|
|
|
|
Przerwane milczenie
tytuł 1
tytuł 2
tekst
Nr 0 (00)
..................................................... do góry
Aleksandra Łojek-Magdziarz
Byli ekstremiści islamscy założyli think-tank, ośrodek badawczy, którego celem będzie walka z radykalizacją młodych brytyjskich muzułmanów, wykorzystywaniem
islamu dla celów politycznych, ideologizowaniem go i islamizmem.
Ośrodek ów jest odpowiedzią na częste zarzuty
niemuzułmanów, że nie widać wysiłkuze strony najbardziej zainteresowanych, by zmierzyć się z radykalizmem.

Rys. Jim McCluskey
W ubiegłym tygodniu w
British Museum odbyła się uroczysta inauguracja nowej organizacji
– Fundacji Quilliam. Ponieważ było to wydarzenie na skalę
światową, przybyły media z wszystkich stron świata i muzułmanie
różnych sekt.
Niedoszli terroryści przeciwko islamizmowi
Przewodniczącym Fundacji Quilliam został były członek Hizb-ut-Tahrir
(organizacji uważanej w wielu krajach świata, poza Wielką Brytanią, za
organizację terrorystyczną), Majid Nawaz, który spędził cztery
lata w egipskim więzieniu, poddawany systematycznym torturom.
Zastępcą Nawaza został Ed Husain, autor bestsellera The Islamist: Why I
Joined Radical Islam in Britain, What I Saw Inside and Why I Left,
który w czasie swojej burzliwej młodości rekrutował
rówieśników do radykalnych organizacji islamistycznych,
mających na celu utworzenie państwa islamskiego i walkę z niewiernymi.
– Jesteśmy przeciwko islamizmowi, bo w nim
tkwiliśmy i uważamy, ze najskuteczniejszą walką z radykalizacją młodych
muzułmanów będzie pokazanie im, czego powinni unikać, jak
zdradziecka jest droga islamizmu. Poza tym ważne jest, by zrozumieli,
że nie ma żadnej sprzeczności w byciu muzułmaninem i Brytyjczykiem,
muzułmaninem i Pakistańczykiem, itd.
Problemy europejskich muzułmanów
Nawaz i Ed, obaj praktykujący muzułmanie, od pewnego czasu ubolewali nad milczeniem tzw. umiarkowanych muzułmanów.
– Milczenie już nie wystarcza, trzeba wziąć
się do działania – powiedział „Nowemu Czasowi” Ed
Husain.
Twórcy pierwszego takiego ośrodka w Wielkiej
Brytanii, a może i na świecie, podkreślają różnice pomiędzy
islamizmem a islamem.
– Islamizm to upolityczniona ideologia,
która posiłkuje się islamem – powiedział Nawaz. –
Ekstremiści traktują Boga jak swoją własność.
Obecny wśród panelistów Abdul Awiz
al-Buchari, potomek jednego z najwybitniejszych znawców prawa
islamskiego, (który w VIII wieku skompilował hadisy, drugie co
do ważności źródło prawa islamskiego poza Koranem), obecnie
pracujący na rzecz dialogu palestyńsko-izraelskiego w Jerozolimie,
powiedział, że muzuł-
manie w Europie muszą się zmierzyć z większymi trudnościami niż muzułmanie żyjący na Bliskim Wschodzie, niż Palestyńczycy.
– Jeśli nie można określić, kim się jest,
wtedy jest się w pułapce, można łatwo dostać się pod niedobre wpływy
– ostrzegał. – Młode pokolenia muzułmanów w Europie
znajdują się w trudnej sytuacji, chcą być jak ich sąsiedzi, żyć jak
oni, ale jednocześnie pragną trzymać się swojej tradycji. I my mamy
obowiązek im w tym pomóc. To nasza odpowiedzialność wobec
społeczeństwa, w którym żyjemy.
Eksradykałowie znają niebezpieczeństwo
Timothy Garton Ash, wybitny historyk z Cambridge University,
deklarujący się jako liberalny ateista, jest jednym z doradców
Fundacji.
– Musimy ustalić, jakie jest niezbędne minimum
jeśli chodzi o nasze wspólne wartości w wolnym społeczeństwie.
