KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 16 styczeń 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




A teraz Maestro…
2008.04.18 / Anna Maria Grabania
TAGI:
Share |
Grał w pociągach, w autobusach, w kościołach, na lotniskach, w samolotach, na okrętach wojennych, w radiu, w telewizji ….

Wiosenne przedpołudnie. Siedzimy w małej kawiarence, tuż przy żywieckim Rynku. Jacenty Ignatowicz opowiada mi o swojej pasji, o muzykowaniu. Z zawodu inżynier rolnik. Drugi wyuczony zawód to technik geodeta. Pasja: muzykowanie. Ta pasja pochłonęła go bez reszty. Mówi o sobie: – Jestem chodzącą muzyką, muzyka mieszka w moim sercu. A wszystko zaczęło się w dzieciństwie.

Urodził się na Lubelszczyźnie, w małej miejscowości Parczew. Jego pierwszą nauczycielką śpiewu była matka, która krzątając się po domu zawsze coś podśpiewywała, a to pieśni religijne, a to popularne szlagiery… To po niej odziedziczył pogodne usposobienie. Jako mały chłopiec chłonął muzykę nie zdając sobie sprawy, że w przyszłości to ona będzie jego drogowskazem. W trzeciej klasie szkoły podstawowej zaczął uczyć się gry na skrzypcach i otrzymał wymarzony instrument. W następnych latach poznawał tajnik i gry na flecie poprzecznym, później na saksofonie. Matka zmarła, gdy miał szesnaście lat. Ojciec zajęty pracami na roli, nie interesował się edukacją chopca. Zresztą wkrótce powtórnie się ożenił. Jacenty musiał radzić sobie sam.
Miejscowi muzycy zachęcili go, aby uczył się gry na klarnecie, co pozwoli mu zarabiać na życie. Posłuchał ich. Ta mądra rada otworzyła mu nową drogę. Jeździł na furmance – rozwoził węgiel, zboże, a wieczorami grał na zabawach, na weselach. Uczył się gry na kolejnych instrumentach. Obecnie może się poszczycić umiejętnością gry aż na osiemnastu! Wszystkich jednak najbardziej zadziwia jego gra na listku..

Grał w kościołach, w autobusach, pociągach, na lotniskach, w samolotach, na okrętach wojennych, w radiu, w telewizji. Kiedyś ksiądz w kolońskiej katedrze wywołał z tłumu utalentowanego grajka, wypytał co robi i skąd przybywa i przedstawił go zwiedzającej świątynię publiczności Proszono, aby zagrał raz jeszcze i jeszcze.

PRZYBYWAM DO WAS Z PRZESŁANIEM …
Tak zaczyna zwykle swoje spotkania. Niestrudzony, nie zniechęcony, spełnia swoje powołanie, zachęcając do muzykowania. – Moje muzykowanie jest jak pielgrzymowanie. Koncertuję w odległych miejscowościach. Trafiam do dzieci, do nastolatków, do starszej młodzieży. Błagam was, nie przesiadujcie godzinami przed telewizorami, nie oglądajcie kryminałów, w których ludzie się mordują. Weźcie do ręki jakikolwiek instrument, choćby harmonijkę ustną, i … nauczcie się na niej grać.

Pan Jacenty znikąd pomocy nie otrzymuje. Obecnie jest na emeryturze, z której część przeznacza na swoje wojaże. Zwykle działa przez zaskoczenie. Nigdy wcześniej nie telefonuje, nie zapowiada swojego przyjazdu. To nie to samo. Dyrektor szkoły musi poznać go osobiście, przekonać się do niego. Nabrać do niego zaufania.

A jak przygotowuje trasę wyjazdową? Rozkłada mapę i wybiera sobie miejscowość, zamawia hotel, kupuje bilet. W szkołach pojawia się zwykle przed pierwszą lekcją. Nikt go nikomu nie poleca, może liczyć tylko na autopromocję. Ma już w tym doświadczenie. Organizował przecież warsztaty metodyczne w dwunastu ośodkach w Polsce! Podczas tych wypraw zdarzają się przeróżne sytuacje.

Legnica. Szkoła podstawowa. Udaje się do sekretariatu. Dyrektorka jest zmęczona, sfrustrowana.Widzi, że nie ma ochoty na rozmowę. Zrywa liść pelargonii i zaczyna grać. A kierowniczka swoje: – Biedna szkoła, biedne dzieci.

– Przyjeżdżam do szkoły podstawowej w Gdyni – opowiada artysta. – Dyrektorka wita mnie chłodno. Pyta, ile kosztuje koncert. Aż trzysta złotych? – dziwi się. W takich sytuacjach muszę tłumaczyć, że uczeń zapłaci zaldwie 2 zl 50 gr, a więc mniej od ceny za dwa znaczki pocztowe, mniej od coca-coli.

