KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 25 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Miasto świateł
2008.10.17 / Marcin Piniak
TAGI: polskie drogi Łódź
Share |
Łódź sprawiła, że zacząłem marzyć - David Lynch

W oknach zamglone ludzkie sylwetki. Zapach miasta – gęsty i ociężały. O tej godzinie wszystko spowalnia, nieznajomi nikną w ciemnych bramach, ulice milkną nagle i niespodziewanie. Pozostają sztuczne światła, tysiące małych jasnych punktów, a w ich jądrach tysiące anonimowych twarzy. Zupełnie jak te na tych małych drewnianych krążkach. Niewidzialne życia. Twarze wyłowione z ulic wielkich miast. Asia szyje małe poduszki. To na kolana. Już niebawem użyją ich mieszkańcy Liverpoolu, by zobaczyć jej projekt Invisible Lines w przestrzeni miejskiej podczas biennale na ulicach dzielnicy Garston. Pochylą się, by dojrzeć niewidzialne twarze obcych ludzi z obcych miejsc. Wiele z nich jest stąd.

W refleksach świateł na burych szybach tramwaju nr 2 widzę smugi popielatych twarzy, przebite widokami odrapanych kamienic, szklanych banków, plastikowych bud i blaszanych kontenerów. Prostytutki pod bankiem PKO na Zachodniej malujące usta, zataczający się człowiek z reklamówką Biedronki. Kobieta z różańcem odmawia wieczorną modlitwę w takt kołyszącego się wagonu. Czerwona fala ulicznych świateł. Za oknem wyrastają nagle nowe hotele, galerie, salony. Jednocześnie miasto się rozpada. Odlatują tynki, tablice, okna i ściany.

Tutaj wciąż ma się coś ruszyć, ale nikt za bardzo nie wie kiedy. Trzeba wierzyć. Podobno to przez płaskie dachy – jak mówi Radek – wszystko tonie, nim zdąży wypłynąć. Taki Kraków, Wrocław ze strzelistymi dachami potrafi kumulować energię wzrostu i rozkwitu. Tutaj jest płasko i nudno. W gazetach piszą, że będzie dobrze. Robią ładne zdjęcia, na których jest kolorowa Łódź. Stolica kultury 2016. Kosmiczny tramwaj podmiejski i przystanki z systemami grzewczymi. Elektroniczne tablice jak w Londynie. Na Piotrkowskiej dominują sklepy z używaną odzieżą i salony błyskawicznych pożyczek i kredytów. Wielu wyjechało. Wielu wróciło. Zaczynają studia, kupują mieszkania i samochody. Spłacają kredyty. Jakoś żyją. Nie jest przecież tak źle. Miasto trwa.

Moja Łódź to pajęczyna kilku ulic. Zacisza skąpanych w blasku klatek schodowych o zapachu szczyny i starości. To ławka na przeciw szyn kolejowych przy ulicy Kopcińskiego i zapadnięte chodniki na starych Bałutach. Pieśni starych kobiet w cerkwi przy ulicy Piramowicza 12, gdzie kiedyś był sierociniec. Strzeliste kominy elektrowni EC-2 przy Wróblewskiego. Dach jednej z kamienic na ulicy Pryncypalnej, skąd patrzyliśmy z Piotrem na spadające gwiazdy. Antykwariat Silva Rerum przy Piotrkowskiej 147. Kino Charlie z kilkoma czerwonymi fotelami w korytarzu. Klub Jazzga nazwany przez nas Mordorem z nieodłącznym inwentarzem garstki stałych bywalców. Smak porannego papierosa przy pomniku Kościuszki i naleśników z serem w barze przy Narutowicza.

