KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 09 sierpień 2022
E-WYDANIE
REKLAMA
OGNISKO POLSKIE
* OGNISKO NASZE TO WIĘCEJ NIŻ KLUB…
* DAJMY SZANSĘ OGNISKU
* BITWA O OGNISKO
* FROM VICTORIOUS OGNISKO BACK TO…
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
REWERS
FAWLEY COURT
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Covid, zamęt i kołtun w Londynie
2022.01.27 / Ewa Stepan
TAGI:
Share |


W Królestwie Albionu, podobnie jak wszędzie, pandemia pozostawia trwałe zmiany prawie w każdej dziedzinie życia. I są one tym bardziej widoczne, im bardziej odczuwalne są skutki Brexitu. Media straszą wzrostem cen, rozpadem służby zdrowia, kryzysem energetycznym czy finansowym, brakami towarów etc., Brakuje kierowców, lekarzy, pielęgniarek, rzeźników, hydraulików, kucharzy, kelnerów itp., słowem tych wszystkich Polaków i Europejczyków, którzy posądzeni o zabieranie pracy Brytyjczykom, opuścili tę zawilgoconą wyspę.

Dryfujemy pomiędzy niedowierzaniem a paniką, buntem a uległością, zagubieni w morzu informacji, zaczadzeni strachem, rzucamy się w poszukiwaniu jakiegoś stałego punktu odniesienia, czegoś, co pozwoli przynajmniej na chwilę zapomnieć o zagrożeniach. Próbujemy odnaleźć się na nowo w życiu towarzyskim, społecznym i kulturalnym. Tylko że to już nie to samo życie. Pandemia poturbowała wszystkie sektory kultury, ale chyba najbardziej teatry. Wiele z nich padło i pewnie już się nie podniesie. Teatr internetowy były raczej rozpaczliwym łapaniem przez ludzi sceny życiodajnego tchu, krzykiem rozpaczy w zamknięciu, sytuacji zagrożenia.

Pozbawieni bezpośrednich kontaktów, coraz bardziej wyobcowani z funkcjonowania społeczeństwa w rzeczywistym wymiarze, odzierani z umiejętności rozpoznawania bogactwa znaczeń w coraz bardziej zuniformizowanym świecie komunikacji obrazkowej lub monosylabicznej, szukaliśmy oczywiście teatru on-line. Chociaż propozycje były ciekawe, brakowało realnej przestrzeni scenicznej i fizycznej obecności aktora.

W takim kontekście jakże współcześnie zabrzmiały słowa Norwida: „Człowieka nie mogę widzieć“, w sfilmowanym spektaklu „Białe kwiaty i czarne”, przygotowanym z okazji dwusetnej rocznicy urodzin poety przez Scenę Polską UK, działającą w Londynie. Ile widzimy naprawdę, a ile przegapiamy, ile zyskujemy a ile tracimy? Czy jesteśmy w stanie dostrzec ten „gwiaździsty diament”, kiedy wkoło „popiół i zamęt”? Teksty Norwida, drążące tragedię kondycji ludzkiej, w wykonaniu wydobywającym wszelkie niuanse znaczeń, dramatyzm, symbolizm, liryzm, siłę i zróżnicowanie uczuć, podkreślane muzyką i zdjęciami, stały się niejako wspólnym mianownikiem dzisiejszej sytuacji, odbijającej w krzywym zwierciadle dramat odosobnienia poety. Ileż prawdy jest w zdaniu, że na płacz reagujemy drwiną, przez historię rozumiemy przelew krwi, a społeczność jako zabezpieczenie bytu? Norwidowska teoria dramatu nabrała wyjątkowego znaczenia w czasie pandemicznego zamknięcia: kto kogo ogląda w tym teatrze dziejów, dla kogo jest teatr i kto jest aktorem na scenie życia?

W świecie, w którym żyjemy szczególnie wyraziste stały się również słowa „Bo piękno jest na to, aby zachwycało – do pracy, Praca, by się zmartwychwstało…”. Tęsknota za pięknem, tęsknota artysty za pracą i kontaktem z ludźmi, tęsknota za powrotem do normalności dalej naznaczają nasze działania.

Andrew Lloyd Webber, kompozytor i impresario, będący w posiadaniu siedmiu teatrów na londyńskim West Endzie, oświadczył, iż byłby gotów pójść do więzienia niż podporządkować się kolejnym restrykcjom rządu i odsunąć w czasie termin planowanego otwarcia sezonu. Wskazywał na absurdy polityki, która pozwalała ludziom siedzieć w samolocie przez wiele godzin, ale nie w teatrze przez dwie. W wielu teatrach wymieniono lub oczyszczono systemy wentylacyjne, co było jednym z warunków otwarcia. I wreszcie mogliśmy usiąść naprzeciw sceny. W maskach i przy ograniczonej liczbie miejsc, ale… w rzeczywistych teatrach.

