KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Pokój z widokiem
2010.06.07 / V. Valdi
TAGI:
Share |
Chciałem mieć pokój z widokiem. I mam. Jestem na wakacjach, tak długo oczekiwanych, że nawet nie wiem, czy mam się z nich już cieszyć, czy jeszcze nie. Pokój z widokiem: w oddali nie tylko widać szerokie plaże Playa Del Ingles, ale również słychać szum Atlantyku, kojące bicie fal, które uspokaja i wycisza. Po codziennym pościgu za czasem w Londynie ze zdumieniem stwierdzam, że tu nikt się nie spieszy. Zupełnie tak, jakby czas nie uciekał, jakby nie było nic do załatwienia, jakby nie trzeba było zdążyć na czas gdziekolwiek. Tutaj czas się nie liczy – jest tylko słońce, plaża i chłodzące wody oceanu, który czas ma również serdecznie w nosie.
Pokój z widokiem przypomina mi o tym, dlaczego tu jestem. Niby to takie proste: po miesiącach londyńskiej harówki wreszcie odrobina luksusu. Jestem na wakacjach, siedzę wygodnie na krześle na balkonie pokoju hotelowego i nawet nie przeszkadza mi to, że krzesło już niejedno widziało. Właściwie to nie przeszkadza mi nic, co niepokoi, bo przecież lubię od czasu do czasu ponarzekać, pomarudzić, pogrymasić. A tutaj nic! Popijam zimnego whiskacza, siedzę i patrzę.
To nie jest mój pierwszy raz na Kanarach, nawet nie bardzo pamiętam, który z kolei. I za każdym razem wracam tutaj z przyjemnością, mimo iż od pierwszej wizyty na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia wiele się zmieniło. Nie ma już pesety, którą płaciło się w sklepach znacznie mniej niż teraz euro. Nie widać już tak wielu niemieckich turystów, którzy kiedyś dosłownie oblegali tę wyspę. Jakby mniej zapijaczonych młodych Anglików, którzy potrafili nago paradować po nocy, z obowiązkową butelką piwa lub wódki w łapie. Nie ma też tłumów, bez których jeszcze niedawno trudno było sobie w ogóle wyobrazić Gran Canarie. Czuję, że na nowo odkrywam la dunes ogromne wydmy w południowej części wyspy, które nieustannie zmieniają swój kształt i wygląd. Ten park narodowy jest jedną z niewielu atrakcji, jakie można tu znaleźć.
Pokój z widokiem opuszczam często. A to zajrzę do Kasbah, centrum handlowego tuż przy hotelu, by popatrzeć, jak spędzają tutaj czas emeryci. To oni upodobali sobie tę wyspę szczególnie, przenosząc się masowo z Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Skandynawii. Wieczorami zbierają się na wieczorki taneczne na jednym z dziedzińców... centrum handlowego. Jedni tylko się przypatrują, inni nie marnują czasu i, jak za dawnych lat, przebierają nogami w rytm tanga, walca czy jakiegoś fokstrota. Lubię się im przyglądać, zastanawiając się, jakie też będzie moje życie na emeryturze. Czy wystarczy mi tylko ciepły kąt, czy może zapragnę znowu spakować walizki i zacząć wszystko od nowa? Gran Canaria jest kuszącą ofertą. Ciągle to przecież Europa, mimo że geograficznie już Afryka, ciągle blisko do domu. Lokalne media podają, że, co prawda, trzeba być rozważnym, kupując tutaj dom czy mieszkanie, bo cwaniaków na rynku nieruchomości w Hiszpanii nie brakuje, mimo to przeprowadza się tutaj coraz więcej ludzi z kontynentu. Może więc i ja?
Pokój z widokiem kusi ogromnie. Czyste niebo i gorące powietrze bucha nawet w nocy. I ten uspokajający szum morza, którego tak bardzo brakuje mi w Londynie. I ta cisza. I ten luz – zresztą w takim ukropie trudno gdziekolwiek się spieszyć, trudno się zmobilizować do czegokolwiek. Trudno nawet tęsknić za domem.
I gdy prawie podjąłem decyzję – tak, czas na zmiany, teraz Gran Canaria! – nachodzi mnie dziwne uczucie znudzenia. I refleksja: a cóż ja tutaj będę na Boga porabiał? Biegał codziennie na plażę? Wieczorem na jedno lub dwa piwa do pubu? Jak długo wytrzymam, zanim zwariuję? Nie mówię po hiszpańsku, oni też niespecjalnie po angielsku, o polskim nie wspominając. Czy naprawdę chce mi się uczyć nowego języka? A kto zapłaci rachunki?
Pokój z widokiem cieszy. Przez tydzień. Dwa. A potem czas wracać do domu. Nie dlatego, że tęsknię. Dlatego, że chcę. Czy można być całe życie na wakacjach?


Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28430
Tak

23744
84%
Nie

4686
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | łańcuchy nierdzewne | opieka Radlin | Odszkodowania Rybnik | kontraktowa produkcja suplementów diety
kuchnie wodzisław | łańcuchy nierdzewne | kontraktowa produkcja suplementów diety | badania profilaktyczne Żory | barlinek wodzisław rybnik