KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Do Siego itd.
2010.01.16 / Krystyna Cywińska
TAGI:
Share |
Czas jest klepsydrą. Cieknie kropla po kropli. Czas jest tylko odległością między wydarzeniami. Czas jest iluzją, a nie wielkością fizyczną. A upływ czasu jest tylko miarą naszej ignorancji. Te sentencje zapamiętałam z jednego z felietonów świętej pamięci Macieja Rybińskiego. Pożegnanie starego roku wymagało epitafium. Klepsydry czasowo-żałobnej. A odbyło się niczym huczna stypa.
Albo huczne – jak kto woli – powitanie Nowego Roku. W euforii wrzaskliwych, towarzysko wymuszonych zachwytów. Przy wystrzałach rac, rakiet korków szampana, w atmosferze powszechnych uniesień na wszystkich kontynentach. Przy uściskach, całusach, życzeniach Do Siego Roku itp. A następnego dnia wszyscy się budzą z kacem. Jak twierdzi pewien mój znajomy, z ręką w... I tu nie kończę. I ze świadomością, że była to dziecinna zabawa. Bo nic się w naszym życiu nie zmieniło. Umowne daty nie zmieniają niczego. Dają nam tylko okazję do chwilowego zapomnienia o rzeczywistości. I naiwną wiarę, że po tym kalendarzowym przełomie będzie lepiej.
Może będzie, a może nie będzie. Bo jeśli coś może się nie udać, to się nie uda. A jeśli coś może zawieść, to zawiedzie. A jeśli coś może się zepsuć, to się zepsuje. I nie zmieni tych zasad popularna mantra, że każdy nowy rok będzie inny.
Wydarzenia minionego roku mogły nas oduczyć wiary w mądrość i uczciwość klas rządzących. Nawet Wielka Brytania, ten kiedyś wzór cnót obywatelskich, okazała się krajem finansowych nadużyć, przekrętów, wykrętów i prywaty sfory rządzącej. Nie pomyliłam się – sfory, a nie sfery. Wobec finansowych matactw i nadużyć posłów brytyjskich zbladły wszystkie polskie afery. Włącznie z tzw. hazardową i innymi kolejnymi.
Rozprawiano się z tymi naszymi nieporadnymi aferami w noc sylwestrową. W kabaretach pod klepsydrą starego roku. Pod słusznym hasłem, że wolno i trzeba ośmieszać głowy, i inne części ciał, nami rządzące. Własne i cudze. Ale satyra, która podobno niczego się nie boi – jak pisał Ignacy Krasicki – powinna się wystrzegać złego smaku. A przykładem złego smaku był kabaret nadany w noc sylwestrową przez kanał TVN24. Parę numerów wymuszonego śmiechu, kilka satyrycznych scenek krajowych i jedna odsłona polskiego rasizmu. Niesmacznego, na niewybredne zamówienie plebsu. Odsłona pokazała żywe kukły z maskami polskich polityków i postaci medialnych. Wszyscy czekali na przybycie prezydenta Obamy. Czekano w rechotach i uwagach na temat tarczy – dostaniemy, czy nie dostaniemy, pewnie nie dostaniemy. Ale mniejsza o tarcze, bo czym tu Obamę przyjąć? Co mu podać? Jak to co! Banany, banany. A co mu pokazać? Jak to co! Rezerwaty Murzynów w Polsce. No i uprawne pola bawełny. Niech się poczuje jak w domu. Jak w chacie wuja Toma, zapewne. Wreszcie pojawia się kukła Obamy pod żywą postacią. Wielki Murzyn, z wydętymi wargami, białymi zębami i ogoloną głową.
– Halo, halo, jak się macze? I kilka innych, niedowcipnych słów łamaną polszczyzną. Towarzyszył im rechot uciechy. Szczegółów nie pamiętam. Zaćmiło mnie prostactwo tej sceny. I zwykły wstyd. Kpiny i satyra są objawem zdrowego rozsądku. Są odtrutką na zakłamanie, przerost ambicji, arogancję i zadufanie. W granicach, jak się rzekło, dobrego smaku wyczuwalnego naskórkiem i poziomem kultury. Prezydenta Obamę można przedstawiać satyrycznie sięgając do jego mesjanistycznych niemal idei, prawie nie do zrealizowania. Czy do jego stentorowych zdań, krótkich, czasami szorstkich. Ale kpić z powodu jego skóry? Pochodzenia? Cała ta niesmaczna farsa została przedstawiona pod szyldem komedii. W latach ubiegłych komedia stała się formą lansowania nieprzyzwoitości i skrajnie złego smaku. Przyzwalania na chamskie zachowania. Na brutalne traktowanie podmiotu kpin. A jeśli ktoś przypadkiem nie zanosi się od śmiechu łzami, nie ma ubawu po pachy, pozbawiony jest widocznie poczucia humoru.
Przy powszechnym prostactwie komedii brytyjskiej jednak podobna scena z Obamą byłaby raczej nie do pomyślenia. Nie dlatego, że jest on prezydentem Stanów Zjednoczonych. Ale dlatego, że szyderstwa rasistowskie w tym stylu są tu prawnie zakazane. W tej mierze poprawność polityczna, w rożnych przypadkach idiotyczna, okazuje się skuteczna. Pod szyldem komedii nie ośmiesza się tu nikogo z powodu koloru skóry, rasy, religii i preferencji seksualnych. Polacy, wychowani na tradycji ośmieszania Żydów, którzy sami z siebie najlepiej się śmieją, czy innych nacji, nie czują zapewne granic komedii. Gdzie komedia się kończy, zaczyna się szyderstwo, wynikające z poczucia własnej wyższości.
W tej sylwestrowej szopce satyrycznej wyszło szydło z worka polskiego rasizmu. Może ci polscy nowi tu przybysze to zrozumieją. I staną się w przyszłości nosicielami nie rasizmu, ale tolerancji. A tak naprawdę – jak powiadają w naszym kraju, gdzie prawda jest niczym szczypta soli do zaprawy zakłamania – wszyscy jesteśmy Murzynami. Zniewalanymi przez systemy, ustroje, ukazy, nakazy, machinacje itp. Co pokazał dobitnie stary rok, a czego ten nowy zapewne nie zmieni. I może powtórzy w różnych wariantach różne błędy roku ubiegłego. Włącznie z błędami w nekrologach. Że przypomnę, co się przydarzyło zmarłemu niedawno aktorowi Gwidonowi Boruckiemu. W nekrologu w „Dzienniku Polskim” wcielono go w zmarłego (też niedawno) Józefa Huczyńskiego. Wolałabym już we własnym nekrologu wystąpić incognito, co polecam pamięci przyszłych wydawców mojej klepsydry.
Wszystko się na tym świecie miesza, włącznie z prochami. A upływ czasu jest miarą naszej ignorancji. Do Siego itd.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28417
Tak

23734
84%
Nie

4683
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat Warszawa | pręty nierdzewne | masaż gdańsk | transport pellet Jastrzębie | profile specjalne
zespół muzyczny rybnik | cyklinowanie Błonie | Lekarz rodzinny Radlin | badania do pozwolenia na broń Wodzisław Śląski | porady prawne Wodzisław Śląski