KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 18 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Bronisław Komorowski Prezydentem RP
2010.07.10 / Przemysław Kobus
TAGI:
Share |
W wyborach prezydenckich Polacy zdecydowali – to Bronisław Komorowski ma stać na czele naszego kraju. Dla kandydata PO nie był to jednak spacerek po władzę. Elektorat Prawa i Sprawiedliwości pokazał swoją mobilizację, a niewielka różnica między Bronisławem Komorowskim a Jarosławem Kaczyńskim świadczy o tym, że rządzący chyba nie spłacają kredytu zaufania, jaki społeczeństwo udzieliło ugrupowaniu Donalda Tuska przed trzema laty.

Jaka to będzie prezydentura? Jestem sceptykiem i cudów się nie spodziewam. Przez najbliższy rok z pewnością będzie spokojniej niż w przeszłości, gdy na linii Kancelaria Premiera – Kancelaria Prezydenta dochodziło do licznych sporów, często mało poważnych, czasem kompromitujących. W przyszłym roku natomiast wybory parlamentarne. I historia może się powtórzyć.

Wyniki, poparcie
Różnica między uczestnikami wyścigu do Pałacu Prezydenckiego jest naprawdę niewielka. Bronisław Komorowski uzyskał 53,01 proc. głosów, Jarosław Kaczyński wywalczył w drugiej turze 46,99 proc. Biorąc pod uwagę wcześniejsze bardzo dobre notowania PO, czy to pod względem zaufania, popularności, czy też w przypadku wyborów prezydenckich, wynik głosowania winien być dla rządzącej partii czerwoną lampką, alarmem, że coś się dzieje nie tak, jak powinno. Zresztą już głosowanie w pierwszej turze unaoczniło partii Donalda Tuska, że PO ma problem. Na szczęście dla ugrupowania udało się utrzymać pasmo wyborczych sukcesów [2007 – wygrane wybory parlamentarne, 2009 – najlepsze wyniki w wyborach do Parlamentu Europejskiego, 2010 – wybory prezydenckie Red.]. Prawo i Sprawiedliwość jednak nie ma powodów do wstydu. Zmarginalizowane i ośmieszone przed trzema laty teraz pokazało, że jest w stanie szybko odrobić straty. Owszem, pojawia się pytanie, czy to pozyskanie nowego elektoratu, czy znaczne osłabienie aktywności elektoratu Platformy? Problem do rozstrzygnięcia przy innej okazji, ale warto mu się przyjrzeć.
Bronisław Komorowski, podobnie jak jego partia, w wyborach parlamentarnych zyskał duże poparcie w większych miastach, wśród ludzi ze średnim i wyższym wykształceniem. Wielu Polaków głosowało na niego poza granicami kraju, ale… Stanów Zjednoczonych i tamtejszej Polonii Komorowski nie porwał. Zgodnie z przewidywaniami tam rządził Jarosław Kaczyński, a więc silna prawica. Chicago, Nowy Jork to bastiony PiS-u – tak można dzisiaj uznać. Komorowski zyskał poparcie na Wyspach Brytyjskich i wśród Polonii na kontynencie. Do Polaków za oceanem nie zdołał przemówić, ale też chyba nikt w sztabie kandydata PO takiego cudu się nie spodziewał i nikt też nie kładł specjalnego nacisku na pozyskiwanie elektoratu w Stanach Zjednoczonych.

Żołnierze za Kaczyńskim
O ile wyniki w Stanach Zjednoczonych nie były zaskoczeniem dla nikogo, o tyle głosowanie polskich żołnierzy na misjach wojskowych mogło zadziwić. W Afganistanie żołnierze postawili na Jarosława Kaczyńskiego. W sumie ponad 60 proc. Polaków w tym ogarniętym wojną kraju zdecydowało się oddać głos na kandydata Prawa i Sprawiedliwości. Nie pomogła wcześniejsza wizyta w polskich bazach Bronisława Komorowskiego, który zdecydował się niby zupełnie przypadkiem przed wyborami odwiedzić żołnierzy. W Afganistanie Komorowski nie składał jednoznacznych deklaracji, ale dawał do zrozumienia, że czas kończyć z naszą misją wojskową w Afganistanie. Zapowiedź ta też zupełnie przypadkiem objawiła się po doniesieniach o dwóch tragicznych wypadkach w tym kraju – podczas ostrzału i w trakcie jednego z patroli zabito dwóch naszych żołnierzy. To wówczas Komorowski zapowiedział, że z misją wojskową czas już kończyć. Deklaracje te spotkały się w kraju z falą krytyki ze strony nie tylko Prawa i Sprawiedliwości oraz lewicy, ale także wojskowych. Co prawda, ci zmuszeni do prezentowania linii zgodnej z oficjalnym stanowiskiem MON nie mówili wprost, że takie deklaracje są zachętą dla talibów do zintensyfikowania ataków na polskie bazy, ale trudno było uniknąć takich komentarzy. W pozyskaniu głosów żołnierzy nie pomogły też obietnice doposażenia wojska. I tu im się nie dziwię. Od początku naszych misji zagranicznych, szczególnie w Iraku i właśnie w Afganistanie, nasi żołnierze przede wszystkim narzekali na stan uzbrojenia. Zdarzało się, że za własne środki kupowali lepsze kamizelki kuloodporne, bo te standardowe nie zabezpieczały przed wszystkimi pociskami. Fakt ten wykorzystywali przeciwnicy.

