KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 25 czerwiec 2022
E-WYDANIE
REKLAMA
OGNISKO POLSKIE
* OGNISKO NASZE TO WI?CEJ NI? KLUB…
* DAJMY SZANS? OGNISKU
* BITWA O OGNISKO
* FROM VICTORIOUS OGNISKO BACK TO…
PUBLICYSTYKA
REPORTA?
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZ?Y
CZAS TO PIENI?DZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNO?CI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
REWERS
FAWLEY COURT
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDY?SKIE
ROZMOWA
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SI? DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWI?SKA
ANDRZEJ LICHOTA
WAC?AW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MA?KIEWICZ
V.VALDI
PODRÓ?E
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ?WIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
MANIA GOTOWANIA
KRZY?ÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KO?CU J?ZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTY?CI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZ?OWSKA
WOJCIECH SOBCZY?SKI
RYSZARD SZYD?O
PAWE? KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABA?A
IWONA ZAJ?C
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENI??EK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
S?AWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWE? W?SEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SO?OWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIE?KO
FOTOREPORTA?
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Czy Dalaj Lama mo?e pisa? mi?osne wiersze?
2016.02.28 / W?odzimierz Fenrych
TAGI:
Share |
Tybet, dach ?wiata, podniebna kraina modlitewnych chor?giewek furkoc?cych na wietrze. Na chor?giewkach wypisane modlitwy, a odmawia je wiatr trzepocz?c nimi. Rozpi?te na sznurach wsz?dzie gdzie si? da, wzd?u? dróg, nad domami, wokó? pól, na których ro?nie tylko j?czmie?, bo klimat zbyt surowy na cokolwiek innego. Wzd?u? pastwisk, na których pas? si? d?ugow?ose jaki, bo klimat zbyt surowy na inne byd?o. Na prze??czach o?nie?onych gór, które tylko latem przekroczy? mo?na, bo zim? skute lodem.

Tybet, dach ?wiata, otoczony krenela?em niebotycznych gór, które przez stulecia stanowi?y skuteczn? barier? dla naje?d?ców. Od po?udnia s? to pot??ne Himalaje, od pó?nocy niewiele od nich mniejsze góry Kumbum, od wschodu ponad siedmiotysi?czny masyw Minya Konka, który przez wieki stanowi? granic? z Chinami. Czasami zapuszcza?y si? tam czambu?y mongolskie, ale poza tym nikt. Za górami Tybeta?czycy czuli si? bezpiecznie i pewnie dlatego mogli wyznawa? religi? zakazuj?c? wojen. Dowódcy mongolskich czambu?ów czuli respekt dla tybeta?skich mnichów i sami wspierali pokojowe rz?dy najwy?szego z nich, nosz?cego tytu? Dalaj Lamy. Zw?aszcza pi?tego z kolei, który w XVII wieku przy ich pomocy zjednoczy? Tybet.

Chi?czycy tylko wyj?tkowo zapuszczali si? dalej ni? graniczne miasto Dardo, po?o?one w ciasnej dolinie u stóp masywu Minya Konka. Narodowym napojem Tybeta?czyków jest herbata, która w tym kraju nie ro?nie. Herbata pita zawsze z sol? i jakowym mas?em. Dardo kwit?o na handlu zielon? herbat? sprasowan? w brykieciki, sk?d rozchodzi?a si? na ca?y Tybet. Mo?na j? by?o kupi? daleko na zachodzie, nawet w Ladakhu, który obecnie jest w granicach Indii. Herbat? w Tybecie pij? wszyscy: ch?opi uprawiaj?cy j?czmie?, nomadzi strzeg?cy jaków na pastwiskach, mnisi strzeg?cy buddyjskiej wiary, nawet sam Dalaj Lama, który tej wiary jest uosobieniem.

