KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 22 paĽdziernik 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Katka z Singapuru
2009.10.10 / Małgorzata Białecka
TAGI:
Share |
Dlaczego w Singapurze nie można żuć gumy, wszystkie budynki wyglądają jak nowe, a prezydent jeździ meleksem? Niektórzy twierdzą, że to tylko zdrowy rozsądek, inni że Tygrys Wschodu właśnie tak wygląda.

W niedzielne popołudnie, w czasie gdy przypada Hari Raya (środek września), czyli jedno z najważniejszych świąt islamskich, prezydent Singapuru otwiera bramy swojego prezydenckiego pałacu dla zwiedzających. Sellapan Ramanathan – prezydent Republiki Singapuru od dziesięciu lat – nie przypomina w żadnym sensie typowego europejskiego prezydenta. Kolejka do pałacu jest dość długa, ale wejście jak zawsze przebiega sprawnie. Uiszczamy symbolicznego dolara za bilet, który jest jednocześnie dotacją na fundację pomagającą dzieciom. Przechodzimy przez bramkę bezpieczeństwa wykrywającą metal, jednak nie mamy poczucia wynoszonego często z kontroli osobistej na lotniskach – tu jak najbardziej jesteśmy mile widziani. Za bramą rozciąga się malowniczy ogród, u jego szczytu stoi kolonialny budynek – pałac prezydencki. Nagle na drodze pojawia się kilka osób torujących przejazd dla dwóch meleksów, w jednym na przednim siedzeniu siedzi sam prezydent i uprzejmie macha do mijanego tłumu. Nie chronią go żadne szyby kuloodporne, wokół samochodu biegnie tylko czterech ochroniarzy. Dla Singapurczyków to dość normalne – dlaczego mieliby być agresywni w stosunku do własnego prezydenta – żyje im się przecież jak w raju.

Słońce nad Singapurem

Gospodarczy sukces tego maleńkiego państwa-miasta rozpoczął się niecałe dwadzieścia lat temu. Widać to gołym okiem. W ciągu tych lat wieżowce najważniejszych korporacji na świecie rosły jak grzyby po deszczu właśnie w Singapurze. Zrujnowane kolonialne budynki zyskały nowy wygląd i nowe zadania, tereny portowe stały się miejscami rozrywki i rekreacji w sobotnie wieczory. Choć czasami ma się podejrzenia, że to nieco policyjny ustrój, przestępczość jest tu marginalna – portfel można zostawić na stoliku w kawiarni, a będzie tam jeszcze leżał po godzinie. Ludzie są dla siebie uprzejmi i nie mają problemu z zaadaptowaniem kolejnych przepisów regulujących zasady życia w ich państwie. Europejczycy kiwają głowami – to jest możliwe tylko w Azji. Singapur liczy zaledwie 710 km2 i ma niecałe cztery miliony rdzennych mieszkańców, plus jeden milion cudzoziemców. Jego powierzchnia powiększa się corocznie dzięki zasypywaniu kolejnych mierzei między mniejszymi wyspami na oceanie. Jest państwem wielowyznaniowym z niespotykaną tolerancja dla każdej religii. Rządzącą nim Partię Akcji Ludowej trudno skojarzyć z jakimkolwiek odpowiednikiem z Europy – obecnie opozycja prawie nie istnieje – poziom życia mieszkańców jest jednym z najwyższych na świecie. Sprawnie więc można wprowadzić w życie kolejne przepisy. Singapur kieruje się silnie polityką czystości i higieny w miejscach publicznych. Na ulicach i w metrze nie wolno jeść, pić i żuć gumy. Za wyrzucenie papierka na chodnik grozi wysoka kara – mimo że w pobliżu nie widać policji, kamery CCTV zarejestrują nasz najmniejszy ruch. Za posiadanie narkotyków grozi kara śmierci. Egzekucje wykonuje się nawet na cudzoziemcach, którzy przebywają na terenie kraju turystycznie, a zostali złapani z używką. W wielu miejscach nie wolno też palić. Dla Europejczyka to nie do pomyślenia, dla Singapurczyka to zdrowy rozsądek.

Azjatycki lew

Pałac prezydencki wydaje się mały i dość skromny. Zwiedzającym udostępniono sale na parterze, w których odbywa się wystawa prezentów podarowanych prezydentowi w czasie oficjalnych wizyt przez inne głowy państwa – na jednym ze stołów dumnie prezentuje się kryształ z wygrawerowanym pałacem prezydenckim w Warszawie. Istana – tak się nazywa siedziba prezydenta w Singapurze – to budynek zbudowany w połowie XIX wieku przez Brytyjczyków. Służył w tamtym czasie za siedzibę gubernatora wyspy. Skończono go dokładnie na czas wizyty drugiego syna królowej Wiktorii. Budynek jest utrzymany w stylu kolonialnym i przypomina wiele innych zaprojektowanych w tamtym czasie przez brytyjskich wojskowych architektów. Jak wszystko w Singapurze Istana została odnowiona w połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku i cieszy się obecnie nową świetnością. Podobnie całkowitej restauracji poddano inne budynki kolonialne, takie jak obecny budynek Muzeum Cywilizacyjnego Azji II i Hotel Raffles. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w Singapurze nie ma jednego starego zaniedbanego budynku – nawet zabytkowe kamieniczki w Chinatown zyskały nowe fasady i wyglądają niepodobnie do innych jakie możemy spotkać w Chinatown na całym świecie. Szczytem rozmachu i ukoronowaniem nowego wizerunku Singapuru jest park rozrywki i sztuczne plaże na wyspie Sentosa. Pierwotnie Sentosa miała być ekskluzywną dzielnicą najbogatszych mieszkańców Singapuru. Jednak jak się okazało bogaci wcale nie zapragnęli zamknąć się w murach singapurskiego Beverly Hills, znaczną więc część wyspy zajęły hotele, usypane złotym piskiem plaże i kolejne miejsca rozrywki ,takie jak Luna Park czy świetny „podwodny świat” i laguna delfinów. Na Sentosie warto zwiedzić Fort Siloso, w którym zapoznać się możemy z krótką historią Singapuru, a głównie z czasami japońskiej okupacji. Sentosa w wielu miejscach wzbudza silne skojarzenia z atrakcyjnymi miejscami w Europie. Choćby podejście pod punkt widokowy w statule Merliona (rybę z głową lwa) – symbol kraju – przypomina park Gaul z Barcelony. Całość olśniewa blaskiem i luksusem, a wszystko to w cenie biletu kolejki miejskiej, którą w kilka minut przejedziemy nad powierzchnią wody, przedostając się na Sentosę.

