KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 25 czerwiec 2022
E-WYDANIE
REKLAMA
OGNISKO POLSKIE
* OGNISKO NASZE TO WI?CEJ NI? KLUB…
* DAJMY SZANS? OGNISKU
* BITWA O OGNISKO
* FROM VICTORIOUS OGNISKO BACK TO…
PUBLICYSTYKA
REPORTA?
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZ?Y
CZAS TO PIENI?DZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNO?CI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
REWERS
FAWLEY COURT
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDY?SKIE
ROZMOWA
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SI? DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWI?SKA
ANDRZEJ LICHOTA
WAC?AW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MA?KIEWICZ
V.VALDI
PODRÓ?E
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ?WIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
MANIA GOTOWANIA
KRZY?ÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KO?CU J?ZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTY?CI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZ?OWSKA
WOJCIECH SOBCZY?SKI
RYSZARD SZYD?O
PAWE? KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABA?A
IWONA ZAJ?C
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENI??EK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
S?AWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWE? W?SEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SO?OWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIE?KO
FOTOREPORTA?
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Liban znaczy bia?y
2016.01.04 / Marcin Ko?panowicz
TAGI:
Share |
Podobno Bóg, gdy stwarza? ?wiat, zszed? na ziemi? i osobi?cie sadzi? cedry na górach Libanu.

Król Babilonii Nabuchodonozor w?asnor?cznie wycina? je na drzwi swej ?wi?tyni. Dawid sprowadza? drog? morsk? pnie cedrów na budow? swego pa?acu. Jego syn, Salomon, z tego? drewna wzniós? ?wi?tyni? Jerozolimsk?. Cedrowe trociny znaleziono w grobowcach egipskich faraonów. Stara tradycja powiada, ?e Jezus p?ywa? po Jeziorze Galilejskim cedrow? ?odzi?. Grecy, Rzymianie czy Bizantyjczycy nie wyobra?ali sobie swych pa?aców bez stolarki wykonanej ze ?wi?tego drewna, a Turcy Osma?scy nie wahali si? u?ywa? chluby Libanu na opa?. Nie lepiej obchodzili si? z cedrami w czasie I wojny ?wiatowej angielscy ?o?nierze, którzy wycinali je na podk?ady kolejowe.

Nie ma, nie ma… cedrów na Libanie

Uprawiana przez trzy tysi?ce lat rabunkowa gospodarka musia?a si? kiedy? sko?czy?. Dzi? niewiele pozosta?o po bujnych lasach, którymi s?yn?? Liban, maj?cy wszak drzewo cedru w swym godle. Niedawno rz?d liba?ski wprowadzi? program powtórnego zalesiania, co jest o tyle skomplikowane, ?e m?ode drzewka s? przysmakiem kóz, a cedr potrzebuje 40 lat, by wydawa? p?odne szyszki. Posadzono wi?c ostatnio i zabezpieczono ogrodzeniem setki tysi?cy drzewek oraz wprowadzono ?cis?y zakaz wycinki. Jak si? to ma do oferty w?a?cicieli kramików z pami?tkami, którzy przy drodze prowadz?cej do rezerwatu kusz? turystów wyrobami z „orrid?inal cedarr”, trudno powiedzie?. Trudno te? uwierzy?, ogl?daj?c koszmarne drzewka cedrowe wystrugane z tego cennego drewna lub przeci?te pod k?tem pie?ki, ozdobione za pomoc? wypalarki obliczem Khalila Gibrana, ?e cedr jest istotnie tak szlachetnym surowcem, za jaki uchodzi.

