KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 18 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




SOHO
2010.11.08 / Adam Dąbrowski
TAGI:
Share |
Soho eksplodowało nagle. W 1650 roku stało tu ledwie parę domów, ale w niecałe 20 lat później dzielnica tętniła już życiem. Wszystko dzięki pewnemu nieuważnemu piekarzowi z drugiego końca miasta.

2 września 1666 roku w piekarni Thomasa Farrinera na Pudding Lane wybuchł pożar, który zniszczył potężne połacie średniowiecznego City. Gdy po trzech dniach płomienie ugaszono, okazało się, że dach nad głową straciło około 100 tysięcy londyńczyków. Zamiast odbudowywać swoje domy na gruzach, zwrócili się oni na zachód, gdzie o rzut kamieniem od pałaców Westminster i Whitehall znajdowały się zielone pola Soho.

Złote lata Soho
Większość dzielnicy powstała tuż po pożarze. Arystokracja zostawiła po sobie na przykład Golden Square. Dziś są tu siedziby Absolute Radio i M&C Saatchi. Tygodnik „Time Out” nazwał plac „największym sekretem dzielnicy”: „To Soho Square minus tłumy i gołębie” – napisali dziennikarze. No właśnie, Soho Square. Zielony placyk z charakterystyczną pagodą na środku jest oazą oddaloną ledwie o trzy minuty drogi od niecichnącej nigdy Oxford Street. W pierwszych latach swego istnienia był jednym z najbardziej eleganckich miejsc Londynu. Upodobali go sobie dyplomaci. Mieszkali tu ambasadorowie Wenecji, Hiszpanii, Francji, Rosji i Szwecji. Na przełomie XVII i XVIII wieku był to też dom dla parlamentarzystów, w tym aż trzech speakerów. Dziś wygodnie rozsiadły się tu duże firmy. Pod numerem 1 znajdziemy należącą do sir Paula McCartney’a MPL. Jest tu też angielska siedziba 20th Century Fox. Latem na trawniku trudno znaleźć wolny skrawek; przesiadują tu turyści i studenci okolicznych szkół językowych.

Od Agathy Christie do Dylana Thomasa
Złota epoka Soho nie trwała długo. Od połowy XVII wieku bogacze przenosili się do Mayfair i Bloomsbury, a dzielnica z wolna podupadała. Miejsce arystokratycznych kamienic zajęły domy publiczne, tanie pijalnie piwa i kabarety. „Gdy porządny londyńczyk chce się poczuć szatańsko, zmierza ku Soho, gdzie każda ulica jest piosenką” – notował w 1915 roku pisarz Thomas Burke. Przełomowe były lata dwudzieste ubiegłego wieku, kiedy do Soho, podobnie jak dziś do Shoreditch, zaczęli ściągać artyści. W latach dwudziestych przy Gerrard Street odbywały się spotkania Detection Club skupiającego autorów kryminałów. Należeli do niego chociażby Agatha Christie czy Gilbert Keith Chesterton. Dzielnicę odwiedzał Fred Astaire. Gośćmi Colony Club przy Dean Street byli Francis Bacon i Lucian Freud. Na pintę wpadali George Orwell i Dylan Thomas. Ten ostatni zostawił w jednym z pubów swój drogocenny rękopis. Szczęśliwy znalazca dostał za niego równowartość 40 tysięcy dzisiejszych funtów.

Zagłębie pubów i kawiarni
Jeśli chcecie zobaczyć prawdziwe Soho, musicie się tu wybrać w piątek. Wtedy to spięty na co dzień Londyn oddycha pełną piersią i zaczyna się bawić w tutejszych pubach i kawiarniach. W latach pięćdziesiątych to właśnie tu zawitała nowość – coffee bars. Najsłynniejszy jest chyba Bar Italia przy Frith Street, działający nieprzerwanie od 61 lat. Jest otwarty całą dobę, więc po nocy spędzonej na clubbingu można zjeść tu wczesne śniadanie w towarzystwie listonoszy czy kierowców ciężarówek. Kawa jest podobno wyśmienita. Problemem są ceny. Właściciele sporo sobie życzą za przywiązanie do tradycji. W jesienne wieczory koniecznie trzeba się wybrać do kultowego Ronnie Scott’s – mekki fanów jazzu na całym świecie.

Prawdziwą instytucją jest Coach & Horses na Greek Street. Dwa razy w miesiącu odbywają się tu bankiety pisma „Private Eye” zarezerwowane tylko dla wybranych. Na liście szczęśliwców są: dziennikarz Melvyn Bragg, feministka Germaine Greer, pisarz Salman Rushdie i była premier Margaret Thatcher.