Ulica Wschodnia o poranku. Kiedyś w tym miejscu odebrałem kilka mocnych ciosów od panów z czerwonymi karkami. Dokładnie w tej bramie, gdzie mieści się redakcja „Tygla Kultury”, pod numerem 49. Bolało. Teraz opustoszała ulica tonie w słońcu, wiatr porusza delikatnie biało-czerwone flagi i rozwiewa plastikowe torby po chodnikach. Kilka numerów wcześniej pod 45 swoją siedzibę mają Białe Gawrony – Fundacja na rzecz Kultury Żywej. Młodzi, pełni zapału ludzie, którzy chcą coś zmienić. Na murze żółty napis: „Bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć” i niebieski: „Każdy człowiek to skarbnica cudów”. Jak tych kilku panów pijących tanie wino na klatce, rzucających ukradkiem gniewne spojrzenia. Z otwartych okien wybrzmiewają „niedzielne Polaków rozmowy” z akcentem na k..wa. Żywa kultura śródmieścia. Gwiazdy Dawida pomiędzy R a S rzucane na ściany w pośpiechu przez kiboli ŁKS-u.

Jednak w czerwcu nad Wschodnią wzeszło słońce entuzjazmu. Białe Gawrony wzlatując pod prąd utartych stereotypów o monotonii i brzydocie ulic śródmieścia dzięki własnej inicjatywie i pomocy równie energicznych osób zalały szare przestrzenie ulicy kolorami tańca, farby, rytmu i spirali żywego ognia. Za szereg dobrych imprez odpowiedzialne jest także prężnie działające Łódź Art Centre przy Tymienickiego 3, organizujące w ostatnim czasie duży ambitny projekt muzyczny „Łódź Alternatywa”, gdzie zagrała czołówka łódzkiej sceny niezależnej i kilka zaproszonych kapel. Coś organizują. Nie jest przecież tak źle. Miasto trwa kulturalnie. W dość brutalny sposób podsumował Łódź Maciej Werk, lider zespołu Hedone, niezależny producent i twórca łódzkiej wytwórni muzycznej Love Industry podczas „Łódź Alternatywa”: „Moje miasto, nasze miasto i twoje miasto Łódź jest jednym wielkim burzącym się syfem”.

Pozostając niejako w muzycznych klimatach przypomina mi się, kiedy przed laty Wiktor Skok, lider industrialnego zespołu Jude oraz aktywny animator kultury w tym mieście, na pytanie o genezę nazwy Jude odpowiedział: „To proste – wzięła się niejako z ulicy. Znasz to miasto i jego mury. Myślę, że była jak najbardziej odpowiednia w miejscu naszego pochodzenia, w klimacie, w którym powstaliśmy. To jest Łódź”.

Jednak jest pięknie w to niedzielne przedpołudnie, kiedy Park Staszica tonie w żółci i czerwieni opadających liści. Spotykam Mariana, który prosi o papierosa. Jest zatrudniony jako sprzątacz. Tysiąc na miesiąc, żadnych nadgodzin i premii. – Wegetacja – mówi, paląc nerwowo papierosa. Jednak nie chce wyjeżdżać. To jest jego miejsce – miasto permanentnej recesji, które oswaja w braku i niedokonaniu. Miasto, które osacza marazmem i wszechogarniającą apatią mijanych twarzy na każdym rogu. Miasto oderwanych mikroświatów i osamotnionych nisz, które z uporem próbują przeciwstawić się szarości. Miasto migocących świateł w pudłach szarych bloków. Refleksyjne, mroczne i bezlitosne. Miasto marzeń i urojeń.

Śliwowica ma ostry, palący smak, szybko obiega korytarze żył. Duży pokój na Gdańskiej nabiera cieplejszej barwy i mocniejszego kontrastu.

Julek jest Francuzem. Właśnie wrócił z wieczoru kawalerskiego. Wypili dużo wódki. Siedem butelek na pięciu, do tego schabowy, żur, kiełbasa. Pyta, dlaczego Polacy tyle piją. Po siódmej flaszce ich wyproszono. Kolega wymiotował.

Sobota. Dochodzi północ. Za oknem miasto świateł z jedną ulicą.
Drogą wewnętrzną.

Tekst i zdjęcia: Marcin Piniak

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29240
Tak

24324
83%
Nie

4916
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | liny nierdzewne | masaż gdańsk | węgiel Radlin | wykrawarka rewolwerowa
Zespół muzyczny Krapkowice | łańcuchy nierdzewne | Lekarz rodzinny Radlin | szczepienia dla pracowników Wodzisław Śląski | industrieklettern wien