami, ale oni nie wiedzieli jak się zbiera dziki ryż. Myśmy ich wygnali znad Wielkich Jezior na prerie. Dobrze się stało, dzięki nam Sjuksowie stali się silni.
Nasz rozmówca otwierał powwow, niosąc na czele korowodu laskę z orlimi piórami. Chyba powinien być poinformowany. Pytam, czy oni też uważają powwow za obcy wpływ kultury Indian prerii.
- Ha, Irokezi wszystkie swoje ceremonie robią w Długim Domu, gdzie nie zaprasza się obcych. My jesteśmy bardziej otwarci. Powwow to w dawnych czasach było spotkanie wielu plemion, czasem trwało ono kilka tygodni. Dziś trwa tylko przez weekend, bo ludzie muszą iść do pracy. Są też inne zmiany. Na przykład słomiany tancerz w dawnych czasach miał na sobie pęki słomy z preriowych traw, dziś ma ubranie z wielką ilością frędzli. Nie wszyscy też zdają sobie sprawę z duchowych treści tańca. Dziewczyny chcą mieć sukienki z dzwoneczkami, ale nie zawsze zdają sobie sprawę z odpowiedzialności. Taniec w sukni z dzwoneczkami jest modlitwą o uzdrowienie.
- No właśnie, widzę, że te dzwoneczki są zrobione z jakiejś blaszki. A z czego były kiedyś?”
- Od początku były z blaszek, konkretnie z puszek po tabace. Ten taniec nie jest taki stary, wprowadziła go Maggie White w latach trzydziestych. Mieszkała tu niedaleko, w rezerwacie Whitefish Bay w Ontario, zmarła w 1992 roku. Kiedyś jako dziecko była obłożnie chora, jej dziadek, szaman, miał wizję, po tej wizji zrobił jej suknię z dzwoneczków i kazał jej w tym tańczyć. Po tym tańcu ona wyzdrowiała. Później propagowała ten taniec. Istnieje tajne stowarzyszenie tancerek z dzwoneczkami, taką suknię dostaje się w czasie specjalnej ceremonii i potem trzeba ją z wielkim szacunkiem przechowywać. Nie powinno się w niej tańczyć podczas konkursów. Ale nie wszyscy to rozumieją…:
Jak on to powiedział? Maggie White zmarła w 1992 roku? Toż to niewiele wcześniej niż Czesław Niemen! Czy to możliwe, by to była tradycja aż tak świeża, praktycznie ciągle żywa? Czyli nie jest to przeżytek z czasów, kiedy Odżibweje ganiali po preriach za bizonami?

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 38799
Tak

29818
77%
Nie

8981
23%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat Warszawa | pierścienie nierdzewne | wiertło do metalu Marklowice | pellet Rybnik | suplementy diety produkcja witaminy
Das auto waschen Ingolstadt | cyklinowanie Sochaczew | okna Rybnik | artykuły żeglarskie | taubenabwehr wien