KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 11 grudzień 2019
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Czy żydzi są naprawdę starozakonni?
2009.10.10 / Włodzimierz Fenrych
TAGI:
Share |
WGolders Green w północnym Londynie często można spotkać mężczyzn ubranych na czarno, w kosztownych kapeluszach, z zakręconymi pejsami i długimi brodami. Młodsi mają czasem brody krótko przycięte albo są całkiem ogoleni, często nie mają też kapelusza, ale zawsze mają na głowie przynajmniej dyskretną jarmułkę. Mówi się o nich „starozakonni”. Dlaczego? Bo podobno trzymają się starego prawa żydowskiego, nie przyjąwszy Nowego Testamentu. Naprawdę? Nowego Testamentu istotnie nie przyjęli, ale czy to ich prawo jest rzeczywiście takie stare? Przecież w Starym Testamencie nie ma nic na temat noszenia czarnych garniturów i kapeluszy, nie ma też nic o odrębnych zestawach naczyń do potraw mięsnych i mlecznych. Cóż to więc jest ten „stary zakon” i kiedy tak naprawdę powstał?

Dwa tysiące lat temu żydzi mieszkali w Palestynie, ale nie tylko. Rozproszeni byli po całym Cesarstwie Rzymskim, a także w Babilonii, która wówczas była częścią Cesarstwa Perskiego. Święty Paweł był żydem z Tarsu w Azji Mniejszej i jednocześnie obywatelem miasta Rzym; w czasie swych podróży misyjnych wędrował z miasta do miasta i wszędzie najpierw wchodził do synagogi. A wcale nie podróżował po Palestynie, tylko jeździł do Damaszku, Koryntu, Efezu i Rzymu. W dodatku ci żydzi starożytnego świata wcale nie mówili jednym językiem – już wówczas powstały przekłady Starego Testamentu na grecki oraz aramejski. Stąd wniosek, że duża liczba czytelników tej księgi nie tylko nie znała hebrajskiego, ale nie miała tak naprawde wspólnego języka. Łączyła ich religia, przede wszystkim wiara w jedynego Boga, który objawił się im niegdyś na górze Synaj i dał przykazania. Bóg był tylko jeden, dlatego istniała tylko jedna świątynia, w której składano Mu ofiary. W innych miejscach nie było świątyń, a tylko domy modlitwy, po grecku zwane synagogami. W domach modlitwy czytano Torę, czyli Pięcioksiąg Mojżesza.

Dwa tysiące lat temu w świecie śródziemnomorskim rozprzestrzeniało się wiele różnych kultów religijnych. Religia żydów mogła być szczególnie atrakcyjna wśród niekrórych środowisk Cesarstwa Rzymskiego ze względu na swą naukę moralną; część ludności Cesarstwa postrzegała czasy sobie współczesne jako epokę powszechnego upadku obyczajów. Z opowieści o rabinach wiadomo, że zgłaszali się do nich poganie i pytali o możliwość przyłączenia się do tej religii. Wiadomo, że taka możliwość istniała. Było to niejako ponowne zawarcie przymierza z Bogiem – tego samego przymierza, które niegdyś zawarł z Bogiem Abraham. Dla mężczyzn wiązało się to z obrzezaniem oraz chrztem w mykwie, dla kobiet sam chrzest wystarczył. No i wymagane było przestrzeganie wszystkich przepisów Tory. Można przypuszczać, że pewna część populacji poza Palestyną była wynikiem takich nawróceń. Tak naprawdę to biorąc pod uwagę typ rasowy ludności żydowskiej w różnych krajach – biali żydzi w Polsce, czarni Falasza w Etiopii i skośnoocy żydzi w Chinach – przypuszczać należy, że z nawróceń pochodziła większość diaspory.