W kraju bez zmian
W Polsce rozłożenie głosów na poszczególnych kandydatów również nie stanowiło zaskoczenia. Ściana wschodnia i część południa opowiedziała się za liderem Prawa i Sprawiedliwości. Pozostała część za Komorowskim. Przy czym poparcie dla kandydata PO mogłoby być większe, gdyby elektorat Platformy był elektoratem twardym, zmobilizowanym, oddanym partii. Na takich ludzi PO nie może liczyć, stąd wiele akcji mających na celu nakłonienie Polaków do udziału w wyborach w ogóle, a jeśli już będą głosować, to niech oddają głos na kandydata PO. Komorowski spektakularnie przed kamerami pobierał zaświadczenie do głosowania poza miejscem zamieszkania, bo Platforma jak ognia bała się rezygnacji Polaków z udziału w głosowaniu w drugiej turze odbywającej się w sezonie wakacyjnym. Istniała realna obawa, że z kraju wyjadą młodzi – np. za pracą, a ci starsi, majętni – na urlopy. Stąd m.in. zorganizowanie obwodów wyborczych m.in. w tunezyjskiej Sousse i egipskiej Hurghadzie. Jeśli w lecie szukać Polaków, to właśnie tam. Przy okazji warto nadmienić, że wczasy w tych krajach są tak samo kosztowne, a czasem nawet tańsze od tygodniowego wypoczynku nad polskim Bałtykiem.

Mobilizacja PO w pozyskiwaniu głosów była przeogromna. Prawo i Sprawiedliwość nie musiało czynić tyle zachodu. Miało w garści głosy z USA i Kanady. Wiedziało, że zagłosują za ich kandydatem ofiary powodzi, które rozżalone ogromem tragedii i rozgoryczone jak zwykle w Polsce spóźnioną reakcją władz nie będą popierać obecnie rządzących. Do powodzian, którzy w wielu przypadkach potracili majątki życia, obietnice o szybkiej odbudowie i pomocy nie przemawiały. Na złość pojawiły się proceduralne bariery w wypłacie szybkich z założenia zapomóg. Urzędnicy na szczeblu samorządowym nie chcieli – w obawie o późniejsze ewentualne konsekwencje – przepuszczać pieniędzy bez należytej i standardowej kontroli. To nie pomogło ekipie rządzącej w budowaniu zaufania.

Niemrawe kampanie
Specjaliści od marketingu politycznego wielokrotnie podkreślali podczas kampanii wyborczej, że bój kandydatów o najwyższy urząd w państwie jest bezbarwny, nie obfituje w walkę na haki, nikt nie wyciąga sobie dziadków z Wehrmachtu, nikt nie oskarża się o wykorzystywanie specsłużb w polityce wewnętrznej. Jednak trzeba pamiętać, że kampania odbywała się w trudnych warunkach, w cieniu tragedii smoleńskiej, w cieniu powodzi. Trudno prowadzić kampanie, nie odnosząc się do starego stylu sprawowania władzy przez przeciwnika, nie mogąc go atakować. PO nie wykorzystywało więc niczego, co mogłoby być kojarzone z jakąkolwiek grą na tragedii smoleńskiej. Wbrew obawom niektórych także PiS zrezygnowało z emocjonalnych wystąpień i nawiązań do wypadku rządowego TU-154. Oba sztaby pochowały też swoich politycznych fighterów. Jarosław Kaczyński dla dobra kampanii i wizerunku zdecydował się zdjąć sprzed kamer zawsze gotowych do udzielania ostrych komentarzy Jacka Kurskiego, Zbigniewa Ziobrę i Tadeusza Cymańskiego. Na scenę wyszły nowe, spokojne postacie PiS: Joanna Kluzik-Rostkowska i Paweł Poncyliusz. Platforma również wycofała (a może ów poseł sam to uczynił) Janusza Palikota oraz Stefana Niesiołowskiego. Ci odsunięci na boczny tor ujawnili się natychmiast po ogłoszeniu wyników drugiej tury. I słodko, i spokojnie być przestało.