Do publiczności zwraca się zwykle pół żartem, pół serio. Sam lubi przecież żartować! – Jest jedna Maryla Rodowicz i jest jeden Ignatowicz.

Zdarza się, że musi dalej przekonywać. Wtedy wyjmuje kalkulator: koszt instrumentów – 10 tys. zł, noclegi, wyżywienie, dojazd… Tłumaczy, że przyjechał w słusznej sprawie, że nie muszą nigdzie jeździć, to on, gwiazda muzyki ludowej, przyjechał do nich. Kiedyś ktoś jego zachęcił do muzykowania, teraz on chce zachęcać innych, przekazać pałeczkę dalej.

Nieprzyjemne wrażenie pozostawiła jego wizyta w jednej ze szkół w Krakowie. Nie zdążył jeszcze przekroczyć progu gabinetu dyrektora, a już usłyszał: – Proszę pana, my tu mamy Filharmonię!

Gdańsk (Nowy Port). Wchodzi do przedszkola, prowadzonego przez siostry zakonne. Siostra dyrektor wita go chłodno. – Na wieków wieki… – odpowiada od niechcenia. – Siostro, przyjeżdżam jako ciekawa postać, choć jeszcze nie historyczna. Muzykiem folklorystą jestem, pragnę zachęcić dzieci do muzykowania. Gram na osiemnastu instrumentach. A jak trzeba, to i na liściu zagram. Zrywa liść z pelargonii i zaczyna grać. Siostra śmieje się do rozpuku. – Siostro, szybko, szybko – woła siostrę z pokoju obok (prawdopodobnie księgową). – Tu przyszedł zakręcony facet. Lody przełamane. Siostry organizują widownię. Kiedy wychodzi na scenę, widzi roześmiane buzie, szczerą, dziecięcą radość.

Mile wspomina szkołę podstawową nr 10 w Pabianicach. Również prowadzoną przez siostry. – Jakoś mam wzięcie u sióstr zakonnych – żartuje. Otwierają nie tylko drzwi, ale i serca – dodaje.

PAN NIETUTEJSZY
W 1979 roku został zaproszony do Żywca na kurs kierowników wycieczek szkolnych. Mieszkał wtedy w rodzinnym Pinczewie. Na wycieczkę zaprosił Grażynę Czuprynównę (od pewnego czasu mieli się ku sobie). Oryginalna muzyka góralska, krajobraz górski oczarował młodą parę. W Żywcu zostali na stałe. Jeszcze w tym samym roku odbył się ich ślub. Zamieszkali w dworku Kępińskich w Żywcu-Moszczanicy, gdzie mieszkają do dzisiaj.

„Ogromnie radują fakty, że w beskidzkim regionie działają tego rodzaju folkloryści-instrumentaliści, którzy swą miłość do kultury ludowej, głęboką wiedzę muzyczną i bogate doświadczenie potrafią przekazywać swoim następcom. W ten sposób ratuje się od zapomnienia bezcenne skarby góralskiego folkloru” – napisał w „Kalendarzu Beskidzkim”

– Ale początki nie były łatwe – kontynuuje swą opowieść pan Jacenty. Nie zawsze się darzyło. Przypominano mi skąd przyjechałem. Traktowano mnie z rezerwą. Mówiono o mnie: „jakiś taki”. Również miejscowa konkurencja przyglądała mi się nieufnie. Upłynęło tyle lat, a jeszcze nie tak dawno kierownik jednego z miejscowych zespołów, gdy zobaczył mnie w telewizji, pozwolił sobie na uwagę: – Pan nietutejszy.

– Jak to nietutejszy! – odpowiedziałem. Oddycham tym powietrzem, jadam chleb z tej ziemi już ponad dwadzieścia dziewięć lat! To tak jakby zarzucić muzykowi, że gra jazz amerykański, a nie pochodzi ze Stanów.

Przyjechał do Żywca, zachwycił się góralszczyzną. Nie tylko zaczął poznawać muzykę i pieśni regionalne, ale założył Muzyczną Izbę Regionalną. Tak jak Kolberg i on chodzi po żywieckich wsiach, zbiera i zapisuje żywieckie pieśni, melodie. Wciąż wzbogaca zebrane przez siebie zbiory o nowe instrumenty, sprzęt gosopodarstwa domowego, stroje, meble, zabawki… Czy to się nie liczy?

Ogólnie jednak nie narzeka. Najważniejsze, że został doceniony. Najpierw docenił go prof. Alojzy Kopoczek, prorektor filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie.

