KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 15 listopad 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Krzyżowy szum
2010.09.21 / Krystyna Cywińska
TAGI:
Share |
Znalazłam się w krzyżowym ogniu pytań o krzyż. Ten na warszawskim Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim. Czy jestem za, czy przeciw krzyżowi w tym właśnie miejscu? – Ani przeciw, ani za – zapewniałam. Nic mi ten krzyż nie przeszkadzał. W niczym mnie nie utwierdzał. Mówiłam: niech sobie stoi tam, gdzie stoi. Niech przed nim klęczą, jęczą, płaczą, modlą się i Pana Boga wzywają nadaremno. Niech nawet leżą przed nim pokotem, kanapki z kiełbasą spożywając i piwem zapijając modlitewne śpiewania.
Byle by nie zawodzenie naszego hymnu narodowego, na litość boską. Tego naszego laickiego sacrum. Bo wielu z nas to zawodzenie o pusty śmiech przyprawia. A ja, jak wielu z nas, lubię przy tym hymnie się wzruszać i parę łez wylać. Myślałam sobie – niech więc przed tym krzyżem rozgrywa się nieustanna farsa demoniczno-demokratyczna. Ten masowy duet na głosy za i przeciw przy tłumie obojętnych gapiów żądnych widowiska. I dziennikarzy żądnych sensacji, głodnych niestrawnych tematów. Manipulujących faktami, zdjęciami, przypadkowymi czy ustawionymi wypowiedziami. Żyjemy przecież w świecie globalnych manipulacji. Bo to, co widzisz na ekranie, nie zawsze odpowiada temu, co się zdarzyło. Wizja nie zawsze pokrywa się z faktami. Wiedzą o tym politycy, wiedzą księża i biskupi. Wiedzą nadto dobrze autorzy reklam. O tej bujdzie na resorach technologii w eterze i na papierze. Ale my chcemy wierzyć temu, co widzimy i słyszymy. Nawet abstraktom z fantazyjnym okryciem. Może teolodzy i psychiatrzy rzuciliby na to zjawisko naszej naiwnej wiary jakieś światło.

Przeczytałam, że wyznawanie wiary sprowadza się do zaprzeczania niewierze. Zawsze miałam wątpliwości w tej kwestii. Nawet mój stary katecheta lata, lata temu miał kłopot, jak i czym tłumaczyć wiarę. Czerwony z irytacji krzyczał: – Niech panna siada w oślej ławce! Siedzę w niej do dziś. Przeczytałam też zapis w Talmudzie, że pewnego rzymskiego senatora pewien rabin zapytał, dlaczego czci w swoim domu bożków i boginie wyrzeźbione w drewnie czy glinie przez własnych niewolników. Przecież jako człowiek oświecony powinien wiedzieć, że są to tylko martwe figury, niemające żadnej mocy. Na co senator: – No tak, wiem. Ale czasem, kiedy się do nich zwracam o pomoc, pomagają.

Jeśli ten krzyż przed Pałacem Prezydenckim pomaga tym, którzy szukają w nim pomocy w bólu czy rozterce, niech tam stoi – powiadałam. Niech deszcz go siecze jesienny. Niech śnieg go zasypie zimą. Niech z wiosną pędy puści zielone, bo z drzewa jest. Tylko czy ci, którzy przy nim warują, przetrwają deszcze i śniegi, błoto i roztopy? – zastanawiałam się.

Racjonalne dno tematu kazało wątpić w taką wiarę. I tak pewnego dnia urzędnicy kancelarii prezydenta ten krzyż przenieśli w miejsce godnego spoczynku. Jacek Żakowski w świetnym i światłym artykule w „Polityce” pisze, że ten krzyż nie jest problemem Kościoła. Ani prezydenta, premiera rządu czy władz Warszawy. Jest on częścią polskiego problemu, problemu stosunków Kościoła z państwem i braku radykalnych reform w Kościele. Czas na reformację. Tak pisze Jacek Żakowski. Czas na autonomię religii i państwa. Kościoła i społeczeństwa. Sacrum i profanum.

A poza tym nie przypisujmy sobie wyłączności na takie czy inne ekscesy demokratyczne. Że przypomnę, iż na placu przed siedzibą brytyjskiego parlamentu i Westminster Abbey od dawna koczują w namiotach demonstranci. Jedzą, piją, lulki palą. Zaśmiecają trawnik, depczą świętą darń zieleni, pozują turystom do zdjęć. Mniejsza o to, o co im chodzi w tym uświęconym historią miejscu. Mają prawo demonstrować. Ani politycy brytyjscy, którym to nie przeszkadza we wchodzeniu do parlamentu, ani tutejsze media specjalnie się tym nie zajmują ani nie przejmują. Wielka Brytania jest kolebką i siedzibą dziwaków, ekscentryków i wyznawców wszelkiej wiary. Wrzask by się wtedy podniósł, gdyby premier czy któryś z ministrów lub burmistrzów próbował tych dziwactw i demonstracji zakazać czy w nie ingerować. A ponadto jak nudny byłby ten świat, gdyby nie był dziwny. Jak byłby bez dziwaków bezbarwny.

Nie ruszam politycznego dna sporu o krzyż, bo jest tak abstrakcyjny jak ten krzyż. A jeśli coś mnie rozjusza, to ten polityczny podtekst. To poletko bitwy pod krzyżem o prymat politycznych racji. O ich sens czy bezsens. Spór w niczym, jak dotychczas, nierozwiązujący doli i niedoli Polaków. To siermiężna szermierka polityczna o rządy dusz społeczeństwa. Krzyża już nie ma, a spór został. Ludzie się modlą i kłócą. Wyzwiskami i czym innym obrzucają. Czas już przegonić z tego poletka kler, polityków i media tym tłumem manipulujących. Tłum sam się rozejdzie. A wiara, człowiekowi widać konieczna do życia, sama się ostanie. Porzekadło powiada – nie róbcie z igły widły ani też z krzyża politycznego miecza.

Przy okazji wizyty Benedykta XVI w tym kraju przeczytałam niekoniecznie á propos anegdotę o byłym brytyjskim ministrze laburzystowskim George’u Brownie. Barwnej postaci, często i gęsto w oparach alkoholu. Kiedyś, w czasie przyjęcia w siedzibie rządu Peru, gdzie był z delegacją, Brown ujrzał wytworną postać spowitą w purpurową, jedwabną szatę. Podszedł do niej chwiejnym krokiem, pytając, czy może prosić do tanga. Na co owa postać odparła: – Muszę panu odmówić, bo po pierwsze jest pan zalany. Po drugie nie grają tanga tylko nasz hymn narodowy. A po trzecie jestem kardynałem, arcybiskupem Limy. No i jakoś nikt z tego powodu w tym kraju rąk nie załamywał. Że taki despekt, taki skandal naruszył ich dobre imię. Pod krzyżem przed Pałacem Prezydenckim po obu stronach barier sporo osób też alkoholowo szumiało i – choć krzyża już nie ma – nadal szumi. Ludzie lubią się wyszumieć i upoić religijnie czy alkoholowo. I komu to przeszkadza? Mnie nie. A krzyż mógł stać tam, gdzie stał.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29674
Tak

24650
83%
Nie

5024
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |pomniki wodzisław | pierścienie nierdzewne | opieka Wodzisław Śląski | węgiel Rybnik | giętarki trzpieniowe cnc
zespół muzyczny knurów | cyklinowanie milanówek | medycyna pracy Rybnik | badania profilaktyczne Wodzisław Śląski | stylistka katowice