KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 19 styczeń 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Wiara i sumienie na forum publicznym
2010.09.21 / Wojciech Płazak
TAGI:
Share |
Watykan, słowami papieskiego rzecznika prasowego ks. Lombardii, uznał wizytę Benedykta XVI za wielki sukces duchowy i wspaniałe wydarzenie, które wzbudziło bardzo pozytywny odzew. Premier David Cameron na zakończenie tych czterech – jak mówił – niezwykle wzruszających dla kraju dni podkreślał rezonans papieskiego przesłania zwróconego nie tylko do katolików, lecz również do ludzi innych wyznań, a także niewierzących. Biskupi katoliccy Szkocji, Anglii i Walii czują się wizytą wzmocnieni, choć przestrzegają swych wiernych przed pokusą triumfalizmu; przedstawiciele anglikanizmu podkreślają to, co łączy wyznania. W czołowych dziennikach brytyjskich, w radio i TV, wbrew wcześniejszym przepowiedniom, przewijają się słowa: sukces, niebywały sukces, a nawet tryumf. Przebieg wizyty zmusił media do zmiany tonu, co może też przejdzie do historii.

Ten ostry zwrot medialnego kursu sam w sobie może być miarą tego, co papież Benedykt zdołał dokonać podczas czterech dni brytyjskiej pielgrzymki. Od miesięcy wiele gazet, bynajmniej nie tylko tabloidów, prześcigało się w krytyce wszystkich aspektów zbliżającej się wizyty. Każdy protest, czy to z pozycji ateistycznych, antypapieskich czy ekstremizmu religijnego, był nagłośniany i – jak się okazało – przeceniony.

Przeciwnicy przyjazdu papieża, obficie cytowani w mediach, serwowali znane i nowe mieszanki antykatolickich uprzedzeń, stereotypów i faktów, w tym doniesień o rzeczywistych, ciężkich problemach Kościoła, które w tym kontekście traktowane, robiły wrażenie antypapieskiej amunicji. Kanonada trwała do ostatnich dni. Tak, wielu katolików na pewno nie czuło się dobrze, słysząc o tysiącach nieodbieranych wejściówek na spotkania z papieżem, zapewnienia o tym, że papieża powita chłód i obojętność, że już teraz powinni przygotować się na klęskę.

Trywialne incydenty były windowane na pierwsze strony. Ośmieszać papieża (i katolicyzm brytyjski w ogóle) miał zdaniem estetów nawet poziom pamiątek przygotowanych na wizytę, choć nie odbiegały one chyba od normy przyjętej tu przy okazjach innych państwowych wydarzeń. Czytając to, nieraz odnosiło się wrażenie, że chyba jedyną pozytywną rzeczą w tej wizycie będzie solidność papamobilu.

Protesty przeciwko wizytom papieskim nie są, oczywiście, niczym nowym. Papież-pielgrzym Jan Paweł II często miał z nimi do czynienia, choć nie pozwalał, by przeciwnicy dyktowali mu program duszpasterski, podróżował nawet w najtrudniejszych sytuacjach i przyczyniał się tym do przemiany świata.

Siła wiary
Papież Benedykt VI idzie śladami swego poprzednika. Wizytę Jana Pawła II w Wielkiej Brytanii przed 28 laty, która przeszła do historii jako niebywały sukces duszpasterski, także poprzedziły napięcia i protesty. Nie mówiąc już o spustoszeniach pozostawionych przez prawie trzy wieki poreformacyjnych konfliktów religijnych na ziemi brytyjskiej, ta pierwsza w dziejach kraju wizyta papieska przypadła na czas krwawej wojny o Falklandy. Jan Paweł II przed przyjazdem apelował gorąco o pokój i rozwiązanie dyplomatyczne, co przy poczuciu krzywdy nie trafiało wśród Brytyjczyków na podatny grunt. Każdy z nas, dziennikarzy pracujących przy obsłudze prasowej tej wizyty, zdawał sobie sprawę, że przyjazd papieża (dodajmy: rok po zamachu na placu św. Piotra) do ostatniej chwili był pod znakiem zapytania. Lecz dzięki zdecydowaniu Jana Pawła II, kardynała Hume’a i episkopatu katolickiego w ogóle, dzięki poparciu wielkiego ekumenisty, ówczesnego przywódcy Wspólnoty Anglikańskiej, arcybiskupa Roberta Runcie, przeszła na pewno najśmielsze oczekiwania i jest tu zaliczana do „złotego wieku wiary”.

