KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 12 grudzień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Ave Premier
2009.12.05 / Przemysław Kobus
TAGI:
Share |
Donald Tusk zaskoczył opinię publiczną planami zmian w Konstytucji RP. O zmianach, owszem, mówiono od pewnego czasu, a szczególnie gdy napięcia między partiami sięgały zenitu, jednak mało kto chyba przypuszczał, że polski premier sprzeda Polakom taką torpedę. W planowanych zmianach idzie przede wszystkim o znaczne osłabienie pozycji prezydenta na rzecz wzmocnienia pozycji premiera. Ciekawe? W normalnych warunkach jak najbardziej, ale w Polsce, gdy na linii premier – prezydent ciągle zgrzyta, plany Platformy Obywatelskiej ciężko rozpatrywać w kategoriach rozsądnych propozycji zmierzających do poprawy sytuacji ustrojowej. Polakom – jak wynika z pierwszych sondaży – pomysł Tuska nie przypadł do gustu.

Jak szaleć, to szaleć!
Ktoś mógłby dzisiaj powiedzieć, że może lepiej byłoby zająć się porządkowaniem spraw w służbie zdrowia czy służbach mundurowych, może lepiej byłoby sprawdzić, dlaczego budowa autostrad odbywa się w żenująco niskim tempie, czy może warto byłoby zająć się kwestią ubezpieczeń społecznych, które są jak czarna, niewdzięczna dziura. Ale po co? Przecież to nudne. Czyż nie lepiej zaserwować „podwładnym” pomysł niebanalny, błyskotliwy i oryginalny? Czyż nie czas już wprost narodowi powiedzieć, żem genialny, wspaniały i mocarny? Warto, więc i mówię to. Kochani Polacy, niebawem ja będę siłaczem, a prezydent niech kapcie mi podaje.

To oczywiście mało poważna próba wyjaśnienia przyczyn zaistniałych ostatnio wydarzeń, nawet bardzo mało prawdopodobna, ale na potrzeby tego artykułu całkiem zgrabna i przyswajalna. Naprawdę trudno mi dzisiaj uwierzyć, że objawione ostatnio propozycje są przemyślane, wynikają z obiektywnych obserwacji i wyciągniętych wniosków, a z pewnością nie odnoszą się do aktualnej sytuacji w kraju. Nie wierzę dzisiaj, że proponowane rozwiązania byłyby lekarstwem na podobne zło w przyszłości. Dlaczego? Bo przeszłość pokazała, że prezydent może nie przeszkadzać rządowi, Sejmowi i na odwrót. Problem mamy od dwóch lat. I problem ten niestety był do przewidzenia. Bo jak prezydent L. miał pogodzić się z „przegonieniem” z ministerialnego fotela swojego brata J., a potem miłować się wzajemnie dla dobra Narodu z premierem D.? Niepojęte i niemożliwe.

Efekty tej polityki wzajemnego atakowania się widzimy od dłuższego czasu i nieraz na łamach „Nowego Czasu” przedstawialiśmy co bardziej żenujące przypadki. W takiej sytuacji w istocie współpracować ciężko. Jednak nie można dziś zmieniać konstytucji pod wpływem chwili, pod wpływem impulsu. Inna sprawa, że w Polsce zmiana obowiązującego prawa nie jest problemem. Prawo zmienia się co chwilę, a potem podnoszą się głosy zarzucające brak stabilności polskiego systemu prawnego. Zmiana ustawy zasadniczej – jak pokazuje ten przykład – też pewnie nie jest dla naszych reprezentantów na Wiejskiej czymś szczególnym. Problem jednak w tym, że takie myślenie nie prowadzi zbyt daleko. Razi też opinię publiczną, bo wolnością cieszymy się (na różne sposoby) zaledwie 20 lat, a już ktoś próbuje wprowadzić pewne odgórne rozwiązania. Z jednej strony mamy dążenia do bezpośrednich wyborów marszałków w Sejmikach Wojewódzkich, z drugiej premier proponuje odebrać przywilej wyboru prezydenta kraju Polakom i przekazać go w ręce „wybranych”, bo w jego przekonaniu tak będzie lepiej.

Ja, premier!
– Proponujemy, aby tak zmienić konstytucję, w której jasno i wyraźnie określona byłaby pełna odpowiedzialność za władzę wykonawczą w gabinecie wspieranym przez większość parlamentarną. Uważam, że jest możliwe, by stało się to praktyką już od jesieni przyszłego roku – mówił Donald Tusk podczas cyklu konferencji poświęconych dwóm latom rządów Platformy Obywatelskiej. Z wypowiedzi tej jasno wynika, że znów próbujemy coś sformalizować, coś zapisać, ustanowić i pozostać w przekonaniu, że takie rozwiązanie będzie jedynie słuszne.

