KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 25 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Wielki Wyciek, czyli demokracja w sieci
2010.12.06 / V. Valdi
TAGI:
Share |
Oj, oberwało się, oberwało. I to każdemu! Wszystko za sprawą wycieków tajnych przekazów telegraficznych z amerykańskiego departamentu stanu. Niby nic wielkiego, a jednak mówi o tym cały świat. I jest o czym.
Mnie jednak bardziej od ujawnionych rewelacji interesuje samo zjawisko przecieków i to, co to w praktyce dla nas wszystkich może znaczyć. Chcemy tego lub nie – reperkusje tego, co wyprawia WikiLeaks poczujemy bowiem wszyscy.

W chwili, gdy piszę ten felieton, pojawiła się informacja o tym, że witryna musiała nagle zmienić adres swojej strony internetowej – firma udostępniająca dotychczasowy wypowiedziała nagle umowę z powodu nasilających się ataków hakerskich na stronę, które mogą zachwiać działalność całego serwisu przez nią oferowanego.

O WikiLeaks zaczyna się mówić już nie ze względu na zawartość do niedawna jeszcze tajnych depesz, ale z punktu widzenia prawa, wolności słowa, ograniczeń technicznych czy ekonomicznych, czy też przepisów prawnych regulujących internet i swobodę działania w sieci w różnych krajach. Nie jest zaskoczeniem, że EveryDNS.net będąca firmą amerykańską ulega naciskom i wypowiada umowę o dostawie serwisu witrynie wikiLeaks.org. W końcu to amerykańskie dokumenty wyciekły do sieci, to rząd tego kraju ma się czego wstydzić i przyrzeka, że będzie ścigać tego drania, który na taki niechlubny występek się odważył.

Ale czy jest to występek godny pogardy – jak chciałyby tego Stany Zjednoczone Ameryki? Uważam, że nie! Wręcz przeciwnie, jestem w stanie zgodzić się z tymi wszystkimi, którzy twierdzą, że z wyciekaniem tajnych danych czy raportów będziemy mieli coraz częściej do czynienia. I to nie tylko za sprawą WikiLeaks – w sieci pojawiają się już kolejne witryny, które obiecują nie tylko równie tajne dane, co bardziej pikantne rewelacje. Szef WikiLeaks twierdzi, że ma w swojej bazie danych informacje na temat każdego kraju na świecie. W tym także Polski.

Całe to zamieszanie jest ciekawe również z innego powodu. Otóż powstaje na naszych oczach zupełnie nowe medium, które co odważniejsi już nazywają „przeciekowym dziennikarstwem”, a które – jak twierdzą spece od wolności słowa – będzie się po świecie roznosiło bardzo szybko. To, co przez jednych jest bowiem przeważnie określone klauzulą „tajne”, dla innych jest ciekawą informacją, za którą w stanie są zapłacić wiele. Co więcej – jeśli chodzi o przyglądanie się poczynaniom rządów jest to bodaj najlepsza forma kontroli. Co innego jest bowiem opisywać zawartość tajnej depeszy, a co innego po prostu upublicznić jej treść, tak by każdy chętny mógł się z nią zapoznać i wyrobić sobie własne zdanie na jej temat. Niby takie proste.

Ale jeszcze kilkanaście lat temu tak duży przecież zasób dokumentów wymagałby pracy setki ludzi i tysięcy stron (przeszło milion mówiąc szczerze) maszynopisów. Kilka tirów musiałoby to wszystko przetransportować z miejsca a do miejsca b. Dzisiaj to co innego. Czasy się zmieniły i nie trzeba już niczego kopiować czy przepisywać. Wystarczy mały przenośny dysk USB i gotowe. Kopiuj. Save. Zrobione. Nic więc dziwnego, że w ostatnim tygodniu firmy zajmujące się bezpieczeństwem sieci komputerowych zanotowały nagły i gwałtowny wzrost zainteresowania programami monitorującymi nie tylko kto jakie ma uprawnienia w sieciach (głównie dużych firm), ale również kto co wysyła i co może kopiować. Każdy ma bowiem w swoim komputerze rzeczy, których wolałby nie pokazywać publicznie.

Ty także. Czy już się zabezpieczyłeś?

V. Valdi

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29240
Tak

24324
83%
Nie

4916
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat wykroczenia warszawa | blachowkręty nierdzewne | opieka Radlin | transport węgiel Pszów | psycholog Cieszyn
zespół muzyczny gliwice | liny nierdzewne | medycyna pracy Wodzisław Śląski | badanie do prawo jazdy Żory | hoehenarbeit