Żydów mogły dzielić języki oraz kolor skóry, ale łączyła ich Świątynia, w której Jedynemu Bogu składano ofiary całopalne. Świątynia była tylko jedna, ale ofiary w niej składane były w imieniu wszystkich żydów, bowiem wszyscy żydzi wspierali świątynię finansowo. Wszyscy żydzi płacili dziesięcinę na rzecz świątyni, co było najzupełniej logicznym posunięciem – ofiara całopalna była okupem za grzechy, zatem kto się do tej ofiary przyłożył finansowo, ten mógł liczyć na odpuszczenie grzechów. Dlatego też z całego Cesarstwa jak również z Babilonii przybywały do Jerozolimy statki oraz karawany wyładowane pieniędzmi.

Tymczasem w 70. roku naszej ery nastąpiła katastrofa – palestyńscy żydzi, licząc na nadprzyrodzone wsparcie czczonego w Jerozolimie Boga, wzniecili powstanie przeciw rzymianom i przegrali z kretesem. Rzymianie uznali, że sprawowany w Jerozolimie kult zagraża porządkowi publicznemu i zburzyli Świątynię. Dla całego świata żydowskiego był to szok. Jak to – nie ma już Świątyni? Nie można składać ofiar Prawdziwemu Bogu? Jak to teraz będzie? Czy już nie można liczyć na odpuszczenie grzechów?

Wkrótce w świecie żydowskiem krążyć zaczęły opowieści o nauczycielach proponujących nowe rozwiązania. Przede wszystkim o pewnym Nazarejczyku, który około czterdzieści lat przed zburzeniem świątyni chodził po Palestynie i głosił bezkompromisową naukę moralną i czynił cuda, a na koniec został stracony w Jerozolimie. Jego najbliżsi uczniowie twierdzili, że wstał on z grobu i chodził jeszcze po ziemi do momentu, kiedy został żywcem wzięty do nieba jak Eliasz. Mówili oni, że Nazarejczyk był tak naprawdę Synem Bożym, a jego śmierć w Jerozolimie była ofiarą za odpuszczenie grzechów wszystkich ludzi. Uczniowie Nazarejczyka twierdzili, że naczelnym przykazaniem Nowego Przymierza jest przykazanie miłości, natomiast dawne szczegółowe przykazania dotyczące takich czy innych ablucji czy też gotowania koźlęcia w mleku przestały mieć znaczenie.

Opowieści o Nazarejczyku, o zdarzeniach z jego życia, jak też o jego nauce krążyły z ust do ust przez kilkadziesiąt lat, aż w końcu – wkrótce po zburzeniu Świątyni – spisane zostały w księgach. Być może szok spowodowany katastrofą był impulsem do spisania tych ksiąg. Powstały cztery takie księgi, najpóźniejsza z nich (znana nam dziś jako Ewangelia św. Jana) około trzydzieści lat po zburzeniu Świątyni. Księgi te zasadniczo do siebie podobne różnią się szczegółami, czemu trudno się dziwić – świadkowie wydarzeń jeszcze wówczas żyli, ale przez kilkadziesiąt lat pamięć może niektóre szczegóły zniekształcać. Natomiast jedno jest jasne – księgi te, choć pisane po grecku, adresowane były do żydów. Adresowane były do ludzi, którzy nie tylko znają Stary Testament na wylot, ale także uważają go za autorytet. Naszpikowane są zarówno cytatami używanymi na poparcie tej czy innej tezy, jak też aluzjami, które zrozumieć mógł tylko ktoś, dla kogo lektura Tory była rzeczą oczywistą. Gdyby Ewangelie adresowane były do pogan, argumentacja byłaby zupełnie inna.

