KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Demony demokracji
2010.03.01 / Krystyna Cywińska
TAGI:
Share |
Wszyscy kłamią. Najpiękniej kłamią poeci. A najbardziej przewrotnie politycy. Choć moja znajoma powiada, że przewrotnym kłamstwom jej byłych trzech mężów nikt nie dorówna. A jednak wybrała się za mąż po raz czwarty. A my, mimo przewrotnych kłamstw polityków, już się przygotowujemy do kolejnych wyborów. Na wyborowych mężów stanu i wybornych poslów.
Między wiarą w demokrację a wiarą w małżeństwo są różnice semantyczne i merytoryczne. Przed każdymi wyborami mamy nadzieję na zmiany i poprawę bytu. Przed każdym małżeństwem też. A po wielu wyborach mamy złudzenia, że się obudziliśmy w innym kraju. Po nocy poślubnej zaś, że się obudziliśmy w innym świecie. Prawie żadne wybory polityczne ani małżeńskie cudu nie dokonują. Z mężami różnie bywa. Ale politycy z dnia na dzień nie odradzają się i nawracają na drogę cnoty. Odnowy kraju nie dokonuje się za pomocą głosowania od nowa. A jeśli już, to rzadko i na krótko. Odnowa to skomplikowany proces historyczny i społeczny. A wybory to często polityczny proceder. Wybory to także polityczny kontredans. Jedni ze stołków – jak wiemy – inni na stołki.

W Polsce i tu, w Wielkiej Brytanii, już się o tym rozprawia w mediach. Kto w wyborach padnie od wyborczego topora, a kto się obroni. Nastroje i stosunek do polityków jest w obu krajach podobny. Obrzucanie się błotem w debatach nie jest jedynie polską przywarą. Jest zjawiskiem powszechnym w tak zwanych demokracjach. W telewizyjnych polemikach w kraju rzuca się w oponenta hakami, teczkami, insynuacjami. W debatach politycznych w Wielkiej Brytanii podobnie. Różnica jest tylko semantyczna. W Polsce zagłusza się oponentów słowo-kąsami, jak ktoś napisał. Kąsa się oponenta. W tym kraju kąsa się go aluzjami i niedomówieniami. Tu panuje jeszcze ogłada i pewna kultura bycia. W Polsce wciąż jej brak. W tym kraju zarzuca się premierowi, że jest bully boy, ciemiężyciel, okrutnik i histeryk. W Polsce zarzuca się prezydentowi, że jest chamem, krętaczem i alkoholikiem. A podjazdowa walka za kulisami i przy odsłonach jest w obu krajach podobna. Skoro w Wielkiej Brytanii, matce parlamentarnej demokracji, matkę traktuje się jak macochę, to czemu się dziwić, że w Polsce, zaledwie kołysce demokracji, jest jeszcze gorzej? W kołysce skleconej ze spróchniałych przeszłością desek.

Pisząc felieton, słyszę: – Czy to Mrs Tchajkovski. – Nie. – Sorry. Mr Stravinsky? – Nie. Sorry. – Sorry Mrs Tchyvinski. Tu działacz miejscowej Labour Party. – Miło mi. – Czy zamierza pani głosować w nadchodzących wyborach na naszego kandydata? – A kto nim jest? – pytam. Zasłużony działacz partyjny Sing Sing. – Przykro mi, nie słyszałam. Sing Sing? – Tak, tak.

Już miałam zapytać, a skąd ów kandydat pochodzi, ale się ugryzłam w język. Żałuję, ale nie zapytałam. W kolebce brytyjskiej demokracji następuje pewne przetasowanie etniczne. I nie bez różnych chwytów i haków. Niedawno liberalna, czarnoskóra radna z Bristolu nazwała swego azjatyckiego oponenta-konserwatystę kokosem. – Ach ty kokosie! – wrzasnęła. I stanęła przed sądem. Kokos, jak się okazuje, to taki kolorowy, który się podlizuje białym, bo jest brunatny z wierzchu, a biały w środku. Jak kiedyś w PRL-u rzodkiewka. Czerwona z wierzchu biała w środku.

Oj, będą mieli zgryz z kokosami brytyjscy wyborcy, tak jak polscy wyborcy mają zgryz z rzodkiewkami. Czy aby byli, czy nie byli biali w środku, a w tym kraju, czy aby są, czy nie są w środku biali. Jak nie pałką to kijem. Jak nie kokosem to rzodkiewką. Bo kolor jego jest czerwony, czy kolor jego jest brunatny? Podzielam awersję do czerwonych. I mam pewną satysfakcję, że w Polsce, jak dotąd, kolor brunatny oznaczał tylko faszystów. A jednak tu i tam, i gdzie indziej w Europie cierpiącej na kryzysy zaufania, polityczne i gospodarcze, ludziom lepiej się wiedzie. Problem w tym, że głosowanie w wyborach niekoniecznie załatwia bolączki wyborców czy ich kaprysy lub narzekania. Wyborców wiecznie z czegoś niezadowolonych. Pieszczochów demokracji. I mało kto się chyba spodziewa zarówno w tym kraju, jak i w Polsce, że po wyborach dentyści będą za darmo, a darmowi lekarze na zawołanie. Że szpitale będą czyste, bez zabójczych bakterii. Że ich obsługa będzie troskliwa i uprzejma. A zabiegi i operacje bez komplikacji i natychmiast. Że młodzież będzie starannie wychowana, niebluzgająca obelgami ani czym innym po przepiciu i dragach. Że nie będzie chuligaństwa i bandytyzmu. Że podatki będą niskie, a płace, ho ho, wysokie. I że wszyscy będziemy się kochać, lubić i szanować. A polityk, który to wszystko obiecuje, zakłamuje rzeczywistość. I mała to pociecha, że wszyscy kłamią.

Z demokracją jest tak jak z tą babą, która sprawiła sobie prosię. Prosię było nieuległe, nieposłuszne i uparte. Baba wezwała na nie kija. Kij się wykręcił. Wezwała wtedy ogień, żeby kij spalił. Potem wodę, żeby ogień ugasiła. W końcu wezwała na pomoc brytana. A brytan pokazał prosięciu kły i pazury i przywołał je do porządku. Kłopot w tym, że po pewnym czasie z prosięcia i tak zrobiła się świnia. Demokrację trzeba przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. Nic się lepszego nie wymyśli.

A czy pani będzie głosowała na Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich? – ktoś mnie zapytał. – Nie, przeciwnie. Będę głosowała na panią Marię Kaczyńską, najmilszą ze wszystkich prezydentowych. Bo taką mam demokratyczną fantazję.

Krystyna Cywińska

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28449
Tak

23758
84%
Nie

4691
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |nagrobek granitowy wodzisław | wkręty nierdzewne | opieka osób chorych i niepełnosprawnych Radlin | Rozwód Rybnik | prasa krawędziowa
kuchnie rybnik | cyklinowanie Błonie | okna Jastrzębie Zdrój | badania profilaktyczne Radlin | laser oka gdańsk