KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Czas wyszedł z formy…
2010.04.23 / Grzegorz Małkiewicz
TAGI:
Share |
…trzeba mu złorzeczyć. Pierwszy telefon, kilkanaście minut po ósmej. Dzwoni Lidia, współpracowniczka. O tej porze? Znalazła błąd? Przecież gazeta zamknięta, wydrukowana. Niedowierzanie. Szybkie wejście na strony internetowe. Krótkie doniesienia agencyjne, żadnych oficjalnych potwierdzeń. Kolejne doniesienia, pierwsze listy ofiar. To, czego nie można zrozumieć, staje się faktem. Pod Smoleńskiem rozbił się prezydencki samolot, nikt katastrofy nie przeżył. Czas wyszedł z formy, trzeba mu złorzeczyć. Nie czas jednak na hamletyzowanie.

Kiedy zadzwonił pierwszy telefon, wybierałem się właśnie do drukarni odebrać nowy numer „Nowego Czasu” z relacją o świątecznym happeningu: toczeniu gigantycznego jaja ulicami Londynu, malowaniu tej niezwykłej pisanki przez artystów związanych z ARTerią i dzieci. Jakie to ma teraz znaczenie? Opuszczoną nad biurkiem rozpaloną głowę podtrzymują lodowate dłonie. Bezsilność wydawcy, który czuje absolutną nieadekwatność mozolnie wyprodukowanej gazety. Jedynym rozwiązaniem może być wstrzymanie dystrybucji i dodrukowanie stron poświęconych tej strasznej narodowej tragedii.
Kolejne telefony. Dzwoni Wojtek Sobczyński, jeden z animatorów świątecznego happeningu. – Nie ma innego wyjścia, dodrukować, i powinien to być nasz wspólny wysiłek, nasz symboliczny hołd złożony ofiarom katastrofy. Wy robicie strony, Teresa niech dzwoni do drukarni i pyta, kiedy mogą wydrukować, ja zajmuję się składką – kończy kategorycznie.
Dzwonimy do drukarni. Słyszeli już o katastrofie, składają nam kondolencje, ale na razie nie widzą rozwiązania, mają napięty grafik, każą czekać na odpowiedź. My wiemy, że czekanie zmniejszy nasze szanse. Nie wiedząc jeszcze, czy drukarnia pomoże, przystępujemy do robienia wydania specjalnego. Mamy bardzo mało czasu. We dwójkę tego nie zrobimy.
Najbliżej redakcji mieszka Waldek. Dzwonimy, nie odpowiada. Sobota, prawdopodobnie jeszcze śpi.
Jest coraz gorzej. Kolejne nazwiska. Osoby, które znałem osobiście – Janusz Kurtyka, Stanisław Komorowski, ks. Bronisław Gostomski, prezydent Ryszard Kaczorowski. Osoby znane z mediów. Elita życia publicznego.
Do skrzynki mailowej wpada list z Warszawy od naszego znajomego fotografa Szymona Kobusińskiego. W załączniku portret prezydenta Kaczorowskiego. – Może się przyda – pisze Szymon. Całą stronę poświęcamy ostatniemu Prezydentowi
II RP ilustrując ją pięknym portretem autorstwa Szymona.
Dzwoni Waldek, dopiero co przebudzony. – Musisz nam pomóc. Rozbił się samolot prezydenta Kaczyńskiego, nikt nie przeżył. – To niemożliwe. – Co niemożliwe? – Taka katastrofa. – Niestety, zginęli najważniejsi ludzie w państwie. – Będę za dziesięć minut.
Dzielimy się obowiązkami, materiałem, ustalamy rozkład stron. Cały czas dzwonią telefony, co rozprasza Waldka, idzie do domu, wróci z gotowym materiałem.
W końcu odpowiada drukarnia. Do trzeciej musimy przesłać strony. Fundusz wydawniczy, nad którym pieczę sprawuje Wojtek Sobczyński powiększa się, a czas się kurczy. Spocone ręce, sztywny kręgosłup, dreszcze, spowolniony internet. Dzwonią z radia, z telewizji, proszą o komentarze. Jak to wszystko ogarnąć?
Zbliża się trzecia, strony prawie gotowe, jeszcze tylko korekta robiona w biegu. Punktualnie o trzeciej dzwoni drukarnia. Drukarze nalegają, nie mogą czekać. Po wysłaniu stron zauważamy na pierwszej stronie błąd w dacie, roku 2009. Niestety, jest już za późno.
Napięcie zastępuje zmęczenie, ale to przecież nie koniec. Trzeba od razu jechać do drukarni odebrać główne wydanie i dodatek specjalny z dwóch różnych adresów, i wydania połączyć. Kolejny problem, jak to zrobić najsprawniej?
Okazuje się, że w biegu, to znaczy w trakcie jazdy. Ja jestem kierowcą, Teresa składakiem. Między punktami dystrybucyjnymi udaje się złożyć wystarczającą liczbę egzemplarzy. Gorzej będzie tam, gdzie zostawiamy 500 czy 1000 egzemplarzy.