Aktorzy Sceny Polskiej UK przez wiele miesięcy przygotowywali kolejną premierę pracując na Zoomie. Analizowali dogłębnie role, wymieniając się nimi, bez pewności, kiedy i czy w ogóle będą grać. W zamknięciu, poddani nakazom i zakazom, w sytuacji wszechobecnego, często podświadomego strachu. W rzeczywistości kanonów społeczno-politycznych wyznaczanych przez media społecznościowe, znaleźli się w świecie nowym, ale jakże podobnym do salonu Dulskich. Tam, gdzie jesteśmy kontrolowani, chcemy też kontrolować, wykorzystywani – uzurpujemy sobie prawo do wykorzystywania, oszukiwani – do oszukiwania, okłamywani do okłamywania etc. Gotowi przyjąć reguły gry większości, niekoniecznie zastanawiamy się czy są one zgodne z sumieniem, z kanonem norm etycznych. To, „co ludzie powiedzą”, często niestety określa naszą świadomość. Trudno dziś o konstruktywną debatę czy dyskusję i dlatego kołtun ma się dobrze. Swoje wie i to mu wystarcza. Musi przede wszystkim żyć bezpiecznie i bronić swojej pozycji. Moralność, sumienie i honor straciły na znaczeniu. Pandemia tylko ten kryzys wartości pogłębiła. Osamotnienie, wrażliwość na psychiczne urazy, stany lękowe to druga strona świata Dulskich, to krzyk Meli, że „stało się coś strasznego”.

Po czternastu miesiącach prób odbyła się premiera „Moralności Pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej na scenie teatralnej w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym POSK w Londynie.

Jest to produkcja wyjątkowa nie tylko ze względu na to, że została przygotowana w czasie zarazy, ale dlatego, że wysoki poziom aktorskiej precyzji sprawił, że ze sceny bije życie postaci prawdziwych, wypracowanych harmonijnie, tak osobno jak zespołowo, a widzowie uczestniczą w wielowymiarowym, hiperrealistycznym koncercie, w którym Dulscy w otoczeniu klasycznej scenografii galicyjskiego mieszkania z gigantycznym piecem i ciemnymi zakamarkami stali się bezpardonowo współcześni.

Sukces tej produkcji polega na konsekwencji i harmonii stylu oraz dbałości o szczegół. Hiperrealizm wyostrza kontrasty, wydobywa elementy tragiczne i farsowe zderzając je ze sobą, dzięki temu zyskuje zarówno dramatyzm jak i komizm przedstawienia. Dulska w wykonaniu Magdaleny Włodarczyk-Sroki jest despotką, która jak czołg taranuje osobistą przestrzeń członków rodziny. Nie jest komiczna, ale bezbłędnie wydobywa komizm postaci podkreślając jej hipokryzję. Ciotka Juliasiewiczowa Joanny Kańskiej jest na wskroś cyniczna, broni hipokryzję życia, bez której „ciężko żyć.” Hesia Agaty Puterko jest jej pilną, sprytną, pełną energii i pewną siebie uczennicą, szybko dostosowującą się do wymagań środowiska. Razem z wrażliwą i naiwną Melą Joanny Zwierzyńskiej, która „nie ma zdrowia, by wyjść za mąż, bo do tego trzeba mieć końskie zdrowie”, tworzą duet bezbłędnie punktujący humor tej tragifarsy. Praktycznie każda rola jest oparta na wydobywaniu szczegółów podkreślających kontrasty. Zbyszko Jarka Ciepichała, jednocześnie zbuntowany i uległy, żywiołowy i zrezygnowany, współczesny kołtun –obraz wygody i znudzenia, hipokryzji i mentalnego osaczenia wymaganą poprawnością. Zwroty tempa akcji, gra świateł, efekty dźwiękowe w tym nadrealistycznym salonie potęgują ekspresję przekazu. Publiczność reaguje owacjami na stojąco, wyczuwając analogie i odczytując aktualność tekstu Zapolskiej.

Po wyjściu z teatru, z tego hiperrealistycznego salonu sprzed ponad stu lat, otworzymy nasz dzisiejszy salon, czyli Facebook i Instagram, gdzie praktycznie bez zmian, dalej „człowiekiem gardzi człowiek”, niczym się nie narażając, bo kołtun jest wiecznie żywy.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 41243
Tak

31100
75%
Nie

10143
25%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Rejestracja suplementów diety | łańcuchy nierdzewne | gwintownik Radlin | transport ekogroszek Wodzisław | prasy krawędziowe
okulista Gdańsk Przymorze | odnowienie uprawnień spawaczy | Koszenie trawników Mikołów | nakrętki zrywalne nierdzewne | radca prawny wodzisław śląski