KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




W realu
2010.02.26 / Krystyna Cywińska
TAGI:
Share |
Wszystkim, którzy piszą, albo chcą, żeby o nich pisano, polecam antyczne rzymskie porzekadło: słowa ulatują, pismo pozostanie. Zaczęło się od zapisywanych papirusów, potem pergaminów, później przeszło w druk na papierze. A teraz słowa wklepują do komputerów internauci. I blogerzy, wolni strzelcy słownej amunicji. Słowo stało się ciałem wirtualnym. Nie zawsze mającym swoje odbicie w tzw. realu.
I nie odwołasz ani silnie rzuconego kamienia, ani wypowiedzianego słowa, co z kolei napisał grecki komediopisarz Menandra, żyjący 300 lat p. Chr. Wiadomo, że zaprzeczanie czy odwoływanie słów wypowiedzianych lub wydrukowanych jest mało skuteczne. Bo wszystko wtedy obrasta w domysły i niedowierzania. Nigdy niczego nie odwoływałam z tego, co pisałam. Ani nie kwestionowałam tego, co mi przypisywano. Szczególnie wtedy, kiedy mi zarzucano, że kalam własne gniazdo. Jakie gniazdo? A jeśli gniazdo nie jest niepokalane, czy nie należy go lekko pokalać?
Trzeba przyznać, że my, Polacy, jesteśmy jednak w tym kalaniu własnego gniazda bodaj niezrównani. Tak jak paradoksalnie jesteśmy chyba niezrównani jako obrońcy naszego narodowego honoru. Naszej urażonej krytyką narodowej dumy.
Niedawnym tego przykładem w naszym polonijnym światku była i jest burza medialna wokół znanej aktorki Joanny Kańskiej. Burza medialna o to, co Kańska powiedziała, a co wydrukowało pismo The Sun. Co dokładnie powiedziała brytyjskiej dziennikarce, a co – jak twierdzi – niedokładnie wydrukował The Sun. Niedokładnie, tendencyjnie, dokonując manipulacji.
Po co? Dlaczego? Podobno z powodu wzrastającej fali niechęci wobec imigrantów. W tym i Polaków. A cóż takiego aktorka miała do powiedzenia o swoich rodakach? Podobno orzekła, że są leniwi i zrujnowali Wielką Brytanię – jak napisał The Sun.
Trzeba wyjątkowej naiwności, żeby tak twierdzić. I braku odpowiedzialności redakcji, żeby takie brednie drukować. Czy statystyczna garstka tych rzekomo leniwych polskich imigrantów byłaby w stanie zrujnować Wielką Brytanię? Jak dotąd, nie udało się to jeszcze kolejnym najazdom azjatyckich hord ani unijnych Hunów. Ale Joanna Kańska słusznie twierdzi, że najazd imigrantów drastycznie zmienił ten kraj. Szczególnie jego większe i mniejsze miasta. Dawniej było tu spokojnie, bezpiecznie, przyjaźnie i czysto – powiada Kańska. No, a teraz nie jest. Chodniki są brudne, zaśmiecone, ludzie plują na ulicy. I wyciągają ręce po zasiłki, mieszkania itp.
Trudno z tym polemizować. Jest to sytuacja częściowo wynikająca z polityki poprawności, tolerancji, praw człowieka i wymogów unijnych. Ale saldo strat i korzyści z powodu zalewu imigrantów jest nadal otwarte. Jest wciąż przedmiotem politycznych i statystycznych sporów. To kryzys powoduje, że szala przechyla się na niekorzyść imigrantów, w tym i Polaków.
To nie ci rzekomo leniwi Polacy, obskurni w swoich wytartych dżinsach, często zapijaczeni, bluzgający wulgaryzmami, stanowią zagrożenie dla tutejszej cywilizacji. Rodowici obywatele tego kraju sami masowo tego dokonują wieczór w wieczór na pijackich imprezach i ulicznych rozróbach. Plując, trując i sikając. Prawdziwym zagrożeniem dla tego kraju są radykalni muzułmanie. Religijni ekstremiści i terroryści. Brytyjskie media biją na spóźniony alarm. The Daily Telegraph napisał niedawno, że islamskie grupy terrorystyczne mają w tym kraju swoje bazy szkoleniowe. Wielka Brytania stała się wylęgarnią terrorystów zagrażających Europie i Stanom Zjednoczonym. Eksperci amerykańscy zarzucają władzom brytyjskim nieudolność w rozprawianiu się z tym alarmującym zjawiskiem. To z tego powodu najbardziej ta dawna Anglia może się jawić jako szczęśliwy kraj ładu porządku i poczucia bezpieczeństwa (najbardziej, choć nie tylko).
Dlaczego pismo The Sun wybrało Polaków jako rzekomych niszczycieli tej wizji? Bo są łatwiejszym obiektem takich ataków od innych imigrantów. Są biali, bezbronni, źle zorganizowani i nie pochodzą z dawnych kolonii brytyjskich. Nie mają za sobą zaplecza antyrasistowskich wymogów prawnych ani poważnej osłony finansowej. A przypisywany przesadnie Polakom antysemityzm też tu mógł zaważyć.
Nieważne. Wywiad z Joanną Kańska w piśmie The Sun, nawet przeinaczony, nie ma większego dla nas znaczenia. Mówiąc potocznie, należałoby go po prostu olać. Na szali negatywnych i pozytywnych opinii o Polakach przeważa jednak, jak dotąd, opinia pozytywna. Są tego liczne przykłady. Były w mediach uniesienia zachwytu nad hydraulikami, budowlańcami, opiekunkami domowymi, kelnerkami itp. Były też wyrazy uznania dla polskich lotników i żołnierzy. Ostatnio Polakami zachwycił się proboszcz kościoła St George the Martyr w londyńskim Southwark wypowiadający się na łamach Nowego  Czasu. Krypta jego kościoła ożyła dzięki kulturalnej inicjatywie grupy Polaków. A ojciec Ray Andrews pisze, jak kreatywni, serdeczni, inteligentni, dzielni i pełni humoru są nasi rodacy. W krypcie jego kościoła mury się trzęsą od planów i rozmachu polskiej grupy pod nazwą ARTeria. I echo się roznosi po okolicy i dalej.
Cała ta typowa dla nas wirtualna zajawa z powodu tego, co The Sun wydrukował, czy Kańska powiedziała czy nie, jest tylko wirtualną pianą w kuflu piwa. W realu mało co tak się pieni.
Joanna Kańska Polaków przeprasza, protestuje, żałuje, pomstuje, odwołuje się do własnych przekręconych słów. Niepotrzebnie, większość tego, co powiedziała, nie mija się z prawdą. Ale słowa ulatują, pismo pozostanie. I nie da się odwołać ani rzuconego kamienia, ani rzucanych na taśmę słów. Czasem lepiej, kiedy usta milczą, choć dusza śpiewa.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28430
Tak

23744
84%
Nie

4686
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | karabińczyki nierdzewne | ostroga piętowa wodzisław | transport pellet Jastrzębie | wykrawarki do naroży
sprawy komornicze wodzisław śląski | cyklinowanie Brwinów | Lekarz rodzinny Radlin | promieniowanie jonizujące Wodzisław Śląski | porady prawne Wodzisław Śląski