KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




My rasiści
2008.12.01 / Krystyna Cywińska
TAGI: felieton
Share |
Wszyscy po trochu jesteśmy rasistami. Jedni bardziej, inni mniej. Jedni, to świadomi rasiści, inni podświadomi. Jedni z przekonania, inni z przyzwyczajenia. Z nałogu. Dla niektórych nawet polityczna poprawność nie jest skuteczną metodą odwyku. Wszyscy jesteśmy tak czy inaczej urabiani na takie czy inne kopyto. Historyczne i społeczne. I wierzymy w półprawdy i uprzedzenia o innych.
Poddajemy się manipulacjom takim czy innym, politycznym, czy wynikającym z różnych interesów. Pogoń za złotym środkiem we współżyciu między rasami jest równie złudna co pogoń za złotym runem.

I nie ma na rasizm maści prometejskiej, poszukiwanej przez średniowiecznych alchemików. Takiej, która chroniłaby nas od jątrzenia, nasze ciało od razów, a dusze od urazów. Rasizm jest zjawiskiem powszechnym. W mniejszym lub większym stopniu. To przecież truizm. Rasizm, czyli także i antysemityzm. Ukryty nawet pod powierzchnią tolerancji. Czy wybór Baraka Obamy na prezydenta zmniejszy rasizm? A w tym i antysemityzm? Nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i na świecie? A może go zwiększy, podsycając go przez zawiedzioną mniejszość, która się uważa za rasowo wyższą i już zapewne czyha na swój odwet z ukrycia.

Nie ten nie jest rasistą, kto w czarnego nie rzuciłby bananem. Ale ten, dla którego taki odruch byłby nie do pomyślenia. Czy w Polsce ktoś by rzucił bananem w Obamę? Jak różni kibice w czarnoskórych piłkarzy?

W Stanach już się pisze i mówi, że na zamach na prezydenta, jeszcze elekta, już czekają różni neofaszyści. Ktoś inny napisał, że czychanie na Obamę jest czychaniem na Mesjasza. Popadanie z jednej skrajności w drugą niczego dobrego nie wróży.
W Wielkiej Brytanii podskórny rasizm nie jest wiele mniejszy od podskórnego rasizmu polskiego. W tym kraju nawet rodzina królewska, mimo pozorów, miewa rasistowskie uprzedzenia. Nieżyjąca już królowa-matka nazywana przesadnie opoką brytyjskiej wspólnoty, też miewała rasistowskie odruchy. Ujawnił to niedawno znany publicysta i historyk Edward Stourton. Napisał, że królowa-matka nie wierzyła w powodzenie Unii Europejskiej. Dlaczego? Bo Europa, jak orzekła, jest pełna wops, jak nazywano tu włoskich imigrantów, Hunów, czyli Niemców i rożnych deagos, czyli mieszańców. Nie mówiąc już o kolorowych imigrantach, czyli wogs. Inni członkowie rodziny królewskiej, na czele z księciem Edynburga, też nieraz dawali upust podobnym uprzedzeniom. Murzynów nazywano tu popularnie za amerykanami Niggers. A Żydów Kikes, czyli gudwajami i parchami. I nie obywało się w dziejach tego kraju, bez antysemickich odruchów i rozruchów. Szczególnie w latach międzywojennych pod wpływem hitleryzmu.
Polskich powojennych emigrantów jakoś oszczędzono. Nikt im przez lata nie wytykał, że są antysemitami. I nikt w tym kraju, o ile wiem, nie nazywał nas pogardliwie Polacks, jak nazywano nas w Stanach. Ani też jak dotąd, nie krążyły w tym kraju tak jak w Stanach, pogardliwe antypolskie dowcipy. Na przykład: Siedzi Polak na pustyni z wędką. Co robisz? Łowię ryby. Albo: Z czym Polak przychodzi na walkę kogutów? Z kaszką przecież.

Określeniem Polacks poczęstował nas dopiero Giles Coren w swoim urągliwym artykule, niedawno opublikowanym na łamach „Timesa”. Może się zemścił na nas za tych gudłajów i parchów, którymi być może nazywano w Polsce żyjących tam jego pradziadów i dziadków.

A może jakieś wsiowe czy małomiasteczkowe chłystki szarpały ich za brody czy za chałaty. A może miejscowy ksiądz dobrodziej grzmiał z ambony, jak to Żydzi nie tylko zamordowali Chrystusa, ale mordują chrześcijańskie niewiniątka dla krwi do macy? I stąd także między innymi, ten nasz wciąż żywy antysemityzm. A Giles Coren legendy o nim i mity wyssał z mlekiem swojej matki. Przestudiował do tego książki o tym polskim zwierzęcym antysemityzmie prof. Jana Grossa. No a teraz może jakiś polski hydraulik zalał Corenowi ubikację, a polska sprzątaczka zatkała mu zlew w kuchni. Albo mu nie dogodziła? I dlatego Giles Coren tak się teraz na Polakach odegrał w „Timesie”.

Nic się nie dzieje bez doraźnego powodu. Szczególnie takie wybuchy historycznego, nieuzasadnionego odwetu. A że brytyjska komisja do spraw etyki mediów odrzuciła nasz protest, jak przewidziałam? Prawie wszystkie nasze liczne skargi i protesty kończyły się odrzuceniem i lekceważeniem. I cichym akceptowaniem historycznych manipulacji. A nawet zakłamania.

Drogi kolego Przemku Wilczyński, gdyby Pan tak, jak ja, żył przez lata w tym kraju, wzruszyłby Pan tylko ramionami, tak jak ja na ten prasowy proceder. Ale miał Pan przynajmniej temat do dosadnych uniesień w felietonie w naszym „Nowym Czasie”. A Giles Coren pewnie by docenił Pana cięty czarny humor.

Żydzi zawsze bronili się takim humorem. Jak w tej opowieści o Żydzie, który przechytrzył straże św. Piotra i wkradł się podstępem do zakazanego Żydom nieba. I swoim wejściem parszywy gudłaj zapaskudził ten święty przybytek. Jak się aniołowie zorientowali, Żyda przegonili. Ale trzeba było niebo odkadzić i na nowo poświęcić. A mógł to zrobić tylko ksiądz. Przeszukano całe niebo, ale ani jednego księdza w nim nie znaleziono.

Długo jeszcze będziemy sobie nawzajem upuszczać jadu. Oni na nas, a my na nich. Bo wszyscy po trochu jesteśmy rasistami. Oni też, oni też, tak jak my. Szalom.
I niech nastanie cisza.

Krystyna Cywińska

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29216
Tak

24303
83%
Nie

4913
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat narkotyki warszawa | wkręty nierdzewne | opieka Gliwice | transport węgiel Wodzisław | terapeuta Cieszyn
sprawy karne wodzisław śląski | wkręty nierdzewne | supplements contract manufacturers | promieniowanie jonizujące Rybnik | zakupy ze stylistą śląsk