KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 22 paĽdziernik 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Wyborczy rok
2010.01.16 / Przemysław Kobus
TAGI:
Share |
Z politycznego punktu widzenia rok 2010 będzie w Polsce rokiem wyjątkowo ciekawym. Czekają nas wybory prezydenckie, zaraz po nich wybory samorządowe. Już nie tak lekceważone jak w przeszłości. Będą sprawdzianem siły poszczególnych ugrupowań w kraju. Pokażą, jakie partie i na co mogą liczyć. Kto w tym roku osiągnie sukces, kto poniesie sromotną klęskę? Mam dziwne przeczucie, że karty jeszcze nie zostały rozdane, a dotychczasowi pewniacy mogą się mocno zdziwić. Oczywiście przeczucia te zweryfikuje tegoroczna jesień, ale do niej jeszcze trochę czasu.

Sondaże wariują

Początek roku i wszelakie media zasypują nas lawiną sondaży wyborczych. Pokazują, które z ugrupowań winny szykować się do zejścia z politycznej sceny, a które będą zyskiwały i w glorii i chwale przejmowały władzę. Poniekąd bawi jednak to, że co sondaż, to inne wyniki. I aż trudno nie dopuszczać do siebie myśli, że ktoś tu chyba troszkę manipuluje liczbami. Ot, na przykład pierwszy z „porażających” sondaży zaserwowała komercyjna stacja TVN. „Wielki upadek Platformy” – czytamy nagłówki do informacji zamieszczonych na stronach internetowych stacji. PO ma 37 proc. poparcia, a to oznacza gigantyczny spadek. PiS natomiast wznosi się, szybuje ku słońcu i politycznej radości osiągając potężny, jak na polskie realia wynik 28 proc. Zyskuje również Sojusz Lewicy Demokratycznej, który według sondażu przeprowadzonego przez SMG/KRC dla TVN ma poparcie wysokości 11 proc. Dziennikarze zaczynają dociekać, w jaki sposób, dlaczego, co się wydarzyło, że Platforma Obywatelska notuje tak marne, jak na ostatnie czasy, wyniki. Pojawiają się komentarze, dywagacje, wypominanie niedawnych błędów, itd. Ogólnie szaleństwo. Ale nie mija chwila, publikowane są kolejne sondaże, przeprowadzone przez inne instytucje, dla innych mediów. Wyniki nie zgadzają się, nie są nawet zbliżone do siebie. A to w przeszłości zdarzało się bardzo rzadko.
„Gazeta Wyborcza” i „Rzeczpospolita” wykazują, że pozycja PO jest w zasadzie niezachwiana. Nie ma żadnej rewolucji, a skandale i afery w łonie rządzącej partii i wokół niej nie wpłynęły na jej notowania. Entuzjazm opada, dziennikarze przestają szastać sondażowymi słupkami poparcia. Według „Rz” poparcie dla PO utrzymuje się na poziomie 49 proc. „GW” podaje dane nieco inne, bo według tegoż sondażu PO cieszy się 46-procentowym poparciem. Prawo i Sprawiedliwość nie przekracza 26 punktów, SLD wciąż oscyluje wokół 10 proc. Sytuacja ustabilizowała się.
Skąd tak potężne różnice w sondażach? Nie wiadomo. Nikt już nie dociekał. Opisuję ten przykład, bo w tym roku podobnych zawieruch sondażowych będzie mnóstwo, a firmy przeprowadzające ankiety zacierają ręce – będą zarabiać na prawo i lewo. Oby tylko Polacy – tak dla żartu na przykład – nie zaczęli ankieterom kłamać, bo wyniki będą co najmniej głupie, a faktycznie niezdecydowani wyborcy nie będą mieli realnego punktu odniesienia. To tyle, jeśli chodzi o poparcie dla partii. A co z potencjalnymi kandydatami na Prezydenta RP?

Kto na czele państwa?

