KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 24 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Sztuka sprzedaży
2009.11.07 / Katarzyna Gryniewicz
TAGI:
Share |
Najbogatszy artysta świata jest tylko zręcznym manipulatorem? Jedni uważają Damiena Hirsta za następcę Andy Warhola, inni za symbol upadku ideałów. – Sztuka jest dla ludzi, którzy chcą ją posiadać – tłumaczy obrotny Brytyjczyk, udowadniając, że sprzedać można wszystko i za każde pieniądze.

Sierpień 2007 ludzka czaszka inkrustowana prawdziwymi brylantami zostaje wystawiona na aukcję za 50 mln funtów – rekordową sumę w dziejach za pracę żyjącego artysty. Choć cena nie zostaje osiągnięta, dzieło pt. For the Love of God kupuje anonimowe konsorcjum, za którym stoi – Damien Hirst – autor we własnej osobie. Wcześniej w czerwcu tego samego roku Hirst bije ten sam rekord sprzedając inną swoją pracę: Lullaby Spring przedstawiającą trzymetrową szafę z 6136 ręcznie wykonanymi pastylkami. Kupuje ją za 9,7 mln funtów pewien emir z Kataru.

Wrzesień 2008 w londyńskiej siedzibie domu aukcyjnego Sotheby’s trwa nietypowa, otwarta dla publiczności aukcja prac Hirsta pt. Beautiful Inside My Head Forever. Przypomina bardziej show niż to co zwykle robią galernicy. Wystawione prace artysta i jego ludzie przygotowywali przez dwa lata specjalnie na tę okazję. To zupełnie niespotykane w branży kolekcjonerów i handlarzy sztuką. Istnieje między nimi niepisana umowa, że nie wystawia się na aukcjach rzeczy zupełnie nowych – najpierw powinny „odstać” w galeriach przynajmniej pięć lat.

W czasie tej największej dotychczas wystawy Hirsta w ciągu jedenastu dni wystawę odwiedza 21 tys. osób, nieliczni biorą udział w aukcji. Na sali zasiadają między innymi moskiewski handlarz sztuką Gary Tatintsian, Larry Gagosian z Nowego Jorku, znany restaurator i wspólnik Hirsta Marco Pierre White, Mark Getty i Bianca Jagger. Francois Pinault francuski bilioner zgarnia najlepszy kąsek – The Golden Calf, czyli złotego cielca za 10,4 mln. W sumie sprzedano prace za kwotę 111 mln funtów – kolejny rekord.
Kto da więcej

Na aukcji w Sotheby’s był też ktoś kto ze wszystkich sił starał się robić dobrą minę do złej gry. Słynny galerzysta Jay Jopling, którego Hirst „wylał” nie tak dawno, mógł tylko patrzeć jak jego były podopieczny sam zgarnia górę pieniędzy. Co prawda Jopling reprezentuje 40 innych artystów z Tracey Emin na czele, ale bez Hirsta to nie to samo. Tylko on wbrew temu co dzieje się na rynku finansowym potrafi zarabiać coraz więcej i więcej. Tymczasem trudno ocenić ile zawdzięcza wystawom w White Cube – galerii Joplinga. W czasie jednej z nich, pięć lat temu, w dwunastu witrynach reprezentujących uczniów Jezusa umieścił budzące grozę, umazane we krwi przedmioty. Ostatnia pusta witryna reprezentowała Chrystusa. Na innym piętrze w szklanych klatkach leżały krowie łby z wetkniętymi w nie nożyczkami albo nożami. Krytycy nazwali wystawę „wyjątkowym ducho-wym przeżyciem” i posypały się zamówienia. A teraz Hirst gra sam i nie zamierza dzielić się z nikim pieniędzmi za swoją sztukę. Usamodzielnił się tak jak jego wielki idol Francis Bacon w latach 70., tyle że Hirst zrobił to dopiero wtedy, kiedy zarobił pierwsze 500 milionów. Jay Jopling ma prawo czuć się rozgoryczony.

Kogo stać na Hirsta?

