KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 lipiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Przyjaciółka Renata
2010.12.05 / Maria Drue
TAGI:
Share |
Wtorek, 30 listopada, dzisiaj minął tydzień jak z Lilką Pohlmann złożyłyśmy Renacie ostatnią wizytę.

Siedziała jak zwykle w swojej przytulnej kuchni-jadalni, pięknie uczesana, zadbana, w ciemnym sweterku, z dużymi perłami na szyi. Usiłowałam ją namówić do zdjęcia ciężkiego naszyjnika, ale nie pozwoliła. Do końca chciała kokietować świat.

Na nasz widok ucieszyła się ogromnie. Nie mogła zaakceptować starości i nie umiała być sama; nawet będąc otoczona profesjonalną opieką, była zachwycona, gdy odwiedzali ją przyjaciele. Moja matka często powtarzała: ?najsmutniejszą rzeczą na starość jest to, że wkoło robi się pusto?. Co dopiero dla takiej osoby jak Renata, której życie było tak różnorodne i kolorowe, pełne przyjaciół, muzyki, sukcesów.

Nie umiała bez tego żyć i nie było sposobu, żeby ją przekonać, że była uprzywilejowana przez los. Ona sama twierdziła, że ma ?smutek w duszy?, a ja nazywałam te nastroje żartobliwie ?ukraińską dumką?. Śmiała się z mojego żartu i, aczkolwiek niechętnie, przyznawała mi rację.

- To po moim ojcu - zwalała na niego winę. - Nigdy nie był zadowolony ze swojego losu. - Twój ojciec miał prawo, ale ty? - perorowałam niestrudzenie. - Miałaś w życiu wszystko, o czym może marzyć człowiek na tym padole: urodę, talent, powodzenie w prywatnym życiu, sukcesy na scenie, niezwykłego męża, udaną córkę, teraz masz wspaniałą opiekę, no i tak szczerze mówiąc, głodu nigdy nie zaznałaś.

- Widzisz - Renata nie raz powtarzała - jak mnie teraz Pan Bóg ukarał za moje grzechy. - Co ty wygadujesz?! - już prawie krzyczałam. - Pan Bóg ma ważniejsze sprawy na głowie niż przejmowanie się Twoimi grzeszkami. Tak przez ostatnie parę lat wyglądały nasze rozmowy.

Po 1989 roku Renata Bogdańska przekształciła się w Irenę Anders, wdowę po generale. Zaczęły się częste wyjazdy po całej Polsce, gdzie stała się ambasadorem pamięci swojego męża. Pięknie się z tej nowej funkcji wywiązywała: zawsze elegancka, uśmiechnięta i serdeczna, stała się ulubienicą polskich mas, które widziały w niej symbol londyńskiej Emigracji. Przecinała regularnie wstęgi nowo otwieranych szkół, szpitali, ulic, mianując je imieniem gen. Władysława Andersa. Dzwoniła do mnie często przywitać się i zdać relację, trochę się pochwalić, trochę ponarzekać, a ja zadawałam jej jak zwykle to samo pytanie: ? Czy przyjechałaś naostrzyć nożyczki, bo ci się stępiły od przecinania wstęg?

Renata miała do mnie pretensje, że nie szanuję jej w roli Pani Generałowej. Nie mogłam jej wytłumaczyć, że nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia czy jest wdową po generale, czy po kapralu. Dla mnie zawsze była i będzie Renatą Bogdańską, moim kumplem, partnerem i przyjaciółką.

Wracam do naszego ostatniego spotkania. Już nie pierwszy raz, wraz z Lilką, namówiłyśmy Renatę na zanucenie jednej ze swoich piosenek. Zresztą długo nie trzeba było namawiać. Zadziwiające było, że tak chora osoba, z wielkim zanikiem pamięci, pamiętała bezbłędnie wzruszająco teraz brzmiący tekst ulubionej piosenki:

Piękne panie i panowie
Posłuchajcie co wam powiem
Nie wiem czy to mi się śniło
Czy naprawdę mi się śniło
Posłuchajcie, było tak.
Dzień się kończy, noc zapada
Ksieżyc się przez okno wkrada
Nagle widzę dziewczę stoi
Czy też w oczach mi się dwoi
Nie wiem skąd ja znam tę twarz.
Ona, panie i panienki
Różę daje mi do ręki
W młodych oczach uśmiech smutku
I zniknęła po cichutku
Odpłynęła w nocny mrok.
Rankiem coś mi zapachniało
W ręku trzymam różę białą
I powiedzcie mili ludzie
Jak nie wierzyć takiej złudzie
Skoro w ręku trzymam kwiat.
Kwiat róży pachnącej.


Maria Drue, autorka powyższego wiersza od 1945 roku mieszka w Londynie. Pianistka, akompaniatorka, kompozytorka i autorka tekstów piosenek, współpracowała z m.in z Renatą Bogdańską (Ireną Anders), Marianem Hemarem, Władą Majewską. Nadal współpracuje ze Sceną Poetycką.

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28674
Tak

23915
83%
Nie

4759
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | karabińczyki nierdzewne | kosmetyka gdańsk | Rozwody Rybnik | prasy krawędziowe
prawnik Radlin | cyklinowanie Piaseczno | mapa do celów projektowych Rybnik | pierścienie nierdzewne | stylistka katowice