KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 listopad 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Fama głosi…
2010.12.06 / Krystyna Cywińska
TAGI:
Share |
Czy ja jeszcze mam do czegoś zaufanie? Do władzy na przykład. Do rządów państwowych i zarządów samorządowych. Do poszczególnych polityków rożnej maści i do specjalnej maści niektórych publicystów. Tych, którym się wydaje, że urabiają opinię publiczną. Nie mam też zaufania do abstynentów abnegatów, purytanów. Szowinistów patriotycznych ani językowych.
Zaufania nie mam też do portali internetowych. Do tej nieustającej paplaniny, pogłosek, plotek i wymysłów. I do niewybrednych czytelników, którzy wszystko przełkną i we wszystko uwierzą. I niczego nie przetrawią. Więc jak mam być zdumiona tym, co czytam o rewelacjach WikiLeaks?

Tej jak dotąd rzekomo anonimowej sieci nadawczej, wykradzionych, wywęszonych i wykupionych poufnych rozmów politycznych i depesz dyplomatów. Nie jestem niczym zaskoczona ani zgorszona. Gorsze podejrzewałam machlojki przekręty i wykręty władzy wszelakiej. Gorszące nie jest to co ujawniono, ale ujawnienie tego, co powinno być tajne. Otoczone ścisłą tajemnicą racji każdego stanu. Zbłaźnili się nie tylko dyplomaci i niektórzy politycy, co można było przewidzieć, ale służby bezpieczeństwa. W tym głównie amerykańskie. Przeczytałam kiedyś, że dobry dyplomata to taki, który dwa razy pomyśli, zanim nic nie powie. A jeśli ma coś do powiedzenia ważnego, zastanowi się jak to powiedzieć ogólnikowo albo w przenośni. Taka zasada obowiązywała w dawnych monarchiach i dyktaturach. A także w niedawnych republikach. Dawniej celowali w tym rosyjscy a potem sowieccy politycy i dyplomaci. Na przykład znany kiedyś zasiedziały przez lata sowiecki minister spraw zagranicznych Andriej Gromyko. On dobrze wiedział, że to co powie poufnie, czy podyktuje w depeszy do Moskwy, nie dotrze do uszu ani oczu zachodniego wywiadu. Bo gdyby dotarło, jeśli docierało, posypałyby się podejrzane o przeciek głowy. Przecieki były sprawą gardłową. Enigmatyczne wypowiedzi ministra Gromyki czy innych sowieckich notabli były odgadywane, nicowane i analizowane przez rożnych zachodnich sowietologów, kremlologów i speców od rosyjskiej duszy. Pisywali na ten temat sążniste artykuły i książki. Dobrze sobie z tego żyli, ale mało co przewidzieli. Dawniej, nie było rozwydrzonego internetu. Ani innych wymyślnych sposobów technologicznego przekazu. Komputer i internet, mawiano, obali dyktatury. Nie obalił. Bo sprzyjał im i nadal sprzyja obezwładniający strach, nadal obecny w dzisiejszej Rosji. Strach przed kulą w łeb z ukrycia czy oskarżeniem z kodeksu karnego.

Świat zachodni niczego się już nie boi. Obalenie strachu, wolność słowa bez ograniczeń, prawa człowieka i polityczna poprawność są bodaj największą zdobyczą zachodnich systemów. Ich ceną, często bolesną, jest zasada jawności i przejrzystości. Ale paplać, plotkować, posądzać i podejrzewać można bez końca. A gwałt słowny niech się gwałtem odciska. Polscy politycy w tym bodaj celują. We wzajemnym oskarżaniu się i zaskarżaniu o to do sądu. Więc co ma przeciętny zjadacz chleba sądzić o rewelacjach WikiLeaks. Że nie są niczym rewelacyjnym. Są tylko kijem w mrowisko. Pomówienia, plotki i podejrzenia nie są niczym nowym w polityce. W starożytnych Chinach, a pewnie i w dzisiejszych, kreowanie plotek było uznawane za sztukę rządzenia. Wykorzystywano je jak dzisiaj w Polsce i gdzie indziej do walki i rozgrywek o władzę. Platon – jak czytam – był marzycielem, bo zalecał prostolinijne życie, otwarte, niedające podstaw do plotek. Oscar Wilde – przeciwnie. Uważał, że gorsze od plotek jest milczenie. Bo świat byłby nudny. I miał rację.

A skąd się wzięło powiedzenie fama głosi… Fama to imię starożytnej bogini wieści i wiadomości. Bogini okrutnej i bezlitosnej.

Swego rodzaju bohaterem jawności okazał się parę lat temu premier Węgier. Powiedział po wygranych wyborach, że kłamał.

– Kłamałem od rana do nocy i od nocy do rana, żeby te wybory wygrać –powiedział. I został wybrany na kolejną kadencję. Co tu zwyciężyło? Prawda czy kłamstwa? Wszyscy kłamią. Najpiękniej kłamią poeci. Wystarczy choćby przeczytać wiersze i poematy płodzone za PRL-u. A tymczasem fama głosi, że w kraju naszym chamstwo jest domeną polityków. Że się wychamiają i wyzywają gorzej niż inni. Naprawdę?A w Wielkiej Brytanii się nie wychamiają, nie wyzywają, nie ośmieszają? Posłowie w Izbie Gmin zawsze się ośmieszali i innych wykpiwali. To jest jedna z ich broni polemicznych. Wyzywano się od pudli, rotweilerów, od gąsiorów i gdakających kaczek, od wyleniałych tygrysów i zdechłych baranów. Zoologia była i jest natchnieniem poselskich kpin. Ale nie tylko zoologia. Wytykano sobie stroje, maniery albo ich brak, a nawet wygląd. Czego przykładem niedawne ośmieszenie speakera Izby Gmin posła Barcow o mizernym wzroście. Otóż kierowca jednego z ministrów zderzył się z samochodem speakera. Niskiej postury speaker wysiadł z limuzyny i powiedział ministrowi: – jestem z tego niezadowolony. Na co minister: – A którym to jesteś karzełkiem z tych siedmiu karłów? Ten incydent słowo w słowo opowiedział w Izbie Gmin premier David Cameron ku gromkiej uciesze posłów. W języku angielskim nie ma słowa kurdupel, bo gdyby było… jest za to słowo dwarf, szyli karzeł. Jak cię zwał tak cię zwał, jak wśród smarkaczy na podwórku. Polopirynę zażyję bo od tych wszystkich problemów rozbolała mnie głowa. Za oknem sypie śnieg, jesteśmy w świecie królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków. Kładę się do łóżka z Kajtkiem w nogach, bo zimno.

Krystyna Cywińska

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29729
Tak

24691
83%
Nie

5038
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |nagrobki wodzisław | zawiasy nierdzewne | kosmetyka gdańsk | transport ekogroszek Wodzisław | profile specjalne
kuchnie na wymiar rybnik | nity nierdzewne | dietary supplements manufacturers | medycyna podróży Radlin | malowanie konstrukcji