KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 22 kwiecień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




O dwóch takich… przypadkach Absurdu
2008.12.05 / Katarzyna Lechowicz
TAGI:
Share |
Kiedy stary kontynent pogrąża recesja, a ludzi finansowa depresja, czas odwiedzić miejsce, gdzie pieniądze i Europejczycy napływają w coraz większej ilości.

Gurgaon… trudno sobie wyobrazić drugie takie miejsce na ziemi. Szóste co do wielkości miasto w Indiach, położone 35 km na południowy zachód od stolicy. Miasto, jak z koszmarnego snu, bez planu zagospodarowania terenu, parków rekreacyjnych, alei, miejskiej komunikacji, za to z niewyobrażalną ilością kurzu i biur. Wszystkie znaczące firmy świata mają tutaj swoje przedstawicielstwa. Choć daleko mu do tworu, rodem z Kafkowskiego „Procesu”, to jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę to nie miasto, tylko absurdalna korporacja, dwudziestoczterogodzinne miejsce pracy, z którego nie da się uciec.
Jeszcze kilka lat temu nikt nie przypuszczał, że obok najgorszych slumsów, wyrośnie futurystyczne centrum usługowo-handlowe, dające pracę dziesiątkom tysięcy ludzi. Dziś nie ma tu już nawet metra kwadratowego, na którym ktoś nie rozpocząłby budowy nowego molocha. Otwierając okno ma się nieodparte wrażenie, że jest to jeden wielki plac budowy.
Kto więc, wyjeżdżając do Indii liczy na tak zwaną duchową przemianę i metafizyczne doświadczenia, bezwzględnie powinien omijać to miejsce, jechać raczej na północ, w okolice Chamby i Manali lub na południe, w stronę Gangesu. Jeśli jednak kogoś interesują kontrasty, to wybrał właściwie. Największa bieda obok niewyobrażalnego bogactwa, nowoczesne rozwiązania architektoniczne i designerskie, a tuż za nimi błotne lepianki, apartamenty warte fortunę i uliczne noclegownie, riksze i BMW.
Europejczycy widocznie lubią kontrasty. Stąd pewnie jest ich tak wiele w Gurgaonie, szczególnie młodych, tych po studiach i jeszcze w trakcie, zdobywających tak inne od europejskiego, doświadczenie zawodowe. Zachęceni zasłyszanymi od znajomych, przyjaciół i całkiem obcych ludzi, historiami o krainie, która zdaniem Edwarda Luce`a do 2032 roku z łatwością przegoni Chiny w światowym wyścigu mocarstw, przybywają tu nieustannie.
Da się to odczuć nie tylko w liczbie białych twarzy mijanych na prowizorycznych gurgaońskich ulicach, ale przede wszystkim w stale rosnących kolejkach w konsulatach i ambasadach, a także w cenach hinduskich wiz, które nagle sporo zyskały na wartości.
Co oprócz kontrastów, czeka na przyjezdnych w Gurgaonie? Przede wszystkim Absurd. Jest nieodłącznym towarzyszem tego korporacyjnego miasta. Absurd przybiera wszelkie możliwe formy, dziś jednak tylko o pierwszych dwóch…

Absurd w wolnym czasie….

Co można robić w czasie wolnym w Gurgaonie? Po pierwsze, jeśli już doświadczymy czasu wolnego, zazwyczaj jedynie w niedzielę po południu, odsypiając tydzień pracy, w który wlicza się także sobotę, wybierzemy się – podążając śladem wszystkich Hindusów – do mallu, czyli centrum handlowego.
Zakupy, wydaje się, że po krykiecie są drugim narodowym sportem w tym kraju. Kupują wszyscy i wszystko, byle dużo, głośno i całą rodziną, bo to w końcu jedyna okazja, żeby się spotkać.
Kiedy więc przekroczymy drzwi takiego przybytku, dokładnie sprawdzeni przez strażników, możemy odetchnąć, albo właśnie wstrzymać oddech, bo pomimo kojącej klimatyzacji, nie będziemy mogli oddychać, popychani i przyciskani przez niecierpliwy tłum, pragnący w końcu wydać ciężko zarobione rupie.
Naszym oczom ukaże się raj marek, metek, firmowych znaków i kilkunastu ekspedientów oferujących każdą pomoc. Takich shopping malls jest w Gurgaonie dziewięć, ktoś mógłby powiedzieć, że tylko, a nie aż tyle, trzeba tylko pamiętać, że większości z nich możemy nazwać Neverendless”, gdyż nie sposób ich zwiedzić w jedno popołudnie. Tak, zwiedzić, bo malle też się zwiedza, podziwia, delektuje się panującą tam atmosferą. To nie tylko miejsce zakupów, to przybytek towarzyski, kreujący i utrzymujący trendy. Gdyby jeszcze można tam było zamieszkać…
Ale i to nie wystarcza, obok największego gurgaońskiego mallu, powstaje kolejny, tym razem największy na świecie – ucieleśnienie pragnień nieskończonej liczby „Rupiarzy” – „Mall of India”. Można więc spać spokojnie.
A jeśli cierpliwość nam na to nie pozwala, jest jeszcze Emporior, najbardziej luksusowy ze wszystkich, tylko że w Delhi, więc czeka nas przeprawa samochodem, za to uwieńczona spotkaniem z Louisem Vuitton, Pierre Cardinem, Tiffanym czy Diorem.
Tuż po kawie w którymś z modnych coffee shopów i nowej bollywodzkiej produkcji, kończy się weekend i można wreszcie wrócić do pracy. A tam….

