KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Dwa łona
2009.09.26 / Krystyna Cywińska
TAGI:
Share |
Nim się przeniosę na łono Abrahama, przytulę się jeszcze parę razy do ojczynzny łona. Tak postanowiłam. No i właśnie jestem po kolejnym przytuleniu. Łono ojczyste mnie nie zawiodło. Nawet brzydka i rozchełstana architektonicznie Warszawa lśniła promiennie słońcem i brązem jesiennych liści. Czy wypada w takiej aurze pytać o kryzys?
Kryzys, jaki kryzys? Na ulicach i uliczkach tłumy pod parasolami. Kawiarnie za kawairniami, bary za barami, banki za bankami. Od południa po zmrok leje się wino, piwo, kawa. Znikają stosy zagryzek. Śledzie w śmietanie, transcendentalne danie. I pierogi takie i siakie. – A jakie będzie nadzianko? – pyta kelnerka. – Nadzianko? No, perfekcyjne. Nowe słowo w obiegu mowy ojczystej. Nadzianko może być z serem. Z serem i kartoflami. Z mięsem i z owocami. Ojczyzna pierogów też mnie nie zawiodła.

Nadziana pierogami z owocowym nadzieniem czuję ciepło ojczyzny łona. I ogarniam braterskim spojrzeniem kochanych rodaków. Czym się różnią od tłumów w Wielkiej Brytanii? Schludnością, starannością stroju. Liczbą zadbanych dzieci. Brakiem powszechnego wyuzdania. Za wszystko pięknie dziękują, na dzień dzisiejszy aż po wieczność. I wiecznie do czegoś zapraszają. I wiecznie gdzieś za czymś pędzą. I w większości olewają polityków, a w mniejszości narodową historię. Wbijaną im do głowy przez polityków, publicystów i żurnalistów mniejszego kalibru.

Jest 17 września, wiadoma rocznica. Wiadoma, dla kogo? Pytam panią Zosią, konsjerżkę – bo nie ma już dozorczyń w naszym domu na Brackiej – co myśli o tej rocznicy. – A jakiej to rocznicy? – Dzisiejszej – mówię. A no tak. To wojna się wtedy zaczęła. – Tak – mówię. – Rusko-polska.

Pani Zosia coś oglądała w telewizji i mówi, że ten Kaczyński coś ględził, a ten Tusk coś tam przynudzał. Na to pan Antek z bramy: – Do pudła! Zapuszkować ich. – Kogo? Ruskich? – pytam. – Nie, wszystkich tych polityków. Zapuszkować! – i bucha na mnie parą piwa. – Tyskie? – pytam. – A jak! – No to stawiam, panie Antosiu.

Idziemy do knajpki obok. A tam aż kurzy się od debaty. Czy ruskie nas najechały? Czy wtargnęły? Czy zaatakowały i nóż nam w plecy wbiły? I czy to było ludobójstwo, czy zbrodnia wojenna. Czy mord pospolity. Zasadnicze semantyczne różnice.

I tak szumiały tego dnia po knajpkach echa telewizyjnych debat. I tak pulsowało tego dnia, rocznicowego dnia odrazy i zarazy sowieckiej, łono mojej ojczyzny. Niechęć do „Ruskich” jest w narodzie silniejsza niż niechęć do Niemców. A był to też okres festiwalu „Warszawa Singera”. Festiwalu pamięci o jej żydowskich mieszkańcach. Zgładzonych ludobójczo przez Niemców. I choć nikt nie ma wątpliwości, że to było ludobójstwo, ludobójcom darowano. Okupili się i odkupili za swoje zbrodnie. I na dzień dzisiejszy to już przyjaciele. A na ulicy Grzybowskiej w szkieletach domów po obu stronach z okien wyglądały fotografie-widma. Kobiet i mężczyzn w sile wieku, młodzieży i dzieci. Tych dawnych mieszkańców Warszawy. Zapatrzonych w przeszłość w żółtawym świetle świec i zniczy. W zapadającym mroku twarze wyzierały z okien niczym w galerii duchów. A ulicą między widmami domów snuł się w milczeniu gęsty tłum. Młodzi ludzie przystawali z niedowierzaniem. Twarz w twarz z patrzącymi na nich z oczodołów okien. I wszyscy czytali w zadumie wypisane na ścianach czeluści w bramach wersety ze Starego Testamentu. Wypisano je po polsku, w języku jidysz i po hebrajsku.

