KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 paĽdziernik 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Żywoty grzesznych
2010.03.01 / Janusz Aleksander
TAGI:
Share |
Kim będę w moim ulicznym wcieleniu, jeszcze nie wiem. I nie wiem, jak długo ono potrwa. Wiem jedynie, że trzeba jakoś przetrwać tę śmieszną brytyjską zimę. I w gruncie rzeczy nie zimna się obawiam, a opadów, czyli przemoczenia ciuchów i legowiska.

Noc z 9 na 10 grudnia przesiedziałem w bramie kościoła baptystów na skrzyżowaniu Camden Road i Hilldrop Road. Wielka butla cidra rozgrzewała, pozwalała też pospać dwie lub trzy godziny, póki zimno i pęcherz nie dochodziły do głosu. I znów kilka łyków, wypalenie skręta i drzemka. Kolejne noce niewiele się różniły, tyle że kładłem na beton dwie warstwy tektury, a nogi przed wsunięciem do śpiwora owijałem zdobycznym kocykiem. Znalazłem go rano przy Chalk Farm. Była jeszcze, a może przede wszystkim, kołdra i poduszka. Schować jej jednak przed deszczem i ludźmi nie miałem gdzie, a noszenie jej ze sobą przez cały dzień to zbyt wielki kłopot. I bez tego plecak, ciężka torba i zarośnięta gęba wzbudzały zainteresowanie każdego policjanta. Choć Darek, Górnoślązak, uważa, iż częste spisywanie to dobry sposób na noclegownie. – Byle w jednym miejscu cię spotykali – dodaje.

Nieustanna wędrówka
Nie stać mnie jednak na siedzenie w jednym miejscu. Pobudka ósma rano. Powolny przemarsz na targ przy starej kuźni na Camden. U Włocha od spaghetti gorąca woda na herbatę, którą wraz z kubkiem mam ze sobą. Od dziewiątej czynny jest darmowy kibelek na krzyżówce przy metrze. Można opłukać ręce i twarz. A nade wszystko posiedzieć w ciepłej kabinie, wypalić skręta, przejrzeć gazetę.

Do zagospodarowania mam cztery godziny. Ruszam na stałą trasę, w kierunku Hampstead, później skręcam w stronę Regent’s Park, a stamtąd do wiaduktu Chalk Farm, skąd do Arlington Road jest już bardzo blisko. Dlaczego sygnalizuję taką trasę? Bo jest dobra, bardzo dobra. Po drodze mam bodaj setkę parkomatów i budek telefonicznych, a w nich – przy odrobinie szczęścia – sporo monet. Można nie znaleźć nic, ale też można wygrzebać kilka funtów. No i jest to potężna plantacja tytoniu, jak nazywam ulice, gdzie dobrych kiepów można znaleźć szczególnie dużo.

Żyć nie umierać
W robocze dni dobrze jest być przed pierwszą w pobliżu mekki, przy jednym z rogów Arlington Road. We wtorki, w czwartki i piątki w niezbyt odległym kościele można dostać dwie kanapki, kubek kawy bądź czegoś w rodzaju gorącego żurku, a także kilka ciastek. O pierwszej pod mekkę zajeżdża wóz fundacji Hari Kriszna. Kriszna serwuje makaron bądź ziemniaki z sosem, czasem owoce, jakieś ciastko, pieczywo, ciepły napój. W niedzielę trzeba szukać innych fundacji. Chadzałem na Tottenham Court Road, gdzie pod kościół przy St. Giles, zajeżdżał wóz The Simon Community. Tam naprawdę można było się najeść, na ciepło, i zrobić sandwichowo-ciastkowy zapas na noc.

Kriszna i pobliski kościół zrobili sobie przerwę do 4 bądź 5 stycznia. Filip, Maltańczyk, powiedział mi o kościele przy Lady Margaret Street, tuż za stacją Kentish Town.

Był strzał w dziesiątkę. Przez okołoświąteczny tydzień kuchnia przykościelna czynna była od 9 do 15. Możliwość kąpieli, wyprania ciuchów, a nade wszystko możliwość posiedzenia w cieple, przy kawie, herbacie, kilku różnej jakości i obfitości posiłkach – od English breakfast po lunch. Żyć nie umierać.

Przyciąganie
Dlatego, jak wcześniej przy Arlington, przewija się tam nieprzebrany tłum – wielobarwny skórą, strojem i charakterem. Wiedza uliczna przewraca cały dotychczasowy świat wartości. Tu stara życiowa prawda: umiesz liczyć, licz na siebie, po części traci swą brutalną siłę, ale jedynie po części.

Już na starcie moje krótkie, jak dotąd, doświadczenie z rough sleeping, zmalało do zera. – To moja piąta zima na ulicy – mówi Tomek. Od miesiąca nie piję. Wcześniej bywało błędne koło. Picie – szpital, picie – policja, picie – szpital. Teraz Tomek czeka na termin cięcia żylaków, które grubymi sznurami oplatają mu nogę. Przy swych wspominkach śmieje się.

Wojtek sypiał z kolegą w jakimś zamykanym przedsionku pubu, w jego piwnicznej części. Do północy trzeba było kręcić się po ulicach, aż znikną piwosze. Bodaj z rok to się ciągnęło. Wreszcie Marcin zagapił się na jakąś dziewczynę i poszedł na swoje. Wojtek oczywiście żałuje – we dwóch było łatwiej. Marcin nie jest jedynym, który liczy, że dziewczyna jest lekiem na całe zło. Wiktor mawia, że dzięki kobiecie uwalnia się od ciągotek do różnych głupich zachowań.

