KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 15 grudzień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Rok bez zachodniej granicy
2009.01.23 / Przemysław Kobus
TAGI:
Share |
21 grudnia minął rok, gdy Polska znalazła się w strefie Schengen, a więc w strefie, w której kolejki na granicach w celu okazania paszportu są tylko wspomnieniem.

Po roku naszej obecności w nowej strukturze, jakże wolnej i jakże Polakom nieznanej, przyszła pora na pewne podsumowania, na zastanowienie się, na ile mamy jeszcze do czynienia z granicami, w jakim stopniu zrealizowały się obawy, a w jakim nie. Dyskusję zapoczątkowali ministrowie spraw wewnętrznych Polski i Niemiec w niemieckim mieście Goerlitz, które niegdyś wraz z polskim Zgorzelcem [dawniej jedno miasto nad Nysą Łużycką ? red.], stanowiło najważniejszy ośrodek na styku Polski, Niemiec i Czech. Z oficjalnych relacji wyłania nam się obraz ogólnej szczęśliwości, inaczej sytuację widzą lokalni policjanci, mieszkańcy i lokalne media.

Rok temu, jeszcze przed 21 grudnia
Sytuacja, szczególnie na polsko-niemieckiej granicy była chyba dość napięta. Z jednej strony eurooptymiści, z drugiej eurosceptycy i czarnowidzący jednoczenie się Polski z resztą świata. Wiele obaw było głównie po stronie niemieckiej. My, jako Polacy, najbardziej baliśmy się chyba upokorzenia i przeniesienia kontroli granicznych kilkadziesiąt metrów dalej od likwidowanych rogatek.

Niemcy bali się strasznie. Bali się polskich złodziei, bali się polskich gwałcicieli, polskiego bałaganiarstwa, polskiego odbierania pracy Niemcom ze wschodu. Kochali nas, gdy mogli tanio się ubrać, wyleczyć zęby, przystrzyc włosy czy kupić papierosy. Kochali nas też za liczne prostytutki ( nie Polki) przy trasach dojazdowych do przejść granicznych. Niemcy ze wschodu nie chcieli jednak słyszeć o otwieraniu granic, bo obawiali się, że tłumnie, wręcz lawinowo zmasakrujemy ich domostwa, ogródki i zabierzemy gipsowe krasnale (tak na marginesie, pochodzące z Polski).

Na antypolskich strunach grała Nacjonalistyczna Partia Niemiec (NPD), która w Polaku widziała tylko złodzieja i wszelkie zło. Przeciwko likwidacji granic protestowali nawet niemieccy policjanci, którzy straszyli mieszkańców polską przestępczością. Potem wyszło jednak na jaw, że protest niemieckiej Polizei miał też inne podłoże ? zawodowe. Okazało się bowiem, że Niemcy mieli w planach reorganizację niemieckiej policji, co wiązało się przede wszystkim z alokacją części policjantów i nielicznymi zwolnieniami. Funkcjonariuszom ze wschodnich Niemiec nie na rękę było rozstawać się z domami i ruszać do zachodnich Niemiec. Tutaj byli kimś. Kim będą tam? Nie wiedzieli i tego się pewnie bali. Ostatecznie jednak pewnej grudniowej nocy szlabany zniknęły. Polacy mogli ? co dla naszego pokolenia wręcz niewiarygodne ? swobodnie przejść przez mosty graniczne na Odrze i Nysie Łużyckiej, bez obawy o krzyk strażnika granicznego. Ot, tak po prostu, jak do siebie, jak do sąsiada.

Po 21 grudnia
Nie oszukujmy się jednak ? Polacy dali się we znaki Niemcom. Ci stali się bardziej przezorni, bardziej odpowiedzialni, postawili na lepsze zabezpieczenia domów, mieszkań, garaży, samochodów. Daliśmy się we znaki na budowach, bo gros Polaków z pogranicza wędrowało na nie w poszukiwaniu złomu. Kradliśmy i niestety do dzisiaj kradniemy maszyny budowlane, potrafimy wywieźć z placu budowy koparkę i dotrzeć nią do Polski (a to już wyczyn), potrafimy oskalpować domek jednorodzinny z metalowego przepierzenia i rynien. Potrafimy wejść do sklepu budowlanego i wydostać z niego młoty, wiertarki i szereg innych narzędzi o wartości kilku tysięcy euro.

Co jeszcze przypisano nie bez kozery Polakom ? włamania do mieszkań. Latem mijającego roku Frankfurt nad Odrą (graniczy ze Słubicami) zanotował największą od 40 lat liczbę włamań do mieszkań. Ustalono sprawców, zatrzymano ich. W dowodach osobistych wbite obywatelstwo: polskie. To samo w Cottbus, Schwedt, w Goerlitz. I tak można by jeszcze wymieniać. Z głębi Niemiec woziliśmy tony kołpaków, oczywiście bez rachunków i bez rozgłosu.

W drugą stronę przemycaliśmy znaczne ilości papierosów bez polskich znaków akcyzy ? ajczęściej chińskie czy koreańskie, marki Jin Ling. Niemieckie urzędy celne roją się od polskich aut zatrzymanych na poczet grzywien, zarekwirowanych jako narzędzia przestępstwa. Co ciekawe ? a zarazem ku przestrodze dla Polaków ? auta te skupują z urzędów Niemcy, nieco je reperują, zdzierają dokładnie polskie nalepki z przednich szyb, po czym wystawiają jako swoje, niemieckie. Odradzam na wszelki wypadek kupno auta z Cottbus. Może być tak samo niemieckie, jak turecki kebab w Polsce.

