KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 lipiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Przybrane matki robotników
2010.02.26 / Jerzy Jacek Pilchowski
TAGI:
Share |
Męskie to były czasy, gdy na przełomie wieku XIX i XX walczono w Ameryce o chleb i godność. Działacze robotniczych związków zawodowych byli represjonowani, bici, a nawet zabijani przez Pinkertons (Pinkerton National Detective Agency), czyli ludzi wynajętych przez związki zawodowe kapitalistów. Najwspanialszą postacią tego okresu była Mother Jones (Mary Harris Jones). Pozbawiona nienawiści odwaga kobiet tworzy sytuacje, w których mężczyznom nie wypada się bać. Męskie to były czasy, gdy w PRL-u walczono o chleb i godność. Działacze opozycji byli represjonowani, bici, a nawet zabijani przez SB-ków. Najwspanialszą postacią tego okresu była Anna Walentynowicz. Pozbawiona nienawiści odwaga kobiet tworzy sytuacje, w których mężczyznom nie wypada się bać.

Mary Harris urodziła się w 1837 roku. W 1862 wyszła za mąż za działacza związkowego George’a Jonesa. Podczas epidemii żółtej febry, w 1867 roku, umiera jej mąż i czwórka dzieci. Mary Jones przeniosi się wtedy z Memphis do Chicago i otwiera zakład krawiecki. Podczas wielkiego pożaru w Chicago, w 1871 roku, Mary traci wszystko, co posiada. Postanawia wtedy resztę życia poświęcić na pomaganie innym. Działa w organizacji Knights of Labour (Rycerze Pracy), która przekształca się przy jej dużym udziale w związek zawodowy Industrial Workers of the World (Światowy Związek Pracowników Przemysłu).
Następnym przełomowym momentem w życiu Mother Jones była zorganizowana w 1902 roku dziecięca krucjata. Mama Jones (właśnie wtedy zaczęto ją nazywać Mother Jones) poprowadziła, z Kensington w stanie Pensylwania do domu prezydenta Teodora Roosvelta w Oyster Bay w stanie Nowy Jork, procesję kilkuset dzieci. Prezydent Roosevelt nie przyjął przyniesionej przez Mother Jones i „jej” dzieci petycji, ale było to bez znaczenia. Opinia publiczna nie chciała już dłużej ignorować zmuszania dzieci do pracy – w nieludzkich często warunkach.
Ogromna była również rola Mother Jones w czasie górniczych strajków w Zachodniej Wirgini i Kolorado. Nazywano ją wtedy aniołem górników. Aby rozumieć to, co się wtedy działo, trzeba pamiętać, że strajki przekształcały się często w regularne bitwy, podczas których strzelano w obie strony. Specyfikę tamtych czasów dobrze obrazują wspomnienia Mother Jones ze strajku w kopalni Dietz. Na miejsce spotkania ze strajkującymi prowadził ją młody górnik. „Czy masz przy sobie pistolet? – zapytał. – Nie pozwolę na to, aby cię zabito. – Synku, w tym kraju noszenie ukrytej broni jest sprzeczne z prawem, zostaw pistolet”.
Po drodze zatrzymała ich grupa Pinkertons. Towarzyszący jej górnik nie był już jednak potencjalnym skrytobójcą, którego można bezkarnie zastrzelić, tylko człowiekiem, który odważnie demonstrował swoje niezbywalne prawo do nietykalności osobistej. To budziło respekt. Nie licząc obelg i grzywny za wejście na prywatny teren (całe miasteczko należało do właściciela kopalni), wszystko skończyło się wtedy dobrze.
Ale nie zawsze było tak łatwo. W krytycznym momencie strajku w Holly Grove na uwagę starego górnika, że chyba wszystko stracone, Mother Jones odpowiedziała: „Nic nie jest stracone, póki nie jest stracony nasz duch”, i choć była przeciwniczką przemocy, to zdarzały się i takie przypadki: „Podróżowałam wzdłuż rzeki, organizując zebrania, podnosząc ducha zmęczonych górników. Zebrałam trzy tysiące uzbrojonych górników i utrzymując nasze zamiary w tajemnicy, przeszliśmy przez góry do Charleston, gdzie odczytaliśmy deklarację wojny gubernatorowi Glasscocksowi, który – wystraszony jak zając – spotkał się z nami na schodach przed siedzibą władz stanu. Daliśmy mu dwadzieścia cztery godziny na to, aby usunął bojówki, obiecując, że zacznie się piekło, o ile tego nie zrobi. Zrobił. Wysłał gwardię stanową, która jest odpowiedzialna przed społeczeństwem, a nie tylko przez właścicielami”.
Strajk ten zakończył się zwycięstwem, ale Mother Jones została oskarżona o zamiar popełnienia morderstwa. Skazano ją na dwadzieścia lat. Wywołało to tak dużą falę protestów w całej Ameryce, że szybko została zwolniona. Mother Jones tak opowiadała o pobycie w wiezieniu: „Zapytałam spotkanego tam człowieka, za co siedzi. Powiedział, że za kradzież butów. Odpowiedziałam mu, że gdyby ukradł linię kolejową, to zostałby senatorem”.
