KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 17 styczeń 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Sting – złodziej z Soho
2008.12.12 / Gabriela Jatkowska
TAGI: reportaż
Share |
Człowiek żyjący poza prawem, prawo obchodzący, kradnący, co się da, kiedy się da i sprzedający, komu się da. Czasem za bezcen, dobry laptop „chodzi” u niego nawet za 20 funtów. Uzależniony od kokainy, bez przyszłości, mówiący o sobie „nobody”. Nazywają go Stingiem, choć z gwiazdą rocka ma niewiele wspólnego, poza niezwykłym podobieństwem do piosenkarza. Sting, człowiek żyjący z dnia na dzień jest przykładem smutnej rzeczywistości tego miasta, gdzie bieda styka się z ostentacyjnym, przetaczającym się różowymi limuzynami bogactwem.

Soho – dzielnica w sercu Londynu, gdzie przestępczość jest regułą. Przybywam na miejsce około godziny 22.00. Pytam o Stinga. Na pierwszy ogień idą rykszarze, którzy znają dzielnice rozkoszy jak własną kieszeń. Wszyscy go widzieli, przed chwilą miał coś do sprzedania. Ochroniarze z okolicznych barów przytakują, że coś o nim słyszeli. Inni z niedowierzaniem pytają, czy mam na myśli znanego piosenkarza. Prostytutki, dealerzy z lekkim przestrachem w oczach („jesteś z policji, czy co?”) dodają, że jest postacią znaną na ulicach Soho. Transwestyta o imieniu Sarah jest bardziej zainteresowana swoją historią, niż osobą, której poszukuję. Daje mi do zrozumienia, że dla niej ten człowiek to zero. – Ostatnie Boże Narodzenie spędziliśmy razem, u wspólnego znajomego, Dana. Dan jest fotografem, ze Stingiem wszędzie łaził cały miesiąc, powstał z tego niesamowity projekt (www.oblio.co.uk/the bicycle thief).

– Nie lubię tego gościa. Fakt, wszyscy go znają, ale przecież sprzedałby swoją matkę za marnych parę funtów, by sobie załadować herę. Wiesz o co mi biega, to zwykła szmata, złodziej, kradnie co popadnie – podsumowuje Sarah. Coś jednak podpowiada mi, że poza oczywistym faktem przynależności do półświatka, ma w sobie ów złodziej z Soho jakąś trudną do zdefiniowania magię.

Mijają godziny, nagle dostaję cynk od jednego z rykszarzy – pojawił się pod O Bar. Gdy w końcu udaje mi się go dorwać, doznaję lekkiego szoku. Straszliwie wychudzony, w zaplamionych ciuchach, z rozbieganym wzrokiem. – Możemy pogadać? – pytam od razu. – Nie teraz, muszę kupić jakieś dragi. Jak chcesz, możemy pogadać jutro, tu jest mój adres.

Kiedy po czterech dniach nieustannego ustawiania się ze Stingiem trafiam do jego pokoju w hostelu we wschodnim Londynie, nie posiadam się ze szczęścia. Rezultat jest niesamowity, bowiem człowiek ten całkowicie się przede mną otwiera.

– Czy mogę używać twojego imienia dla potrzeb artykułu? – pytam. – Jasne – odpowiada bez namysłu. Zaczyna swą historię od pokazywania mi codziennych zdobyczy, kolekcji znaczków, sprzętu grającego. – Chcesz coś kupić? Nie traci czasu – myślę. Jego specjalność to rowery. Chlubi się, że potrafi ukraść sześć rowerów w ciągu nocy. Najczęściej sprzedaje je za bezcen, by pozbyć się kłopotliwego balastu i zrobić szybką kasę.

– Zostałem złodziejem przez mojego ojczyma. Ojca nie znam, ojczym nigdy mnie nie lubił. Trafiłem do poprawczaka w wieku lat 14. Tam nauczyłem się pierwszych sztuczek. Jako piętnastolatek musiałem opuścić dom i zacząć żyć na własny rachunek. Walczyłem. Imałem się różnych prac. Kitchen porter, mini cab driver, ochroniarz. Ochraniałem nawet Kena Livingstone’a, kiedy nie był jeszcze znany. Zaczęły się pojawiać kobiety. Zniszczyły mi życie. Zostawiłem im wszystko – młodość, mieszkanie, samochód. Wylądowałem na bruku. Chciałem popełnić samobójstwo. Na świecie była już trójka moich dzieci. O jednej z córek, Clarze, dowiedziałem się po 12 latach. Nigdy jej nie widziałem. Syna poznałem, gdy kiblowałem w kiciu. Przyszedł i powiedział: „Cześć. Jestem Wicky. Twój syn”. Przeżyłem szok. Zacząłem brać dragi, kraść. To był jedyny sposób, by utrzymać się na heroinowej powierzchni. Ćpam za około 100 funtów dziennie. Wiesz, zarabiam więcej niż normalni ludzie. Mam swoich stałych klientów, zamawiają różne rzeczy. Ale najczęściej chcę sprzedać szybko. Take it, take it, take it. Wciskam towar do ręki. I ludzie biorą. – Jestem szybki, szybki jak Ninja. To moja właściwa ksywa. Stinga wymyślił Dan (fotograf). Nie wiem, dlaczego.