Absurdalny sposób na bezrobocie

Ucieleśnieniem marzeń młodego Hindusa, przedstawiciela tak zwanej nowej gurgaońskiej klasy średniej jest praca w korporacji – im bardziej amerykańskiej i znanej, tym lepiej. Twardo wyznaczone „od do” – tu nikt nie zostaje po godzinach (takowych nie ma, bo większość opuszcza biura po godz. 20:00 lub 21:00 przez sześć dni w tygodniu) – i dokładne instrukcje kadry kierowniczej (innowacyjne idee i pomysły pracowników nie cieszą się popularnością).
Skąd więc taki entuzjazm? Odpowiedź jest prosta. Zza okna. Wystarczy odsłonić rolety, by uświadomić sobie, że przecież mogli trafić znacznie gorzej lub w ogóle nie mieć pracy. Poza tym w Gurgaonie nikt nie jest miejscowy, wszyscy są skądś, z Uthar Pradesh, z Pendżabu etc., gdzie zostały wielodzietne rodziny, czekające na miastową pensję…
A pensję można otrzymać tak naprawdę za wszystko.Na przykład za przyciskanie guzika parkomatu, byśmy mogli otrzymać rachunek. Miałoby to jeszcze sens, gdyby Naciskacz ten bilet później nam podał – nie jest to jednak w zakresie jego obowiązków i musimy go sobie odebrać sami. Po co wiec Naciskacz? Podstawowa hinduska zasada mówi, ze gdy istnieje jakakolwiek czynność, może/powinien ją za nas wykonać ktoś inny, a najlepiej kilka osób. W tutejszym rozumieniu pozwala to zmniejszyć bezrobocie. Więc gdy w restauracji jest na przykład dziesięć stolików, kelnerów musi być co najmniej dwa razy tyle, no i jeszcze pani od menu, pan od nawoływania klientów i pan od kart kredytowych.
Podobnie w toaletach. Zakładając, że są tam dwie kabiny, często w środku pracują cztery osoby, formuje się więc sztuczny tłum i długie kolejki. Miejsce zajmuje też pani od papierowych ręczników, których nie możemy wziąć sobie sami, podobnie z drzwiami, które ktoś za nas otworzy i za nami zamknie.
No i jeszcze pan, który na przykład obsługuje automat z napojami, wybierając za nas odpowiednią monetę i naciskając guzik. Można by rzec, że przeważają tu z gruntu profesje „naciskowe”, szkoda że nie doczekają się Naciskowych Związków Zawodowych.
Kiedy już po dziesięciu godzinach pracowania na opinię jednego z najbardziej rozwijających się krajów świata, młodzi Hindusi wracają do domu, wreszcie mogą zamówić jedzenie z ukochanego McDonalds’a.
Kończąc pierwszą z wycieczek po krainie hinduskiego Absurdu, wypada już tylko zaprosić na kolejną…

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 27963
Tak

23414
84%
Nie

4549
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |pomniki wodzisław | wkręty nierdzewne | cyriax wodzisław | Storz couplings | suplementy diety produkcja kontraktowa
kuchnie rybnik | odnowienie uprawnień spawaczy | medycyna pracy Radlin | medycyna podróży Wodzisław Śląski | zakupy ze stylistą śląsk