Dalaj Lamowie, legendarni w?adcy Tybetu, to najbardziej niezwyk?a dynastia na ?wiecie. Tron przechodzi nie z ojca na syna (bo Dalaj Lama jest zawsze bez?ennym mnichem), lecz z wcielenia na wcielenie. Panuj?cy w tym kraju buddyzm traktuje teori? reinkarnacji za pewnik – nad przechodzeniem dusz w nowe cia?o prowadzone by?y w ci?gu wieków badania, a ich efektem jest s?ynna tybeta?ska Ksi?ga Umar?ych. Tybeta?czycy przyjmuj? za pewnik, ?e dusza zmar?ego w?a?nie Dalaj Lamy pojawia si? z powrotem na ?wiecie w ciele w?a?nie narodzonego ch?opca. Ma?o tego, przyjmowane jest za pewnik, ?e dusza Dalaj Lamy odradza si? w Tybecie. Dlatego zaraz po ?mierci Dalaj Lamy prowadzone s? poszukiwania – wysocy lamowie z jego otoczenia podró?uj? po kraju, by znale?? to nowe wcielenie. Zak?ada si?, ?e nowo wcielona dusza rozpozna przedmioty, które u?ywa?a w starym wcieleniu, dlatego kandydatom pocz?tym tu? po ?mierci Dalaj Lamy daje si? do zabawy kilka przedmiotów, z których niektóre by?y osobist? w?asno?ci? zmar?ego. Je?li na przyk?ad roczne dziecko bez wahania wybierze w?a?ciwe przedmioty do zabawy, wówczas uznawane jest za nowe wcielenie, zabierane do Lhasy (razem z rodzin?, niezale?nie od dotychczasowego statusu) i szkolone w nauce buddyjskiej, by z czasem obej?? w?adz? w kraju. Tak w?a?nie wybrany zosta? obecny, czternasty Dalaj Lama, o czym wiadomo, bo opisa? to sam w swojej autobiografii.

Je?li tak wybrany ch?opiec ma powo?anie do celibatu i inklinacje do zajmowania si? polityk?, to pewnie mo?e by? wybitnym w?adc?, ale co si? dzieje, je?li wybrany w?adca do celibatu nie ma za grosz sk?onno?ci, a zamiast zajmowa? si? polityk? woli pisa? mi?osne wiersze? Mo?na by pewnie argumentowa?, ?e co? takiego zdarzy? si? nie mo?e, bowiem na nowo wcielona dusza Dalaj Lamy jest istot? przebudzon? od urodzenia i na pewno oboj?tn? na wdzi?ki p?ci pi?knej, gdyby nie to, ?e co? takiego ju? raz si? zdarzy?o. Tak w?a?nie zachowywa? si? Dalaj Lama numer sze??, który wymyka? si? z pa?acu, by w pobliskiej gospodzie sp?dza? czas z dziewcz?tami, a potem zamiast teologicznych traktatów pisa? wiersze o pi?knym liczku swojej mi?ej. Wiemy wi?c, co si? w takim przypadku dzieje.

Wielcy lamowie maj? wpojone przekonanie, ?e Dalaj Lama wciela si? po to, by lud swój prowadzi? ku przebudzeniu, dlatego w sposób teologiczny interpretuj? cokolwiek napisze. Mi?osne wiersze Szóstego Dalaj Lamy traktowane s? tak, jak Pie?? nad Pie?niami traktowana jest przez ksi??y-teologów. A politycy? No có?, potraktowali go jako s?abego polityka, którego mo?na z?apa?, uwi?zi? i Bóg wie co jeszcze z nim zrobi?. To w?a?nie (zw?aszcza to ostatnie) zrobi? z Szóstym Dalaj Lam? herszt jednego z mongolskich czambu?ów, które zap?dzi?y si? w g??b Tybetu.

