KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 18 kwiecień 2021
E-WYDANIE
OGNISKO POLSKIE
* OGNISKO NASZE TO WIĘCEJ NIŻ KLUB…
* DAJMY SZANSĘ OGNISKU
* BITWA O OGNISKO
* FROM VICTORIOUS OGNISKO BACK TO…
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
REWERS
FAWLEY COURT
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




ALGONQUIN?
2008.09.19 / Włodzimierz Fenrych
TAGI:
Share |
Jak przetłumaczyć nazwę Algonquin Provincial Park? Prowincjonalny Park Algonkin? Przecież nie ma w nim nic prowincjonalnego! Owszem, znajduje się z dala od wielkich miast, ale o to właśnie chodzi – jest to obszar starannie pielęgnowanej dziczy, wydzielonej po to, by mieszkańcy wielkich miast mogli jej zakosztować. By mogli na kempingu (z gorącym prysznicem) rozbić namiot, wypożyczyć czółno i powiosłować po dzikich jeziorach. Innymi słowy, funkcjonuje jak park narodowy, tyle że powołany został decyzją władz prowincji Ontario.

Algonquin Park na pewno nie jest prowincjonalny w tym sensie, w jakim to słowo jest zazwyczaj używane po polsku. Jest on dla prowincji Ontario tym, czym dla Polski Tatry – już od XIX wieku przyjeżdża tu regularnie ta część elity intelektualnej, która czasem lubi zaszyć się w głuszę. Nazwa pochodzi od szczepu Algonkinów, który w tych stronach mieszkał niegdyś. Dziś próżno by tu szukać Indian Algonkinów, nic o nich nie słychać, na pewno nic nie wspominają przewodniki turystyczne. Pozostała po nich tylko nazwa oraz dziewiczy las, w którym rosły ogromne białe sosny. Również niegdyś.

Kanadyjska biała sosna (Pinus strobus) to największe drzewo występujące naturalnie w Ameryce, na wschód od Gór Skalistych. Sięga czasem 50 metrów wysokości, a stare drzewa mają pień ogromnych rozmiarów. Świeże drewno ma kolor biały lub kremowy, stąd nazwa. Znakomity materiał budowlany, a ponieważ jeszcze nie było takiego prezydenta, który by Amerykę zastał drewnianą, a zostawił murowaną – dawno już nie ma tych puszcz, które niegdyś porastały Pensylwanię i Ohio. Pod koniec XIX wieku zaczęto szukać wielkich sosen w Kanadzie, na terenie dzisiejszego Parku Algonquin. Mówiono wtedy, że starczy tych sosen na 700 lat, ale ponieważ nadal nie było takiego prezydenta i Amerykanie do dziś wolą mieszkać w drewnianych domach – wielkich sosen w Algonquin wystarczyło na 70 lat. Na całe szczęście teren jest tam pagórkowaty i skalisty, i nie byłoby czego orać – pewnie dlatego po wycięciu starodrzewia resztę lasu zostawiono. A że pagórkowaty i skalisty teren jest też malowniczy, zaczął przyciągać mieszkańców miast, którzy w czasie wakacji chcieli zaszyć się w głuszy. Zaczęły powstawać hotele i pensjonaty – wiadomo, jak to jest z takimi głuszami. Zupełnie jak w Tatrach.