Im więcej poznaję szczegółów z jego życia, zaczynam rozumieć, skąd ta moja fascynacja. Jest w nim jakiś ból istnienia, rezygnacja z sytuacji, w jakiej się znalazł, jakaś niemożność wyjścia z szufladki złodziejstwa, do której wszyscy go przypisali. Jest złodziejem, to jego fach. Ale chciałby żyć inaczej. Przyznaje, że jest nieszczęśliwy, uzależniony od cracku, heroiny, nie ma przyjaciół. Musi zdobywać kasę, by żyć, tak jak żyć już nie chce.

– Wiesz, gdybym kogoś poznał, nie musiałbym brać, kraść. Znalazłbym pracę, zaczął normalnie żyć.

Mrzonki o normalności nie opuściły tego 43-letniego Anglika, który przegrał życie. Co sprowadziło go na ścieżkę przestępstwa? Czy jest to klasyczny model przestępcy, na którego całym życiu zaważyło fatalne dzieciństw? Czy zwyczajne szukanie dziury w całym i niemożność przyznania się, że życie zniszczył sobie sam? Czy próba wywołania we mnie współczucia jest sprytnym manewrem podejścia mnie i wyłudzenia kasy, czy też rzeczywiście zależy mu, by wypaść jak normalny człowiek, który upadł, bo życie nie dało mu wyboru?

Robię mu zdjęcia. Chętnie pozuje, chce wyglądać ładnie, schludnie. – Chcę, żebyś pokazała mnie nie tylko jako złodzieja. Przedstaw mnie w dobrym świetle. Przyczesuje włosy, by się lepiej prezentować. Pokazuje mi swoje rysunki, naszyjnik utkany z dwudziestu SIM Card, które są ważne, ale telefonu mieć nie chce. – Za dużo ludzi do mnie dzwoniło. Miałem tego dosyć.

Podczas rozmowy trzy razy wciąga crack. Nie chce, żebym go wówczas fotografowała. – Wiesz, Dan zrobił mi te zdjęcia, byłem cały czas na haju. Dopiero później zdałem sobie sprawę, że wyglądam na nich jak śmieć. Nie chciałem mu na to pozwolić, ale kiedy ćpasz, nie masz kontroli nad swoim życiem.

Idziemy do pubu. Pisze wiersz. Spowiedź, rzucona w oczy, prawda. Oto ja. Narkoman. Człowiek nikt. Żegnam się z nim mając mieszane uczucia. Jest złodziejem, żyje na marginesie życia, ciągle zaćpany, bez perspektyw. Ale to w końcu my, ci normalni, wypłacamy mu dniówkę, kupując kradzione, być może od naszych znajomych, rzeczy.

Życie toczy się swym codziennym torem. Sting oddala się swoim charakterystycznym kulejącym krokiem, by wydrzeć z bogactwa Soho ile i co się da...

Tekst i fot: Gabriela Jatkowska

***

WIERSZ STINGA

My name is Mr Heroin/Known by all as a deceiver of men
I entered this country without a passport
And ever since then I've been hunted and sought
I'll go up your nose and in a vein
I'll make you so high
I'll drive you insane
I'll make a rich men poor
I'll take a virgin and make her a whore
I'll take a beauty and ravish her looks/I'll take an honest man and make him a crookSo my friend, head the message
and take the reins/hold on real well
the great horse of heroin will take you to HELL

Nazywam sie Mr Heroin
Znany jako oszust ludzkości
Pojawiłem się w tym kraju bez paszportu
I odtąd próbują upolować, znaleźć mnie
Wciągniesz mnie nosem, załadujesz w żyłę
Sprawię, że będziesz na haju
Doprowadzę cię do szaleństwa
Sprawię, że bogaty stanie się biednym
Dziewicę przerobię na dziwkę
Zohydzę piękno
Przerobię człowieka uczciwego w oszusta
Tak więc, mój przyjacielu, weź pod uwagę moją wskazówkę
Przejmij władzę
Trzymaj się
Bo niezwyciężona heroina pociągnie cię za sobą do PIEKŁA

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 26292
Tak

21950
83%
Nie

4342
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | wkręty nierdzewne | masaż gdańsk | Leczenie poronień | czaszkowo-krzyżowa Cieszyn
sprawy cywilne wodzisław śląski | zawiasy nierdzewne | matedukacja | szczepienia dla pracowników Wodzisław Śląski | aurum kronopol wodzisław rybnik