A czy przypadkiem nie wystarczy rozsądny premier i rozsądny prezydent, by potrzeba nowych regulacji stała się kompletnie zbędna? Może wystarczy tylko zaufać Polakom, którzy w najbliższych wyborach postawią krzyżyki przy odpowiednich, a nie skłóconych i zawistnych nazwiskach. Ale premier brnie dalej. Swoją wizję tłumaczy koniecznością rozstrzygnięcia, kto i w jakim wymiarze jest godzien nazywać się władzą wykonawczą. Dodał też, że do ogłoszenia nowin został poniekąd natchniony przez konstytucyjne autorytety. Co ciekawe, kilka tych nazwisk nieoficjalnie przytaczanych w mediach znam i do tej pory ceniłem. Trudno mi więc uwierzyć, by cenieni konstytucjonaliści zdecydowali się na tak popu-
listyczne dzisiaj w Polsce hasła.

Za i przeciw
Podobne rozwiązania, które ograniczają władzę prezydenta na rzecz rządu nie są dziś na świecie czymś nadzwyczajnym, a z pewnością nie wskazują na uzurpatorskie formy sprawowania władzy. Prezydent Niemiec jest tego doskonałym przykładem. Ma niewiele do powiedzenia, ma się uśmiechać i przypadkiem nie zhańbić honoru Niemiec. Od brudnej i ciężkiej roboty jest kanclerz.

Wśród propozycji premiera Tuska znajdujemy więc przede wszystkim zniesienie bezpośrednich wyborów prezydenckich. W rolę obywateli miałoby się wcielić Zgromadzenie Narodowe. To miałoby być znacznie ograniczone, bo z propozycji Tuska wyłania się postulat zmniejszenia liczby parlamentarzystów. Dziś mamy blisko pół tysiąca samych posłów. Setkę senatorów. To pokaźne liczby, które w przeliczeniu na comiesięczne uposażenie naszych „wybrańców” jest doskonałym argumentem przemawiającym za konkretnymi oszczędnościami.

Co również ważne, ale tylko w kontekście aktualnych sporów między premierem a prezydentem, to zniesienie weta prezydenta. Głowa państwa dysponuje takim prawem, gdy nabierze wątpliwości co do słuszności przedstawianych przez Sejm i Senat ustaw. Nie zawsze przecież wola większości parlamentarnej w istocie odzwierciedla wolę społeczeństwa. Weto prezydenta jest – przynajmniej z definicji – ostatecznym instrumentem mającym przychylić się ku argumentom racjonalnej większości. Dzisiaj jednak instrument ten jest nader często wykorzystywany, żeby nie powiedzieć, nadużywany. Co nie podoba się Prawu i Sprawiedliwości, jest natychmiast blokowane przez Lecha Kaczyńskiego. Biorąc więc pod uwagę walkę ze zwykłą ludzką bądź polityczną złośliwością, zniesienie weta znajduje swoje uzasadnienie. Ale tylko w takim przypadku i wydaje się, że ustanowienie zasady wzajemnego utrudniania sobie życia nie może znaleźć odzwierciedlenia w ustawie zasadniczej.

Kto wie, może za dwa, trzy lata wybierzemy takich reprezentantów kraju, którzy nie będą zachowywać się jak Kargul z Pawlakiem. Wówczas żadne obostrzenia ustawowe nie będą konieczne. I wydaje mi się, że wychodzenie z takiego założenia winno przyświecać odpowiedzialnym rządzącym. Trudno mi też uwierzyć w wyrażaną przez premiera troskę o sprawnie zarządzane państwo, bo rozwiązania ustrojowe zamierza on wprowadzić już w przyszłym roku. Czy naprawdę nie ma ważniejszych problemów? Polska powinna dorosnąć do stwierdzenia, że ma na tyle godnych zaufania polityków, iż nie potrzebuje już swoistej dwuwładzy. Ani sytuacja polityczna, ani militarna, ani gospodarcza nie stawia nas pod ścianą i nie nakazuje wdrożenia nowych, rewolucyjnych jak na współczesną Polskę rozwiązań. Wstrzymajmy się, weźmy się za rzeczywiście potrzebne ludziom zmiany. Większa władza premiera nie przyczyni się do wzrostu wynagrodzeń, nie poprawi kondycji finansowej szkół, jednostek kulturalnych utrzymywanych przez państwo i samorządy. Nie zlikwiduje też idiotyzmów fiskalnych. I tak można wymieniać bez końca. Najpierw gruntowna praca przed nami, potem przyjdzie czas na kosmetykę.

Przemysław Kobus

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29863
Tak

24778
83%
Nie

5085
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |podnośniki kubełkowe | pierścienie nierdzewne | fizykoterapia wodzisław | węgiel Pszów | suplementy diety produkcja kontraktowa
odchudzanie rybnik | cyklinowanie bezpyłowe grodzisk mazowiecki | klasyfikacja gleboznawcza śląskie | szczepienia dla podróżujących Żory | okulista gdańsk