KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 22 paĽdziernik 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




W największch starych dokach
2009.11.21 / Rafał Zabłocki
TAGI:
Share |
W dzisiejszym odcinku zapraszam na spacer po wschodnich rubieżach Londynu. Większość trasy pokrywa się z odcinkami nr 1 i 15 szlaku Capital Ring. Dokładne mapy znaleźć można na stronie www.walklondon.org.uk.

Wycieczkę zaczynamy przy Thames Barrier, najłatwiej dotrzeć w jej okolice pociągiem DLR wysiadając na stacji Charlton lub Woolwich Dockyard. Zapora na Tamizie położona jest w tak odległym od centrum miejscu, że można spędzić wiele lat w Londynie i nie widzieć jej nigdy na oczy, ani nawet nie wiedzieć o jej istnieniu. A jednak to dzięki niej życie w mieście może toczyć się normalnym torem. Gdyby jej tu nie było rzeka regularnie występowałaby z brzegów i zalewała miasto. Zapora składa się z betonowych filarów pomiędzy którymi znajduje się dziesięć ruchomych bram. W normalnych warunkach spoczywają one na dnie rzeki i nie są widoczne. W sytuacji zagrożenia powodziowego są podnoszone tworząc osiemnastometrową barierę. Przed rokiem 1990 zdarzało się to raz lub dwa razy w roku, po roku 1990 przeciętnie do trzech, czterech razy. Według różnych szacunków zapora bedzie spełniać swoje zadanie jeszcze od kilkunastu do kilkudziesięciu lat. Pojawiły się już projekty budowy nowej i większej konstrukcji położonej jeszcze dalej od centrum Londynu.

Na wschód od zapory znajduje się kawiarnia z tarasem widokowym, niestety zaraz za nią zaczynają się tereny przemysłowe i ścieżka się kończy. Należy więc udać się przez park w kierunku południowym, po dotarciu do Woolwich Road skręcić w lewo i po chwili powrócić nad rzekę.

Czeka nas przyjemny spacer nabrzeżem. Po drodze mijamy armaty będące śladem militarnej przeszłości Woolwich, efektowną mozaikę i piętrzący się po drugiej stronie rzeki moloch cukrowni Tate&Lyle. Natkniemy się też na malowniczo zdewastowany budynek z zarośniętymi basenami po obu stronach. Ścieżka doprowadzi nas aż do przystani darmowego promu (Woolwich Free Ferry) kursującego na drugi brzeg rzeki. Promy są trzy, każdy nazwany na cześć lokalnego polityka, który w jakiś sposób zasłużył się dla Woolwich.

Okolica przystani nazywana bywa trójkątem art deco, bo znaleźć tu można trzy duże budynki zbudowane w tym stylu. Znajdują się one w okolicach skrzyżowania John Wilson Street i Powis Street. W dwóch pierwszych mieści się kościół i salon bingo, trzeci (położony w głębi Powis Street) to były dom towarowy, obecnie opuszczony. W jego zdewastowanych wnętrzach nakręcono kilka scen do ponurego filmu science fiction Children of Men.

Jeśli miniemy przystań promową i pójdziemy wzdłuż brzegu rzeki trafimy wkrótce na zejście do podziemnego tunelu dla pieszych prowadzącego na drugi brzeg. Do tunelu można zejść po spiralnych schodach, warto jednak skorzystać z luksusowej, wyłożonej boazerią windy. Po jej opuszczeniu wrażenie luksusu błyskawicznie znika. Tunel w Woolwich jest trochę zaniedbany, wygląda jak ubogi krewny swojego znanego odpowiednika z Greenwich. Na ścianach witają nas tabliczki informujące, że w tunelu nie można śmiecić, pluć, przesiadywać, grać na instrumentach, jeździć na rowerze, deskorolce i rolkach. Ponadto nie można palić, a psy trzeba trzymać na uwięzi. I chodzić lewą stroną.