O tym wszystkim dowiedzia?em si? trzydzie?ci lat temu, kiedy podró?owa?em po Ladakhu, spa?em w buddyjskich klasztorach, pi?em zielon? herbat? z mas?em i sol?. Ladakh to zachodnia cz??? Tybetu, która nigdy nie by?a pod w?adz? Dalaj Lamów, bo kiedy w XVII wieku mongolskie czambu?y jednoczy?y Tybet w ich imieniu, król Ladakhu wezwa? na pomoc maharad?? Kaszmiru i nie da? si? zjednoczy?. Maharad?a Kaszmiru mieszka? za Himalajami, wi?c zbytnio nie miesza? si? w wewn?trzne sprawy Ladakhu, kraj ten pozosta? wi?c kulturowo cz??ci? Tybetu, tyle ?e rz?dzi? tam król, a nie mnisi. A potem sta? si? cz??ci? Indii, najpierw brytyjskich, potem niepodleg?ych i kiedy w 1949 roku do Tybetu wtargn??y czambu?y maoistów, Ladakh pozosta? poza ich zasi?giem. Skoro by? poza zasi?giem, to sta? si? celem migracji rzesz Tybeta?czyków uciekaj?cych przed komunistami. Najs?ynniejszym z tych emigrantów jest obecny, czternasty Dalaj Lama. Nie da? si? maoistom skolektywizowa?, tylko uciek? do Indii i stworzy? tybeta?ski rz?d na uchod?ctwie, w zwi?zku z czym w komunistycznych Chinach uwa?any jest za wroga numer jeden. Jest on zdeklarowanym pacyfist? w stylu Mahatmy Gandhiego, na ?wiecie uwa?any jest za ?wi?tobliw? posta? na miar? Matki Teresy, ale w Chinach bezpieczniej o nim nie wspomina?. Co innego w Indiach. Tybeta?scy wygna?cy weszli w kultur? ?wiatow?, wydaj? po angielsku ksi??ki. W Dharamsali w Indiach, gdzie mieszka dzi? Dalaj Lama, mo?na te ksi??ki znale?? w ksi?garenkach. Ja tam trzydzie?ci lat temu by?em i par? tych ksi??ek kupi?em. W?ród nich t?umaczenia wierszy szóstego Dalaj Lamy na angielski. Podoba?y mi si? i niektóre z nich spolszczy?em, opieraj?c si? na angielskich wersjach.

To wszystko by?o dawno, ale ostatnio znów znalaz?em si? w pobli?u Tybetu, tylko z drugiej strony. Podró?uj?c po Syczuanie odwiedzi?em te? miasto Kangding znajduj?ce si? w samym ?rodku tej chi?skiej prowincji, u stóp masywu Minya Konka. Kiedy? nazywa?o si? Dardo, a w?a?ciwie nadal tak si? nazywa po tybeta?sku. Kiedy? by?o miastem granicznym, dalej na zachód by? Tybet. Nadal dalej jest tam Tybet, tylko na papierze jest to ?rodek chi?skiej prowincji Syczuan.

Miasto znajduje si? w ciasnej dolinie pomi?dzy górami, dwie g?ówne ulice prowadz? po obu stronach rw?cej rzeki. Wzd?u? ulic wznosz? si? socjalistyczne bloki mieszkalne, ale poprzez rzek?, zw?aszcza przy mostach, rozpi?te s? sznury modlitewnych chor?giewek. Na górach, poprzez granie, poprowadzone s? linie wysokiego napi?cia, a na zboczach namalowane s? wielkie, widoczne z miasta malowid?a przedstawiaj?ce buddów i bodhisattwów. Na szczycie stosunkowo niewielkiej góry wznosz?cej si? bezpo?rednio nad miastem s? buddyjskie ?wi?tynie odbudowane po zniszczeniach rewolucji kulturalnej, mo?na na t? gór? dojecha? kolejk? linow? i zap?aci? za zwiedzanie.

?wi?tynia buddyjska odbudowana w roli atrakcji turystycznej jest najwyra?niej strawna dla aktualnej w?adzy, cho? na szczycie wzd?u? ?cie?ek furkoc? chor?giewki tak jak zawsze furkota?y, modlitwy si? odmawiaj? tak jak zawsze si? odmawia?y. Ale ?wi?tynie odbudowuj? si? nie tylko dla turystów. Mo?na poprzesuwa? granice na papierowej mapie, mo?na zmieni? nazw? miasta i mo?na nas?a? czambu?y oszala?ych hunwejbinów, by burzy?y ?wi?tynie, ale wyrwa? czci dla bodhisattwów z serc Tybeta?czyków tak ?atwo si? nie da. Dawne ?wi?tynie, ufundowane jeszcze w XVII wieku przez pi?tego Dalaj Lam?, odbudowuj? si?, ukryte po?ród socjalistycznych bloków i t?tni? ?yciem. Ubrani w bordowe szaty lamowie recytuj? sutry, wierni wchodz? i padaj? na twarz przed pos?gami buddów i bodhisattwów, obchodz? wko?o ?wi?tynie wprawiaj?c w ruch b?bny, na których wypisane s? modlitwy, a kiedy b?bny si? kr?c?, modlitwy odmawiaj? si? same. Gong og?asza por? obiadu i m?odzi mnisi roznosz? na tacach dania starym lamom.