Najlepszym podsumowaniem życiowej filozofii Mother Jones jest chyba jednak opowieść o tym, jak w Kolorado postawiono ją przed sądem i rozkazano, aby do sędziego zwracała się słowami Your Honor. Odpowiedziała: „Nie wiem, czy on ma honor”.
Mother Jones zmarła 30 listopada 1930 roku. Jej prochy spoczęły na cmentarzu Mount Olive w Virden, w stanie Illinois. Leży wśród „jej chłopców” – górników poległych podczas strajku w 1898 roku.
Jeśli będziesz tam kiedyś, to przypomnij sobie jej nieśmiertelne słowa: „Módl się za umarłych i jak diabeł walcz o żywych”.
Męskie to były czasy, gdy w PRL-u walczono o chleb i godność. Działacze opozycji byli represjonowani, bici, a nawet zabijani przez SB-ków. Najwspanialszą postacią tego okresu była Anna Walentynowicz. Pozbawiona nienawiści odwaga kobiet tworzy sytuacje, w których mężczyznom nie wypada się bać.
Anna Walentynowicz urodziła się 1929 w roku. Osierocona w czasie wojny, aby jeść i mieć dach nad głową, musi pracować u obcych ludzi. Dorosłe życie pani Ani splata się z losem stoczni. W grudniu 1970 roku szła w pochodzie pod komitet PZPR. Tak wspomina tamte dni, gdy gotowała zupę dla 17 tys. „jej chłopców”: „Czuję, że dzieje się coś wielkiego, że i ja mam w tym swój udział, a więc staram się być tam, gdzie najbardziej mogę się przydać. Obrać ziemniaki, ugotować zupę, roznieść ją na wydziały. To umiałam”.
Gdy zmarł na nowotwór jej mąż, a dorosły syn usamodzielnił się, Anna Walentynowicz zostaje sama. Postanawia wtedy resztę życia poświecić pomaganiu innym. Zaczyna działać w Wolnych Związkach Zawodowych. Narastające szykany ze strony dyrekcji Stoczni Gdańskiej i SB nie są w stanie zmusić jej do zejścia z raz wybranej drogi. Pani Ania staje się dla stoczniowców wzorem człowieka, który nie umie kłamać i odwracać oczu, gdy innym dzieje się krzywda.
Władze zdają sobie sprawę z tego, że rośnie jej autorytet i chcąc zastraszyć stoczniowców, zwalniają ją – 7 sierpnia 1980 roku – z pracy dyscyplinarnie. Skutek jest odwrotny od zamierzonego. W stoczni wrze i 14 sierpnia wybucha strajk. Jednym z postulatów jest przywrócenie do pracy Anny Walentynowicz. Przewodniczącym komitetu strajkowego zostaje Lech Wałęsa. Na wieść o strajku w stoczni zaczyna strajkować w Trójmieście wiele innych przedsiębiorstw. Bardzo szybko – już 16 sierpnia – władze ustępują i akceptują postulaty stoczniowców.
Lech Wałęsa ogłasza zakończenie strajku. Decyzja ta wywołała sprzeciw obecnych w stoczni przedstawicieli innych strajkujących zakładów. Decydujące jest ostre, apelujące o solidarność, przemówienie przedstawicielki tramwajarzy Henryki Krzywonos. Komitet strajkowy zmienia decyzję i ogłasza kontynuację strajku. Stoczniowcy o tym jednak nie wiedzą i opuszczają zakład. Strajk uratowała szybka reakcja czterech kobiet: Anny Walentynowicz, Henryki Krzywonos, Aliny Pińkowskiej i Ewy Osowskiej. Pojechały one na bramę numer 3 i zatrzymały kilkuset stoczniowców. Powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy i, jak ładnie napisał Bartosz Gondek, „mężczyźni wiecowali, kobiety prowadziły modlitwy. Mężczyźni pisali manifesty, kobiety poprawiały w nich błędy. Gdy oni się załamywali, one podtrzymywały ich na duchu”.
Tak powstała „Solidarność”. Dalej było, niestety, tak jak było, gdyż Wałęsa jest taki, jaki jest. Anna Walentynowicz została usunięta z MKZ. Było to jednak bez znaczenia. Historia nie ocenia ludzi w oparciu o to, jaką formalną funkcję pełnili. Anna Walentynowicz była, jest i zawsze będzie matką „Solidarności”.
Pamiętajmy o Annie Walentynowicz, tak jak Amerykanie pamiętają o Mother Jones. Pamiętajmy też o tym, że refren hymnu amerykańskich związków zawodowych – napisany przez Ralpha Chaplina po strajkach, w latach 1912-1915, w kopalniach Zachodniej Wirginii – to słowa: Solidarity forever, For the union makes us strong.


Jerzy Jacek Pilchowski
korespondencja z USA

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28674
Tak

23915
83%
Nie

4759
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |podnośniki kubełkowe | śruby kwasoodporne | opieka osób starszych Jastrzębie Zdrój | transport ekogroszek Radlin | wykrawarka rewolwerowa
prawnik Radlin | cyklinowanie Sochaczew | podział nieruchomości Rybnik | metoda callana Jastrzębie | analiza kolorystyczna śląsk