KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Państwo zakazów
2010.02.26 / Przemysław Kobus
TAGI:
Share |
Jaki nakład pracy trzeba ponieść, by ułatwić dzisiaj w Polsce często banalne sprawy? Ogromny. A jaki nakład pracy jest niezbędny do wprowadzenia jakiegoś zakazu? Praktycznie żaden. Obserwując poczynania naszych parlamentarzystów i przedstawicieli rządu, odnoszę czasem wrażenie, że podejmowane są działania prowizoryczne, stanowiące zasłonę dymną dla własnej nieudolności bądź obawy przed stworzeniem rozwiązań wymagających ogromu pracy, dobrych pomysłów, jakiejś wizji rozwoju.

Na łamach gazety Nowy Czas wielokrotnie pisałem o zjawiskach, które w krajach cywilizowanych są normą, czymś niezauważalnym, w Polsce natomiast stanowią gąszcz procedur zniechęcających najbardziej odważnych. Przyznam, że pokładałem nadzieje w sprawnej pracy sejmowej komisji „Przyjazne Państwo”, która do niedawna pod kierownictwem posła Janusza Palikota sprawiała wrażenie pewnej normalności w strukturach naszej władzy. Samo jej pojawienie się było swoistym przełomem w funkcjonowaniu państwa. Kto kiedykolwiek słyszał, by organ prawodawczy hodował na swoim grzbiecie istotę przeciwną kolejnym tomom nowych akt prawa często powstających tylko po to, by tłumaczyć i wyjaśniać sens wprowadzania wcześniejszych regulacji. Nowa sejmowa komisja już na starcie miała mnóstwo ujawnionych i ściśle określonych problemów do rozwiązania. Na razie jednak dużym nadużyciem byłoby stwierdzenie, że działa prężnie, że efekty jej prac są porażające. Niestety, nie są. Owszem, projekty nowych rozwiązań są przedstawiane parlamentarzystom, jednak ci zdają się zapominać o niewygodnej strukturze, jaką sami sobie zafundowali. Projekty zmian trafiają jakby w czarną dziurę bądź, jak się kiedyś często mawiało, do szuflady marszałka. Szuflada ta musi być wyjątkowo pojemna. Komisja „Przyjazne Państwo” jest do dzisiaj autorką 129 inicjatyw ustawodawczych. Brawo!
Jestem za tym, byśmy nie szukali winnych uwikłania rodaków w gęstą siatkę przepisów prawa, ale zaczęli zgodnie funkcjonować w celu naprawy, a bardziej w celu oczyszczenia tego, co napaskudziliśmy przez lata „wolnej Polski”. Prawdziwy rozkwit legislacyjnej twórczości naszych rządzących to ostatnie dziesięć lat. Po pierwszej dekadzie ogarniania wolności następną poświęcono regulacjom. Wszelkim, różnorakim. Dzisiaj wiemy, że trochę się w tych procedurach zapędziliśmy.

Procedury ustawodawcze

Jedna z nadrzędnych zasad tworzenia prawa nakazuje jasne i wyraźne konstruowanie przepisów, tak by były zrozumiałe dla wszystkich trzeźwo myślących obywateli. Czy tak jest? No cóż, kodeks postępowania administracyjnego może zawierać jakieś sto kilka stron. Komentarz do niego – trzy, cztery razy tyle. Stanowimy prawo, gubiąc się w nim.
Tymczasem nic tak bardzo nie raduje obywatela, jak proste, zrozumiałe podejście do wielu kwestii. Dzisiaj rozliczenie dochodów i wydatków (czyli PIT) za ubiegły rok jest zadaniem na miarę profesora matematyki. Nawiązanie dialogu przedsiębiorcy z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych wymaga skorzystania z porady fachowców (nie za darmo). Relacje na linii instytucja – obywatel są u nas zaburzone. Instytucje nie służą obywatelom, nie pomagają im. Przerażają.
Który z polskich przedsiębiorców nie odbijał się od pokoju do pokoju w ZUS-ie, bo chciał coś załatwić, odnieść się do jakiegoś pisma, a w urzędzie nie można było znaleźć autora wezwania? O pomocną dłoń ciężko. Kto z nas nie przeżył horroru związanego ze zmianą mało istotnych – z naszego punktu widzenia – danych firmy? Kilkanaście druków, przepisywanie, kilkanaście instytucji do zwiedzenia.
W służbie zdrowia to samo. Na wizytę u specjalisty czekamy tygodniami, miesiącami. Narodowy Fundusz Zdrowia miast wyeliminować problem „kolejek”, wprowadza infolinię! Po co? By pacjent mógł się dowiedzieć od dyżurnych specjalistów, gdzie na zabieg czy wizytę poczeka najkrócej.
Policja boryka się z problemem wypłat świadczeń socjalnych, a w branżowej gazetce władze policji chwalą się poczynionymi oszczędnościami. Pięknie, tylko jaką satysfakcję z tego odczuwa przeciętny funkcjonariusz, który musi korzystać ze starej maszyny do pisania czy też drukuje na dwóch stronach kartki różne treści, bo garnizon nie ma na papier i przybory do pisania. Szef policji drży z podniecenia na widok oszczędności, a lokalny garnizon żebrze u władz samorządowych o pieniądze na remont komisariatu.
Absurdów z różnych dziedzin życia polskiego jest mnóstwo. Często to sprawy błahe, często poważne, ale zawsze w konsekwencji utrudniające normalne funkcjonowanie.

