KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 24 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Gitarzysta
2010.07.10 / Tomasz Furmanek
TAGI:
Share |
Z Maciejem Pyszem rozmawia Tomasz Furmanek

Słychać o tobie coraz więcej w środowisku muzycznym, jednak wciąż niewiele o tobie wiemy.
– Pochodzę z Rybnika niedaleko Katowic, mieszkałem tam do 19 roku życia, potem przeniosłem się do Wrocławia, gdzie (taka ciekawostka) przez dwa lata studiowałem prawo. Przez cały ten czas, oczywiście, grałem, gdyż granie na gitarze zawsze było moją pasją. W 2003 roku przyjechałem do Londynu, żeby tę pasję kontynuować i realizować w życiu.

Kiedy zacząłeś grać?
– Moj starszy kuzyn grał na gitarze w zespole rockowym, zafascynowało mnie to, ja też tak chciałem. To był ten pierwszy moment. Miałem jakieś 11 lat, pamiętam, że powiedziałem rodzicom, iż chciałbym uczyć się grać na gitarze. Zacząłem chodzić na lekcje, przez dwa lata miałem zajęcia z nauczycielem, który pomógł mi opanować podstawy gry na gitarze. Po tych dwóch latach miałem wrażenie, że dalej muszę już uczyć się sam.

Czyli właściwie można cię nazwać samoukiem…
– Wydaje mi sie, że nigdy nie lubiłem tzw. autorytetu czy sytuacji, w której ktoś mi coś narzucał. Szkołę kojarzyłem z zasadą, że coś się robi w taki, a nie inny sposób, a ja zawsze chciałem się uczyć z różnych źródeł, różnych podejść do gry na instrumencie. Być może zauważyłem, że osoby, które chodzą do szkoły czy kończą szkołę muzyczną, w pewien sposób grają podobnie... Być może obawiałem się, że szkoła stłumi moją oryginalność?

Grasz na bardzo wysokim poziomie, udowadniasz więc, że nie szkoła czyni mistrza. Wydaje się, że miałeś świadomość tego w bardzo młodym wieku.
– Tak, miałem. I miałem też świadomość, że granie na gitarze jest tym, co w życiu chciałbym robić najbardziej. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, czy to będzie możliwe. Było to w sferze marzeń, ale wiedziałem, że sam chcę odkrywać muzykę.

Czy myślałeś wtedy, że trzeba mieć jakiś tzw. solidny zawód, a muzyka to taka pasja, coś dodatkowego?
– To było trochę takie racjonalizowanie pod wpływem rodziny, znajomych i środowiska, w którym byłem. Próba podjęcia studiów pomogła mi zrozumieć, że muzyka jest dla mnie tak ważna, że nie mogę traktować jej drugoplanowo, że nigdy nie będę mógł ze spokojem wykonywać innego zawodu. Właściwie już po pierwszym roku studiów zrozumiałem to i z perspektywy czasu uważam, że wyjazd do Wrocławia i rozpoczęcie studiów to było dobre posunięcie. Byłem sam w dużym mieście, zacząłem się utrzymywać, miałem czas na to, żeby spojrzeć w głąb siebie (bez presji innych) i zdać sobie sprawę, jak ważna jest dla mnie muzyka. Ćwiczyłem wtedy bardzo dużo, grałem, uczyłem się komponowania. Wtedy też powstały moje pierwsze kompozycje.

Kiedy zdecydowałeś się na wyjazd do Londynu, miałeś trochę ponad 20 lat, zostawiłeś studia i Polskę. Co siedziało ci w głowie?
– Podążałem za swoim głosem wewnętrznym, chciałem być w miejscu, gdzie będę zdany sam na siebie, bez opieki czy nawet pieniędzy, chciałem, żeby to była dla mnie próba charakteru. Miałem szkolę językową opłaconą na trzy miesiące i mieszkanie zapłacone za dwa tygodnie z góry. Podjąłem, oczywiście, pracę, potem zacząłem chodzić na jam sessions, przeglądać ogłoszenia, poznawać muzyków. W tej chwili utrzymuję się z muzyki, Dojście do tej komfortowej dla muzyka sytuacji zajęło mi jednak parę lat. Uczę muzyki, występuję na różnych scenach trzy, cztery razy w tygodniu.

Występowałeś już w wielu prestiżowych miejscach (Ronnie Scott’s, Charlie Wright’s, Jazz Cafe POSK, Pizza Express...). Grałeś też we Włoszech i w Holandii. Czy działasz jako swój impresario?
– Pracuję sam dla siebie. Mogę powiedzieć, że wszystkie moje działania są związane z muzyką – albo gram, ćwiczę czy uczę, albo organizuję koncerty. W najbliższym czasie chciałbym nagrać płytę z moim obecnym składem – po pierwszych próbach już wiedziałem, że jest to idealny skład do tego projektu – i grać jak najwięcej, pojawiać się na festiwalach, poszerzać grono słuchaczy. Rozmawiam obecnie z paroma promotorami; granie jak największej liczby koncertów, promocja i poznawanie ludzi jest dla mnie w tej chwili najważniejsze.

Jak dużo ćwiczysz?
– Najczęściej od około dwóch do pięciu godzin codziennie. Nigdy mniej niż dwie godziny. Musi się dziać coś naprawdę wyjątkowego, żebym nie grał w ogóle w ciągu dnia. Jest to przymus wewnętrzny, rezultatem tego jest pewność, że jestem dobrze przygotowany, a to z kolei owocuje większą pewnością siebie na scenie. Uważam, że jeżeli ktoś chce działać czynnie jako artysta, to niezbędne jest systematyczne ćwiczenie. Nie dzielę jednak muzyków pod kątem tego, jak dobrzy są technicznie, ważniejsze dla mnie jest how connected they are – jak są połączeni z muzyką.

Jaka jest twoja muzyka?
– Ogólnie mówiąc, jest to połączenie world music, jazzu, flamenco, są nawet elementy rocka. Chciałbym wspomnieć o jeszcze jednym bardzo ważnym momencie, który spowodował, że zacząłem gitarę traktować bardzo poważnie – było to uważne wsłuchanie się w Al Di Meole. To bardzo ważny muzyk w moim życiu, słucham go właściwie codziennie i zawsze mnie inspiruje. Mój sposób grania jest na pewno emocjonalny, płynie z serca. Trzeba pozwolić, żeby muzyka sama grała, żeby przechodziła przez nas, być pewnego rodzaju medium. Nie starać się być najlepszym, po prostu stać się graniem. Nie tak dawno uświadomiłem sobie, że tak się dzieje, kiedy nawiązuję silny związek z publicznością podczas koncertu. To jest całość.

Maciej Pysz zagra 14 lipca w Charlie Wright's International, 45 Pitfield St, N1 6DA, tel. 020 7490 8345

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29233
Tak

24317
83%
Nie

4916
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat sprawy nieletnich warszawa | nity nierdzewne | botox gdańsk | transport pellet Rydułtowy | prasy poziome
Zespół muzyczny Kędzierzyn Koźle | weryfikacja uprawnień spawaczy | podział nieruchomości Rybnik | badanie do prawo jazdy Wodzisław Śląski | obsługa prawna wodzisław śląski