Jeste?my w tym momencie w w klasztorze Nanwu. Kto? nas pyta, czy dostali?my obiad. – Nie? To chod?cie za mn?. W refektarzu dla ?wieckich wydaj? obiady za darmo, ry? i warzywa popijane solon? herbat?. Mnisi tybeta?scy ubrani s? w bordowe habity, ?wieccy w charakterystyczne tybeta?skie kufaje, m??czy?ni niemal wszyscy zak?adaj? tylko jeden r?kaw, drugi wsuwaj? gdzie? za pas. Kobiety maj? kolorowe pasiaste fartuszki. My?licie, ?e to ludowe r?kodzie?o? Jakie tam r?kodzie?o, wszystko made in China. W Kangding wszystkie napisy s? w dwóch j?zykach, po chi?sku i tybeta?sku. Po angielsku napisów raczej nie ma. S? wprawdzie gromady turystów, ale to Chi?czycy przyje?d?aj?cy zobaczy? lodowce sp?ywaj?ce z masywu Minya Konka, najwy?szej góry rdzennych Chin. Zachodnich turystów jest tu co kot nap?aka?. Ale jednak w jednej z uliczek po?ród sklepów z ostatni? tybeta?sk? mod? znajdujemy otwarte drzwi, za nimi schody prowadz?ce na gór?, a obok tablic? z napisem: „herbata, informacje o regionie, na pi?trze”. Wchodzimy. Jest to niby herbaciarnia, ale wygl?da na to, ?e jeste?my jedynymi go??mi, reszta – kilkoro m?odych ludzi mówi?cych nie?le po angielsku – to obs?uga. Zamawiamy strasznie drog? chi?sk? herbat? i rozmawiamy z m?od? osob? imieniem Adzia. Popijaj?c chi?sk? herbat? mówi?, ?e to w?a?nie tybeta?ska herbata z sol?, jak? nas pocz?stowano w ?wi?tyni, przypomnia?a mi moj? podró? przez zachodnie Himalaje trzydzie?ci lat temu. W?drowa?em wtedy pieszo od klasztoru do klasztoru, mija?em pastwiska, na których pas?y si? stada jaków, pasterze mieli kufaje za?o?one na jedno rami?, a w klasztorach ubrani na bordowo mnisi cz?stowali mnie solon? herbat? z mas?em i karmili tsamp?.

– Chcecie spróbowa? tsampy? – pyta Adzia i wyjmuje z szafki worek czego?, co wygl?da jak razowa m?ka, zaparza tybeta?sk? herbat? z sol? i pokazuje, jak to trzeba razem ugnie??, ?eby by? tybeta?ski posi?ek. No tak, to jest w?a?nie smak Tybetu, tsampa, czyli pra?ony i zmielony j?czmie? zmieszany z zielon? solon? herbat?.

Adzia jest Tybetank? i mówi, ?e ta jej kawiarenka to takie ma?e centrum m?odej kultury tybeta?skiej. Pokazuje mi, nad czym ostatnio pracuj? – robi? zdj?cia, reprodukcje prac m?odego malarza, mnicha mieszkaj?cego w Litangu, imieniem Da Qiongpei. W jego obrazach pojawiaj? si? motywy z tradycyjnego buddyjskiego malarstwa Tybetu, ale po??czone w niekonwencjonalny sposób, jest w nich te? sporo motywów erotycznych. Niektóre z tych obrazów to ilustracje do wierszy tybeta?skiego poety, które Da Qiongpei przet?umaczy? na chi?ski. Adzia pokazuje nam tomik tych wierszy. Poeta nazywa? si? Tsanyang Gyatso, ?y? w XVII wieku i by? ?ywym budd?. W pierwszej chwili nie wiem o kogo chodzi, ale po chwili co? mi klika. Czterowiersze niby buddyjskie, ale z erotycznym podtekstem? Przecie? sam co? takiego kiedy? t?umaczy?em na polski.
– Czy to s? wiersze szóstego Dalaj Lamy? – pytam.
– ???? – reaguje Adzia k?ad?c palec na ustach.
– O Dalaj Lamie nie wolno w Chinach mówi?.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyje?d?asz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 41063
Tak

30991
75%
Nie

10072
25%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | nakrętki nierdzewne | wiertło do metalu Gorzyce | transport węgiel Rydułtowy | suplementy diety produkcja
badania okulistyczne Gdańsk | cyklinowanie bezpyłowe grodzisk mazowiecki | podział nieruchomości Rybnik | opaski kwasoodporne | analiza kolorystyczna śląsk