KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 17 styczeń 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Anglia Hitlera?
2009.09.26 / Grzegorz Borkowski
TAGI:
Share |
Kiedy zobaczyłem zdjęcia następcy brytyjskiego tronu występującego na balu maskowym w mundurze hitlerowskim, pomyślałem – młody, nie wie, co zrobił. Gdy w moje ręce wpadł artykuł o angielskich policjantach pozdrawiających się na patrolu faszystowskim „heil!”, powiedziałem sobie – głupia zabawa, nic więcej. Kiedy jednak usłyszałem o tym, jak w pewnym angielskim hipermarkecie brygadzista mówił o Hitlerze jako o najwybitniejszym człowieku na świecie i chwalił się swastyką wytatuowaną na piersi, zacząłem się zastanawiać, kto naprawdę wygrał tę wojnę, której 70. rocznicę tak hucznie świętują brytyjskie media.

Dla mnie Hitler jest jak papież!
A zdarzyło się to całkiem niedawno, w jednym z supermarketów na południu Anglii. Około trzydziestoletni brygadzista nocnej zmiany, rozmawiając z polskimi pracownikami „pochwalił się” swastyką, dopiero co wytatuowaną na piersi. Rozkładający na nocki towary na półkach były nauczyciel historii z Polski zapytał go nieco roztrzęsionym głosem, czy w ogóle zdaje sobie sprawę ze znaczenia znaku, który sobie dał wytatuować i prawdopodobnie będzie musiał go już nosić do końca życia...

– Oczywiście, że wiem, co to jest – wyjaśnił brygadzista, uśmiechając się szeroko. – To swastyka, znak nazi i faszystów.

Nasz historyk jednak dalej pytał nieustępliwie, czy aby na pewno zdaje on sobie sprawę z tego, czym jest faszyzm, na czym polega ideologia faszystowska, wreszcie czy – skoro nosi taki tatuaż – oznacza to, że się z ideologią taka identyfikuje, czy może jedynie spodobał mu się kształt, uznał, że taki tatuaż może być dzisiaj poshy? Odpowiedź, która padła, zmroziła go.

– Ależ oczywiście, że wiem. Wiem bardzo dużo o wojnie, o faszyzmie i Hitlerze. Hitler jest dla mnie kimś takim, jak dla Polaków wasz papież, Polak. Jest najważniejszym i najmądrzejszym człowiekiem na świecie. I nie tylko ja jeden tak myślę. Jest nas więcej, spotykamy się, czytamy książki o wojnie i oglądamy filmy.

Na co komu taki tatuaż?
Jakiś czas później, przyjaciel, który opowiedział mi tę historię, zwrócił uwagę, że w tym samym markecie „na kasie” siedzi młody, może dwudziesto-, dwudziestojednoletni człowiek, który ma na ramieniu wytatuowany znak szwadronów śmierci SS (podwójną błyskawicę). I nie dostrzegł tego przypadkiem – młodzieniec, nie obawiając się bynajmniej o reakcję klientów, miał rękaw podwinięty, chciałoby się powiedzieć z dumą i gorliwością doborowego członka Hitlerjugend prezentował swoje faszystowskie sympatie.

Zaciekawieni tą zaskakującą i dziwną „modą na historię” odwiedziliśmy salon tatuażu. Miejsce to bynajmniej nie należało do najbardziej renomowanych, ot, ciasna dość buda z dwoma pokoikami na zapleczu w pośledniej dzielnicy Southampton. Przeglądając katalog, zapytaliśmy o możliwość wytatuowania swastyki, znaku SS lub chociażby hitlerowskiego, wzorowanego na rzymskim, orła z wieńcem laurowym i swastyką w szponach. To ostatnie było dla tatuażysty, Filipińczyka, nieco za skomplikowane i szczerze mówiąc, nie wiedział o co chodzi. Ale za to doskonale wiedział czym jest swastyka i szybko ją odszukał w katalogu. A tam od przeróżnych rodzajów swastyk aż się roiło: swastyka w wieńcu laurowym, swastyka w rombie, swastyka – dla niepoznki – wpisana w okrąg, swastyka opleciona przypominającą bluszcz rośliną, czy wreszcie swastyka złożona z dziesiątek miniaturowych swastyk. Równie dobrze znajoma była dla niego podwójna, zygzakowata błyskawica – znak SS. Na sąsiedniej kartce pokazał nam też podobno równie popularny krzyż, do złudzenia przypominający niemieckie odznaczenie „krzyż żelazny”. – Kto i dlaczego wybiera sobie akurat takie tatuaże – zapytaliśmy tatuażystę, który okazał się studentem biznesu i marketingu.

