KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Na pingwinie szaleję
2010.07.10 / V. Valdi
TAGI:
Share |
Kolega przyznaje otwarcie: – Tobie to już chyba naprawdę odbija! Z pingwinem szalejesz? Ma rację. Zwariowałem. I tłumaczę: jak można nie zakochać się w takim małym uroczym stworzonku jak pingwin. Żółte nóżki i dziobek, czarny kubraczek i milutki śnieżnobiały brzuszek. Mój pingwin nazywa się Ubuntu. Tak samo jak afrykański język, w którym słowo to oznacza mniej więcej tyle: człowieczeństwo dla wszystkich.
A tak na serio? Ubuntu na poważnie to system operacyjny, który każdy może sobie w każdej chwili zainstalować na swoim komputerze i szaleć. Każdy, słowo daję. W odróżnieniu od Windowsa czy OS Apple nie kosztuje ani grosza. System jest bezpłatny, legalnie można go ściągnąć z internetu wraz z całym zestawem potrzebnego oprogramowania. Jest tam i edytor tekstów, który poradzi sobie z każdym dokumentem Worda, i arkusz kalkulacyjny. Są gry, programy graficzne, muzyczne, cokolwiek chcesz.
I to za darmo.
O Linuksie głośno stało się w latach osiemdziesiątych, ale dopiero niedawno system stał się przyjazny dla niewtajemniczonych. Nic więc dziwnego, że coraz szybciej zdobywa rzesze wielbicieli, zwłaszcza wśród tych szczęśliwców, którzy nie mają ochoty zmieniać swoich kilkuletnich komputerów na nowe. Bo Linux doskonale działa nawet na starych maszynach.
Mój kolega mówi, że Linux to cienizna, nic w porównaniu z Windows 7. – Co takiego zrobisz na Linuksie? – pyta zaczepnie i dodaje, że to dla tych, którzy nie dostali się do Microsoftu. Wiem, że nie uda mi się zmienić jego nastawienia, jest fanatycznym wielbicielem Windows i nawet na OS Apple się nie skusi. Zresztą, niechaj mu tam będzie. Ja robiłem swoje: czytałem, testowałem, bawiłem się i znowu to samo: czytałem, testowałem i w końcu uległem. Zainstalowałem.
Muszę przyznać, że instalowanie drugiego systemu na dwuletnim laptopie nie było trudne, ale o tym wiedziałem dopiero wtedy, gdy było już po wszystkim. Wcześniej umierałem z przerażenia. Jak poradzę sobie z partycją dysku? Jakim cudem na jednym komputerze mogą być dwa systemy operacyjne? Nie mieściło mi się to w głowie. A jednak! Umierając z przerażenia i ciekawości zapomniałem o najważniejszym: komputer zrobi niemal wszystko za mnie. A ja tylko wcisnę kilka klawiszy.
Włączając komputer, mogę wybierać: Windows czy Ubuntu. Ale Ubuntu to tylko jedna z setek różnych wersji Linuksa. Są ich dziesiątki, by nie powiedzieć setki. I każdy może coś w systemie zrobić własnego i już jest: zupełnie nowa dystrybucja (tak bowiem nazywa się w Linuksie różne wersje), którą można potem bezpłatnie, legalnie rozpowszechniać. Niby nic wielkiego. Ubuntu, Kubuntu, Fedora, Open Suse, Debian, Mandriva – w sumie to nieważne, jak się to nazywa. Ważne jest zupełnie coś innego – wolność wyboru, świadomość, że już nie jesteśmy jedynie skazani na Microsoft i jego produkty, że możemy być inni, może mniej popularni, ale przecież nie zawsze należy iść z tłumem, prawda? Wiedzą o tym już nawet rządy: niemiecki, francuski, amerykański, portugalski, szwajcarski. I wiele innych, które także działają na Linuksie. Francuska policja, amerykańska poczta, szwedzkie wojsko czy brazylijski system sprawiedliwości. Możesz i ty. Jeśli tylko chcesz.
Dlaczego o tym piszę? Czy naprawdę zwariowałem? Szaleję na pingwinie? Tak! Szaleję! I tobie również proponuję spróbować. Szalej. Za darmo. I śpij spokojnie. Nikt nie zapuka do drzwi i nie zwinie twojego komputera za nielegalne oprogramowanie. Z pingwinem zawsze szalejesz za friko. Także po polsku.



Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28430
Tak

23744
84%
Nie

4686
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat wypadki drogowe Warszawa | pręty nierdzewne | opieka osób chorych i niepełnosprawnych Radlin | transport ekogroszek Rybnik | terapeuta Cieszyn
prawnik Radlin | nity nierdzewne | lekarz rodzinny Rybnik | badania kierowców Żory | windykacja należności wodzisław śląski