Niemało przyczyniła się do tej popularności najbardziej bodaj znana grupa kanadyjskich malarzy, zwana Grupą Siedmiu. Powstała na początku XX wieku, liczyła sobie członków… no właśnie, ilu? Po pierwszej wystawie jeden z nich opuścił grupę, a na jego miejsce przyszedł inny, potem była kolejna wymiana, tak że z perspektywy czasu jest ich sporo więcej. W dodatku spiritus movens grupy, odgrywający rolę podobną do tej, jaką wśród impresjonistów odgrywał Monet, zmarł przed formalnym jej ukonstytuowaniem się. Ów spiritus movens, Tom Thomson, pierwszy odkrył Algonquin Park i tak mu się tam podobało, że zatrudnił się jako przewodnik, żeby móc tam być jak najdłużej. Swoim entuzjazmem zaraził grupę artystów z Toronto, którzy również zaczęli tam jeździć na plenery. Malowali w stylu podobnym do impresjonistów, acz głównym tematem była dzika, kanadyjska przyroda. Szczególnie częstym motywem była tafla jeziora lub rzeki widziana poprzez stojące na pierwszym planie drzewa. Jest to istotnie częsty widok w Algonquin Park, choć częściej ogląda się tam widoki ze środka jeziora, jako że kanadyjskie czółno jest tam normalnym środkiem lokomocji. Z tego powodu artyści nie zabierali ze sobą w plenery wielkich płócien, tylko małe panele z brzozowego drewna. W plenerze malowali szybko – olejne szkice Thomsona wyglądają jakby były namalowane kilkoma pociągnięciami pędzla. Tym niemniej są to majstersztyki, na moje oko nawet lepsze niż wykończone kompozycje na wielkich płótnach. Zresztą Thomson nie wszystkie plenerowe kompozycje przenosił na płótna; w muzeach (na przykład w znakomitej kolekcji Grupy Siedmiu w miasteczku Kleinburg pod Toronto) owe miniaturowe szkice Thomsona stanowią pokaźną część zbiorów.

Zgrana grupa przyjaciół malujących w podobnym stylu istniała już w 1917 roku, kiedy zmarł Tom Thomson, ale pierwszą wspólną wystawę zorganizowano w 1920 roku. Wówczas za przywódcę grupy uważany był Lawren Harris, niewątpliwie wybitny artysta, który przeszedł wyraźną ewolucję, od impresjonistycznych obrazów w latach dwudziestych do krajobrazów robiących trochę kubistyczne, trochę surrealistyczne wrażenie, malowanych w latach późniejszych.

W Algonquin Park kanadyjskie czółno nadal jest normalnym środkiem lokomocji. Prawie nie ma dróg, jest tylko jedna szosa przez środek parku, nic więcej. Wzdłuż tej drogi jest kilka pól namiotowych (z prysznicami), gdzie można się rozbić – jeśli jest miejsce. Można wypożyczyć czółno, popłynąć w głąb parku i rozbić namiot gdzieś na brzegu jeziora. Tylko że na biwaku w głębi parku nie będzie pryszniców, a w dodatku trzeba uważać na niedźwiedzie – jedzenie trzeba wieszać na sznurze wysoko nad ziemią, najlepiej w worku foliowym, żeby misiowi nie pachniało. Na pewno nie należy go trzymać w namiocie, bo wtedy miś może chcieć do tego namiotu wejść, a jako towarzysz w śpiworze niekoniecznie jest pożądany. Jest wprawdzie puchaty, ale oprócz tego ma jeszcze inne właściwości.

Wodnych szlaków czółenkowych jest w parku mnóstwo – poprzecinany jest rynnowymi jeziorami na wszystkie strony. Pieszych szlaków jest niewiele, a szkoda, bo okolica jest malownicza – nad jeziorami wznoszą się skaliste wzgórza, tworząc czasem granitowe urwiska nad samym brzegiem. Widoki z takich urwisk zapierają dech – dziewiczy, mieszany las (wycięto tylko stare sosny), jeziora z wysepkami, rzeczki wijące się przez bagniska. Widok z urwiska nad jeziorem Whitefish tak zapiera dech, że majestat Najwyższego wydaje się być w tym miejscu szczególnie odczuwalny.

Szedłem krawędzią tego urwiska z Anią i Olą, kiedy nagle usłyszeliśmy przed sobą śmiech.
- Hahahahaha! I thought I heard voices – śmiał się mężczyzna z włosami przepasanymi jak Indianin.
- What voices? You did hear our voices, didn’t you? -zapytałem.
- I mean spiritual voices. This is a sacred rock of the Indians, that come here for a vision. They are there today, on that peninsula on the lake. They have a big powwow today and tomorrow – wskazał na półwysep wcinający się w jezioro u naszych stóp. Istotnie dochodziło stamtąd bicie bębnów. – Powwow? Here? And what tribe is it? – zapytałem.- Algonquin. – Algonquin?

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 38646
Tak

29741
77%
Nie

8905
23%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat sprawy karne warszawa | pierścienie nierdzewne | biuro rachunkowe radlin | transport ekogroszek Pszów | giętarki trójrolkowe
innen aufbereitung Landshut | cyklinowanie Piaseczno | wyznaczanie granic Rybnik | podkładki nierdzewne | stylistka katowice