– To młodzi ludzie, najczęściej prości i średnio zamożni. Tatuaż kosztuje około 50 funtów za godzinę pracy. Ale w ciągu godziny zrobi się naprawdę niewiele. Może gwiazdkę? Bardziej skomplikowana swastyka może zająć nawet dwie godziny – wyjaśniał. – Odnoszę wrażenie, że traktują to jako trochę bezmyślny szpan, zabawę. Czasami przychodzą po kilku i czekając w kolejce wygłupiają się, salutują sobie jak hitlerowcy. Myślę, że w miarę jak umierają ludzie, którzy jeszcze pamiętają wojnę, takie symbole już nie będą razić. Świat powoli staje się jeden, więc i takie dziwne mody będą się pojawiać coraz częściej.

Heil Harry!
Około dwóch lat minęło od głośnej afery wokół prywatnego przyjęcia w Wiltshire, zorganizowanego przez grupę przyjaciół. Bal maskowy czy raczej party „wesołych przebrań” nosiło tym razem tytuł native and colonial. Następca tronu, dwudziestoletni wówczas książę Harry pojawił się na przyjęciu ubrany w polowy mundur Wehrmachtu, dodatkowo przyozdobiony czerwoną opaską ze swastyką na ramieniu (zwyczajna niemiecka armia, w tym Wehrmacht, nie nosiła takich symboli,
zarezerwowanych raczej dla SS i Służby Bezpieczeństwa Rzeszy SD). Jakimś zbiegiem okoliczności zdjęcie, niskiej rozdzielczości i jakości, a więc zapewne zrobione telefonem komórkowym, wydostało się poza zamknięty krąg zaproszonych i ostatecznie było opublikowane w angielskim brukowcu „The Sun” (a dokładniej na jego okładce, z tytułem „Harry nazi”).

Bardzo szybko zareagowała kancelaria prasowa królewskiego dworu. Rzecznik w imieniu następcy tronu przeprosił, jeśli ów „kogokolwiek obraził i zażenował wybierając zły kostium”.

Co ciekawe, chociaż sprawa była mocno rozdmuchiwana przez media, tzw. środowiska opiniotwórcze bardzo szybko przeszły nad nią do porządku dziennego. Wspomnijmy chociażby, że Rabbi Jonathan Romain z reformowanej synagogi brytyjskiej wyraził zdziwienie, że przeprasza oficjalnie przedstawiciel Pałacu Królewskiego, chociaż zbłądził osobiście książę. Niemniej jednak stwierdził, iż „przeprosiny, skoro złożone, powinny być przyjęte”. Stowarzyszenie Żydów Brytyjskich złożyło oświadczenie, w którym uznało, iż wybierając taki kostium książę wykazał się złym smakiem, niemniej jednak zaraz wyraziło zadowolenie z faktu, że dwór królewski za incydent przeprosił. Można sądzić, że ogromny wpływ na takie ugodowe podejście do incydentu miał fakt, że właśnie rodzina królewska była oficjalnie inicjatorem i organizatorem mającego wówczas lada dzień się odbyć dnia pamięci Holocaustu.

Niemniej zły przykład poszedł w świat. I możemy być pewni, że – świadomie czy nie – książę zaimponował wielu.