W sondażch niezmiennie od kilku miesięcy prowadzi Donald Tusk i jakieś kilkanaście procent niżej Lech Kaczyński. Dalej pojawiają się nazwiska różne i wszelakie, natomiast wymieniane tam postacie są bardziej tworem medialnym, aniżeli poważnym konkurentem politycznym dla obecnych „liderów”. Patrząc na wyniki sondaży faktycznie można odnieść wrażenie, że Tusk zostanie głową państwa. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że faktyczne poparcie dla szefa rządu jest nieco mniejsze. Pamiętajmy, że to media kreują nam w dużym stopniu „godnych” i „najlepszych” polityków i wystarczy nieco odpowiedniego PR-u, by Polacy kogoś pokochali bądź znienawidzili. Gdy mówią wciąż o tych samych kandydatach, a w ankietach nie znajdują się inne postaci, wybieramy – pozwolę sobie tak powiedzieć – mniejsze zło. W taki przecież sposób głosowaliśmy w wyborach parlamentarnych w 2007 roku. PiS czy PO? Oto było pytanie. Nawet elektorat lewicy musiał wówczas głosować wbrew sobie, by tylko poprzednia władza nie pokazała nowego oblicza.
Obawiam się jednak, że nadzwyczajna uwaga mediów skierowana na obecnego premiera nie przysłuży mu się najlepiej. Polak też ma swój rozum i powie w końcu: dość. Inna sprawa, że gabinet Tuska nie ma w ostatnim czasie najlepszych dni. Wokół Platformy dzieje się niewiele dobrego. Afera hazardowa, komisja do spraw nacisków ignorowana (a miała sprawdzać poprzednie rządy), do tego opóźnienia w budowie stadionów na EURO 2012 (Wrocław), ostatnia afera związana z leczeniem onkologicznym i swobodną interpretacją przepisów przez szefa NFZ, czy nawet ta podła zima, która również zostanie przypisana przez mniej wnikliwych na czarną listę potknięć Donalda Tuska. Sporo tego, a obawiam się, że jeszcze trochę przed nami.
W samej Platformie też chyba nie dzieje się najlepiej. Wewnętrzne spory czy najazdy na Janusza Palikota mogą zniechęcić liberalny i otwarty na nowe elektorat PO. Młodzi Polacy nie lubią zamykania ust. Owszem, nie dadzą się powieść ugrupowaniom do dzisiaj żyjącym przeszłością i wypominaniem wszystkim komunistycznej przeszłości, bo po prostu nie znają tych czasów, ale też nie będą karnie przyglądać się zwyczajom uznawanym w nowoczesnym świecie za co najmniej dyktatorskie. Dzisiaj wódz nie musi być jeden, lidera nie trzeba kochać, hołubić i modlić się do niego. Liderów może być wielu i to właśnie grupa ma stanowić odzwierciedlenie realnych pomysłów danej partii.
PiS ma z tym problem. Co powie Jarosław Kaczyński jest święte i każdy z szeregowych członków partii powtarza jego słowa. A przecież partia może być otwarta, może mieć szeroki horyzont światopoglądowy. W PO widać tarcia między tymi, którzy chcą mówić jednym głosem, a tymi którzy ośmielają się wyrazić nieco inny pogląd.
W SLD z kolei bez zmian. Dalej mamy tam tych, którzy kochają obecnego szefa Grzegorza Napieralskiego i tych, którzy woleliby się związać z Wojciechem Olejniczakiem. Mamy jednak również takich, którzy do dzisiaj nie pogodzili się z odejściem Leszka Millera – a co zaskakujące, polityk ten ostatnimi czasy jest wyjątkowo aktywny medialnie. Czyżby wielki come back? Niewykluczone. Mało tego, ośmielam się twierdzić, że ten właśnie Miller, którego przed laty przegnano z szefowania partii, dzisiaj mógłby ją znów scalić. Nie wiadomo jednak, jak silny jest elektorat Millera. Nikt tego nie sprawdza, a obecnym szefom SLD chyba nawet na weryfikowaniu takich danych nie zależy.