Miarą oddalenia od tego wieku, choć to czas właściwie jednego pokolenia, jest jednak inny i inne natężenie sprzeciwów. Ówczesne protesty wydają się łagodne w porównaniu z tym, co poprzedziło przyjazd Benedykta XVI. Przynajmniej część prasy, i to wpływowej, wyraźnie przyjęła jako pewnik porażkę wizyty, z całymi tego skutkami dla Kościoła katolickiego w Anglii. A jednak papież Benedykt VI, wypełniając swą misję z wielkim spokojem i zdecydowaniem, nie walcząc z poglądami przeciwników, lecz przekonując argumentacją, przemawiając do ludzkich umysłów i uczuć, odniósł wielki sukces. Zupełnie pomieszał szyki swym przeciwnikom. Był szeroko słuchany (premier Cameron zauważył: „Wasza Świątobliwość przemawiał tu do sześciu milionów katolików, lecz był słuchany przez ponad 60-milionowy naród oraz wiele milionów innych ludzi na świecie”). Gratulować trzeba nietracącym ducha organizatorom kościelnym i państwowym, a także planistom radia i telewizji, którzy wbrew negatywnym nastrojom zapewnili tak obszerne, tak integralne transmisje wszystkich publicznych wystąpień papieskich.

W rezultacie runęły kolejne antykatolickie stereotypy. „Watykański rottweiler”, którym straszono w mediach, okazał się człowiekiem ujmującej łagodności, być może nawet nieśmiałym, ale imponującym wielką siłą wiary.

Miejsce na forum
Katecheza Benedykta XVI w Szkocji i Anglii dotyczyła wielu aspektów etyki indywidualnej i społecznej, ale kwintesencją było to, co papież mówił – od Glasgow do Londynu – o miejscu i roli wiary w życiu publicznym. A najdobitniej wykład ten zabrzmiał w Westminster Hall, XI-wiecznej auli obrad, tam, gdzie zaczęły się dzieje brytyjskiego parlamentu. Przyjmowany z całym dostojeństwem papież mówił z podziwem o brytyjskiej tradycji parlamentarnej, która „wiele zawdzięcza narodowemu instynktowi umiaru i dążeniu do prawdziwej równowagi między roszczeniami rządu i prawami należnymi rządzonym”. Wynikiem tego jest wyjątkowa stabilność i pluralistyczna demokracja oparta na rządach prawa i wolności słowa.

Miejsce to ma znaczenie symbolu. W tej najstarszej na świecie sali obrad kształtowała się historia Anglii, tu rodziła się Wielka Brytania. Tu też w 1535 roku został skazany na karę śmierci, z oskarżenia o zdradę stanu, Tomasz Moore, kanclerz Anglii i jeden z czołowych autorytetów prawnych ówczesnej Europy, za to, że odmówił zaaprobowania rozwodu swego dawnego przyjaciela, króla Henryka VIII, oraz jego zerwania z Rzymem. Papież powiedział, że św. Tomasz Moore jest podziwiany, zarówno przez wierzących, jak i niewierzących, za swą prawość i wierność sumieniu, która nakazała mu słuchać Boga bardziej niż króla. Echem tamtego dylematu – mówił – w dzisiejszych czasach jest debata o miejscu przekonań religijnych w procesie politycznym.

Tego przemówienia słuchała w Westminster Hall elita życia publicznego kraju: dwa tysiące przedstawicieli świata polityki, religii, legislatury i sądownictwa, czołowych instytucji państwowych, poprzez media elektroniczne – rekordowe audytorium społeczne. Wydaje się, że na długo zostaną w tej zbiorowej pamięci słowa papieża, że zadaniem religii nie jest proponowanie rozwiązań politycznych, leżących poza jej kompetencją, lecz ustanawianie moralnych zasad życia publicznego. Że religia nie jest problemem, który mają rozwiązywać prawodawcy, lecz musi być istotnym elementem narodowej debaty.

