KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 24 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




ANETA NASZYŃSKA
2010.07.10 / Janusz Guttner
TAGI:
Share |
Śmierć Anety, osoby tak pełnej pasji i radości życia, była czymś niespodziewanym, nagłym i okrutnym. Zabrała ją w momencie, gdy otwierał się przed nią nowy, pełen nadziei rozdział w jej życiu.

Urodziła się 2 maja 1958 w Opatówku koło Kalisza, do Anglii przybyła w 1981 roku. Ogłoszony w Polsce stan wojenny pozbawił ją – tak jak i tysiące innych Polaków będących w podobnej sytuacji – możliwości powrotu do kraju. Aneta postanowiła związać swoje życie z Londynem.
Z zawodu montażystka filmowa. Z powołania i pasji stała się filmowcem: od ślubów i uroczystości rodzinnych, poprzez piękne zapisy filmowe jej częstych podróży, do filmów dokumentalnych o polskiej historii. Przypadek (jeśli wierzymy w ślepe przypadki), z pomocą przyjaciół, doprowadził do jej spotkania z Jagną Wright, która nosiła się wówczas z zamiarem zapisania na taśmie filmowej historii setek tysięcy Polaków zesłanych na Sybir przez Sowietów w 1940 roku i właśnie zaczęła ten zamiar realizować. Dzięki temu spotkaniu powstała Zapomniana Odyseja. Film, zrealizowany dzięki ciężkiej pracy, poświęceniu i wielu wyrzeczeniom Jagny i Anety, był świadectwem prawdy, o której Zachód przez całe dziesięciolecia powojenne nie chciał słyszeć. Dzięki temu obrazowi widzowie na Zachodzie mieli wreszcie szansę prawdę tę poznać.
Obie autorki dużo podróżowały ze swoim filmem i na wielu projekcjach w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Polsce organizowały spotkania z widzami, podczas których prowadzono żarliwe dyskusje i rozmowy na tematy poruszone w filmie. Aneta wielokrotnie i ze wzruszeniem opowiadała o reakcjach po obejrzeniu filmu nie tylko byłych zesłańców syberyjskich, ale także pokolenia ich dzieci i wnuków, którzy nagle mogli zrozumieć, przez co przeszli ich rodzice i dziadkowie – oni nie zawsze chcieli o tym opowiadać. Film zainspirował również utworzenie portalu internetowego Kresy – Syberia, czego rezultatem było powstanie w internecie wirtualnego muzeum poświęconego tamtym czasom i wydarzeniom.
Zapomniana Odyseja była pokazywana w History Channel w Wielkiej Brytanii i w wielu kanałach telewizyjnych na całym świecie.
Po niewątpliwym sukcesie filmu o Sybirakach Aneta i Jagna natychmiast rozpoczęły prace nad swoim następnym projektem. Druga prawda to trzyczęściowy film dokumentalny o stosunkach polsko-żydowskich na przestrzeni wieków. Projekt tego filmu był zainspirowany często propagowanym, fałszywym i tendencyjnym ujęciem tego tematu w zachodnich mediach. Skrócona wersja Zapomnianej Odysei została zakupiona przez Instytut Pamięci Narodowej i ma być pokazywana w polskich szkołach w ramach programu szkolnego.
