KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 25 czerwiec 2022
E-WYDANIE
REKLAMA
OGNISKO POLSKIE
* OGNISKO NASZE TO WI?CEJ NI? KLUB…
* DAJMY SZANS? OGNISKU
* BITWA O OGNISKO
* FROM VICTORIOUS OGNISKO BACK TO…
PUBLICYSTYKA
REPORTA?
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZ?Y
CZAS TO PIENI?DZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNO?CI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
REWERS
FAWLEY COURT
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDY?SKIE
ROZMOWA
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SI? DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWI?SKA
ANDRZEJ LICHOTA
WAC?AW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MA?KIEWICZ
V.VALDI
PODRÓ?E
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ?WIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
MANIA GOTOWANIA
KRZY?ÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KO?CU J?ZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTY?CI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZ?OWSKA
WOJCIECH SOBCZY?SKI
RYSZARD SZYD?O
PAWE? KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABA?A
IWONA ZAJ?C
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENI??EK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
S?AWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWE? W?SEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SO?OWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIE?KO
FOTOREPORTA?
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Dzi?ki Ci Panie za Polaków w tym kraju
2016.04.02 / Krystyna Cywi?ska
TAGI:
Share |
Zaczn? od sentencji Tadeusza Ko?ciuszki: „Jest czas, w którym trzeba wszystko po?wi?ci?, ?eby wszystko ocali?”. To fragment odezwy Ko?ciuszki do narodu, wydanej 24 wrze?nia 1704 roku. Czy przesadna to sentencja na nasze czasy? Czy przesadna w proporcji tego, co dzieje si? na ?wiecie? Wobec nawa?nicy islamskiej? Czy w proporcji do ojczystego zam?tu? Nie zamierzam dodawa? do tej sentencji moich uwag ani mojego w tym temacie pogl?du. Jestem ju? pogl?dami siarczy?cie znudzona i oszo?omiona. I w?tpi? we wszystko. A poniewa? w?tpi?, wiem, ?e jeszcze ?yj?. Tak naprawd? – jak powiadaj? w kraju prawie wszyscy – do?? ju? tego „na dzie? dzisiejszy”. Mow? ojczyst? s?ysz? w jej ró?nych odcieniach w mojej londy?skiej wiosce. I dzi?ki niej prze?y?am ostatnio podnosz?ce – bo nie podnios?e – na duchu i na ciele chwile.

M?? mój zachorowa?. W jego wieku nic dziwnego. Ale ?e chodzi?o o skrzep w nodze – przepraszam, ?e zanudzam szczegó?ami – zawioz?am go do szpitala. W szpitalu lec? do recepcji: – Wózek, krzes?o na kó?kach potrzebne! M?? mój ledwo ku?tyka! – Tu wszyscy ku?tykaj? – s?ysz?. – Jest kolejka do wózka na kó?kach. – Jak d?uga? – D?uga. Do godziny.

Siedzimy wi?c w korytarzu, w przeci?gu. Po godzinie suniemy. On na kó?kach, a ja za nim na nogach. Wrotki, by si? tu przyda?y, bo przed nami kilometry korytarzy. Wje?d?amy na sal?. A tam wieloj?zyczna masa. W ró?nych odcieniach skóry. Siadamy i czekamy. Po godzinie przenosz? nas do celi za zas?onk?. Siadamy i czekamy. Po pó? godzinie wpada piel?gniarka i powiada: – Ci?nienie b?d? mierzy?. Komu? Panu, czy pani? – Panu – odpowiadam. Zmierzy?a i wyby?a. Po kolejnej pó? godzinie wpada inna piel?gniarka: – Krew panu pobior?? Ju? wie komu. Pobiera i wybywa. My siedzimy i czekamy. Za kotar? k?ótnie o kaczk?. Na kaczk? te? trzeba czeka?. Po godzinie wpada doktor. Bia?y w czarnym uniformie. Po czym wylatuje i znowu wpada, tym razem z wag?. – B?d? pana wa?y? – mówi. Wypada. Po zwa?eniu. I bez komentarza. Po jakim? czasie wlatuje znowu: – B?dziemy pana teraz leczyli. Lekarz polecia?, a my dalej czekamy w celi za zas?onk?.