Sekularyzacja życia
Papież Benedykt XVI przestrzegał przed agresywnymi formami sekularyzacji i postępującą marginalizacją religii, zwłaszcza chrześcijańskiej „nawet w krajach akcentujących tolerancję”. Tę ocenę papieża zakwestionował później premier Cameron, zapewniając, że „wiara należy do tkanki narodu brytyjskiego, i tak nadal będzie”.

Benedykt XVI sformułował na nowo to, co od dawna jest tematem debat, toczonych jednak dość nieśmiało, z niedomówieniami i tylko w wyjątkowych wypadkach trafiających na pierwsze strony. Na przykład wtedy, gdy ktoś zabrania pracownicy nosić krzyżyka w miejscu pracy, kiedy kolejne sklepy odmawiają sprzedaży kartek świątecznych o treści religijnej lub władze lokalne w jakiejś dzielnicy chcą zmienić słowo Christmas na Winter Festival etc. A przecież jest to tylko warstwa zewnętrzna.

Duchowni katoliccy, anglikańscy i inni dają przykłady znacznie groźniejszych form tego agresywnego sekularyzmu: walki ze szkołami wyznaniowymi, mimo ich wielkich sukcesów edukacyjnych, próbach wyeliminowania nauczania religii, a w dalszej kolejności – jeśli kiedyś będzie można przeprowadzić ustawę – nawet przekazywania wiary dzieciom w ogóle, gdyż wiara jest traktowana jako zagrożenie. Nie są to cele tajne. Pojawiają się jako żądania w wystąpieniach skrajnych, na razie, działaczy ateistycznych.

Nieraz jest to tworzenie wśród młodych klimatu, w jakim ci, którzy wierzą, boją się lub wstydzą do tego przyznać. Wiadomo, że niektóre programy marginalizacji religii są ukryte pod hasłami wyznaniowej tolerancji („szkoły chrześcijańskie obrażają uczucia muzułmanów, sikhów i innych mniejszości”). Ale jest dość dowodów, że to nie wyznawcy innych religii występują przeciwko szkołom katolickim czy anglikańskim – przeciwnie, wielu chce do nich wysyłać swe dzieci.

Papież wiedział, że mówi do ludzi mających różne poglądy także w tej kluczowej dla każdego kraju kwestii: miejsca religii na forum publicznym. Ale tym, którzy podzielają jego wizję czy obawy, dodał otuchy i siły do działania. Wiadomo, że debata będzie teraz głośniejsza. Jednym z najbardziej wymownych sojuszników w tej papieskiej kampanii jest przywódca duchowy Kościoła anglikańskiego, arcybiskup Canterbury, Rowan Williams, który od dawna broni publicznej roli religii: mówi, że wierzący nie domagają się przywilejów, lecz tylko należnego głosu w istotnych dla kraju sprawach.

To, co łączy
Do Westminster Hall papież przyjechał z Pałacu Lambeth, siedziby zwierzchników Kościoła anglikańskiego, tuż po drugiej stronie rzeki, gdzie rozmawiał z arcybiskupem Williamsem o tym, co łączy obydwa wyznania w służbie Bogu i ludziom. Wieczorem obydwaj uczestniczyli w ekumenicznym nabożeństwie w Opactwie Westminsterskim, świątyni narodowej, która wyrosła z wizji św. Benedykta i modlili się wspólnie, klęcząc obok siebie, w kaplicy św. Edwarda Wyznawcy, XI-wiecznego króla Anglii.

Tak samo modlili się, po raz pierwszy w innej słynnej świątyni, katedrze w Canterbury, dokładnie w miejscu męczeństwa arcybiskupa św. Tomasza Becketa, papież i arcybiskup – Jan Paweł II i Robert Runcie. Wtedy w maju 1982 roku, na fali świeżo rozbudzonego entuzjazmu ekumenicznego po obu stronach, wydawało się, że pełna jedność obu Kościołów jest już w zasięgu ręki, że zaraz wejdą one na wspólną drogę.