Niestety, tak owocne partnerstwo twórcze zostało brutalnie przerwane trzy lata temu śmiercią Jagny, która stała się ofiarą raka piersi. Pomimo tego okrutnego ciosu Aneta nie odłożyła kamery filmowej. Miała bardzo różnorodne zainteresowania, ale wszystkie tematy, nad którymi pracowała, były ściśle związane z Polską i Polakami. I tak powstawały bogate materiały filmowe z Monte Cassino, gdzie na miejscu przeprowadzała wywiady z byłymi kombatantami (m.in. z tragicznie zmarłym prezydentem Ryszardem Kaczorowskim); z rozmów (zarówno z prezydentem Kaczorowskim, jak i z panem Andrzejem Przewoźnikiem, także ofiarą katastrofy smoleńskiej) filmowanych na terenie Cmentarza Pomnika w Katyniu. W Warszawie zaś utrwalała na taśmie spotkania z uczestnikami Powstania Warszawskiego. Podróżowała do Indii, szukając śladów bardzo dla tego kraju zasłużonej Polki, Wandy Dynowskiej, zwanej tam Sri Umadevi, współpracowniczki Ghandiego
i Dalajlamy, niesłychanie ciekawej
i barwnej postaci.
Planowała również przeprowadzić wywiady z lotnikami polskimi walczącymi w dywizjonach RAF-u w czasie II wojny światowej. Przyświecającym jej wówczas celem było wygranie walki z czasem, aby zdążyć zapisać na taśmie filmowej historie i opowieści bohaterów przed ich nieuniknionym odejściem. Zupełnie niedawno udało jej się wydobyć z archiwów brytyjskich materiały filmowe dotyczące udanej polskiej wyprawy w Himalaje: pierwsze wejście na Nanda Devi East w lecie 1939 roku. Wyczyn na owe czasy ogromny. Miała nadzieję zrobić film dokumentalny o tej wyprawie.
Mniej więcej dwa lata temu Anetę zafascynowała postać Ignacego Domeyki. Kilkutygodniowa wyprawa do Chile była rekonesansem, podczas którego miała zgłębić ten temat. W grudniu ubiegłego roku wróciła tam, aby kontynuować prace nad historią Ignacego Domeyki – Polaka, którego śmiało można nazwać bohaterem narodowym Chile. Jego zasługi dla tego kraju były ogromne. Ta chilijska przygoda, poza pracą, była również czasem osobistego szczęścia u boku jej partnera Edgardo.
Wszystko okrutnie przerwała choroba. Pierwsze jej objawy pojawiły się zaraz po lutowym trzęsieniu ziemi w Chile, a wkrótce potem nastąpiły dalsze, początkowo mylnie rozpoznane jako epilepsja. Zalecone leczenie farmakologiczne nie przynosiło pożądanych rezultatów. Kolejne ataki zakończyły się hospitalizacją w Calamie. Tam zdiagnozowano guza mózgu i postanowiono przetranspor-
tować ją do dużego szpitala w Antofagaście, gdzie miała być poddana operacji. Jednak wcześniej wykonano jej skan rezonansowy mózgu, który wykazał bardzo zaawansowanego, już nieoperowalnego raka mózgu.
Postęp choroby był nieubłagany i bezlitośnie szybki. Nie dał rodzinie ani przyjaciołom czasu na przygotowanie się na najgorsze. Aneta umarła wieczorem 4 czerwca w szpitalu w Antofagaście.
Wiadomość o chorobie i śmierci Anety była szokiem dla jej przyjaciół. I nagle okazało się, jak wielu ich miała. Ogromna liczba e-maili napływających ze wszystkich zakątków świata uświadomiły rodzinie i najbliższym, jak wielu ludzi potrafiła sobie zjednać i zaistnieć w ich życiu. Niech świadectwem tego będzie także ich hojna reakcja na apel o pomoc w pokryciu kosztów leczenia Anety w Chile.
Trzy lata temu, po śmierci Jagny, Aneta napisała o niej między innymi takie zdanie: „Jej entuzjazm był zaraźliwy”. Jak bardzo to określenie odnosi się również do niej samej! Aneta wręcz tryskała energią. Żyła pełnią życia, z cudowną niecierpliwością, z ogromną pasją, ciekawa ludzi i świata. I taką ją zawsze będziemy pamiętać.
Nie można się pogodzić i trudno zrozumieć jej tak okrutnie wczesne odejście. Ale niech czują się uprzywilejowani ci, którzy mieli szczęście ją znać...



