KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 26 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Pożegnania nadszedł czas
2010.12.20 / V. Valdi
TAGI:
Share |
Nie lubię pożegnań. Tych nagłych szczególnie. Nie łatwiej jest z tymi planowanymi, o których wiemy, że nadchodzą i któregoś dnia trzeba będzie się z nimi zmierzyć. Czy jednak można zaplanować pożegnanie? Nie łatwo jest i tym razem. Od roku wiedziałem, że któregoś dnia przyjdzie mi napisać ostatni felieton, że 2010 się skończy i już. Tylko o czym tym razem?
Mógłbym się pokusić o nostalgiczne podsumowanie mijającego roku, ale jak opisać cały rok w kilku zdaniach? Które wydarzenie zasługuje na uwagę, a które już nie?

2010 był rokiem burzliwym: w polityce wrzało jak nigdy, katastrofy nas przygniotły, gospodarka dostała zadyszki, a nam pewnie czkawką będzie się odbijać jeszcze przez lata. Przekonaliśmy się na własnej skórze o tym, jak bardzo nasze codzienne życie od tych wszystkich zawirowań jest uzależnione. My? No, przynajmniej ci, którzy zakotwiczyli w Londynie. Tak jak ja. Szczęściarze…

Szczęściarze! Okazuje się bowiem, że wcale nie jest tak łatwo zostać mieszkańcem Londynu, jak by się nam to mogło wydawać. Moja koleżanka z Nowego Jorku o tym, by pomieszkać w Europie, mówiła od lat, ale dopiero w tym roku udało się jej ten plan zrealizować. Długo dojrzewała do tego, by uzmysłowić sobie, że amerykański sen o potędze już jej się nie przyśni i trzeba wsiąść sprawy we własne ręce. W lutym przyleciała do Londynu. Oficjalnie w odwiedziny do koleżanki, która wcale nie musiała jej przekonywać, że Londyn to jest to – zakochała się w mieście natychmiast. Znalazła też nowego chłopaka, na imię ma Jurgen i mieszka w Londynie od lat. Decyzja była prosta: ona też zostaje. I wtedy zaczęły się schody.

Londyn nie jest najtańszym miejscem, pieniądze znikają tutaj bardzo szybko. Maria musiała znaleźć pracę, by przeżyć. Nie wiedziała tylko, że jako obywatelka USA potrzebuje wizy, inaczej nikt nie będzie się ważył zatrudnić jej legalnie. – Jak to wizy? Przez długi czas nie potrafiła zrozumieć, że nie jest obywatelką Europy, że my Amerykanów zaczynamy w Europie traktować tak, jak oni nas – Europejczyków – u siebie.

Wizy, zezwolenia o pracę, prawo pobytu – wszystko to doskonale znamy. Jest tylko jeden mały problem: Amerykanie nie potrafią uwierzyć, że ktoś może tego od nich wymagać. Moja koleżanka też. Jedna wizyta w amerykańskiej ambasadzie, kilka w Home Office, w końcu musiała pojechać do Nowego Jorku i tam starać się o wymagane papiery. Wypełniła wnioski, wpłaciła i... wizy nie dostała. Okazuje się, że jej kwalifikacje zawodowe nie dały jej odpowiedniej liczby punktów, mimo iż w Nowym Jorku zarabiała doskonale.

Dlaczego o tym piszę? To proste: historia mojej koleżanki z USA uzmysłowiła mi, jak czasem nie doceniamy tego, co mamy. Gdzie żyjemy, co robimy, w kim się kochamy. Zabiegani, zapominamy o tych drobiazgach, z których składa się nasze życie. Drobiazgach, które dodają temu życiu kolorów, sprawiają, że chce się nam wstać następnego dnia i żyć na całego. Nie cenimy tego, co jest nam dane.

Nie boję się tego pożegnania. 2010 to był trudny rok, ale tuż za rogiem jest następny, być może nawet trudniejszy. Więc gdy już otworzymy tego zimnego szampana – zamiast biadolić, może po prostu cieszmy się z tego, co mamy. I z nadzieją patrzmy w przyszłość.
2011 już w kolejnym numerze. Wszystkiego najlepszego. Bardzo dziękuję!

V. Valdi

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29251
Tak

24333
83%
Nie

4918
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Obrońca w sprawach karnych Wodzisław Śląski | śruby nierdzewne | masaż gdańsk | transport węgiel Jastrzębie | suplementy diety produkcja Omega
sprawy cywilne wodzisław śląski | weryfikacja uprawnień spawaczy | pediatra Rybnik | język angielski Katowice | absturzsicherung wien