Dalsze lata jednak przyniosły problemy będące jeszcze dotąd ponad siły. Dla strony katolickiej główną przeszkodą jest dopuszczenie kobiet do anglikańskich święceń kapłańskich, już blisko 20 lat temu i teraz poparcie sprawy święceń biskupich. Strona anglikańska uważa, że otwierając szeroko drzwi przeciwnikom tych święceń wśród anglikańskiego duchowieństwa, Watykan zachęca ich do dezercji. Zaostrzył się język dialogu.

I na tym tle tym bardziej uderzała pozytywna, nawet serdeczna atmosfera spotkań, naturalny kontakt tych dwóch intelektualistów kierujących swymi wspólnotami. Obaj uważają, że wiara i rozum, religia i intelekt mogą, a nawet powinny iść w parze, bezkonfliktowo służyć ludziom.

Najwyraźniej celem dialogu katolicko-anglikańskiego nie jest już organiczna jedność Kościołów, która wydaje się, przynajmniej teraz, nieosiągalna. Natomiast jak najbardziej realne jest ich współdziałanie, w przyjaźni i szacunku, w motywowanej Ewangelią służbie ludziom w kraju i szerzej, gdziekolwiek jest potrzeba. Duchowni mówią o wspólnym świadectwie chrześcijańskim. Taki ekumenizm ma szersze poparcie, po obu stronach, i jego praktyczne wyniki z czasem mogą się okazać imponujące.

Akt skruchy
Dla bardzo wielu katolików i niekatolików najważniejsze było to, czy papież zdoła rozładować narastający ostatnio niemal do punktu wybuchu kryzys zaufania na tle pedofilii wśród księży. Z każdym ujawnianym skandalem pogłębiało się wśród katolików uczucie zawodu, zranienia, bezsilności. Świadomość, że czyny, których pedofile w sutannach dopuszczali się, tak często bezkarnie, wobec swych podopiecznych, obciążają całą wspólnotę. To przypominanie i poczucie zbiorowej winy osłabiało głos Kościoła, rzucało cień na jego misję zwróconą właśnie na dzieci i młodzież.

I dlatego londyńskie spotkanie papieża z grupą osób, które w dzieciństwie padły ofiarą księży i wychowawców pedofilów, miało być dla wielu istotnym sprawdzianem wiarygodności duszpasterskiej papieża Benedykta IV, a może i w ogóle Kościoła. Uczestnicy przynieśli świadectwa krzywd, które zdeformowały ich życie: odebranego dzieciństwa, samotności, pogłębionej niedowierzaniem wśród najbliższych, nieraz odrzuceniem ich jako kłamców i wichrzycieli. Choć przybyło tylko pięć osób (zaproszonych było podobno więcej, niektórzy nie mogli przełamać wewnętrznego oporu i przekroczyć progu kaplicy), w imieniu wszystkich pokrzywdzonych domagali się sprawiedliwości: wyznania win, napiętnowania sprawców, przeproszenia i takich decyzji, które pozwolą zapobiec podobnym nadużyciom w przyszłości. Papież Benedykt, który już nieraz potępiał akty pedofilii w Kościele, nie zawiódł ich oczekiwań. Wyraził głębokie ubolewanie i uczucie wstydu za czyny księży, które „rzuciły cień na życie wielu ludzi”. Papież powiedział wyraźnie, że władze kościelne nie były należycie czujne, wystarczająco szybkie i zdecydowane w swych działaniach i zawiodły tym młode osoby powierzone ich trosce.

Dodał, że potrzebne jest teraz zadośćuczynienie za grzechy. Chodzi tu zwłaszcza o większą pokorę i skuteczniejszą opiekę nad dziećmi podobnie zagrożonymi.

Papież przestrzegał, że nadużycia te podkopują wiarygodność Kościoła. Tego katolicy brytyjscy są bardzo świadomi. Mają nadzieję, że będzie to również punkt zwrotny w życiu tutejszego Kościoła, że wreszcie rany zaczną się goić, że nie będzie już jakiejkolwiek tolerancji wobec przestępstw przeciwko nieletnim.

Nowa karta
Każda wizyta papieska pokazuje w świetle reflektora stan odwiedzanych Kościołów, zmusza do refleksji. Porównanie dwóch wizyt papieskich pogłębia perspektywę.