Niemcy nie pozostawiali jednak świętoszkami. Od dawna w internecie krąży zdjęcie niemieckiego auta i jego kierowcy, który przyjeżdżał na polską stację benzynową w Słubicach, tankował i uciekał przez granicę w nieznanym kierunku. Polska Straż Graniczna niejednokrotnie łapała Niemców, którzy w po brzegi wyładowanych samochodach, licząc chyba na brak kontroli, przewozili gigantyczne ilości papierosów ?na własne potrzeby?.

Nasi zachodni sąsiedzi wpadają do nas jak do siebie, opróżniają sklepy (choć teraz, ze względu na wyrównanie cen, już nie tak często), korzystają z wszelakich usług, bo te nadal są tańsze niż w Niemczech. Ogólnie rzecz biorąc ? nie czują się u nas obco. My u nich też nie. Świadczą o tym chociażby polscy pracownicy w niemieckich sklepach. Dlaczego? Bo polska klientela w tychże sklepach jest najliczniejsza i wydawać by się mogło, że wręcz utrzymuje wschodnioniemiecki handel. Niemcy kłaniają się Polakom reklamując się u nas, zapraszając do siebie, instalując w sklepach coraz więcej polskojęzycznych zwrotów, reklam, zaproszeń, informacji. Polak w Goerlitz to nic nadzwyczajnego. Dostrzec Niemca w niemieckim sklepie z markową odzieżą to prawdziwa sztuka. Co jeszcze ciekawsze, Niemcy w trosce o polskiego klienta zaczynają dostosowywać swój czas pracy do naszych potrzeb. Niegdyś jeszcze magiczna granica godziny 14.00 w sobotę była nie do przeskoczenia przez niemieckie sklepy, które dzisiaj czekają na Polaków do godz. 20.00. Nie ma narzekań, nie ma skomlenia na zapisy w kartach związkowych, itd. Pracujemy tak długo, jak na widoku mamy klienta ? takie hasło zdaje się przyświecać niemieckim handlowcom. Mamy narzekać? A dlaczego, nic tylko się cieszyć.

Bolączki
Owszem, z racji naszych wyczynów, auta z polską rejestracją niemiecka policja zawsze będzie bardziej i baczniej obserwować. I tak też się dzieje. Zdarza się, że mobilne punkty kontrolne ustawiają się kilkadziesiąt metrów za dawnymi rogatkami i stamtąd typują auta do kontroli. Te z ?polskimi? blachami idą na pierwszy ogień. Po polskiej stronie podobna sytuacja spotyka Niemców. Bus na niemieckich numerach rejestracyjnych ma ?pierwszeństwo? w skontrolowaniu go przez Straż Graniczną, a dokładnie, przez jej mobilny posterunek. Nie jest to jednak praktyka na tyle nagminna i uciążliwa, by zniechęcała do przekraczania granicy polsko-niemieckiej.

Inną bolączką, a w zasadzie olbrzymim problemem jest tzw. ściana wschodnia. Tam granica musiała zostać uszczelniona, niemal zamknięta, wprowadzono wizy dla obcokrajowców. Wschodnia granica Polski stała się przecież wschodnią granicą Unii Europejskiej. Przez rok naszej obecności w Schengen na wschodniej granicy dochodziło do protestów. Kierowcy TIR-ów skarżyli się na opieszałe działania celników, co powodowało kolejki sięgające kilku dni oczekiwania na wjazd do Polski. Strajkowały tzw. mrówki, a więc osoby, które po kilka razy dziennie przekraczały granicę polsko-ukraińską i sprzedawały u nas kupione tam taniej papierosy czy alkohol. Wprowadzono obostrzenia w ilości przenoszonych towarów, a to doprowadziło do blokady przejścia granicznego przez rozwścieczonych protestujących.

Sytuację na wschodniej granicy komplikował również strajk celników, którzy widząc, że są ? praktycznie ? niezastąpieni wystąpili z roszczeniami o podwyżki. Domagali się większych pieniędzy, a gdy postulaty słowne nie starczały, zdecydowali się na tzw. urlopy jednodniowe. Kilku celników na danym przejściu na urlopie, oznaczało klęskę odprawową.

Sondaże
Na koniec jeszcze sprawdźmy jak Polacy oceniają swój rok w strefie Schengen. Z badań przeprowadzonych przez TNS OBOP wynika, że 54 proc. Polaków uważa, że było to dla nich korzystne wydarzenie. 41 proc. uznało, że zniesienie kontroli paszportowej nie miało w zasadzie dla nich żadnego znaczenia. 3 proc. uznało, że Schengen było złem.

Przemysław Kobus

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29895
Tak

24797
83%
Nie

5098
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Registration of dietary supplements | karabińczyki nierdzewne | kosmetyka gdańsk | węgiel Wodzisław | prasy krawędziowe
dietetyk rybnik | cyklinowanie Piastów | medycyna pracy Radlin | badania do pozwolenia na broń Wodzisław Śląski | stylistka katowice