George Michael kupił pracę Saint Sebastian Exquisite Pain – zatopionego w akwarium czarnego cielaka, skrępowanego i przeszytego strzałami, wydał na nią 3,5 mln funtów. Amerykański finansista Steven Cohen zainwestował dwa razy więcej w instalację pt. Physical Impossibility of Death in the Mind of Someone Living z 1991 roku, czyli rekina w formalinie. Koreański kolekcjoner i wielbiciel Hirsta Kim Chang-il ustrzelił sobie rzeźbę pt. Charity za 1,5 mln funtów. Dawid Beckham jest właścicielem pracy Hirsta z serii motyli na płótnie, a Paul Allen (współtwórca Microsoft) ma obraz z koncentrycznych barwnych plam. Celebryci lgną do Hirsta jak do miodu. Kirsten Dunst skarżyła się, że chciała kupić jedną z grafik Hirsta z motylami (cena 35 tys. funtów) ale jak się dowiedziała ile kosztuje produkcja takiej grafiki (około 1000 funtów) zrezygnowała. Dla porównania koszty wykonania diamentowej czaszki nie były dużo wyższe niż 12 mln funtów za użyte w procesie twórczym diamenty (8601 sztuk). Przy takiej polityce nie dziwi, że zgodnie z tegoroczną listą 100 najbardziej wpływowych ludzi świata Hirst jest na 31 miejscu. Na tej samej liście jest wielu nabywców jego prac, np. Brad Pitt i Angelina Jolie. I pomyśleć, że kiedy Hirst stawiał pierwsze kroki jako artysta zdarzało się, że jego stworzone w przypływie natchnienia dzieła, sprzątacze wyrzucali nieopatrznie do śmieci.

Wszyscy ludzie Midasa

Hirst urodził się 7 czerwca 1965 roku w Bristolu, na granicy Anglii i Walii, w rodzinie niezbyt zamożnego mechanika samochodowego. Jego buntownicza natura objawiła się wcześnie, uczył się marnie, ale od dziecka przejawiał talent do rysunków. Studiował najpierw w Leeds College of Art and Design, a potem w londyńskiej Goldsmiths – jednej z najlepszych akademii sztuk pięknych w kraju. W obu uczelniach oblano go przy egzaminach za pierwszym podejściem. W Goldsmiths poznał grupę ludzi, którą określa się mianem Young British Artists (YBA). Jeszcze na studiach razem z nimi zorganizował pierwszą wystawę pt. „Freeze”. W tamtych czasach Hirst nie stronił od alkoholu, narkotyków i za wszelką cenę starał się zwrócić na siebie uwagę dziennikarzy dziwacznym, czasem obscenicznym zachowaniem. Jednym z jego pomysłów było organi-zowanie wystaw w gmachach nieczynnych fabryk i remontowanych sklepów. Dzisiaj to raczej rutyna, ale w późnych latach osiemdziesiątych było to ewenementem. Jego pierwsza wielka instalacja pt. Tysiąc lat przedstawiała gnijącą, pokrytą czerwiami głowę. Zobaczył ją sam Charles Saatchi – słynny brytyjski marszand i łowca talentów – i od razu wyczuł interes. Ich współpraca trwała przez trzynaście lat w czasie których Saatchi dał Hirstowi wolną rękę w kwesti wydatków. Kiedy artysta wymyślił sobie, że do kolejnej instalacji chce sprowadzić do Londynu zwłoki prawdziwego rekina – bez wachania wyłożył na to 50 tys. funtów. Opłacało się bo za tę instalację nominowano Hirsta do prestiżowej Nagrody Turnera i choć dostał ją dopiero trzy lata później, w 1995 roku, jego popularność wzrosła, a co za tym idzie, ceny prac poszybowały w górę.
Z Saatchim pokłócili się i ostatecznie rozstali w 2003 roku (Hirst odkupił od niego swoje prace za 8 mln funtów). Mniej więcej w tym samym czasie opuściła go też na pewien czas jego amerykańska żona Maia – miała już dość jego pijackich wybryków. Damien ma z Maią trzech synów: 13-letniego Connora, 8-letniego Cassiusa i rocznego Cyrusa. Dopiero najmłodsze dziecko sprawiło, że artysta zrobił się prorodzinny i zaczął odcinać kupony od popularności.

