KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 24 wrzesień 2020
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Na słodko
2010.03.26 / Mikołaj Hęciak
TAGI:
Share |
Ostatnio gotowaliśmy kopytka i risotto, sięgając do przepisów rodem z Wenecji. Przed nami ciągle kilka dań z polentą, bez której trudno sobie wyobrazić kuchnię wenecką, ale ponieważ mamy już półmetek Wielkiego Postu, czas zacząć sposobić się do świątecznych wypieków.
Zacznijmy więc od kilku deserów prosto z weneckich domów i restauracji, a później zobaczymy, co ciekawego może zaproponować nam kuchnia angielska.
Za oknem robi się coraz cieplej i to ostatni dzwonek, by spróbować pieczonych jabłek. Najczęściej spotyka się jabłka zapiekane z rodzynkami, ale wersja wenecka wyróżnia się grappą i białym winem. Popularnym dodatkiem do pieczonych jabłek jest też likier amaretto.

Pieczone jabłka
Na 4 porcje przygotujmy 4 jabłka (najlepiej kwaskowe, tutaj dostępne są Granny Smith albo Braeburn), 25 g rodzynków, 3 łyżki cukru, 2 łyżki grappy, 1 łyżka masła, 375 ml białego wina, starta skórka z 1 pomarańczy. W bardziej wyrafinowanej wersji jabłka należy obrać i wydrążyć gniazda nasienne. Piekarnik nagrzewamy do 1900 C. Owoce smarujemy miękkim masłem i obtaczamy cukrem albo układamy na blaszce do pieczenia i środek wypełniamy rodzynkami wymieszanymi z cukrem i grappą. Po 10 minutach wlewamy na blaszkę białe wino i dodajemy startą skórkę pomarańczową. Pieczemy bez przykrycia przez następne 20 minut. Co jakiś czas polewamy jabłka alkoholem. Po wyjęciu z pieca powinniśmy odczekać 10 minut, ciągle polewając owoce alkoholem, który został z pieczenia.
Takie jabłka są pyszne, ale można skomponować bardziej złożony deser, dodając do nich porcję pana cotta. Przełumaczenie tej nazwy jest raczej niemożliwe, a poza tym o pana cotta nie należy mówić, tylko spróbować. Podstawą tego deseru jest creme anglaise, którym możemy polać nasze przygotowane już jabłka (a w prostszej wersji podajemy je polane śmietaną).

Pana cotta
Najprostsza wersja, która może być podstawą przeróżnych wariantów, to czysty creme anglaise z dodatkiem żelatyny. Na około 600 ml potrzebujemy 200 ml mleka, 200 ml śmietany (double cream), 100 g drobnego cukru (caster), 6 dużych żółtek, 4 listki żelatyny. Mleko podgrzewamy razem ze śmietaną i 1 łyżką cukru. Jednocześnie ubijamy żółtka z cukrem, aż masa będzie jasna i gęsta. Gdy mleko jest bliskie wrzeniu, odstawiamy je z ognia i po trochę wlewamy do masy, nieustannie mieszając. Dodajemy namoczoną w zimnej wodzie żelatynę i całość podgrzewamy, aż zacznie gęstnieć. Można to sprawdzić, dotykając palcem spód łyżki zanurzonej w kremie. Jeżeli znak po palcu pozostaje widoczny, to znaczy, że wystarczy. Nie możemy dopuścić do zagotowania. Następnie przelewamy do przygotowanych naczyń i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia. By łatwo wyjąć krem z naczynia, zanurzamy je w gorącej wodzie i następnie szybko odwracamy do góry dnem, ustawiając na spodku lub talerzyku. W zależności od dodanych składników możemy mieć wersję waniliową, kawową czy czekoladową.
Mówiąc o panna cotta i Wenecji, trzeba wspomnieć o innym deserze – mam na myśli zabaglione. Wyraz ten pochodzi z dialektu neapolitańskiego od słowa pianka. Podobny w wykonaniu do wspomnianej pana cotta czy creme anglaise, ale bez użycia żelatyny bądź mleka. Podstawowymi składnikami są tylko jajka, cukier i alkohol. Można dodać zarówno wytrawne białe wino czy szampana, jak i wina słodkie (np. Sauternes) albo wzmocnione (np. Malaga lub Porto), a także likiery lub połączenie białego wina z mocniejszymi trunkami, takimi jak rum, brandy czy whisky. Najczęściej deser ten wykonuje się w nucie waniliowej bądź cytrusowej. Choć dobór składników jest bardzo prosty, to wykonanie wymaga trochę umiejętności, które najlepiej zdobywa się przez praktykę. Proszę się zatem nie zrażać, jeśli zdarzy się nam zważenie lub przegrzanie masy. W okolicach Wenecji deser ten podawano nowożeńcom, by mieli siły na noc poślubną. Na 4-6 porcji potrzebujemy 4 duże żółtka, 80 g drobnego cukru (caster) i 100 ml Marsali. Ubijamy żółtka z cukrem i ewentualnie z dodatkami smakowymi (wanilią czy startą skórką z cytrusów). Gdy masa jest gęsta, wstawiamy naczynie do wody i ubijając dalej, dodajemy powoli alkohol. Kiedy masa jest puszysta, zdejmujemy z ognia i wlewamy do przygotowanych miseczek (których brzegi mogą być ozdobione cukrem przyklejonym do soku z cytryny). Podajemy z małymi ciasteczkami, np. bussola. Na pewno można znaleźć je w weneckim menu. Są to po prostu maślane herbatniki. Pyszne i proste w przyrządzeniu.

Bussola albo bussolai
Potrzebujemy 125 g masła, 250 g mąki (self-raising albo zwykłej z łyżeczką proszku do pieczenia), 2 żółtka, po 1,5 łyżeczki syropu waniliowego i otartej skórki z cytryny oraz 2 łyżki mleka. Ciasto przygotowujemy tak jak ciasto półkruche. Łączymy mąkę z pokrojonym w kostkę masłem. Potem dodajemy żółtka i dodatki smakowe oraz mleko, jeśli jest potrzebne do lepszego zagniatania. Następnie chłodzimy ciasto w lodówce, zanim je rozwałkujemy i uformujemy ciasteczka. Pieczemy w 170 C przez około 10-15 minut. Bussolai najczęściej mają okrągły kształt. Kiedyś ciastka te były przygotowywane tylko na Wielkanoc, a że najodpowiedniejsze piece posiadali piekarze, miejscowa ludność zagniatała własne ciasto i ustawiała się w kolejkach do piekarni, by tam je upieczono. Obecnie ciasteczka te można dostać nie tylko od święta, a smakołyk ten znany jest także poza Wenecją.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 37017
Tak

28866
78%
Nie

8151
22%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat narkotyki warszawa | nakrętki nierdzewne | opieka osób chorych i niepełnosprawnych Rybnik | Albadt | giętarka trójrolkowa
Außen Aufbereitung Bad Abbach | pręty gwintowane nierdzewne | medycyna pracy Rybnik | badanie do prawo jazdy Rybnik | panele podłogowe wodzisław rybnik