KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 17 styczeń 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Nasza kadra nie ma lidera
2010.12.20 / Łukasz Żurek
TAGI:
Share |
Michał Probierz namaszczony na selekcjonera? Na pewno nie. Gdyby w tej plotce było chociaż trochę prawdy, na pewno bym o tym wiedział – zapewnia Zbigniew Boniek. Najpierw był boiskową gwiazdą, potem selekcjonerem. Dzisiaj jest tylko kibicem reprezentacji Polski. Ale takim, którego wszyscy uważnie słuchają. Bo Zbigniew Boniek to w medialnym pejzażu postać opiniotwórcza. Katalizator pustych półprawd, zbyt głośnych lamentów i tanich podniet.

Kadra zaliczyła krótki rekonesans na tureckiej ziemi. Wierzył pan, że ktoś zachwyci selekcjonera tuż po zakończeniu rozgrywek ligowych?
– Sezon jest zamknięty. Taka eskapada do ciepłego kraju reprezentacji ani nie zaszkodzi, ani nie pomoże. To w ogóle jakiś temat zastępczy. Jest okres świąteczny, czas rozejrzeć się za prezentami.

Z tej odpowiedzi trudno wywnioskować, czy zalicza się pan do grona krytyków, czy popleczników obecnego szefa kadry.
– Ani tu, ani tu. Zaliczam się do tej trzeciej grupy – do grona sympatyków drużyny narodowej. Kibicuję reprezentacji zawsze i wszędzie. Jeśli kiedyś Biało-czerwoni mieli w światowym rankingu nieco mocniejszą pozycję niż dzisiaj, to mam nadzieję, że również ja dołożyłem do tego jakąś cegiełkę. Teraz kadra jest w trakcie budowy i bardzo chciałbym, żeby Frankowi się udało.

Jak się nie uda, to mamy już wariant zastępczy. Jeśli wierzyć przeciekom z PZPN, po obecnym selekcjonerze kadrę przejmie Michał Probierz...
– Przecieki? To tylko plotka. Gdyby było w tym chociaż trochę prawdy, na pewno bym o tym wiedział. Co nie znaczy, że kiedyś w przyszłości Michał Probierz kadry nie obejmie. Na razie świetnie mu idzie w roli trenera klubowego. Reprezentację kraju powinien obejmować ktoś, kto powoli kończy szkoleniową karierę i ma bardzo bogaty bagaż doświadczeń. Probierz nie jest taki, że ktoś mu coś zaproponuje, a on od razu podskakuje i klaszcze z radości. Jestem pewien, że podchodzi do tematu z dystansem.

Ale o dystans trenerom kadry, ogólnie rzecz biorąc, trudno. W 2001 roku, tuż po wygranych eliminacjach mundialu, Jerzy Engel powiedział, że selekcja została zakończona. Teraz, kilkanaście miesięcy przed Euro 2012, Franciszek Smuda twierdzi, iż formacje pomocy i ataku ma już gotowe.
– Nie będę rozstrzygał, czy takie wypowiedzi, udzielone publicznie, można kwalifikować jako błędy. Selekcjoner ma zaufanie do konkretnej grupy piłkarzy, na nich stawia i nikt mu tego nie zabroni. Czy ma rację? To zawsze wychodzi w praniu. Jeśli ktoś jest pewny miejsca w drużynie, zawsze niesie to za sobą konsekwencje złe i dobre. Bo z jednej strony piłkarz czuje się mocno dowartościowany, ale z drugiej – łatwiej takiemu pewniakowi spuścić z tonu i osiąść na laurach. Nie każdy jest tak samo odporny na komplementy.

Na razie nie mają z tym problemu nasi obrońcy, którzy zawodzą notorycznie. Lekarstwem na dziurawą defensywę ma być naturalizowanie obcokrajowców. Taki zamysł budzi jednak spore kontrowersje.
– Jeśli Arboleda chce zostać Polakiem, to pewnie złoży odpowiednie papiery i dopnie celu. Ale trzeba na ten problem spojrzeć inaczej. Czy on chce mieć polski paszport dlatego, że jest w naszym kraju pięć lat, czy dlatego, że chce grać w piłkę z białym orłem na piersi? Tego pytania tak naprawdę nikt mu jeszcze nie zadał. Pamiętajmy też o innym aspekcie tematu – kadra to szczyt jakiejś góry. Arboleda czy Perquis mogą kadrze pomóc, ale na rodzimy system szkolenia nie wpłyną. Ich debiut w drużynie narodowej nie spowoduje większego dopływu talentów z dołu. Jeśli w naszej kadrze zagra kilku naturalizowanych graczy, to nic złego się nie stanie. Ale jakbym się miał po meczu napić piwa z grupą reprezentantów, w której żaden nie mówi po polsku, to pewnie czułbym się trochę dziwnie.

