KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Na czasie
2010.01.16 / Grzegorz Małkiewicz
TAGI:
Share |
Miało być ciepło, było zimno. Zmroziło Wyspę, przykryło śniegiem. We are under the blanket – pisały gazety, i na poparcie zamieszczały satelitarne zdjęcia białej Wyspy. Zaczęło brakować soli i piasku. Jedyna kopalnia soli pracowała na pełnych obrotach, a na osobisty apel premiera odpowiadała, że zwiększyć wydobycia już nie może. Eksperci od globalnego ocieplenia wyciszyli swoją kampanię.
Bezradność ludzi w tych schłodzonych warunkach widoczna była na każdym kroku. – Jeśli nie musisz, nie wychodź z domu – doradzały służby. Ale kogo to dotyczy? Jaki procent społeczeństwa wychodzi z domu, choć nie musi? Byli więc tacy, co uważali, że muszą, wyszli i nigdzie nie dojechali. Byli tacy, co zdecydowali, że nie muszą, zostali, co od razu zarejestrowały statystyki mówiące o miliardowych stratach z powodu absencji. Byli też tacy, którzy żadnej decyzji nie musieli podejmować. Natura za nich zdecydowała – zostali na kilka dni odcięci od świata. Niektórzy mieli szczęście, bo nastąpiło to w trakcie zabawy sylwestrowej. To dopiero wejście w Nowy Rok i Nową Dekadę.
Ja musiałem się poruszać, na szczęście w obrębie Londynu, więc nie było aż tak dramatycznie, niekiedy nawet zabawnie. Może nawet mogłem zostać w domu, jak doradzały służby, ale słowiańska dusza, zmrożona nie raz, wykluczała taką kapitulację.
Pierwsze potknięcie na wielbłądzie, czyli podwyższonym przejściu dla pieszych. Przechodzień zmarznięty i wściekły z powodu oblodzonego chodnika nie pomyślał, że jezdnia jest również oblodzona. Wymusił nagłe hamowanie, w końcu to on miał pierwszeństwo. Samochodem lekko zaniosło, ale zatrzymał się na garbie podwyższenia. To, co uratowało mnie przed poślizgiem, okazało się wkrótce przeszkodą nie do pokonania. Miałem wspiąć się na oblodzone wzniesienie zainstalowane w celu ograniczenia prędkości. Koła obracają się w miejscu, przechodzień, bezpieczny po drugiej stronie, ale walczący o zachowanie pozycji pionowej, patrzy na mnie z politowaniem. Samochód ma napęd na przednie koła, w tej sytuacji jedyną szansą na pójście do przodu jest krok do tyłu. Ale tył jest już zablokowany, a negocjacje z kierowcami trudne. W końcu dostaję niecały metr, wystarczyło. Jadę dalej i uważam, w jakim miejscu mogę zatrzymać samochód. Łatwo powiedzieć, po kilku minutach wpadam w poślizg, zatrzymuję samochód na dziewiczym oblodzonym poboczu. I tu zaczyna się prawdziwy teatr.
Kierowcy unikają kontaktu wzrokowego. Przechodząca dziewczynka pyta mnie dlaczego nie jadę, chociaż koła się kręcą. Po drugiej stronie ulicy czarnoskóry Brytyjczyk rozgrzaną wodą rozpuszcza śnieg na dachu swojego Mini Coopera. Ktoś uchyla firankę i szybko znika z okna. Czuję się jak Ikar w wielkim mieście. Znikąd pomocy, wyjdę z tego jak puści śnieg – pomyślałem. Na szczęście po dłuższej chwili pojawia się Chińczyk z łopatą i Cypryjczyk z kartonami. Usuwamy lód, podkładamy kartony pod koła. Jadę. Dzięki tym Brytyjczykom, którzy nie opanowali jeszcze subtelnej sztuki współżycia nazywanej mind your business?

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28428
Tak

23743
84%
Nie

4685
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | śruby kwasoodporne | opieka osób starszych Radlin | leczenie niepłodności | profile specjalne
kuchnie rybnik | cyklinowanie Piastów | pediatra Rybnik | artykuły żeglarskie | oct gdańsk