KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 19 grudzień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Wariacje na puentach
2010.09.21 / Grażyna Maxwell
TAGI:
Share |
Sezon ogórkowy już się skończył, a sezon baletowy właśnie nadciąga. Przynajmniej w kalendarzu artystycznym Londynu. Ironiści, którzy od dawna głośno orzekają, że balet klasyczny rozpoczął swój marsz po równi pochyłej, muszą sobie znaleźć innego kozła ofiarnego. Moskiewski Bolshoi Ballet właśnie opuścił Covent Garden ze spektakularną inscenizacją „Don Quichote”, a temperaturę w POSK-u podniósła wizyta Teatr Baletu Svetlany Gaidy z nie mniej imponującym repertuarem – Chopinowskim „Grand Pas” i „Impresjami baletowymi”. Kiedy takie zjawisko baletowe, jak Svetlana Gaida i jej zespół, pojawia się na firmamencie teatralnym Londynu, nie da się przejść koło niego obojętnie, zwłaszcza po tak szerokiej reklamie z przyciągającymi oko kolorowymi plakatami, ciekawymi zaproszeniami podawanymi przez lokalną prasę i portale internetowe. Nic więc dziwnego, że widownia licznie odwiedzała teatr POSK-u przez kilka kolejnych wieczorów.

Prapremiera jednoaktowego baletu „Vita Nuova” do muzyki Fryderyka Chopina – 5 września – była olśniewającym wydarzeniem artystycznym, ambitnym i oryginalnym. A program ten jest baletową metaforą życia Chopina. Svetlana Gaida – eksprimabalerina Opery Wileńskiej – pokazała, że jest nie tylko dużej klasy choreografem, ale także wytrawnym znawcą i muzyki, i życia polskiego kompozytora. Otworzyła nam okno na świat Fryderyka – ten realny i ten wyobrażony. Pokazała muzykę geniusza fortepianu w różnych przetworzeniach i współczesnych aranżacjach – jazzowych, bluesowych i orkiestrowych.

Osiem miniatur choreograficznych zaprezentowanych przy akompaniamencie pianisty Pawła Ulmana to wyzwanie dla tancerzy i widzów. Bez czytelnego libretta nie jest to balet, który można opowiedzieć. Jego treścią jest nastrój muzyki, w który można wkomponować wątki biograficzne z życia Chopina. Pojawiające się na scenie baletnice tańczące do walca, adagia, tarantelli czy ballady łatwo przywoływały znane postacie kobiet, z którymi kompozytor był związany: młodziutkie przyjaciółki z wczesnej młodości – Konstancję Gładkowską, Marię Wodzińską – i późniejsze – George Sand, Paulinę Viardo – ilustrując przełomy w jego krótkim, ale burzliwym życiu. Spektakl wciągał widza przez różnorodność muzyki i intensywność tańca. Zmieniający się nastrój, tempo, napięcie w poszczególnych scenach i obrazach tanecznych zarazem interpretowały i komentowały biografię Chopina.

Svetlana Gaida świeci jasnym światłem na mapie artystycznej i kulturalnej Krakowa. – Życie jest pasją – podkreśla z uśmiechem Svetlana – a klasyczny balet jest moim uzależnieniem. Jej dążenie do perfekcji jest obsesyjne, ale i powszechnie znane. Obcowanie z panią dyrektor to dla tancerzy pełne wysiłku, powolne zbliżanie się do doskonałości. Svetlana, posługując się metaforą, o sztuce i życiu mówi: – Z ziarnka kukurydzy nie wyrośnie różany krzew. W tańcu, podobnie jak i w innych dziedzinach sztuki, musi zaistnieć warsztat, metoda i konwencja. Dlatego starannie dobiera narybek do swojej szkoły baletowej i założonego w ubiegłym roku teatru. A utrzymanie teatru baletowego w dzisiejszych realiach jest niezwykle trudne, w Krakowie też. – Jestem jednak pełna optymizmu, mając w Fundacji Krakowskiej Kultury Baletowej oddanych pasjonatów i wizjonerów w osobach: Andrzeja Madeja i Reginy Taylor. Doświadczony nauczyciel i pedagog docenia wartość edukacji i treningu. – Tancerz przypomina winorośl – im trudniejsze warunki, tym lepsze grona. Kontynuując swoje artystyczne credo, Svetlana Gaida dodaje (wyjaśniając tym samym, jak ogromną i ciężką pracą dochodzi do, zdawałoby się, zwykłego piruetu czy arabeski): – Dobry tancerz nie wyrasta na żyznej glebie, ale na kamienistym podłożu. Niezmiennie zachwyca mnie estetyka tańca klasycznego i jego forma, elegancja, czystość linii ruchu. Tak jak światło jest językiem fotografa i duszą jego zdjęć, tak ręce są mową tancerza – i tylko klasyczny trening pozwala opanować tę sztukę. Pytam Svetlanę, co dla dzisiejszego widza klasyczny balet ma do zaoferowania? – Muzyka i taniec powinny najzwyczajniej towarzyszyć naszej codzienności, niekoniecznie w napuszonych salach koncertowych. Zacytowałabym słowa Jana Szczepańskiego, że „każde obcowanie ze sztuką – jest szkołą wyobraźni dla doznającego”. Celem mojej artystycznej działalności jest wzruszanie pięknem tańca i rozbudzanie wrażliwości widza.