Heil, panie władzo! Heil, łamistrajki! Heil drużyny futbolowej
W listopadzie 2006 roku cały świat obiegło zdjęcie angielskiego, umundurowanego policjanta, który na rękaw regulaminowego munduru założył czarną opaskę z żółtą błyskawicą na tle czerwonego kwadratu. Jeśli dla kogokolwiek ten symbol był nieczytelny, funkcjonariusz został uchwycony właśnie w trakcie składania hitlerowskiego pozdrowienia uniesioną ręką. Zdjęcie było szeroko komentowane przez polityków, przeciwników British National Party, rzekomo powiązanej z podziemiem nazistowskim. Przyznać jednak trzeba uczciwie, że zdjęcie to w zasadzie bardzo niewiele udowadnia. Rzekomo hitlerowskie pozdrowienie wykonane jest... lewą ręką policjanta i interpretowane razem z gestami stojącego w tle drugiego policjanta może być częścią zwykłej gestykulacji, a podobieństwo do Heil, Hitler można być może uznać za przypadkowe.

Niemniej trudno za przypadkowe uznać dłonie całej angielskiej reprezentacji footballowej z jej kapitanem, Andrew Hapgodem na czele, wzniesione 14 maja 1938 roku w faszystowskim pozdrowieniu przed trybuną Hitlera podczas olimpiady w Berlinie. Brytyjscy działacze sportowi do dzisiaj czują niesmak, gdy ten zbiorowy gest co rusz wraca za sprawą zrobionego wówczas zdjęcia. Dodajmy, że ówczesne (lata 30. XX wieku) środowisko footballowe przynajmniej częściowo było tożsame ze środowiskiem faszystowskim. Można powiedzieć, że piłka nożna rozwijała się w okresie przedwojennym wraz z faszyzmem, a do jej największych i pierwszych orędowników należał Benito Mussolini, dla którego organizacja w 1934 roku mistrzostw świata we Włoszech była zarazem krokiem milowym w rozwoju europejskiego faszyzmu i nawiązaniem do sportowych tradycji Imperium Rzymskiego. Nic dziwnego, że w wielu krajach, w okresie międzywojennym określenie „być działaczem piłkarskim” mogło być równoznaczne z byciem faszystą. (Bardzo ciekawie sprawę przedstawiła BBC4 w reportażu opublikowanym 23 września ub.r.). A takie korzenie gdzieś mogły przetrwać. Może nie powinniśmy generalizować zjawiska, ale w każdym razie nietrudno napotkać angielskich kibiców ogolonych na łyso, agresywnych wobec imigrantów, zwłaszcza kolorowych.

Idea faszystowska nie jest obca w Anglii. W 1923 roku niejaki Rothe Linton-Orman założył organizację nazwaną początkowo British Fascisti (a potem British Fascists), legalnie działające w latach 20. i pierwszej połowie lat 30. minionego wieku. Stowarzyszenie zrzeszało kilka tysięcy byłych konserwatystów i emerytowanych oficerów. Miłość do króla i ojczyzny były głównymi hasłami, za nimi szla walka z komunizmem. I za hasłami poszły czyny. Podczas brytyjskiego strajku generalnego (współorganizowanego przez międzynarodówkę komunistyczną) członkowie BF ochotniczo i całkowicie bezpłatnie wspierali służby porządkowe zwalczające strajk. Rok później członkowie BF zaczęli nosić charakterystyczne granatowe koszule. Partia rozbiła się na kilka mniejszych ugrupowań. W 1932 roku powstała nowa siła: Unia Faszystowska Oswalda Mosleya. Zbiorowe Heil! brytyjskiej reprezentacji piłkarskiej na olimpiadzie w Berlinie pokazuje, że równie na rok przed wybuchem II wojny światowej sympatie profaszystowskie nie były w Anglii niczym szokującym.

Grzegorz Borkowski
Rys. Paweł Borkowski

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 26294
Tak

21952
83%
Nie

4342
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Obrońca w sprawach karnych Wodzisław Śląski | wkręty nierdzewne | cyriax wodzisław | Camlock couplings | suplementy diety produkcja na zlecenie
zespół muzyczny gliwice | liny nierdzewne | Geo-Agro Rybnik | medycyna pracy Żory | szkolenie IRATA