Jak można pisać wspomnienie o kimś, z kim rozmawiało się tak niedawno... O kimś, kogo numery telefonów ciągle jeszcze są zapisane w twojej komórce, o kimś, kogo e-maile ciągle jeszcze mówią do ciebie z tych ostatnich stron w twojej skrzynce, o kimś, kogo głos ciągle jeszcze dzwoni ci w uszach:
– Nie gniewaj się, ale dziś się nie wyrabiam... Już chyba przed wyjazdem nie damy rady, ale jak tylko wrócę, to nad tym posiedzimy... Wiem, że czas ucieka, wiem...


No i SMS-y... Tych może nie tak dużo, bo głównie rozmawialiśmy przez telefon. Ale na przykład dwa lata temu: „Jestem w Paryżu, wylatuję o czasie, jestem więc w Londynie o 10.15 See you” – znaczy odbierałem Ją na lotnisku. Ale zaraz potem: „Opóźniony ląduje o 11”... To był czerwiec 2008. A w lipcu tegoż roku: „Aha uśmiałam się serdecznie” – żebym tylko pamiętał, dlaczego... No i te dużo późniejsze, już z Chile. 10 kwietnia 2010: „Ćwiczę intensywnie jogę. Czuję się znacznie lepiej, detale w e-mailu, jeszcze raz wielkie dzięki i buźka”. Jakieś chyba dwa tygodnie po tym ostatnim SMS-ie od Niej rozmawialiśmy telefonicznie i wtedy zaczynałem rozumieć, jak bardzo jest chora – rozmawiałem z dwunastoletnią, zalęknioną dziewczynką...
A potem było już tylko gorzej i gorzej, i gorzej. Pamiętam… No właśnie, nie – pamiętam, powinienem powiedzieć – pamiętasz?, wprost do Niej, z kieliszkiem wina w ręku.
– Pamiętasz Monte Cassino? Tę naszą wyprawę, na wariackich papierach, ale tak pełną entuzjazmu i zapału. Pamiętasz? Cały nasz czteroosobowy, pożal się Boże, zespół filmowy (tylko Ty jedna byłaś zawodowcem) pełen dobrych chęci i nieporozumień... Zatrzymaliśmy się na jedną noc u szarych urszulanek w Scauri i jakiś ksiądz obsztorcował nas za głośne dyskusje na balkonie po dziesiątej wieczorem. Pamiętasz? I kiedy jeździliśmy po Rzymie i rozpierała mnie duma, bo uznałaś, że jeżdżę jak wariat. I oboje wiedzieliśmy, że po Rzymie inaczej jeździć się nie da. Nasz kolega na tylnym siedzeniu umierał ze strachu... A myśmy umierali ze śmiechu! Pamiętasz? A na samym cmentarzu Monte Cassino filmowaliśmy różnych naszych dygnitarzy i jakiś staruszek z Kanady wymachujący aparatem fotograficznym próbował przepchnąć się przed naszą filmową grupkę, sapiąc: – Gdzie jest Buzek, gdzie jest Buzek... ja go muszę zdjąć! A ja na to: – Pan tego nie może zrobić, do tego jest potrzebny Sejm! A Ty do mnie: – Przestań, bo mi się kamera trzęsie!
– Pamiętasz?
A Katyń? Ta długa podróż pociągiem z Warszawy, kiedy opiekowało się nami Wojsko Polskie i jeden z żołnierzy tak był Tobą zauroczony, że podarował Ci swój czarny beret z orzełkiem, co mogło mu grozić poważnymi konsekwencjami – bo gdzie szacunek dla munduru?!
I chodziliśmy po tej uświęconej katyńskiej trawie z naszymi małymi kamerami. I było bardzo dużo ludzi, i przemówienia, i msza, a po mszy zabrzmiał dzwon, ten nisko zawieszony, nisko, żeby Oni go też usłyszeli... I kiedy dzwon zabrzmiał, to milczący dotąd las zaczął się kołysać i szumieć. To było tak, jakby Oni do nas mówili...
– Pamiętasz?
A Warszawa... Ciepło było i słonecznie, bo rocznica Powstania Warszawskiego, czyli środek lata i w ogródku między Mokotowem i Ochotą zebraliśmy wokół stołu kilku powstańców warszawskich, czyli bardzo starszych panów, a do tego dwóch z nich z Kaliforni. Jak ci starsi panowie młodnieli, opowiadając o tamtych dniach sierpniowych 44 roku!
– Pamiętasz?
I filmowaliśmy ich rozmowy i opowieści na zmianę, żeby było sprawiedliwie – bo na stole była kawa i ciastka, i wino... I założę się, że oni wszyscy w Tobie się podkochiwali...
A już dużo, dużo później, kiedy przyjechał Edgardo, to muszę Ci powiedzieć, że było cudownie patrzeć na Was. I można było patrzeć na Was bez przeszkód, bo nie widzieliście wiele poza sobą. I pojechaliśmy nad Tamizę koło Teddington Lock i coś żeśmy zjedli, i coś żeśmy wypili, i było ciepło, i słonecznie, i tak dobrze…
– Pamiętasz?
I jak można pisać wspomnienie o kimś, kto był i ciągle jest, i zawsze będzie z nami...

Galeria:
Komentarze:
Konrad and Luke (03.02.2011) On the behalf of my brother Luke and myself I would like to thank Monika, Maryjka, Wanda, Janusz, Hela and my father David for their help through this our most traumatic of times. Without their help and continued support there is no way we could have made it through this ordeal. We would also like to thank all those who contributed to the fund for my mother’s care. Some of you I know personally, others I do not, but all your help is deeply appreciated. Had my mother been in a position to know the extent of your support, I know she would have been overwhelmed and I cannot imagine how we could have been able to cover the medical expenses and funeral costs without your generous contributions.