Ale w tym samym czasie krążyły też opowieści o mistrzach proponujących zupełnie inne rozwiązania. Mistrzowie ci wychodzili z założenia, że Bóg ukarał żydów, ponieważ ci nie dotrzymywali Przymierza. Widocznie niektórzy łamali przykazania Tory, czasem może przez nieuwagę. Trzeba więc wprowadzić „ogrodzenie wokół Tory”, czyli mnóstwo jeszcze drobniejszych przykazań, aby nie dopuścić do sytuacji, w której mogłoby dojść do nieumyślnego złamania przykazania Tory. Dla przykładu – jeśli Tora zakazuje gotowania koźlęcia w mleku matki jego, to należy powstrzymać się od spożywania mięsa oraz mleka podczas jednego posiłku, a w dodatku – aby ślad substancji spożywanej dnia poprzedniego nie zmieszał się z aktualnie spożywanem daniem – trzeba mieć odrębne zestawy naczyń do posiłków mięsnych i mlecznych. Tego rodzaju przepisów w Starym Testamencie nie ma, nawet wśród licznych przykazań drobniejszych, nie można się więc na tę księgę powoływać, jednakże mistrzowie głoszący taką tezę twierdzili, że oprócz Tory pisanej jest także Tora ustna, przekazywana z pokolenia na pokolenie od Mojżesza do zburzenia Świątyni. Na taki powołując się autorytet Rabbi Szammaj i Rabbi Hillel – żyjący na początku I, a więc współcześni Nazarejczykowi – wydawali orzeczenia co wolno, a czego nie wolno robić. Często ich orzeczenia są ze sobą sprzeczne. Na przykład – „Jeśli kura zniesie jajko podczas wielkiego święta, czy to jajko można zjeść? Hillel mówi że nie, Szammaj mówi że tak”. Generalnie orzeczenia Szammaja są bardziej srogie, Hillel natomiast miał opinię człowieka wielkodusznego, traktującego z szacunkiem nawet pogan. Bodaj najsłynniejsza anegdotka jest o tym, jak pewien poganin przyszedł do Szammaja i powiedział: „Nawrócę się na twoją religię, jeśli mi przedstawisz jej zasady stojąc na jednej nodze”. Szammaj wygonił tego człowieka z gniewem. Człowiek ów zwrócił się z tym samy pytaniem do Hillela, na co ten stanął na jednej nodze i powiedział: „Nie rób drugiemu co tobie niemiło – to jest cała Tora i prorocy. Reszta jest tylko komentarzem”.

Hillel, Szammaj oraz grupa ich bezpośrednich uczniów zwani są hannaim, co znaczy „mistrzowie”. Opowieści o nich również przekazywane były pierwotnie ustnie. Dopiero jakieś 130 lat po zburzeniu wiątyni (czyli około 200 roku naszej ery) zebrał je w księdze Jehuda Ha-Nasi, potomek Hillela w szóstym pokoleniu. Księga ta, nosząca tytuł „Miszna”, stanowi pierwszą część Talmudu.

Pierwszą część, bowiem Talmud w trzecim wieku naszej ery zaczął dopiero powstawać. Spisana Miszna okazała sie impulsem do dalszych dyskusji trwających następne cztery stulecia. Miszna spisana jest po hebrajsku i zawiera orzeczenia, które wcale się nie powołują na pisaną Torę. W ciągu następnych czterech stuleci powstał szereg komentarzy próbujących znaleźć powiązanie pomiędzy orzeczeniami Moszny a odpowiednimi fragmentami Tory pisanej. Komentarze te spisane są po aramejsku i nosza nazwę „Gemara”. Miszna i Geara składaja się na Talmud. Talmud stanowi główny przedmiot studiów rabinackich, to on przede wszystkim określa co znaczy być żydem. Tak jak chrześcijanie mają Stary i Nowy Testament, tak żydzi mają Stary Testament i Talmud. Tyle że Talmud powstał o parę stuleci później. Dlaczego więc żydów nazywa się „starozakonnymi”?

To prawda, żydzi w Golders Green ubierają się w staroświeckie stroje, ale to już zupełnie inna kwestia. Chyba nawet w Talmudzie nie ma nic na temat kapeluszy.

Tekst i fot.: Włodzimierz Fenrych

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 33883
Tak

27162
80%
Nie

6721
20%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat sprawy karne warszawa | liny nierdzewne | botox gdańsk | pellet Rydułtowy | wykrawarki rewolwerowe
kuchnie kraków | blachowkręty nierdzewne | lekarz rodzinny Wodzisław Śląski | promieniowanie jonizujące Rybnik | zakupy ze stylistą śląsk