Interesujący jest też De Hems, istniejący – pod inną nazwą – od 1688 roku. Na początku ubiegłego wieku przejął go holenderski marynarz i – jako miłośnik skorupiaków – udekorował 300 tysiącami muszli po ostrygach. Ostatnie przetrwały do lat pięćdziesiątych. Dziś można się tu napić piwa z Holandii i Belgii (w tym fantastycznego, wiśniowego Krieka) i obejrzeć mecze reprezentacji Pomarańczowych.

Płyty, chińszczyzna, striptiz i Sobieski
Po Soho trzeba pochodzić dłużej i zajrzeć w każdy zakamarek. Skrywają one coś niemal dla każdego: od szalonych kolekcjonerów płyt po miłośników bardziej pikantnych rozrywek.

Pamiętacie Roba, maniakalnego fana rocka z powieści „Wierność w stereo” Nicka Hornby’ego? W Soho pełno jest sklepików dla takich zapaleńców. Powinni się oni wybrać zwłaszcza na Berwick Street. W Sister Ray czy Silk Sounds znajdziemy niemal wszystko – od winyli Motown z lat sześćdziesiątych, przez bootlegi Boba Dylana, po singla z autografem Elvisa Costello.

Nie można nie wspomnieć o najciemniejszych zakątkach Soho. To właśnie tutaj – w okolicach Rupert Street, Brewer Street i Tisbury Court – znajduje się londyńska dzielnica czerwonych latarni. Choć rozmiarami nie dorównuje swojej odpowiedniczce z Amsterdamu, amatorzy striptizu czy tańca na kolanach klienta znajdą tu coś dla siebie. Pełno jest też sklepów z pikantną bielizną i niegrzecznymi akcesoriami. Co ciekawe, niektóre z nich oferują – w bardzo dobrej cenie – wydawnictwa o sztuce i fotografii.

Soho proponuje też coś fanom chińskiej kuchni. Nieopodal Gerrard Street, w China Town, rozsiadły się dziesiątki knajpek i bufetów. Trafić tu można bez mapy, po kuszącym zapachu. Wbrew pozorom Chińczycy obecni są w Soho stosunkowo od niedawna, bo od lat siedemdziesiątych. Wcześniej – w mniejszej wersji – Chinatown znajdowało się koło Limehouse.

Jest też ślad polski. Poland Street nie jest, jak sądzą niektórzy, ulicą nazwaną ku czci naszego kraju. Kroniki wspominają, że w 1689 stała tu gospoda, której nazwa upamiętniała zwycięstwo Jana III Sobieskiego pod Wiedniem. Nazwisko naszego króla okazało się za trudne, więc nazwano ją po prostu „polską gospodą”. Z biegiem lat lokal – po którym dziś nie ma śladu – użyczył imienia całej ulicy. Dziś swoją siedzibę ma tu Instytut Kultury Polskiej.


David Hume. Sławny szkocki filozof, na którego do dziś powołują się sceptycy tego świata. Mieszkał przez dwa lata na Brewer Street. Za Londynem jednak nie przepadał. Zanotował potem, że swoimi pismami nie przysporzył sobie tu ani jednego wroga, „jeśli nie liczyć wszystkich wigów, torysów i chrześcijan”.

William Blake. Przyszedł na świat przy Golden Square. Kojarzymy go z charakterystycznych rysunków zawieszonych gdzieś między fantazjami El Greco a koszmarami Paula Nasha i monumentalnej poezji romantycznej, takiej jak „Jerusalem”. Dla współczesnych pozostał jednak anonimowy. Pochowany został w nieoznaczonym grobie na cmentarzu Bunhill Fields w Islington.

Karol Marks. Przybył tu po upadku Wiosny Ludów. Wynajął dwa pokoje przy Dean St. Warunki sanitarne były fatalne, a filozof nie miał pieniędzy. Stracił troje dzieci (powodami były: zapalenie płuc, ogólna słabość i epidemia cholery, która zdziesiątkowała populację Soho korzystającą z zainfekowanej studni na rogu Broad Street i Cambridge Street). Podczas swojego pobytu w Londynie Marks napisał „Kapitał”.

Casanova. Przybył do Londynu w 1764 roku. Osiadł na moment przy Greek Street, która już wtedy słynęła z doskonałych tawern i restauracji. Podobno romansował z mieszkającą nieopodal panią Betsy Green. Dama ta była ponoć bardzo wulgarna, ale nadrabiała wyjątkową urodą, na którą skusił się nawet kochanek wszech czasów.

tekst: Adam Dąbrowski
zdjęcia: Andy Lodzinski

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28408
Tak

23728
84%
Nie

4680
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Rozwód adwokat Wodzisław | pierścienie nierdzewne | odchudzanie gdańsk | transport ekogroszek Jastrzębie | czaszkowo-krzyżowa Cieszyn
Zespół muzyczny Krapkowice | odnowienie uprawnień spawaczy | szkolenia energetyczne sandomierz | śruby nierdzewne | hoehenarbeit