KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 26 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Na czasie: Piraci
2008.11.28 / Grzegorz Małkowski
TAGI: felieton
Share |
Kiedy byłem małym chłopcem, bawiłem się w piratów. Chciałem być piratem, romantycznym rozbójnikiem, dla którego ląd jest tymczasową przystanią, o której myśli z pogardą. Nie chciałem mieć nogi i oka, by upodobnić się do ideału. Wyrosłem z tego, jak z wielu dziecięcych fascynacji. Zapomniałem o nich, o piratach, Janosiku, Zorro, Robin Hoodzie. Dziecięcą wyobraźnię przytłumiła codzienność życia dorosłych.
I nagle widzę, że dorośli uprawiają grę, którą ja porzuciłem. Piraci rządzą morzem. Ale scenariusz i atrapy zmieniły się. Supertankowce nie mają żagli, pirat jest dwunożny i dwuoczny, a jego zdobycz to nie kufer wypełniony złotem, ale kilkumilionowy okup wpłacony na konto bankowe.

Proceder napadania na okręty handlowe wzdłuż afrykańskich wybrzeży niepokoi swoistym uporządkowaniem. Niczym w kukiełkowym teatrze przesuwają się figury z dokładnie określonej pozycji A na jeszcze lepiej opisaną w scenariuszu pozycję B.
Niebywałe, moje dziecięce piractwo było o wiele trudniejsze. Załogi żaglowców stawiały opór, trzeba było walczyć, narażać swoje życie. Utrata nogi czy oka była świadectwem odbytych potyczek, dowodem zuchwałości i odwagi.

Prawdziwa plaga obecnego piractwa powstała niedawno. Doprowadziło do niej bezprawie i bezpaństwowie na terenach Somalii, w czym niemały udział miały Stany Zjednoczone wspomagając usunięcie islamskiego (ale w miarę sprawnego rządu) przez armię etiopską. Somalia stała się terenem niczyim, gdzie o wpływy walczą plemienne klany coraz lepiej uzbrojone dzięki milionowym okupom zarabianym na morzu.

Właściciele okrętów są bezradni. Obowiązuje zakaz uzbrojenia jednostek handlowych, a obecność opancerzonych i uzbrojonych krążowników na niebezpiecznych wodach jest symboliczna albo nieskuteczna. Coraz bardziej zuchwałe porwania w dalszym ciągu postrzegane są jako uciążliwe. Zakładnicy traktowani są dobrze, okręty, wraz z ładunkiem, po wypłaceniu okupu wracają do swoich właścicieli. Jak długo ten obowiązujący stan rzeczy utrzyma się?

Nie trzeba być ekspertem, żeby wyobrazić sobie trochę inny scenariusz. Morską scenę obserwują też bardziej wyrafinowani gracze, którym nie zależy na pieniądzach, a bardziej na spektakularnych przedstawieniach. Na lądzie jest coraz trudniej, w powietrzu też. Pozostaje morze. Czy musimy czekać na pierwsze wysadzenie porwanego tankowca wypełnionego ropą , żeby państwa dysponujące środkami przystąpiły do działania? W takim przypadku załogą nikt się nie będzie przejmował. Nie trzeba też podpowiadać wyrafinowanym graczom, co można zrobić z ładunkiem kilkudziesięciu czołgów, amunicji i broni ręcznej.

Lekceważenie tego potencjalnego zagrożenia przypomina okres poprzedzający atak z 11 września. Niedoszli jeszcze zamachowcy byli pilnymi studentami w amerykańskich szkołach pilotażu. Instruktorów trochę dziwił fakt, że byli oni zainteresowani jedynie opanowaniem sztuki startowania i utrzymania maszyny w powietrzu. Agenci FBI dowiedzieli się o tych dziwnych studentach i też się dziwili. Dopiero po kilku tygodniach zrozumieli, że w tym szaleństwie była metoda. Ale była to już lekcja bolesna.

Grzegorz Małkiewicz

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29251
Tak

24333
83%
Nie

4918
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |pomniki wodzisław | śruby kwasoodporne | ból kręgosłupa wodzisław | Leczenie poronień | suplementy diety produkcja kontraktowa
zespół muzyczny rybnik | pręty gwintowane nierdzewne | klasyfikacja gruntów śląskie | leczenie bólu Rybnik | alpinizm przemysłowy