KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 12 grudzień 2019
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Czy muzułmanom wolno czcić świętych?
2009.11.21 / Włodzimierz Fenrych
TAGI:
Share |
Prorok Mahomet nie należał do ludzi o łagodnym charakterze. Miał on wizje, które tłum wojowników zaakceptował jako objawienia Boga, ale niezależnie od objawienia kazał on kamienować kobiety przyłapane na cudzołóstwie, kazał obcinać głowy niewiernym, a już na pewno tym, którzy raz przyjęli islam, a potem od niego odstąpili. Wydawałoby się, że jest to raczej sroga postać. Tymczasem bardzo wcześnie wśród muzułmanów pojawiła się grupa wyznawców, która utrzymywała, że jeśli Mahomet był najdoskonalszym wśród ludzi, to nie mógł on nie być przepełniony Bożą Miłością. Musiał być nią przepełniony, to bowiem Boża Miłość jest najcenniejszym darem, jaki otrzymać może człowiek.

Ta grupa wyznawców to sufi, zwani też mistykami islamu. Po ludzku patrząc można by powiedzieć, że sufi to są mistrzowie odwracania kota ogonem. Sufim jednak nigdy nie chodziło o dowiedzenie tej czy innej racji, im chodziło (i chodzi) o przemianę ludzkich serc. Można by się oczywiście spierać, czy Mahomet był czy nie był Posłańcem Bożym (nie zważając na to, że nawet rozpoczęcie takiej dyskusji grozić mogło utratą głowy), ale czy w efekcie takiego sporu dokonać się może przemiana czyjegokolwiek serca? Tak naprawdę wynik sporu jest tu bez znaczenia, dla sufich liczy się tylko przemiana serca, a ponieważ dla rzeszy ludzi to że Mahomet był Posłańcem Bożym jest aksjomatem – aby znaleźć z nimi wspólny język trzeba ten aksjomat zaakceptować. Ale czyż nie jest oczywiste również to, że jeśli Posłaniec Boży jest Posłańcem Bożym – musi on być przepełniony Bożą Miłością?

Sufi twierdzą, że najważniejszym zadaniem człowieka jest przekazanie Bożej Miłości innym ludziom. Sami oczywiście starają się to właśnie robić. Ale nie robią tego opowiadając ludziom jakby to pięknie było, gdyby wszyscy ludzie się kochali. Sufi to są psychologowie, starają się oni rozszyfrować umysł ludzki, a przede wszystkim psychiczne bariery, które poszczególnym ludziom nie pozwalają na przyjęcie Bożej Miłości. Najważniejsze i najbardziej rozpowszechnione z tych barier to chciwość, arogancja, a także indoktrynacja. Problem w tym, że każdy człowiek inaczej ma te bariery poukładane, inaczej zatem trzeba go leczyć. Każdemu trzeba inaczej dozować odtrutki, sufi nie mają jednej recepty dla wszystkich ludzi. Niekiedy zachowania zalecane przez sufich związane są z wartościami cenionymi w danej epoce w danym kraju. Dla przykładu – w niektórych krajach i w niektórych epokach sufi zalecali swoim uczniom skrajne ubóstwo i życie z żebrania (przynajmniej przez jakiś czas), miało to być odtrutką na chciwość i przywiązanie do bogactw, a także związaną z posiadaniem bogactw arogancję. W innych okresach i w innych krajach sufi zakazywali derwiszom żebrania, każdy derwisz musi mieć zawód i żyć z pracy własnych rąk – miało to być odtrutką na lenistwo oraz inną wersję arogancji, postawę typu „jestem świętszy od was, więc zasługuję na to, żeby nie pracować”.

Zachodni badacze zazwyczaj klasyfikują sufich jako „mistyków islamu” i cytują różne średniowieczne księgi, które strasznie zawikłanym i trudnym do zrozumienia językiem opisują różne „stany mistyczne”. Niekiedy można się spotkać z tezą, że „złoty wiek sufizmu” to średniowiecze, kiedy żyli wielcy poeci-sufi, jak Ibn Arabi, Rumi czy Hafiz. A dziś? Czy ktoś coś słyszał o sufich w dziesiejszym świecie muzułmańskim? Przecież dzisiejszy islam to domena terrorystów, to chyba oczywiste. Przecież prasa zachodnia właściwie tylko o tym donosi.