Lipec 1998 r. Któregoś dnia telefon. Dzwoniła sekretarka w imieniu Jego Ekscelencji prorektora, prof. Alojzego Kopoczka, który chciał się z nim spotkać w ważnej sprawie. Proponował spotkanie u niego w domu. Był zaskoczony, bo nie wiedział o co chodzi. O umówionej godzinie przyjechali do niego prof. Alojzy Kopoczek i znany folklorysta prof. Daniel Kadłubiec. Proponowali mu stałe zatrudnieniae w charakterze wykładowcy w Instytucie Muzyki, w Katedrze Folklorystyki w Cieszynie. Obawiał się, czy podoła. I nie żałuje tej decyzji. Pracował z młodzieżą przez sześć lat. Wierzy, że nie tylko zapalił tych młodych ludzi do muzyki góralskiej, ale wiele ich nauczył. Ileż było radości, gdy na okładce podręcznika do nauki na instrumentach ludowych, zobaczył swoje zdjęcie!

Jan Broda, wybitny muzyk z Wisły, prowadził kiedyś koncert w Zielonej Górze. – A teraz Maestro! – zapowiedział jego występ. Rozległy się brawa. Od lat spotykają się na różnych imprezach.
– Broda mówi mu przy każdym spotkaniu: – Tak jak ty grasz, to ja nie potrafię. Miło usłyszeć te słowa od wybitnego artysty. W końcu Jan Broda to nie byle kto.

Kiedyś zadzwonił Kuba Wojewódzki, popularny prezenter z TVN, proponując mu udział w pierwszym swoim programie z nowego cyklu Talk-Show. – Skąd taki Wojewódzki ma jego telefon? – zastanawiał się. – To jak? To pan nie wie – usłyszał w słuchawce. – W „Polityce” jest o Panu artykuł. Cały świat dziś czyta tylko o panu!

„ŻYWIECKI KOLBERG” ZAPOMNIANY?
Jacenty Ignatowicz to niewątpliwie zasłużony artysta, promotor muzyki i sztuki, góralszczyzny, Żywiecczyzny. Swoim talentem i pracowitym życiem zasłużył na najwyższe odznaczenia. Otrzymał wiele nagród. Przyznaje, że dziennikarze często piszą o nim, widocznie go lubią.

Rzeczywiście da się lubić: trochę fantasta, serdeczny, życzliwy, pogodnego usposobienia, prawdziwy.

Wszyscy podziwiają jego umiejętność gry na osiemnastu instrumentach. Największe jednak zdziwienie i zachwyt budzi gra na listku.. Na I Otwartym Konkursie Chopinowskim na wszystkie Instrumenty z wyjątkiem fortepianu ( Kraków, czerwiec 1999 r.) zagrał sześć utworów na saksofonie, na okarynie, na fletni i… na liściu wierzby, za co otrzymał II nagrodę. Wcześniej i później otrzymywał i inne nagrody, Np. w 2000 roku podczas Tygodnia Kultury Żywieckiej zdobył spośród górali-muzykantów, jako Mistrz Instrumentalista – najwyższą nagrodę: Złote Serce. Odznaką Zasłużonego Działacza Kultury wyróżniono go jeszcze w PRL-u, we wrześniu 1989 roku. Ale najbardziej cieszą go podziękowania po koncertach szkolnych. „Za przybliżenie folkloru góralskiego, za wspaniały, niecodzienny koncert, za piękną muzykę, śpiew i gawędy góralskie”. Przeglądam podziękowania. Jest ich wiele.

Nasuwa się smutna refleksja. Jak to możliwe, że ten niezwykły człowiek, animator kultury ludowej, „żywiecki Kolberg” (jak nazywają go miejscowi) za ożywienie, pielęgnowanie tradycji, dotąd nie otrzymał należnej mu się Nagrody im. Oskara Kolberga! Władze miasta Zywca przyznały mu zaledwie Medal Pamiątkowy Żywca. To skandal, że artysta tej miary musi sam się o odznaczenie upominać. Podobno papiery zostały wysłane, ale utknęły gdzieś w Warszawie. Pan Jacenty nie bardzo w to wierzy. – Przyznaje, że chciałby otrzymać to odznaczenie jeszcze za żywota.

Anna Maria Grabania

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 26279
Tak

21939
83%
Nie

4340
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat wypadki drogowe Warszawa | nitonakrętki nierdzewne | dom opieki Jastrzębie Zdrój | Rozwód Rybnik | terapia Cieszyn
porady prawne wodzisław śląski | nitonakrętki nierdzewne | szkolenia energetyczne sandomierz | badania kierowców Rybnik | zakupy ze stylistą śląsk