Jest to na pewno daleko posunięta wolność słowa (ale wcale nie
nieograniczona, moim zdaniem), zapewnione prawa kobiet, wolność
sumienia i wzajemny szacunek, na który należy zasłużyć –
powiedział. Fundacja Quilliam ma ogromną przewagę, bo tworzą ja ci,
którzy WIEDZĄ. Kilka lat temu wyszła w Anglii książka byłych
komunistów, pt: The God that Failed, która pozwoliła tym,
których komunizm wciąż kusi, zrozumieć jego istotę. Ekskomuniści
stali się zażartymi krytykami idei komunizmu, ponieważ znali jego
zasady, doktrynę, język. Tak samo może być w przypadku ośrodka
badawczego, składającego się z eksradykałów. Oni mogą
pomóc zrozumieć nam, co się dzieje w społeczności muzułmańskiej
w Wielkiej Brytanii.
Wrogowie Fundacji
Jemina Khan, założycielka Free Pakistan Movement, ambasador UNICEF w
Wielkiej Brytanii, była żona Imana Khana, która przeszła na
islam, poproszona o wsparcie fundacji, początkowo odmawiała.
– Nie jestem idealną muzułmanką, więc
stanowię łatwy cel dla tych, którzy chcą podważyć moją
wiarygodność, a tym samym wiarygodność fundacji – przyznała.
Jemina bowiem jest już celem ataków nie
wprost. Dzień przed inauguracją, kiedy przygotowywałam się do mojego
reporterskiego działania, dostałam złośliwy email od jednego z
wyznawców islamizmu, w którym znalazłam link szkalujący
dobre imię twórców Fundacji w sposób bardzo
emocjonalny i kontrowersyjny. Znajdowały się w nim, między innymi,
zdjęcia Jeminy w krótkich spodenkach, zdjęcia Nawaza w klubie
nocnym i mocne oskarżenia o nieislamskość całego przedsięwzięcia.
– Ale Ed Husain wysłał mi SMS, że „jeśli
ciemna strona zignorowałaby nasze wysiłki, oznaczałoby, że
wygrała” – powiedziała Khan.
Jemina wychowuje swoich synów jako praktykujących muzułmanów.
– Martwi mnie to, że starszy z nich przechodzi kryzys tożsamościowy – przyznała.
Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni
Jedną z osób biorących udział w dyskusji była pisarka Rachel
North, która przeżyła zamachy londyńskie. W dniu tragedii
jechała feralnym pociągiem linii Piccadilly.
– Pamiętam, jak pociąg opuścił stację King
Cross Saint Pancras… Wtedy wybuchła bomba… Pamiętam, jak
było ciemno, jak nie mogłam złapać tchu, jak wszyscy nie mogliśmy
oddychać. Leżąc w ciemnościach, uniknęliśmy jednak innej tragedii
– paniki. Leżeliśmy, trzymając się za ręce, nie wiedząc, kto jest
obok, czyją dłoń trzymamy. Nie miało to znaczenia, najważniejsze było
to, że to był drugi człowiek. Dlatego sądzę, że Bóg był z nami,
nie w uczynku tych, którzy w jego imię się wysadzali, ale w tych
uściskach dłoni.
Rachel, od czasu zamachu, intensywnie działa na rzecz pokoju.
– Oczywiście, niektórzy z moich
pociągowych przyjaciół – bo zaprzyjaźniliśmy się
później do tego stopnia, że na moim weselu tańczyło 30 moich
„pociągowców”… takie doświadczenie bardzo
zbliża… odczuwali gniew, zadawali pytanie, dlaczego muzułmanie
to zrobili, dlaczego tak się stało? Ale kiedy w Finsbury Park
zobaczyłam na meczecie koraniczny napis głoszący, że ten, kto zabije
jednego człowiek zabija cały świat, pomyślałam, że w życiu wszyscy
jesteśmy takimi pasażerami metra… wspólnie jesteśmy
odpowie-dzialni za losy naszego społeczeństwa.
– Byliśmy wszyscy przyzwyczajeni do
widoku ciał w Afganistanie czy Iraku, nie przypuszczaliśmy, że taki sam
widok będzie naszym udziałem w Londynie. Dlatego wspieram Fundację,
która pokazuje, że islam nie jest wrogiem, ale częścią naszego
społeczeństwa.
Takiej otwartej dyskusji, spotkania kultur,
potrzebujemy wszyscy, bez względu na wyznanie i miejsce w
społeczeństwie.
|
|
|