Dzisiejsza zachodnia prasa żywi się padliną i dlatego pędzi gromadnie tam, gdzie pojawiają się trupy, a nie tam, gdzie gromadzą się ludzie świadomie unikający rozgłosu. A sufi właśnie świadomie unikają rozgłosu, bowiem rozgłos podsyca arogancję, a ta jest jedną z barier psychicznych uniemożliwiających kontakt z Bożą Miłością. Zwłaszcza niewskazane jest chwalenie się przynależnością do zakonu derwiszów, nie powinien to być bowiem powód do chwały (którą tylko maleńki krok dzieli od arogancji). Acz nie ma też powodu, by tę przynależność ukrywać. Wiadomo że w niektórych krajach (w Azji Środkowej jak również w Maroku) do sufickich bractw należy duża część społeczeństwa. Niekiedy też wiadomo, że do bractwa należą wysoko postawieni dostojnicy, a nawet królowie. Podobno ostatni sułtanowie tureccy należeli do bractwa derwiszów i zgodnie z suficką zasadą żyli z pracy własnych rąk, to znaczy codziennie wykonywali jakąś pracę fizyczną, na przykład pletli kosze, następnie ktoś te kosze sprzedawał na bazarze, a sułtan jadł tylko to, co można było kupić za zarobione w ten sposób pieniądze.

Europejscy badacze cytują zawikłanym językiem pisane traktaty o stanach mistycznych, a tymczasem współcześni sufi (a zetknąłem się z takowymi osobiście w kilku krajach) mówią raczej wprost o miłości, wybaczaniu, współczuciu. A przede wszystkim mówią o Obecności, bowiem żadna książka, nawet najmądrzejsza, nie przekaże nikomu Bożej Miłości – do tego potrzebna jest obecność człowieka, który tę miłość ma w sobie. Dlatego tak istotne są zgromadzenia derwiszów wokół mistrza który - jak się zakłada - jest nosicielem płomienia tej miłości. To od niego derwisze mogą się niejako „zapalić”. Dlatego też mistrz sufi nosi często tytuł „Hadhrat”, czyli „Obecność”.

Co ciekawe, niektórzy uważają, że coś z tej obecności zostaje również po śmierci mistrza. To dlatego w świecie muzułmańskim buduje się nad grobami sufich mauzolea, które są potem celem pielgrzymek. A ponieważ sława pośmiertna jest częstokroć dużo większa niż sława za życia (zwłaszcza jeśli dany sufi był również na przykład poetą) rzesze odwiedzające grób są znacznie większe niż rzesze odwiedzające owego sufiego za życia. Nierzadko na przestrzeni stuleci mauzolea owe stają się „duchowymi stolicami” kraju, podobnymi do polskiej Częstochowy.

Dla przykładu w Maroku takim duchowym sercem kraju jest Moulay Idriss, miasteczko położone w niezwykle malowniczym miejscu na wzgórzu górującym na równiną. Miasteczko oglądane z sąsiedniego wzgórza robi duże wrażenie – pośród ciasnych krętych uliczek wyróżnia się wielki zielony dach mauzoleum, w którym pochowany jest twórca najstarszej muzułmańskiej dynastii Maroka, noszący imię Moulay Idriss. Był on potomkiem Mahometa w linii pochodzącej od Hassana (a nie od Hussaina, jak szyiccy imamowie). Kiedy dynastia Abbasydów objęła władzę w Bagdadzie, uciekł on przed prześladowaniami do Maroka i tu założył własną niezależną od Abbasydów dynastię. Nie jest wcale jasne czy był on naprawdę sufim, był natomiast niewątpliwie prawnukiem samego Mahometa, dlatego kult wokół jego mauzoleum jest taki właśnie, jak wokół grobów wielkich sufich. Wierni przybywają z całego kraju by dotknąć grobowca i napawać się obecnością, a każdy nowy król Maroka swoje panowanie zaczyna od pielgrzymki do świętego miasta na wzgórzu. Moulay Idriss Drugi był synem tego pierwszego, założył on miasto Fez, a jego mauzoleum stojące w sercu miasta też stanowi cel pielgrzymek. W Marrakeszu jest aż siedem takich mauzoleów, „siedmiu śpiących świętych” strzegących tego miasta od średniowiecza. A w całym kraju jest pełno małych, na biało pomalowanych mauzoleów zwanych petit marabout, do których dziś już nikt nie pielgrzymuje, ale są. Gdzieniegdzie na minarecie wznoszącym się nad opuszczonym klasztorem derwiszów można zobaczyć nowego lokatora – bocianie gniazdo.

Ostatnimi czasy jednak zarówno owi „śpiący święci” spoczywąjacy w swych grobowcach jak też żywi sufi mają zaciekłych wrogów w postaci ruchu salafitów, którzy chcieliby oczyścić islam ze wszystkich „obcych” (ich zdaniem) naleciałości. Gdziekolwiek salafici objęli władzę, mauzolea świętych równane są z ziemią. Nie ma bowiem pośrednika pomiędzy Bogiem a człowiekiem, a kto myśli inaczej, temu kęsim.

Włodzimierz Fenrych

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 33920
Tak

27179
80%
Nie

6741
20%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Rejestracja suplementów diety | blachowkręty nierdzewne | biuro rachunkowe rydułtowy | Immunolog śląsk | suplementy diety produkcja Omega
sprawy egzekucyjne wodzisław śląski | cyklinowanie Piaseczno | klasyfikacja gleboznawcza śląskie | badania do pozwolenia na broń Jastrzębie Zdrój | zakupy ze stylistą śląsk