À propos alkoholu. Odsunięcie od kadry Artura Boruca było rozsądnym posunięciem? Trudno uwierzyć, że w reprezentacji zagra dopiero za kadencji na przykład Probierza.
– Dla mnie ten temat jest w zasadzie skończony. Trener Smuda powiedział wyraźnie, że Boruca już nie powoła, a będzie konsekwentnie stawiał na Łukasza Fabiańskiego. I ma do tego prawo. Marcelo Lippi na ostatni mundial też nie wziął Antonio Cassano, mimo wielu protestów. Mógł sobie na to pozwolić, bo był selekcjonerem. Czy Franz zmieni zdanie w sprawie obsady bramki? Nie podejrzewam. W życiu trzeba się posuwać do przodu, nie do tyłu. Z drugiej strony wiadomo, że tylko krowy nie zmieniają poglądów, więc dzisiaj niczego nie można wykluczyć. Nowe okoliczności mogą spowodować zmianę obecnego układu. To kwestia argumentacji, jaką będzie dysponował Boruc. Wszyscy wiemy, że to klasowy bramkarz – na ten temat nie musimy dyskutować.

Nie sądzi pan jednak, że obecny selekcjoner czasem szybciej mówi niż myśli? W drużynie narodowej miała grać tylko młodzież, tymczasem Michał Żewłakow pożegnał się z kadrą całkiem niedawno i to niekoniecznie ze względu na zaawansowany wiek.
– Nie będę tego oceniał.

Spytam w takim razie inaczej. Zgodzi się pan, że obecny selekcjoner ma spore rezerwy, jeśli chodzi o tzw. politykę medialną?
– W Polsce nie ma czegoś takiego, jak polityka medialna. Bo jakkolwiek Franek by się starał, to większość dziennikarzy i tak pisze to, co chce. Byłem selekcjonerem przez pięć miesięcy, zrezygnowałem z posady wyłącznie ze względów prywatnych. Ale w tym czasie zdążyłem się przekonać, że to, jak szef kadry żyje z mediami, nie ma wielkiego wpływu na jego pracę.

Nie trzeba być jednak ekspertem, by wiedzieć, że gdyby Mistrzostwa Europy zaczy-
nały się za tydzień, mielibyśmy uzasadnione powody do lęku.

– Trudno jednoznacznie się do takiej tezy odnieść. Przecież półtora roku, które nam zostało, to tak naprawdę wieczność. W tym czasie do kadry mogą wskoczyć dwa lub trzy talenty, które akurat eksplodują. Ale i ci, którzy do tej pory nadawali zespołowi ton, mogą popaść w kłopoty zdrowotne. I wtedy wszystko stanie na głowie. To prawda, że tegoroczne wyniki reprezentacji przesadnym optymizmem nie napawają. Ale ogólnie zalecam dystans – bo ani nie było tak tragicznie w meczach przegranych, ani nie było się czym zachwycać, gdy okazywaliśmy się lepsi od rywala.

Zachwytów nikt nie szczędził, kiedy kadra miała dwóch liderów: Zbigniewa Bońka i Kazimierza Deynę. Jeśli wierzyć historykom i gawędziarzom, niespecjalnie za sobą przepadaliście. Dzisiaj chcielibyśmy mieć takie problemy.
– Myśmy za sobą nie przepadali? Kto tak twierdzi? Wie pan, kiedyś była namalowana na płocie d…, ktoś chciał pogłaskać i wbił sobie drzazgę. Prawda jest taka, że byliśmy bardzo dobrymi kumplami. W tamtych czasach reprezentacja liderów miała wielu. Nawet jeśli ktoś nie był najlepszy na boisku, to nie znaczyło, że nie ma predyspozycji do liderowania drużynie. Dzisiaj w Polsce lubimy model sportowca skromnego i tylko takich wynosimy pod niebiosa. Może dlatego, że ktoś myli pewność siebie z zarozumiałością. A ja cały czas twierdzę, że jak ktoś jest przesadnie skromny, to zawsze musi być tego jakaś przyczyna.

W kadrze nie mamy dzisiaj lidera z prawdziwego zdarzenia?
– Słuchając i obserwując, co obecni reprezentanci mówią i jak się zachowują, to ja takiego lidera nie widzę. Ale – jak to się mówi – sytuacja może dojrzeć. Półtora roku, czyli wieczność.

Rozmawiał: Łukasz Żurek

Komentarze:
FC Slough (03.01.2011) Boniek żadnej Ameryki nie odkrył. Lidera reprezentacji nie ma od dziesięcioleci, niestety...

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 26298
Tak

21956
83%
Nie

4342
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | pręty nierdzewne | dom opieki Żory | Rozwód Rybnik | suplementy diety produkcja
Zespół muzyczny Kędzierzyn Koźle | pręty gwintowane nierdzewne | szkolenia energetyczne sandomierz | badanie lekarskie Wodzisław Śląski | botox gdańsk