Czasem na Lady Margaret pojawia się Andrzej. Sypia z Łotyszem Guntarem i jakimś Polakiem na skwerze, pod dachem budki gospodarczej. Dogadali się z cieciem, jest spokój, na głowę nie pada. Andrzeja wyeksmitowała kiedyś do Polski Barka. Chciał, pojechał, ale bardzo szybko wrócił.

Londyńska ulica dla wielu jest jak magnes. Gdzieś tam drzemie w nas atawistyczny ciąg do włóczęgostwa i gdy jedno życie kończy się, tworzy się próżnia, w której magnes zaczyna pracować. Kiedyś widziałem zdjęcie mężczyzny śpiącego na ławce przed blokiem mieszkalnym, opatrzone idiotycznym podpisem: odrzucony przez społeczeństwo. Kto kogo odrzuca? – pomyślałem. I co to jest to społeczeństwo, cóż to za wartość sama w sobie, cóż za wielkość. I jeszcze ten polski blok mieszkalny, więzienie bez klawiszy.

Sypialnia na kółkach
Dwójka młodych ludzi sypia w autobusach przegubowych. Ona oko podbite, ale stale troszczy się o partnera, aby się zapiął, ubrał czapkę etc. Słyszę żart, iż ona należy do tej kategorii kobiet, które mówią: on już mnie nie kopie, tylko ręką bije. Damski bokser nie cieszy się wielką sympatią, choć nikt ich ani nie odtrąca, nie odmawia tytoniu czy kubka cidrea.

Oni śpią w autobusach za free, ale są też tacy, którzy kupują tygodniówkę i nie boją się żadnych kontroli biletów, choć gapowicze mają to gdzieś. Prawdopodobnie, jak mówi Darek, Boris Johnson jeszcze przed Olimpiadą 2012 chce oczyścić Londyn z bezdomnych, a przynajmniej usunąć ich z ludzkich oczu, a więc i z autobusowych noclegowni. Ponoć do likwidacji pójdą przegubowce 453, 73, 25, 29. Może nie do likwidacji, ale do wymiany na krótkie wozy, gdzie nie da się przejść bez biletu obok kierowcy. Ale i na to zapewne znajdzie się sposób. Na razie mam te obwoźne sypialnie co noc przed oczami. Autobus 29 noc w noc wielokrotnie przejeżdża obok mojej sypialni, mam go jak na ekranie olbrzymiego telewizora, gdy staje na pobliskim przystanku. W jednym z nich prawie połowa pasażerów śpi.

Szkoła życia
Darek jest inteligentny, bystry, jak większość pozostałych. Ulica to niezła szkoła życia, a tym bardziej londyńska ulica, która ubierze, nakarmi, da tytoń, a zaradnym i pieniądze. Nie takie jak moje, nędzne parę funtów, które raz są, a raz ich nie ma. Zarobić można na wystawkach czy przy remontowych skipach, często w grę wchodzi złom. Niektórzy handlują ciuchami, których można zebrać naprawdę dużo i to w zupełnie przyzwoitym stanie.

Ci, o których piszę, są faktycznie bezdomni, choć na ulicy wzrokiem ich nie wyłowisz. Może jak dojrzysz śpiwór, którego nie ma gdzie zostawić. Ale 70 proc. przykościelnych konsumentów z Arlington Road, Lady Margaret, St. Giles, a także wielu innych miejsc ma swój kąt. Brytyjska opieka społeczna pomaga im te mieszkania utrzymać i na dobrą sprawę nawet nie muszą oni korzystać z darmowego żarcia. Są jednak wśród nich ludzie w takim stanie, w jakim żadnego z licznych Polaków mieszkających na ulicy nie widziałem.

– Jestem tu od 18 lat – mówi Rafał. – Najpierw Szkocja, teraz Londyn. To ponad połowa mojego życia. Rafał to klasyczny singel. Sypia w namiocie, dźwiga na plecach pudło z gitarą.

W ostatni dzień starego roku trafiam do fundacji Simon przy Malden Road. Oprócz wymienianych wcześniej atutów jest tam dostęp do komputerów i internetu. Przy jednym z nich siedzi Paweł, szuka wiedzy o starożytnym Egipcie, bo to go szczególnie pasjonuje, a ze słuchawek, które ma na głowie, lecą lekcje angielskiego.

Simon Community ma tę przewagę nad innymi fundacjami i instytucjami, że korzysta z pomocy wolontariuszy wywodzących się właśnie z ulicy. To nie są fundacje, w których nafaszerowani dobrą wiedzą teoretyczną ludzie wstają z ciepłych łóżek z ambitnym planem pomagania zmarzniętym. Bo oni wiedzą, jak należy żyć. Tego samego chcą nauczyć swoich podopiecznych, którzy takie życie akurat mają dawno za sobą i często nie chcą do niego wracać.

Żywoty grzesznych to może być ciągnąca się w nieskończoność epopeja, nigdy niedocierająca do sedna sprawy. Ja nie dam głowy za to, że sednem sprawy jest akurat bezdomność…

Janusz Aleksander

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29432
Tak

24470
83%
Nie

4962
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |podnośniki kubełkowe | blachowkręty nierdzewne | kosmetyka gdańsk | Bodtech | gabinet terapii Cieszyn
sprawy cywilne wodzisław śląski | cyklinowanie bezpyłowe grodzisk mazowiecki | pediatra Rybnik | szczepienia dla pracowników Jastrzębie Zdrój | zakupy ze stylistą śląsk