Hela, Monika, Maryjka, Janusz... (03.02.2011) Jeszcze kilka dni temu rozsyłaliśmy e-maile prosząc o pomoc dla Anety Naszyńskiej. Otrzymaliśmy do tej pory niemal 7000 funtów, co pozwoli opłacić większość rachunków szpitalnych w Chile i pokryć część dodatkowych kosztów związanych z hospitalizacją Anety. Wielu z Państwa znało Anetę przede wszystkim dzięki dwóm filmom, których była współautorką: „Zapomniana Odyseja” i „Druga prawda”. Oba filmy były zrealizowane przez Anetę i Jagnę Wright. Jagna zmarła na raka piersi trzy lata temu. Śmierć Jagny położyła kres tak owocnej współpracy obu świetnie uzupełniających się twórczych osobowości. Pomimo okrutnego ciosu Aneta nie odłożyła kamery filmowej. Przy bardzo szerokim wachlarzu jej zainteresowań wszystkie tematy, nad którymi pracowała, były ściśle związane z Polską i Polakami. Tak więc powstawały bogate materiały filmowe z Monte Cassino, gdzie na miejscu przeprowadziła wywiady z byłymi kombatantami (również z tragicznie zmarłym Prezydentem Ryszardem Kaczorowskim), i z terenu cmentarza-pomnika w Katyniu (tam też rozmawiała z Prezydentem Kaczorowskim i z Andrzejem Przewoźnikiem, także ofiarą katastrofy smoleńskiej). W Warszawie filmowała wywiady z uczestnikami Powstania Warszawskiego. Podróżowała do Indii, szukając śladów bardzo dla tego kraju zasłużonej Wandy Dynowskiej Sri Umadevi, współpracowniczki Ghandiego i Dalajlamy, niesłychanie ciekawej i barwnej postaci. Planowała również rozmowy z żyjącymi jeszcze lotnikami polskimi walczącymi w dywizjonach RAF-u w czasie II wojny światowej. Przyświecającym jej wówczas celem było wygranie walki z czasem, aby zdążyć zapisać na taśmie filmowej historie i opowieści bohaterów przed ich nieuniknionym odejściem. Zupełnie niedawno udało jej się wydobyć z archiwów brytyjskich materiały filmowe dotyczące udanej polskiej wyprawy w Himalaje na Nanda Devi East w lecie 1939 roku. Miała nadzieję zrobić film dokumentalny o tej wyprawie. Mniej więcej dwa lata temu Anetę zafascynowała postać Ignacego Domeyki. Wówczas kilkutygodniowa wyprawa do Chile była tematycznym rekonesansem, a w grudniu ubiegłego roku wróciła tam, aby kontynuować prace nad historią tego Polaka, którego można nazwać bohaterem narodowym Chile. Zasługi Ignacego Domeyki dla tego kraju były ogromne. Ta chilijska przygoda, poza pracą, była również momentem osobistego szczęścia Anetu u boku jej partnera Edgardo. Wszystko to okrutnie przerwała choroba. Pierwsze objawy pojawiły się zaraz po lutowym trzęsieniu ziemi w Chile. Wkrótce nastąpiły kolejne ataki konwulsji, początkowo mylnie rozpoznane jako epilepsja. Przepisane leczenie farmakologiczne nie przyniosło rezultatów. Kolejny atak na początku kwietnia zakończył się hospitalizacją w Calamie, gdzie zdiagnozowano guz mózgu i postanowiono przetransportować Anetę do dużego szpitala w Antofagaście, gdzie miała być poddana operacji. Jednak przedoperacyjny skan rezonansowy mózgu wykazał bardzo zaawansowanego raka mózgu, szeroko rozlanego i nieoperacyjnego. W sobotę 5 czerwca Aneta zmarła. Jej rodzina oraz przyjaciele w Polsce, w Londynie i na świecie są zdruzgotani. Wydaje się, że to koszmarny, okrutny sen.