Po przepisowym przejściu całego tunelu na drugim brzegu obejrzeć możemy pobliską stację nadawczą BT, która wygląda jak farma do hodowli anten satelitarnych. Na trawniku za siatką stoi kilkanaście anten od zupełnie małych po olbrzymy o średnicy kilku metrów.

Następnie ruszamy na wschód wzdłuż nabrzeża, przechodzimy przez Royal Victoria Park i odbijamy na północ, by ruchliwą Woolwich Manor Way przedostać się na drugą stronę doków.

Doki są trzy i są olbrzymie. Royal Albert Dock, Royal Victoria Dock i King George V Dock zbudowano w latach 1855-1921. Razem tworzą największy na świecie system doków. Używano ich głównie do przeładunku żywności. Wzdłuż nabrzeży ciągnęły się rzędy olbrzymich spichrzów i magazynów. Po zamknięciu doków w latach 80. większość z nich zburzono lub przerobiono na mieszkania. Na pasie lądu dzielącym Royal Albert Dock od King George V Dock w 1987 roku zbudowano lotnisko London City Airport. Położone jest ono zadziwiająco blisko terenów zabudowanych, można więc z niedużej odległości oglądać startujące i lądujące samoloty. Szczególnie interesujący jest niezagospodarowany betonowy cypel zaraz za końcem pasa startowego. Patrząc na niego pomyślałem, że gdyby się tam znaleźć, to startujące samoloty przelatywałyby prawie że nad głową... Chwilę później okazało się, że nie tylko ja miałem taki pomysł. W płocie otaczającym ten teren zauważyłem kilkanaście wygiętych prętów. Studenci z pobliskich akademików muszą często przychodzić w to miejsce.

Akademiki zobaczymy po przekroczeniu mostu, po lewej stronie. Kolorowe rotundy ciągną się przy brzegu Royal Albert Dock, a nasza trasa przebiega wzdłuż nich. Po dojściu do budynku uniwersytetu kierujemy się na północ, przechodzimy przez ciekawą architektonicznie stację DLR Cyprus i dochodzimy do Beckton Park, który przemierzamy trasą Jake Russell Walk. Doprowadzi nas ona w końcu z powrotem nad brzeg doku, tylko bardziej na zachód (nie da się tu trafić idąc cały czas nabrzeżem, ponieważ jego część jest zagrodzona).

Miejsce, w które trafiamy to kwintesencja nowych, zrewitalizowanych doków. Po lewej stronie, niemal na wyciągnięcie ręki mamy lotnisko, po prawej futurystyczną estakadę kolei DLR, a przed nami wznoszą się wieżowce Canary Wharf i Millenium Dome.

Kierujemy się w stronę przewężenia między dwoma dokami. Obie strony przesmyku połączone są kładką dla pieszych. Amatorom miejskich przygód mogę zdradzić, że pod wodą przebiega w tym miejscu nieużywany tunel kolejowy zamkniętego w 2006 roku odcinka linii Silverlink.

Po przejściu na drugą stronę kładki kierujemy się na najbliższą stację DLR Pontoon Dock. Z jednego z peronów rozciąga się widok na zaporę, od której zaczynaliśmy spacer. Drugi peron daje nam doskonały widok na słynne Millenium Mills. Jest to prawdopodobnie największą (obok elektrowni Battersea) ruina Londynu, lecz jednocześnie wspomnienie po dawnej świetności największych doków świata.

Tekst i zdjęcia: Rafał Zabłocki

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29449
Tak

24483
83%
Nie

4966
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | śruby kwasoodporne | biuro rachunkowe radlin | Rozwody Rybnik | suplementy diety produkcja na zlecenie
zespół muzyczny gliwice | nity nierdzewne | podział nieruchomości Rybnik | badania do pozwolenia na broń Jastrzębie Zdrój | zakupy ze stylistą śląsk