Damien Hirst ma tyle nieruchomości, że sam dokładnie nie wie ile ich jest – przynajmniej kilkadziesiąt. W niektórych mieszka tylko przez kilka dni w roku, w innych w ogóle nie bywa. Oprócz bajkowego pałacu Toddington Manor w Gloucestershire, ma na przykład kilka zabytkowych gregoriańskich domów w snobistycznej dzielnicy Londynu Mayfair i aż sześć studiów w różnych miejscach kraju. Po co mu aż tyle pracowni? Hirst jest żywym dowodem na to, że w dzisiejszych czasach obrotny artysta nie musi mieć rąk powalanych farbą i gipsem. On jest od planowania i zatwierdzania. Czarną robotę wykonują jego pracownicy – około 120 osób. Niektórzy sami są artystami, tylko nie tak znanymi. Malują mu geometryczne obrazy, a on płaci im minimalne ustawowe stawki za godzinę. Przypomina to trochę słynną fabrykę Andy Warhola albo renesansowe studio i oczywiście rodzi wątpliwości co do autentyczności jego prac.

Sztuka zarabiania

Ile tak naprawdę jest wart rekin w formalinie – sto, tysiąc czy milion funtów? Wiadomo, że 2/3 wartości to dobry marketing, a w tym Hirst jest najlepszy. Jest najlepszym handlowcem wśród artystów. Wie, jak dotrzeć do potencjalnych klientów – jeździ na premiery, stara się zgrać terminy swoich wystaw w ważnymi wydarzeniami kulturalnymi. Wie też, że media żywią się sensacją i wie jak ją wywołać.

Głównym tematem jego prac jest śmierć. Największą sławę przyniosła mu seria zakonserwowanych w formaldehydzie zwierzęcych zwłok umieszczonych w olbrzymich akwariach. Zwierzęta pochodzą z ZOO z różnych części świata. Krowy, owce, cielaki, psy, konie, motyle, czaszki, skalpy, nawet zebra. Kupuje je niemal jak w sklepie internetowym. Kiedy kupił nosorożca, który dotarł do niego z odłamanym rogiem, odesłał go z po-wrotem. I choć nie odważy się preparować ludzkich zwłok, jak Gunther von Hagens, bez zahamowań tworzy tak kontrowersyjne instalacje, jak krowa kopulująca z bykiem, pt. Two Fucking and Two Watching, którą nowojorski nadzorca sanitarny zabronił pokazywać z obawy, że będzie wywoływała odruchy wymiotne. Nie wierzymy w jego zapewnienia, że „chce pobudzić ludzi do myślenia, a nie szokować”. Patrząc na to jak bawi się paradoksalnym przesłaniem, formą i wrażeniem, albo raczej przerażeniem, jakie ona wywołuje. Ludzie kupują wszystko, bo Hirst ma prawdziwy talent do robienia pieniędzy. Scenariusz jest zawsze taki sam – machina PR rusza by rozpętać burzę w szklance wody. Jak wtedy, kiedy prestiżowe zaproszenie do reprezentowania Wielkiej Brytanii na weneckim biennale w 1999 roku, odrzucił argumentując, że „nie czuje się na miejscu”.

Czy Hirst to zwykły pirat i manipulator, mamiący kolekcjonerów? Czy jego sztuka jest pusta, śmieszna, nudna, pretensjonalna i jednowymiarowa? O tym, ile warte jest dzieło, decydują tak naprawdę kolekcjonerzy i dealerzy sztuki. Dlatego we wrześniu w siedzibie Sotheby’s byli prawie wszyscy – ponad 600 osób na sali, reszta przy telefonie. Niektórzy po to, żeby kupić Hirsta inni dlatego, że już mają jego dzieła, a wiedzą, że ich wartość jest tym wyższa im większe zamieszanie wokół artysty.