Czuj?, ?e jestem wkurzona. Wy?a?? na korytarz i g?o?no mówi? po polsku: – A niech to szlag trafi. Na co s?ysz?: – Spokojnie… Mam na imi? Alicja, jestem z Opola i jestem tu piel?gniark? od lat. Zaraz zrobi? tu porz?dek. Alicja odchodzi i na korytarzu wszystkich obsobacza. Wkrótce po jej interwencji wpada lekarz. Z przeprosinami i wynikami badania. – Jak si? czujemy? Jak si? czujemy?

– ?le, bardzo ?le – mówi? za siebie i za m??a. – But why? Wszystko jest ju? w porz?dku. Badania gotowe do diagnozy konsultanta – o?wiadcza. – A kiedy ten bóg-konsultant orzeknie? – ja na to, dalej mocno wkurzona. A m??, jak nigdy, siedzi jak trusia i milczy. Szpital go odmieni?, czy co?

– What did you say? What did you say? God-consultant?– pyta lekarz. – Yes – ja na to. – God. Albo Godot, jak kto woli. Czy d?ugo mamy czeka? na niego? Doktor chichocze, mówi, ?e nie d?ugo i znów wybywa.

Czekamy i czekamy. Po godzinie wraca i mówi, ?e konsultant orzek?. – Co orzek?? – No orzek?, ?e b?d? tabletki rozrzedzaj?ce krew. – Dostaniemy te tabletki? – pytam. – But of course, tylko… – Co tylko? – ja na to. – Tylko ?e to s? specjalne tabletki, pod kluczem farmaceuty. – A gdzie farmaceuta z kluczem? – Farrrrmaceuta? Farmaceuta wyszed? i apteka zamkni?ta. – What? – czuj?, ?e ci?nienie mi ro?nie. – Farmacja zamkni?ta na pogotowiu w wielkim szpitalu? – No zamkni?ta, bo farmaceuta wyszed? – cedzi doktor. – Ale go szukamy, szukamy. Telefonicznie.

Za kotar? znowu s?ysz?: – Siostro kaczka, siostro kaczka! A do nas wpada jaka? szpitalna figura i ka?e nam wyj?? z naszej celi za parawanem na korytarz. Na korytarzu jeszcze bardziej g?sto od ludzi. A za oknem ju? ciemno. Czekamy. Nagle przelatuje obok pan doktor. – Doktorze – wrzeszcz? – co z tymi tabletkami? – Szukamy farmaceuty. Szukamy. Telefonicznie. Czuj? jak mnie krew zalewa. – Czy to jest szpital, do cholery – wrzeszcz? po polsku – czy przedsionek do ?mierci?! – Tak trzyma?! – mówi kto? w moim j?zyku. – Nazywam si? Klaudia, pochodz? ze ?l?ska. Jestem tu piel?gniark? oddzia?ow?. Ja tu kur... zaraz zrobi? z nimi porz?dek. Odwróci?a si? i polecia?a. Po pó? godzinie wróci?a z tabletkami. – Jed?cie do domu. Szcz??? Bo?e.

Ale gdzie tu szuka? tego fotela na kó?kach. Lec? do wyj?cia. Przy wyj?ciu z tego szpitalnego piek?a wpadam na krzepk?, wysok? posta?. – What can I do for you? – s?ysz? znajomy akcent. – To pan Polak? – A jak! Polak! Jestem tu od lat kierowc?. – Wózek dla m??a. B?agam, wózek dla m??a... – Zaraz si? zrobi, spokojna g?owa. Nie b?dzie czeka?.

Wózek si? znalaz?. I kochany pan Jerzy, kierowca z Le?ajska, odwióz? m??a do czekaj?cego na nas samochodu.

Dzi?ki Ci Panie za Polaków w tym kraju. Gdyby nie oni, przesiedzieliby?my w tym przeci?gu pewnie do rana. Ale Polak i Polka przejd? przez wszystko, albo przez wszystko przep?yn? i o?miel? si? na wszystko. Nawet o?miel? si? na to, by by? wolnym narodem. Tak przynajmniej pisa? niejaki Hugo Ko???taj.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyje?d?asz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 41063
Tak

30991
75%
Nie

10072
25%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | pręty nierdzewne | cyriax wodzisław | ekogroszek Radlin | giętarka do rur i profili
odchudzanie racibórz | cyklinowanie Piaseczno | Koszenie trawników Rybnik | nitonakrętki ocynkowane | ochrona przed upadkiem