Kiedy dotar?em do rezerwatu Bsharri, okaza?o si?, ?e jest on nieczynny, poniewa? po obfitych opadach ?niegu poprzedniej nocy (a by?o to w lutym) ponad metrowe zaspy uniemo?liwiaj? spacer po bo?ym lesie. Pozosta?o wi?c zadowoli? si? pstrykni?ciem selfie pod roz?o?ystym cedrem (prawdopodobnie tysi?cletnim), który ocienia budki kramarzy, oraz zapozna? si? z ich ofert?. Oprócz wspomnianych gustownych gad?etów oferuj? oni ca?? gam? cedropochodnych wyrobów, mi?dzy innymi ceniony w aromaterapii olejek, który ma równie? t? w?a?ciwo??, ?e wcierany w skór? odstrasza komary. Egipcjanie stosowali go, razem z ?ywic? cedru, do mumifikacji zmar?ych. Ciemny i g?sty jak ?ywica jest z kolei miód cedrowy, lekko gorzkawy, za to poprawiaj?cy pami?? i obni?aj?cy poziom cholesterolu. Aromatyczne, lekkie drewno ma same zalety: jest ?atwe w obróbce, nie atakuj? go korniki, mo?e le?e? 100 lat w wodzie i nie butwieje – jedyn? nieprzyjemn? cech? cedrów jest to, ?e z dojrza?ych, rozro?ni?tych osobników spadaj? czasami bez ostrze?enia wa??ce dwie, trzy tony konary. Nie potrzeba z?ej pogody ani silnych wiatrów, by urwa?a si? wyrastaj?ca poziomo z g?ównego pnia ga???, wi?c doceniaj?c fakt, ?e nie zlecia? mi na g?ow? obci??ony ?nie?n? czap? konar, ruszy?em w drog? powrotn?, by odkrywa? tajemnice obfituj?cego w niebezpiecze?stwa kraju cedrów.

Izrael? Nie ma takiego pa?stwa

Znajdowa?em si? przecie? w miejscu do niedawna odradzanym przez wi?kszo?? biur podró?y. Wprawdzie obecnie w Libanie nie tocz? si? walki i panuje wzgl?dny spokój, ale wci?? widoczne s? ?lady zniszcze? spowodowanych krwaw? wojn? domow? (1975-1991) i ?wie?a jest pami?? wojny z Izraelem (2006).

Wrogo?? rz?du liba?skiego do po?udniowego s?siada trwa do dzi?, a przejawia si? mi?dzy innymi w tym, ?e turysta, który ma w swym paszporcie izraelsk? wiz? lub cho?by piecz?tk?, nie zostanie wpuszczony do Libanu. Co wi?cej, nie istnieje telefoniczny numer kierunkowy z Libanu do Izraela, nie ma te? tego pa?stwa na wydawanych tu mapach: zamiast Izraela widnieje na nich dawna nazwa tych ziem: Palestine. Z kolei na trasie prowadz?cej z Bejrutu na pó?nocny wschód, w stron? Baalbek, wojsko ca?y czas pilnuje bramek i rewiduje wybrane pojazdy.

Nie ma jak kamienne ?o?e

A jednak warto pojecha? t? drog? do fenickiego miasta Baalbek, cho?by ze wzgl?du na znajduj?cy si? tutaj kompleks antycznych ?wi?ty?, znanych pod nazw? ?wi?tyni Jupitera. To jedne z najlepiej zachowanych ruin rzymskich, co mo?e dziwi? zarówno ze wzgl?du na wyst?puj?ce tu trz?sienia ziemi, jak i cz?ste niszczycielskie najazdy o?ciennych mocarstw, nie mówi?c o nonszalancji, z jak? w Libanie zawsze podchodzi?o si? do zabytków, które by?y cenione g?ównie jako tanie ?ród?o materia?ów budowlanych. Odnaleziony w dawnych kamienio?omach na przedmie?ciach Baalbek najwi?kszy obrobiony blok skalny na ?wiecie, zwany Hajjar al-Hibla (kamie? ci??arnej kobiety), wa?y 1650 ton i jest zapowiedzi? cyklopowych murów pobliskiego kompleksu ?wi?ty?. Nazwa kamienia wi??e si? z miejscowymi wierzeniami: je?li para cierpi?ca na bezp?odno?? zbli?y si? do siebie na tym gigantycznym „?o?u”, to na pewno pocznie si? dziecko.