Obietnice
Tych obaj kandydaci nie szczędzili, często zapominając, że kompetencje Prezydenta RP nie są tak duże, jak można byłoby sądzić. W przedwyborczych debatach telewizyjnych obaj byli pytani o sprawy gospodarcze, społeczne, o sprawy zagraniczne. I w zasadzie mogli się wypowiadać tylko w tym ostatnim zakresie, ale również z zaznaczeniem, że prezydent nie jest od kreowania polskiej polityki zagranicznej. Mówiąc wprost i brzydko, prezydent w myśl Konstytucji RP winien ładnie wyglądać i nie ośmieszać kraju poza jego granicami (spłycony wątek). Za kadencji Lecha Kaczyńskiego ograniczenia te zdawały się doskwierać PiS-owi, stąd też pewnie pojawiła się koncepcja wprowadzenia zmian w Konstytucji znacznie poszerzających zakres kompetencji prezydenta. Plany storpedowała Platforma, która na domiar złego zaproponowała dodatkowe ograniczenie roli prezydenta kraju. Oba pomysły zostały na razie zamknięte w szufladach.
Z racji wygranej Komorowskiego skupmy się teraz na jego obietnicach. To m.in. bardziej przyjazne spojrzenie na refundację in vitro – sprawa ciekawa, bo kandydat PO wypowiedział się o niej życzliwie, podczas gdy w samej partii zdania na ten temat są podzielone. Komorowski zapowiedział starania o skrócenie misji polskich żołnierzy w Afganistanie, już wiemy, że MON chce wycofać żołnierzy rok wcześniej. Nadal jednak nie znamy stanowiska w tej kwestii NATO. Komorowski opowiedział się za utrzymaniem przywilejów emerytalnych, tymczasem rząd postulował jeszcze do niedawna reformę systemu emerytalnego, cięcia w przywilejach, podniesienie wieku pracy. O reformie w rolnictwie, a przede wszystkim likwidacji KRUS nie rozmawiano. Rolników nikt nie chciał mieć przeciwko sobie. Nie wiadomo też, jak potoczą się losy mediów publicznych – czy zawłaszczy je Platforma Obywatelska, czy też faktycznie zgodnie z zapowiedzą doprowadzi do ich odpolitycznienia. Wydaje mi się, że nie ma sensu dzisiaj, a w zasadzie nie było sensu już w trakcie kampanii dawać wiary takim obietnicom, bo de facto wszystko zależy od rządu. To w rękach Rady Ministrów leżą najważniejsze sprawy i projekty uchwał. Prezydent może tylko w przyszłości nie blokować takich działań. To jedyny pozytywny przejaw posiadania prezydenta i rządu z jednego ugrupowania. Nie przeszkadzają sobie wzajemnie. O ile, oczywiście, Komorowski nie zapragnie być wysoce oryginalnym i niezależnym partyjnie prezydentem i o ile, oczywiście, w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych Platforma odniesie sukces. W przeszłości Aleksander Kwaśniewski potrafił pokazać, że ma własne zdanie, że jest prezydentem wszystkich Polaków, a nie swoich wyborców. Komorowski już zapowiedział, że będzie chciał być prezydentem wszystkich, a nie niektórych.

Przyszłość
Albo pięć lat spokojnej prezydentury, albo zaledwie rok zgody na linii między kancelariami. Nie wiemy, jak Polacy zagłosują w przyszłym roku, nie wiemy, czy wyniki zdobyte dzisiaj przez Jarosława Kaczyńskiego będą się przekładać na poparcie dla partii. Część polityków – zarówno z PiS-u, jak i z PO – wychodzi z założenia, że już w zbliżających się wyborach samorządowych wyniki uzyskane w wyborach prezydenckich bezpośrednio przełożą się na wyniki w samorządach. Nie byłbym tego taki pewien. Polacy inaczej traktują bowiem polityków z Warszawy, tych z telewizora, inaczej tych z własnego podwórka.


Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28408
Tak

23728
84%
Nie

4680
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat znieważenie policjanta warszawa | nity nierdzewne | biuro rachunkowe radlin | transport pellet Wodzisław | wykrawarki rewolwerowe
prawnik wodzisław śląski | cyklinowanie Błonie | mapa do celów projektowych Rybnik | callan Katowice | kancelaria prawna wodzisław śląski