Jak nie ułatwienia, to może… zakazik?

Dlaczego nie. Taki wprowadzić najłatwiej. Rozbroiło mnie ostatnio kilka informacji. Pierwsza to zamiar wprowadzenia całkowitego zakazu palenia w większości miejsc publicznych. Wzorem innych krajów europejskich za papierosa w barze, lokalu rozrywkowym, na przystanku autobusowym, na dworcu, w jednostkach służby zdrowia, ośrodkach kulturalnych trzeba będzie ponosić karę. W tej sprawie potrafimy być naprawdę europejscy. Projekt ustawy zyskał akceptację sejmowej komisji zdrowia. Komisja, jak widać, nie skróci kolejek, nie znajdzie pieniędzy na zwiększenie świadczeń gwarantowanych, ale może zakazać palenia. Jakkolwiek na to spojrzeć, to krok w kierunku uzdrowienia… Polaków. Przyjmując kompletnie przewrotny tok rozumowania i bardzo abstrakcyjny, dla powagi działań komisji można znaleźć uzasadnienie. Zakaz palenia oznacza mniej palaczy, mniej palaczy to mniej potencjalnie chorych wymagających hospitalizacji, mniej hospitalizowanych to mniej wydanych przez państwo pieniędzy na leczenie. Czysto idealistyczne wytłumaczenie, ale da się obronić.

Nadzieja na lepsze jutro

Z jaką radością, a zarazem niedowierzaniem zapoznałem się ostatnio z projektem zmian forsowanych przez rząd, zmierzających do zmniejszenia liczby obostrzeń w prowadzeniu działalności gospodarczej. O idiotyzmach PKD, a więc klasyfikacji prowadzonej działalności już rozprawiałem na łamach „Nowego Czasu” – opisana i sklasyfikowana została niemal każda czynność. Brakuje jeszcze tylko odrębnych punktów informujących – np. w przypadku sklepu warzywnego – o sprzedaży marchewki, ziemniaków, pomidorów itd. Wszystko w odrębnych punktach. No chyba że już je wprowadzono. Projekt przewiduje likwidację wielu licencji i zezwoleń. Chodzi w nim o zachęcenie Polaków do prowadzenia działalności gospodarczej. By zostać dzisiaj np. taksówkarzem, nie wystarczy posiadanie własnego auta oraz aktualnych badań zdrowotnych i psychologicznych. Zgodę musi wydać Rada Miasta, która z roku na rok ustala liczbę licencji na taksówki. Na szczęście projekt zmian zakłada wyzbycie się tego reliktu przeszłości. Łatwiej ma być w pośrednictwie nieruchomości – dzisiaj funkcjonują pozwolenia, rejestry, specjalne uprawnienia itd.
Z danych, jakie przedstawił niedawno Dziennik. Gazeta Prawna, Polska pod względem łatwości prowadzenia działalności gospodarczej znajduje się na 76 miejscu spośród 178 krajów (dane Banku Światowego). Wśród 43 krajów europejskich jesteśmy na 35 miejscu. Odnosząc się do tych danych, kpiną zdają się hasła rządzących o naszej atrakcyjności inwestycyjnej dla przedsiębiorców zza granicy. Skoro nie jesteśmy w stanie sami wygrzebać się z ograniczeń, to jak przez nie przepuścić biznesowego „turystę”. Pomysł Ministerstwa Gospodarki dotyczący właśnie ograniczenia reglamentacji działalności gospodarczej i zrezygnowania w wielu przypadkach z obowiązku wpisywania się do rejestru działalności regulowanej popierają środowiska biznesowe. Dodajmy, że projekt przeszedł już konsultacje społeczne i niebawem powinien trafić do Komitetu Stałego Rady Ministrów.
Jeśli tak ma wyglądać kiełbasa wyborcza, to wydaje mi się, że wielu ją przełknie ze smakiem. O ile oczywiście kiełbaska ta zostanie nam w końcu podana do stołu. Pozwolę sobie dodać, że głód nam coraz bardziej doskwiera…

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29229
Tak

24313
83%
Nie

4916
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |kamieniarstwo wodzisław | nity nierdzewne | dom opieki Wodzisław Śląski | transport ekogroszek Pszów | prasy poziome
porady prawne wodzisław śląski | cyklinowanie Sochaczew | pediatra Wodzisław Śląski | badania profilaktyczne Radlin | drzwi Porta wodzisław rybnik