KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 25 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Jedno proste słowo
2010.04.23 / V. Valdi
TAGI:
Share |
Mam problem: co napisać, aby nie obrazić, nie urazić, nie przerazić a wyrazić. Oczywiście o tragedii pod Smoleńskiem, albo jeszcze bardziej tej w Polsce.
Żeby było jasne: tak jak niemal każdy, jestem pod wrażeniem tego, co się wydarzyło. Jakby na to wszystko nie patrzeć, to była i jest narodowa tragedia, która bez wątpienia odbije się na dalszych losach naszego kraju. Przynajmniej z politycznego i moralnego punktu widzenia. Żal tych wszystkich, którzy zginęli, ale jeszcze bardziej żal mi ich bliskich, którzy muszą się z tą nagłą stratą pogodzić. Śmierć każdego z nas jest traumatycznym wydarzeniem w życiu tych, którymi otaczamy się na co dzień. I chociaż ludzie odchodzą, to ci, którzy jeszcze zostali, muszą sobie z tym ciężarem poradzić. Do końca swoich dni.
To moje stanowisko. Oficjalne.
Oficjalnie też muszę się przyznać, że trochę tego wszystkiego miałem już dosyć i cieszę się, że narodowa żałoba już się skończyła. Miałem już dość rozważań o tym, czy Wawel to dobre miejsce pochówku Prezydenckiej Pary czy nie. Pochowani zostali i niechaj im światłość wiekuista świeci. Koniec. Kropka. Życie toczy się dalej i bardziej interesuje mnie to, co z tego narodowego płaczu wyniknie, niż to, czyja to była decyzja, a czyja nie, słuszna czy nie. W porównaniu z wiecznością nie ma to żadnego znaczenia – każdy z nas i tak w proch się obróci. Ale do tego czasu można jeszcze coś dobrego na tym świecie zrobić, chociaż osobiście jestem sceptykiem co do tego, czy z czasem będzie więcej tego dobrego, czy tego złego. Taka polska mentalność.
Nie chce mi się pisać już o tym, jakim politykiem był Lech Kaczyński, bo powiadają, że o zmarłych źle mówić nie wypada. I chociaż nigdy nie był moim politykiem, chociaż nigdy nie miałem o jego prezydenturze nic dobrego do powiedzenia, to teraz zamilczę. Po co wracać do zgrzytów i wydarzeń, które dzisiaj mają już tylko historyczną wartość i są niczym innym, jak tylko chemiczną reakcją w naszych mózgach? Zapisem w pamięci? Nawet nie będę rozwodził się nad zachowaniem polskich mediów, w których to dziennikarze i politycy wszystkich maści płakali jak na zawołanie, mimo iż zadaniem dziennikarza nie jest okazywanie emocji tylko relacjonowanie wydarzeń, pokazywanie spraw takimi, jakimi są, bez zajmowania stanowiska na prawo czy na lewo. Nie będę zastanawiał się nad tym, po co komu Polskie Radio Londyn które w czasie narodowej żałoby puszcza czadowe kawałki, bo w sumie kto tego w ogóle słucha? Pewnie nawet prezes nie ma odbiornika w swoim biurze.
Nawet kazanie katolickiego księdza prałata z dużego miasta na południu Polski stwierdzającego, że „szkoda, iż tragedia ta nie wydarzyła się dwa dni wcześniej, kiedy na tej samej trasie leciał premier Tusk”, nie zrobiła na mnie dużego wrażenia. Kościół w Polsce nie potrzebuje wrogów, wystarczy że ma własnych księży, którzy doskonale wykonują mrówczą robotę zniechęcania ludzi do siebie. Nie będę więc im przeszkadzał, mam ważniejsze sprawy na głowie.
I kiedy już mi się wydaje, że z tego wszystkiego się ogarnąłem, przychodzi nagle refleksja, że jednak nie, że ciągle nad tym wszystkim się zastanawiam i na nowo o tym myślę. O tysiącach zniczy pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie, o tym, jak wydarzenie relacjonowały media na całym świecie, o tym, że Obama poszedł grać w golfa zamiast być w Krakowie.
O tym, co to właściwie dla nas, Polaków, znaczy. O tym, że każdy z nas znalazłby na tej tragicznej liście osób kogoś, z kim się w jakimś stopniu utożsamiał, kogo lubił mniej lub bardziej, kogo mu po prostu żal.
I to właśnie „żal” jest tym słowem, którym powinienem dzisiaj wypełnić to miejsce. Tylko jak opisać żal w trzech tysiącach znaków?


Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29240
Tak

24324
83%
Nie

4916
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat wykroczenia warszawa | nitonakrętki nierdzewne | masaż gdańsk | węgiel Wodzisław | prasy poziome
kuchnie rybnik | cyklinowanie milanówek | Lekarz rodzinny Radlin | metoda callana Katowice | adwokat wodzisław śląski