Hela, Monika, Maryjka, Janusz... (03.02.2011) Jeszcze kilka dni temu rozsyłaliśmy e-maile prosząc o pomoc dla Anety Naszyńskiej. Otrzymaliśmy do tej pory niemal 7000 funtów, co pozwoli opłacić większość rachunków szpitalnych w Chile i pokryć część dodatkowych kosztów związanych z hospitalizacją Anety. Wielu z Państwa znało Anetę przede wszystkim dzięki dwóm filmom, których była współautorką: „Zapomniana Odyseja” i „Druga prawda”. Oba filmy były zrealizowane przez Anetę i Jagnę Wright. Jagna zmarła na raka piersi trzy lata temu. Śmierć Jagny położyła kres tak owocnej współpracy obu świetnie uzupełniających się twórczych osobowości. Pomimo okrutnego ciosu Aneta nie odłożyła kamery filmowej. Przy bardzo szerokim wachlarzu jej zainteresowań wszystkie tematy, nad którymi pracowała, były ściśle związane z Polską i Polakami. Tak więc powstawały bogate materiały filmowe z Monte Cassino, gdzie na miejscu przeprowadziła wywiady z byłymi kombatantami (również z tragicznie zmarłym Prezydentem Ryszardem Kaczorowskim), i z terenu cmentarza-pomnika w Katyniu (tam też rozmawiała z Prezydentem Kaczorowskim i z Andrzejem Przewoźnikiem, także ofiarą katastrofy smoleńskiej). W Warszawie filmowała wywiady z uczestnikami Powstania Warszawskiego. Podróżowała do Indii, szukając śladów bardzo dla tego kraju zasłużonej Wandy Dynowskiej Sri Umadevi, współpracowniczki Ghandiego i Dalajlamy, niesłychanie ciekawej i barwnej postaci. Planowała również rozmowy z żyjącymi jeszcze lotnikami polskimi walczącymi w dywizjonach RAF-u w czasie II wojny światowej. Przyświecającym jej wówczas celem było wygranie walki z czasem, aby zdążyć zapisać na taśmie filmowej historie i opowieści bohaterów przed ich nieuniknionym odejściem. Zupełnie niedawno udało jej się wydobyć z archiwów brytyjskich materiały filmowe dotyczące udanej polskiej wyprawy w Himalaje na Nanda Devi East w lecie 1939 roku. Miała nadzieję zrobić film dokumentalny o tej wyprawie. Mniej więcej dwa lata temu Anetę zafascynowała postać Ignacego Domeyki. Wówczas kilkutygodniowa wyprawa do Chile była tematycznym rekonesansem, a w grudniu ubiegłego roku wróciła tam, aby kontynuować prace nad historią tego Polaka, którego można nazwać bohaterem narodowym Chile. Zasługi Ignacego Domeyki dla tego kraju były ogromne. Ta chilijska przygoda, poza pracą, była również momentem osobistego szczęścia Anetu u boku jej partnera Edgardo. Wszystko to okrutnie przerwała choroba. Pierwsze objawy pojawiły się zaraz po lutowym trzęsieniu ziemi w Chile. Wkrótce nastąpiły kolejne ataki konwulsji, początkowo mylnie rozpoznane jako epilepsja. Przepisane leczenie farmakologiczne nie przyniosło rezultatów. Kolejny atak na początku kwietnia zakończył się hospitalizacją w Calamie, gdzie zdiagnozowano guz mózgu i postanowiono przetransportować Anetę do dużego szpitala w Antofagaście, gdzie miała być poddana operacji. Jednak przedoperacyjny skan rezonansowy mózgu wykazał bardzo zaawansowanego raka mózgu, szeroko rozlanego i nieoperacyjnego. W sobotę 5 czerwca Aneta zmarła. Jej rodzina oraz przyjaciele w Polsce, w Londynie i na świecie są zdruzgotani. Wydaje się, że to koszmarny, okrutny sen.

Piotr (11.01.2011) Słyszałem dzisiaj o 7.30 w jakimś kobiecym radio krótką audycję z panem Tadeuszem. Jego opowieść o filmie Druga prawda i filmie o Zesłańcach syberyjskich bardzo mnie poruszył. Moją partnerkę, która jest Żydówką szczególnie. Zacząłem szukać. Znalazłem film, a właściwie kawałek. Obejrzeliśmy Drugą prawdę. Po ostatnich urwykach książki tego Grasa i jej przedstawieniu w programei Lisa to była prawdziwa ulga. To było to co wiedziałem, czułem wyczytałem. Zachciało mi się czegoś więcej dowiedzieć nt autorów. Pierwsza była Jagna. Jestem zaszczycony, że mogłem się dowiedziec czegoś nt tych Pań. Żal mi bardzo, że są już na tamtym świecie. A czytając powyższy artykuł już pękłem. Szkoda, że nie mogę tak się przysłużyć Polsce jak te Panie. Szkoda, że ich nie ma.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29232
Tak

24316
83%
Nie

4916
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat sprawy karne warszawa | nity nierdzewne | dom opieki Rybnik | Usługi geodezyjne | suplementy diety produkcja
meble na wymiar rybnik | śruby nierdzewne | dietary supplements manufacturers europe | pręty gwintowane nylonowe | system asekuracji