Artysta musi być twardy

Czegokolwiek dotknie Damien Hirst obraca to w złoto. W 1998 roku wydał autobiograficzną książkę – sprzedała się rewelacyjnie. Założył grupę muzyczną „Fat Les” i nagrał kilka przebojów – doszły aż na drugie miejsce listy przebojów. Przez pewien czas był też współwłaścicielem restauracji o nazwie Apteka, w Notting Hill – upadła, ale on sprzedał całe zaprojektowane przez siebie wyposażenie na aukcji w Sotheby’s za 11 mln funtów. Teraz myśli o tym, żeby zainwestować w restaurację z owocami morza na wybrzeżu Devon.

Wystawiał już swoje prace w Londyńskiej Serpentine Gallery, Royal Academy i Tate, Gagosian Gallery w Nowym Jorku, jeździ do Seulu, Salzburga, Meksyku – wszędzie jego wystawy to hit. Niedawno ogłosił, że kończy z motylami i plamami koloru (sprytne posunięcie marketingowe?), ale „Zoo of the Dead” – czyli zwierzęta w formalinie zamierza produkować dalej – na tym zarabia najwięcej. Lubi pokazać, że ma gest – w zeszłym roku podarował cztery swoje prace Tate Gallery, sporo pieniędzy przeznacza na cele charytatywne. Sam też jest kolekcjonerem, inwestuje w młodych artystów. A to że kupuje własne dzieła i potem odsprzedaje z zyskiem? To tylko napędza rynek dzieł sztuki.

– Ludzie, którym nie bardzo na czymś zależy zwykle osiągają to co chcą, bo są przygotowani na stratę – wyjaśnia. Twierdzi, że nie dba o pieniądze i dlatego je ma, ale tak naprawdę jego sukces polega na tym, że jest twardym negocjatorem – nie poddaje się do samego końca, nawet gdyby przez to interes miał mu przejść koło nosa. Wszystko albo nic – jak z brylantową czaszką, która podobno teraz jest już warta trzy razy więcej.

Mimo zadawnionych sporów Charles Saatchi uważa Hirsta za geniusza. Bogacze z całego świata stają na głowie, żeby mieć w swojej kolekcji jego prace. W wieku 43 lat Damien Hirst znalazł się na liście 150 najzamożniejszych ludzi w kraju – jest dwa razy bogatszy od Eltona Johna albo Micka Jaggera, stoi ramię w ramię z autorką Harrego Pottera pisarką JK Rowling. Nigdy dotąd żaden artysta nie zarabiał tyle ile on – twierdzi jego księgowy, a teraz manager Frank Dunphy – jest bogatszy niż Van Dyck, Constable albo Turner, bogatszy niż wszyscy jego koledzy z YBA razem wzięci, a po śmierci jego majątek będzie wart o wiele, wiele więcej. Oto do czego prowadzi łączenie biznesowej bezczelności ze sztuką.

Co może być droższe od diamentowej czaszki? – Dwa kopulujące kościotrupy inkrustowane brylantami – śmieje się Hirst i otwiera kolejną wystawę. W szacownej londyńskiej The Wallace Collection do 24 stycznia przyszłego roku można zobaczyć 25 najnowszych prac sygnowanych jego nazwiskiem. Krytycy niemal jednogłośnie orzekli, że są… okropne. Jak więc to możliwe, że znalazły się obok obrazów starych mistrzów? Podobno Hirst przy okazji wystawy sfinansował remont galerii. I wszystko jasne – geniusz sztuki sprzedaży po raz kolejny pokazał kto tu rządzi. Tym razem Hirst przysięga, że nie korzystał z pomocy asystentów i malował obrazy osobiście. Kłamie? Biorąc pod uwagę styl jego pracy oszustwo wchodzi w grę i byłoby trudne do wykrycia.


No Love Lost: Blue Painting by Damien Hirst, od 14 października do 24 stycznia 2010. The Wallace Collection, Manchester Square, London W1U 3BN
Tel. 020-7563 9500
www.wallacecollection.org

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29232
Tak

24316
83%
Nie

4916
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat znieważenie policjanta warszawa | nitonakrętki nierdzewne | kosmetyka gdańsk | Rozwody Rybnik | wykrawarki do naroży
kuchnie rybnik | cyklinowanie Żyrardów | szkolenia bhp sandomierz | badania kierowców Radlin | laser oka gdańsk