Jak w raju

Singapur jest wyjątkowy również z uwagi na sentyment związany z czasami kolonialnymi. Stało się tak dzięki Brytyjczykowi sir Stamfordowi Rafflesowi, który najpierw wydzierżawił wyspę od sułtana Johoru, a później ją kupił, by stworzyć tu port stanowiący konkurencję dla panoszących się w tej części Azji Holendrów. Dla Singapurczyków był to więc początek prosperity – port na ich wyspie stał się jednym z najważniejszych na świecie. Okres rozkwitu przerwała II wojna światowa i okupacja japońska, w czasie której eksterminacji poddano znaczną część ludności. Singapur odłączył się od Malezji w 1965 roku – od tego czasu datuje się początek współczesnej państwowości tego kraju. Przy okazji przypadających w tym roku 44 urodzin państwa wiele cen spadło właśnie do poziomu 44 dolarów singapurskich (1 Euro = 2 SGD) – mieszkańcy są dumni z tego, co w czasie ostatnich dziesięcioleci sami zbudowali – świętują więc z rozmachem.

Poziom życia w Singapurze należy do jednego z najwyższych na świecie. Przeciętna singapurska rodzina (2+2) mieszka w apartamentowcu zwanym kondominium (odpowiednik ekskluzywnego wieżowca) w mieszkaniu zaopatrzonym w klimatyzację, dwie łazienki i pomieszczenie dla maid, czyli pomocy domowej rekrutującej się zwykle z pobliskich uboższych krajów jak Indonezja czy Filipiny. Obostrzenia związane z emisją spalin sprawiły, że jeśli Singapurczycy posiadają samochód jest to zwykle dość nowy model japoński, jednak wiele kondominiów ma w swej ofercie możliwość niedrogiego wypożyczenia samochodu. W ten sposób oszczędza się przestrzeń parkingową budowaną zwykle pod apartamentowcami. Na dachach wielopiętrowych parkingów powstają korty tenisowe i boiska. W ramach jednego strzeżonego osiedla kondominium (zwykle to trzy wieżowce) jest też odkryty basen i siłownia dla mieszkańców. Sukces ekonomiczny Singapuru oparty jest na ogromnym zaangażowaniu w pracę – przeciętnie pracuje się 10 do 12 godzin dziennie. Choć sami Singapurczycy nie podejmują się już wykonywania trudnych prac fizycznych. np. na budowach zatrudniając rzesze pracowników najemnych z państw sąsiedzkich. W Singapurze place budowy nigdy nie zasypiają – panuje system zmianowy 24 godziny na dobę.

Singapur nie posiada żadnych bogactw naturalnych, buduje jednak swoją potęgę w oparciu o port i nowe technologie. Wszyscy mieszkańcy zdają się bezgranicznie być zaangażowani w umacnianie silnej pozycji kraju – obdarzają ogromnym zaufaniem władze państwowe, które z kolei są lojalne wobec ludności wypłacając co roku nadwyżki budżetowe w oparciu o sprawiedliwy podział na konto każdego obywatela.

Singapur zaskakuje jeszcze wieloma rzeczami. Po ucieczce jednego z czołowych terrorystów z lokalnego więzienia każdy z obywateli otrzymał jego rysopis na własny telefon komórkowy. W restauracji wystarczy położyć papierową serwetkę na stoliku na znak rezerwacji i pójść do baru – nikt nas na pewno nie podsiądzie. W parku w centrum miasta jest też Speaker’s Corner – dla osób, które chciałyby wyrazić swoją krytyczną opinię na jakiś temat. Tekst jest zawsze poddawany cenzurze i nie zezwala się na krytykowanie władzy, religii i naruszanie czyjegoś dobrego imienia – zwykle więc brak chętnych do manifestowania swoich poglądów. Singapurczycy są bardzo dumnym narodem i silnie strzegą swojego państwa – cudzoziemcy nie mogą przebywać na terenie Singapuru dłużej niż trzy miesiące bez wizy, po utracie pracy mają dwa tygodnie na opuszczenie kraju. Wciąż jednak przybywa Europejczyków zafascynowanych Singapurem.

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29450
Tak

24483
83%
Nie

4967
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | blachowkręty nierdzewne | dom opieki Wodzisław Śląski | pellet Pszów | psycholog Cieszyn
zespół muzyczny jastrzębie zdrój | śruby nierdzewne | mapa do celów projektowych Rybnik | badania sanitarne Radlin | obsługa prawna wodzisław śląski