A w wielkim kościele na Placu Grzybowskim dał koncert Nigel Kennedy z zespołem Kroke. Wiersz „Chrystus w getcie” przeczytał Piotr Sierecki, aktor Teatru Żydowskiego w Warszawie. Wiersz według opowieści w getcie zapisanej i przechowanej, o Chrystusie, który w tym kościele zszedł z krzyża i przeistoczył się w rabbiego, Żyda-męczennika, dzielącego los spędzonych do kościoła miejscowych Żydów. Znęcał się nad nimi bestialski gestapowiec. Żądał, żeby za cenę życia wyparli się swojej wiary. Nie wyparli się. Poszli na rzeź razem z Chrystusem, który zszedł z krzyża.

Już w południe podobno zaczął się zbierać przed kościołem tłum. W większości młodych ludzi. Kościół nie mógł wszystkich pomieścić, więc stali w gęstej ciżbie na placu. Siedzieli na chodnikach, na schodach i na podłodze kościelnej. W ciszy i bez tchu słuchali słów tej opowieści opowiadanej przez aktora. I muzyki klezmerskiej i wschodniej z cudownych skrzypiec Nigela Kennedy’ego i jego zespołu.

Nigdy tego koncertu nie zapomnę. Ani tych czarodziejskich skrzypiec Nigela, ani tych zasłuchanych moich rodaków. Otwarło się łono mojej ojczyzny na przyjęcie duchów i jej żydowskich obywateli. No, przynajmniej na czas tego festiwalu. Nie jestem aż taką romantyczką, by wierzyć, że na zawsze. Wracałam do domu o zmroku. A z mroków wyłoniła się starsza para. Ona powiedziała do niego: – Wiesz co? Poszłabym w tamtą stronę, gdzie umarłam. – No to chodźmy – pan na to. I poszli. A poszli tam, gdzie w czasie Powstania Warszawskiego na tej samej ulicy Grzybowskiej, przy wejściu na Plac Grzybowski, ja umierałam na barykadzie. Umierałam z tymi chłopcami i dziewczynami z Batalionu Kiliński, którzy tam padli. A ja byłam wobec ich śmierci bezradna. I nagle majacząc zobaczyłam ich twarze w oknach domów obok tamtych twarzy. Czy w zaświatach też sobie nadal wymyślają od parchów i łobuzów?

Cierpliwe jest łono mojej ojczyzny. Wszystko zmieści i zniesie. Przed bramą naszego domu na Brackiej od czterdziestu lat połamanej, zardzewiałej, wylatującej z zawiasów, czekającej na remont rechotali piwosze. Miejscowi żule.

– Proszę nie przeklinać – zawołała pani Zosia. – Bo ja jestem nerwowa i nieprzyzwyczajona. – Antoś – słyszę. – Leć do apteki po walerianę. – Jak se łyknie to jej przejdzie, k...wa. A potem nasi żule długo grzebali w śmietniku, czegoś szukali, na piwo, czy na cóś?

W samolocie LOT, w drodze powrotnej wyjrzała do mnie z brytyjskich gazet moja druga ojczyzna – Anglia. Czytam, że pewien dentysta w gaciach w lamparcie desenie uganiał się erotycznie za pacjentką, że na spektaklu w teatrze pewien widz sikał na scenę. A pewna dziewczyna masowała partnera pod rozporkiem (she was pleausering him). Że pijana banda kwiatu młodzieży znowu się starła w mojej okolicy z policją. Że są nowe skandale nadużyć posłów i ministrów. I że znowu zwymyślano premiera Browna od durni, pudli i idiotów. A wiozący nas kierowca orzekł, że cała ta banda powinna być zapuszkowana. Do pudła! A na ulicach rozchełstany, rozwydrzony tłum. I tak się zamknęło nade mną łono mojej drugiej ojczyzny. A jaka jest teraz między moimi ojczyznami różnica? Chyba tylko historyczna.

Festiwal Warszawa Singera (od nazwiska słynnego pisarza, laureata nagrody Nobla, zorganizowany został z inicjatywy Gołdy Tencer i Szymona Szurmieja.

Krystyna Cywińska

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28430
Tak

23744
84%
Nie

4686
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |nagrobki wodzisław | liny nierdzewne | opieka osób starszych Wodzisław Śląski | Rozwód Rybnik | prasa pozioma
kuchnie wodzisław | cyklinowanie Piastów | dietary supplements manufacturers europe | badanie do prawo jazdy Jastrzębie Zdrój | drzwi Dre wodzisław rybnik