Po nastrojowym balecie „Vita Nuova” na drugą część programu złożyły się solowe popisy młodych adeptów sztuki baletowej doskonale dobrane do indywidualnych możliwości i temperamentu tancerzy. Zobaczyliśmy znane i lubiane wariacje choreograficzne, m.in.: taniec cygański z baletu „Don Quichote” w porywającym wykonaniu Anny Panas, radosną wariację Kitri zaprezentowaną z werwą przez Lizzy Taylor, „Umierający łabędź” w lirycznej interpretacji Agnieszki Narewskiej. Zasłużone owacje dostał Voicech Žuromskas nie tylko za szkocki taniec z baletu „Selfida”, ale przede wszystkim za komiczną rolę Chaplina, ujmując widza swym wdziękiem i doskonałą techniką. Szczególnie pas de deux z Anną Panas pokazało doskonałą harmonię i zgranie sceniczne pary. Jazzowy pokaz „In the Mood” był dobrym przerywnikiem nastroju, stylu i tempa. W żywym polskim „Mazurku” ze „Strasznego dworu” Moniuszki, kończącym program, przewinęła się pełna gracji i o ujmującym uśmiechu Basia Kopcewicz. Interesujące układy taneczne pokazano w przepięknych kostiumach baletowych, wykonanych w najlepszych pracowniach Mińska. Brawo! Brawo tancerze i brawo dla pianisty Pawła Ulmana, który ze zrozumieniem i naturalnością akompaniował tancerzom, oddając się tej niełatwej sztuce po raz pierwszy w swojej karierze.

I jakby tego było mało – oto popołudnie z Chopinem i Adamem Zamoyskim w sobotę, 11 września. Znakomity pomysł Reginy Wasiak-Taylor, sekretarza Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, aby połączyć w jedną misterną całość refleksje nad polskością Chopina w arcyciekawym wykładzie Adama Zamoyskiego, płomienną deklamację poematu Artura Oppmana w wykonaniu Wojtka Piekarskiego, balet „Vita Nuova” do muzyki Chopina i pieczołowicie wyeksponowane szopeniana z imponującej prywatnej kolekcji Zbigniewa Choroszewskiego.

Występy Teatru Baletu Svetlany Gaidy Cracow Centre Ballet były pewną formą inicjacji dla publiczności w Londynie, którą przeżyli z różnymi wrażeniami. Jedno jest pewne, nie ma plastikowej uczuciowości, kiedy obcujemy z autentyczną sztuką. Michał Kulczykowski powiedział: – Przypadkowo znalazłem się na spektaklu baletowym. Kocham od lat futbol, a teraz na równi z futbolem kocham balet! Malarz Sergiusz Papliński patrzył z zachwytem na pozy tancerzy jakby uchwycone w kadrze filmowym, kojarzące mu się z sekwencjami miniobrazów. Sally Wilkinson była prawdziwie poruszona, podkreśliła, że oglądanie baletu w kameralnych warunkach daje możliwość uchwycenia finezji artystów, ich mikrogestów, ekspresji i siły wyrazu, co jest prawie niemożliwe w Royal Opera House czy w Albert Hall.

Tygodniowa obecność w POSK-u krakowskiego zespołu baletowego dała się zauważyć i wszystkim odczuć. Długo jeszcze w murach polskiego ośrodka będzie brzmieć śpiewna, wileńska polszczyzna Svetlany Gaidy. – Co dnia zadaję sobie pytanie, co mogę jeszcze z siebie dać i jak moją pasją do sztuki mogę służyć innym. We come here with music to play – aktorsko wyrecytowała do mnie na do widzenia Svetlana. – Nie chciałabym odejść z tego świata z niewyśpiewaną pieśnią. n

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29924
Tak

24814
83%
Nie

5110
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |przenośniki taśmowe | blachowkręty nierdzewne | masaż gdańsk | transport ekogroszek Rydułtowy | profile specjalne
prawnik wodzisław śląski | cyklinowanie Sochaczew | medycyna pracy Wodzisław Śląski | promieniowanie jonizujące Żory | metamorfozy śląsk