Na powrót do polityki nie ma co liczyć Samoobrona czy Liga Polskich Rodzin. Można odnieść wrażenie, że Polacy nie chcą się dzisiaj przyznawać do tych ugrupowań. Polskie Stronnictwo Ludowe liczy natomiast – to jednak przypuszczenie – na niewielką przewagę któregoś z ugrupowań. Tak, by w przyszłości „przytulić” się do zwycięzcy, by czuć się potrzebnym, by tworzyć koalicyjną większość. Na samodzielny sukces ludowcy nie mają co liczyć. Nawet w wyborach samorządowych nie podejmują specjalnych wysiłków na rzecz wystawienia solidnych kandydatów w wyborach na prezydentów miast, burmistrzów i wójtów. „Zdajemy sobie sprawę, że nie mamy w miastach siły przebicia. W mniejszych miejscowościach i w miastach możemy zostać przekrzyczani przez rządzące ugrupowanie” – powiedział swego czasu jeden z wysoko postawionych działaczy PSL, który jednak w trosce o swoje wysokie stanowisko nie chciał się ujawniać na łamach prasy.
Wracając jeszcze do kandydatów na Prezydenta RP trzeba powiedzieć o potencjalnych przeciwnikach Tuska i Kaczyńskiego. Do rywalizacji zamierza stanąć Andrzej Olechowski – jeden z tzw. trzech ojców założycieli PO (dwaj pozostali to Tusk i Płażyński). Olechowski, niepogodzony ze swoistym zdetronizowaniem, z marginalizacją jego osoby, dzisiaj mówi, że startuje jako kandydat niezależny. Kto jednak dzisiaj wie, czego się po nim można spodziewać? Z Sojuszu Lewicy Demokratycznej do wyścigu o prezydencki fotel szykuje się Jerzy Szmajdziński. Postać niewątpliwie znana Polakom, ale zawsze kojarzona bardziej jako konferencyjne tło dla Aleksandra Kwaśniewskiego czy Wojciecha Olejniczaka. Choć wzrostem Szmajdziński bił na głowę, a nawet dwie swoich liderów. Casus Szmajdzińskiego jest jednak podobny do przypadku Olechowskiego. Tak naprawdę mało kto wie, co taki Jerzy Szmajdziński ma do zaoferowania czy zaprezentowania swoją osobą. Bo o sobie Szmajdziński w swojej politycznej karierze mówił rzadko, a i niewielu go o to pytało. PSL może wystawić Waldemara Pawlaka, choć byłby to pewnie zabieg tylko wizerunkowy – żeby nie było mowy, że ludowcy nikogo nie mają. Ciekawostką jest Tomasz Nałęcz znany wszystkim z pierwszej sejmowej komisji śledczej ds. afery Rywina. Wówczas zbijał polityczny kapitał, jako sympatyczny i dociekliwy śledczy, który jednak w niewyjaśnionych okolicznościach kapitał ów stracił lgnąc do „nowej” lewicy. Niewiele z tego wyszło, a dzisiaj Nałęcz szokuje bilbordami z wizerunkiem swoim i… Baracka Obamy. I mało kto traktuje go poważnie. A trochę szkoda.
Stojąc przy takiej prezydenckiej ruletce warto jeszcze przytoczyć – oczywiście mało realny (choć kto wie) – scenariusz przedstawiony przez pewną… wróżkę. Poważnie mówię. Wróżki w Polsce też się polityką parają, a niektóre przepowiednie nawet się sprawdzają. Otóż jedna z takich wróżb mówi, że Tusk ostatecznie wycofa się z wyścigu o prezydencki fotel, gdyż w łonie partii źle się zacznie dziać. A na męża stanu kandydować będzie Radosław Sikorski (szef MSZ). Też niczego sobie kandydatura. Pech ma dotknąć również PiS. Lecha Kaczyńskiego miałby zastąpić Zbigniew Ziobro – młody, inteligentny, kłótliwy, i zawsze ciemiężony. Takich niektórzy Polacy lubią. Prawdę mówiąc i takiej opcji nie należy wykluczyć. Najbliższe miesiące pokażą, kto i z jakim poparciem będzie ubiegać się o posadę w Pałacu Prezydenckim.

Krótko o samorządzie

Te wybory też dla partii będą ważne. Do 2013 w regionach znajdują się potężne pieniądze z Unii Europejskiej. Pieniądze, na które warto się skusić, dobrze zainwestować, stworzyć dzięki nim coś dobrego dla ludzi, za co kochanym się będzie. Samorząd, odkąd dysponuje konkretnymi funduszami, jest arcyciekawym kąskiem politycznym. Takim smacznym tortem, który pozwoli ambitnym politykom wybić się, a partiom rządzącym w Sejmikach zbić polityczny kapitał. Samorządów, szczególnie wojewódzkich, nie należy dziś lekceważyć. Ale to temat na zupełnie in

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29449
Tak

24483
83%
Nie

4966
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Registration of dietary supplements | śruby kwasoodporne | masaż gdańsk | Diagnostyka poronień | prasa pozioma
meble na wymiar rybnik | łańcuchy nierdzewne | lekarz rodzinny Rybnik | angielski prywatnie Katowice | ochrona przed upadkiem