KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 18 styczeń 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Samotna pikieta
2009.09.26 / Alex Sławiński
TAGI:
Share |
Wracałem niedawno do domu z pewnej imprezy. Późno było, metro przestało już działać. Szedłem więc pieszo śródmiejskimi ulicami. Chciałem dotrzeć na przystanek autobusu, który powiezie mnie w stronę wytęsknionego łóżka. Tak się złożyło, że moja droga do domu biegła obok polskiej ambasady. Flaga łopotała nad wejściem, zaś na skrzyżowaniu obok generał Sikorski kierował swój wzrok ku południowi. Czyżby widział w oddali skałę gibraltarską, przy której dopadła go śmierć?

Pod cokołem jego pomnika piętrzyły się kwiaty. Kwiaty złożone przez tych, którzy pamiętają o największej zbrodni, jaką człowiek wyrządził w przeszłości drugiemu człowiekowi. I którzy chcą, by podobne zbrodnie nie wydarzyły się już nigdy w przyszłości. Dla jednych „wrześniowa rocznica” to pierwszy dzień owego miesiąca. Inni obchodzą również kolejną: dwa i pół tygodnia później.

Miałem szczęście, że nie było mnie jeszcze na świecie, gdy wybuchł ów wrzesień. Jednak – za sprawą innych, pamiętnych wydarzeń – stałem się świadkiem kolejnego ludobójczego aktu. Nie uczestniczyłem w nim bezpośrednio. Dla mnie był gdzieś daleko. Na innym kontynencie, w innym świecie...

Polska właśnie zaczynała leczyć się z szaleństwa komunizmu. Wiele innych krajów doświadczało tego samego aktu oczyszczenia. Jednak nie wszystkim dane było pławić się w „demokratyzacji”. W paru miejscach świata okazało się, że partyjny beton i stal(inizm) silniejsze są niż ludzka wola. O tym właśnie miałem okazję przypomnieć sobie, spacerując owego wieczoru przez Portland Place w samym centrum Londynu.

Minąłem polską ambasadę, idąc w stronę stacji Regent’s Park. Właśnie tam znajduje się przystanek całodobowej linii autobusowej, mającej przetransportować mnie w stronę domu. Jednak stojąca po drugiej stronie skrzyżowania tablica zatrzymała mnie wpół kroku. Obok tablicy, pod ścianą domu, siedział odziany na żółto człowiek. Śpiwór, koc, plecak... Typowy bezdomny?

Chyba nie do końca. Stojące obok niego banery jednoznacznie wskazywały na powód, dla którego się tam znalazł. Był to – prawdopodobnie – członek Falun Gong. Zakazanej w Chinach sekty. Wybór miejsca na prowadzenie przez niego pikiety nie był przypadkowy. Tak się składa, że polska ambasada sąsiaduje z chińską. Wystarczy minąć światła (odpowiednio długo stojąc na czerwonym).

Samotny protest w środku nocy, w krainie, która słynie z tolerancji dla wszelkiej maści protesterów, poruszył moje serce. Anglia widziała już Powstanie Bokserów. Widziała też – podobnie jak cały świat – wydarzenia w Pekinie przed dwudziestu laty. Dzisiejszego protestu Falun Gong jakoś zobaczyć nie chce. Mimo że odbywa się on w samym centrum brytyjskiej stolicy. Ja w każdym razie, śledząc londyńską prasę, nie znalazłem żadnej wzmianki na temat człowieka i jego tablic, siedzącego tuż przy pomniku Sikorskiego. Który – jak wielu innych Polaków – zginął w walce „za naszą i waszą”.

Czyżby Brytyjczycy znów nie chcieli „umierać za...”. No właśnie, za co?

W czasach, gdy biznes nie bawi się w żadne sentymenty, robiąc interesy z ludobójczym reżimem, budującym swój sukces gospodarczy na wyzyskiwanych pracownikach z obozów pracy, może nie wypada mówić publicznie o pewnych sprawach. Zwłaszcza gdy jednym z beneficjantów w owym procederze jest biznes europejski. Sprawy sumienia są zawsze bardzo drażliwe. Może dlatego Dalajlama odbywa „zupełnie prywatne wizyty” we wszystkich państwach, w których się pojawi? No bo po co drażnić niedźwiedzia (nawet, jeśli to niedźwiadek panda...)?

Jednak – oprócz gospodarki, polityki i mieszających się w nie różnej maści ruchów religijnych jest jeszcze coś, co sprawia, że potrafimy wyrwać się poza ramy wszechogarniającej propagandy.

„Prawo moralne we mnie” – powiedział pewien niemiecki filozof. I chyba miał rację. Mimo powszechnie panującej, ogłupiającej poprawności, chyba każdy z nas potrafi rozróżnić, co jest dobre, a co złe.

Więc może ubrany na żółto człowiek, korzystając z europejskich wolności, jednak będzie w stanie zmienić coś w dalekiej Azji? Oby tak się stało...

Alex Sławiński

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 26314
Tak

21972
83%
Nie

4342
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |parapety granitowe wodzisław | pierścienie nierdzewne | opieka Żory | Rozwód Rybnik | profile specjalne
sprawy egzekucyjne wodzisław śląski | cyklinowanie milanówek | rehabilitacja Radlin | badania do pozwolenia na broń Jastrzębie Zdrój | industrieklettern wien