Tak, zmiany są wielkie. Nie tyle w liczbach wiernych. Katolików jest tu sześć milionów: mimo pewnych wahań regionalnych, nadal stanowią około dziesięć procent ludności Anglii, Szkocji i Walii. Natomiast stopień zaangażowania jest znacznie mniejszy niż 28 lat temu. W niektórych diecezjach liczba małżeństw kościelnych spadła o połowę, chrztów o jedną trzecią.

Ale oprócz tych znaków słabości wizyta pokazała osiągnięcia i źródła siły, w tym zaangażowanie katolików w różnych dziedzinach życia kraju (znacznie większe niż by to wynikało z ich liczby), udział zwłaszcza w szkolnictwie, akcjach społecznych i charytatywnych na skalę kraju i świata. Mimo kurczących się z wolna parafii i pustoszejących seminariów opinie o „nowej, postchrześcijańskiej erze” wydają się przedwczesne. Papież Benedykt był najwyraźniej pod wrażeniem „głodu Ewangelii Chrystusowej”, jaki dostrzegł podczas swej wizyty. Wie on dobrze, że zawsze obok wiary istnieje świat niewiary, z którym trzeba się liczyć, ale przed którym nie można skapitulować.

Dla katolików były to cztery dni odkrywania źródeł swej siły, dni modlitwy, refleksji i radości. Dla innych, co najmniej refleksji.

Katolicy świętowali swą wiarę na mszach w parku Bellahouston w Glasgow, w Katedrze Westminsterskiej, na czuwaniu w londyńskim Hyde Parku, a zwłaszcza w Birmingham. Ta msza była dla katolików punktem kulminacyjnym wizyty. Beatyfikując XIX-wiecznego giganta wiary, słynnego teologa i duszpasterza kardynała Johna Henry’ego Newmana, papież wskazał go jako wzór świętości i żywotności Kościoła na ziemi brytyjskiej. Ksiądz Newman łączył dziedzictwo obu wyznań. Jako anglikanin szukał prawdy o Bogu i Kościele, pracował nad radykalną odnową swego Kościoła poprzez Anglokatolicki Ruch Oksfordzki. Poszukiwania doprowadziły go do przyjęcia katolicyzmu. Zachował jednak zawsze wdzięczność za dar wiary otrzymany w Kościele anglikańskim.

Kardynał John Henry Newman działał w czasach o tyle podobnych do naszych, że też znaczonych falą kontestacji religijnej. XIX wiek, w którym nienotowane przedtem postępy nauki i techniki sprzyjały negacji Boga, wymagał wielkiego wysiłku duszpasterskiego. Jako teolog, nauczyciel biednej młodzieży, właśnie w Birmingham, jako niebywałej sławy publicysta uniwersytecki, codziennie stawał wobec wyzwań określanych coraz większą popularnością dzieł Darwina i Marksa, za którą szły prognozy szybkiego zmierzchu religii. Kardynał, nazwany „apostołem wątpiących”, nawet w tym klimacie zdołał prowadzić ludzi do Boga. Łączył wiarę z siłą intelektu i odwagi, i ten właśnie przykład pozostawił papież Brytyjczykom na pożegnanie.

Wizyty papieskie okazują się często impulsem do odnowy czy wzmocnienia wiary. Na pewno papież zrobił wszystko, co mógł, aby ożywić wiarę mieszkańców Zjednoczonego Królestwa. Na pewno podbudował ich morale. Dzięki temu teraz może rozpocząć się nowy rozdział.

tekst:Wojciech Płazak
zdjęcia: Zofia Pyszny

Wojciech Płazak jest długoletnim dziennikarzem BBC, przez blisko 20 lat był redaktorem programów religijnych Sekcji Polskiej BBC i relacjonował kilkadziesiąt podróży papieskich.

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 26359
Tak

22012
84%
Nie

4347
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |kamieniarstwo wodzisław | nakrętki nierdzewne | osteopatia wodzisław | Obejmy skorupowe | psychoterapia Cieszyn
dietetyk rybnik | łańcuchy nierdzewne | okna Racibórz | badanie do prawo jazdy Rybnik | kancelaria prawna wodzisław śląski