Taki problem mamy w POSK-u. Chcemy zostawić 200, a resztę dowieźć w niedzielę. Nie musimy, spotkana przypadkowo w POSK-u Maria Kaleta (też ARTeria) mówi, że poskłada tyle ile trzeba, choćby miała to robić do rana. Jedziemy na Ealing pod parafię, sklepy już zamknięte. Po drodze zatrzymujemy się u Mirka Malewskiego. Walczy o Fawley Court, ale wydanie specjalne poskłada i poświęci niedzielę, by je rozwieźć ze swoją żoną Jolą. Pomoc w składaniu i rozwiezieniu oferuje Jacek Ozaist. Dzwonią też inni, pytając jak mogą pomóc. Wszyscy działają w ramach „pospolitego ruszenia”, solidarni i głęboko poruszeni tragiczną śmiercią 96 osób. Ostatni kościół – Norwood Crystal Palace. 2.30 nad ranem. Wracamy do domu. Rano wiadomość od księdza Raya z zaprzyjaźnionego kościoła St George the Martyr. Poświęca niedzielną mszę ofiarom tragedii. Mimo potwornego zmęczenia idziemy na mszę. A potem dalej w miasto. Zostało jeszcze dwie trzecie nakładu. Dzwoni telefon. – Wasz trud został wynagrodzy! – krzyczy do słuchawki Mirek. Wejdźcie na BBC News! Nie możemy, rozwozimy gazetę, jesteśmy w samochodzie. Dzwonią inni, z tą samą wiadomością.
Całą niedzielę BBC News poświęca polskiej tragedii. Mają kamery pod polską parafią na Ealingu. Tłumy ludzi na chodniku. W rękach ludzi i dziennikarza BBC Andy’ego Moore’a specjalne wydanie „Nowego Czasu”. Naprawdę specjalne, bo wydane i rozprowadzone wspólnym wysiłkiem. Andy Moore mówi do kamery: – The church was so full that dozens of people stood outside in the spring sunshine listening to the service on a loudspeaker. Above them flew the red and white flag of Poland –
a black pennant attached as a mark of mourning. Many people clutched a special edition of the Polish newspaper, „Nowy Czas”. Under the headline ‘A Nation's Tragedy’ were photographs of President Lech Kaczynski and the former President-in-Exile, 90-year-old Ryszard Kaczorowski.
Korespondencję Andy’ego Moore’a BBC powtarza przez cały dzień.
Rozwozimy gazetę. Taki był cel wydania specjalnego, musi dzisiaj dotrzeć do czytelników. Przed południem jesteśmy pod Ambasadą RP. Setki ludzi i długa kolejka do księgi kondolencyjnej. Pytam pracowników ambasady czy możemy zostawić gazetę w środku. Wskazują boczne wejście. – Zwykle tam zostawiamy, ale dzisiaj jest sytuacja wyjątkowa – przekonuję. Zgadzają się, zostawiamy 200 egzemplarzy i jedziemy na Finchley Road. 40 minut póżniej nie ma już ani jednego egzemplarza. Ktoś rozłożył okładkę „Nowego Czasu” pośród kwiatów układanych przed wejściem do Ambasady RP. Siedzimy w samochodzie składając egzemplarze, które bezpośrednio trafiają do tych, którzy przyszli złożyć hołd ofiarom katastrofy. Spontanicznie powstaje grupa kolporterów. Do budynku ambasady trudno wejść, jest długa kolejka. Jak to zrobić, żeby nie wyglądało na przepychankę? Z gazetą w ręku tłumaczę stojącym najbliżej wejścia, że chcę zostawić egzemplarze w środku. W środku jest już ktoś inny, zdecydowanie odmawia, ale po moich naleganiach obiecuje, że zapyta zwierzchników. Zgodnie z umową wracam po pięciu minutach. Znowu inna osoba. Rozkładam ręce, ale – jak się okazuje – nie muszę wszystkiego opowiadać od początku. – Pan z gazety? Proszę przynieść. Przynoszę 200 egzemplarzy. – Tylko tyle? Niech pan przyniesie więcej. Donoszę. Jedziemy dalej. Po kilku godzinach skrzynki są puste, dokładamy. W samochodzie zostaje nam kilka egzemplarzy archiwalnych.



Za pomoc w wydaniu numeru specjalnego dziękujemy: Joannie Ciechanowskiej, Elżbiecie Chojak-Myśko, Marii Kalecie, Agnieszce i Pawłowi Kordaczkom, Małgosi Pióro i Andrzejowi Krauzemu, Mirkowi i Joli Malevskim, Elżbiecie i Wojtkowi Sobczyńskim, Wojciechowi Szatkowskiemu.

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29229
Tak

24313
83%
Nie

4916
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | śruby kwasoodporne | masaż gdańsk | pellet Radlin | produkcja kontraktowa suplementów diety
kuchnie kraków | łańcuchy nierdzewne | Lekarz rodzinny Radlin | medycyna pracy Wodzisław Śląski | oct gdańsk