Sk?d taki pomys?? Podobne do Hajjar al-Hibla masywne, kamienne bloki (wykorzystane pó?niej przez Rzymian jako fundamenty ich ?wi?tyni Jupitera) s?u?y?y za o?tarz wyuzdanego i odra?aj?cego kultu kananejskiego (czyli fenickiego) boga Baala, który ?askawym okiem patrzy? na prostytucj? sakraln? i sodomi? oraz domaga? si? sk?adania ofiar z dzieci. By? mo?e fakt, ?e najwi?kszego bloku skalnego nie zdo?ano przetransportowa?, by móg? pos?u?y? za o?tarz rytualnego dzieciobójstwa, zosta? zinterpretowany w taki sposób, ?e przypisano mu zgo?a odmienne, ?yciodajne w?asno?ci.

Nie zabrania si? dotyka? eksponatów

Po podbojach Aleksandra Wielkiego nazw? Baalbek zmieniono na Heliopolis, Baala za? przemianowano na Zeusa, którego pó?niej uto?samiono z rzymskim Jupiterem. Z jego ?wi?tyni pozosta?o do dzisiaj jedynie sze?? arcywysokich kolumn korynckich, które wie?cz? wzgórze ?wi?tynne i króluj? nad miastem. Za czasów Justyniana osiem innych zosta?o rozebranych i przetransportowanych do Konstantynopola, gdzie wstawiono je do bazyliki Hagia Sophia.

Poni?ej ?wi?tyni Jupitera niemal w ca?o?ci ocala?a ?wi?tynia Bachusa (zwana „ma??”, cho? jest wi?ksza od Partenonu), otoczona szpalerem kolumn. O kunszcie staro?ytnych budowniczych ?wiadczy fakt, ?e budowla przetrwa?a niemal nienaruszona kilka trz?sie? ziemi. Architrawy i fryzy pewnie spoczywaj? na korynckich kapitelach, a we wn?trzu ?wi?tyni ol?niewaj? dwa rz?dy bogato zdobionych nisz, w których niegdy? sta?y pos?gi bóstw. Nieco dalej, w miejscu wcze?niejszego kultu Astarte, na pode?cie o kszta?cie podkowy wznosi si? okr?g?a, niemal barokowa w wyrazie ?wi?tynia Wenus. Do dzi? du?e wra?enie robi rozmach i skala ca?ego kompleksu, porównywalnego jedynie z ate?skim Akropolem, naukowcy za? spieraj? si? wci??, jakimi metodami transportowano gigantyczne bloki skalne na t? budow? i jak si? uda?o podnie?? wa??ce kilkaset ton gzymsy na g?owice dwudziestometrowych kolumn. Najnowocze?niejsza technika nie sprosta?aby temu zadaniu.

Cho? do tego stanowiska archeologicznego sprzedawane s? bilety wst?pu, nikt wewn?trz nie pilnuje zabytku. Inaczej ni? na Forum Romanum czy w Pompejach, nie ma tu zamkni?tych obiektów czy niedost?pnych pomieszcze?. Wsz?dzie mo?na zagl?da?, dotyka? antycznych reliefów i inskrypcji, przeskakiwa? ponad roztrzaskanymi kolumnami i depta? sp?kane mozaiki. Mo?na te? ?atwo spa?? ze skarp i wa?ów, których nie zabezpieczaj? ?adne barierki. Grupa ?o?nierzy w szaro-bia?ych mundurach moro robi sobie fotki przy kamiennym ?bie lwa wystaj?cym z powalonego fryzu – jeden z m?odzie?ców podci?ga si? na lwiej grzywie i usi?uje wsadzi? g?ow? do otwartej paszczy drapie?nika. Jasnow?osa Holenderka wspina si? na powalony kapitel korynckiej kolumny, wysoki niemal jak ona sama, i pozuje swojemu ch?opakowi do uj?cia z dolin? Bekaa i górskimi szczytami w tle. W?a?nie tym wiecznie o?nie?onym górom zawdzi?cza Liban sw? nazw?, bo semicki rdze? lbn oznacza „bia?y”.

Niezwyci??eni maronici

Dolina Bekaa to ekonomiczna baza kraju i regionu, na jej ?yznych i dobrze nawodnionych glebach uprawia si? zbo?a, kukurydz? i warzywa (a tak?e haszysz), s? tu sady, winnice, stawy rybne i pastwiska. O ile Bekaa zaspokaja materialne potrzeby Liba?czyków, o tyle Wadi Kadisha (?wi?ta Dolina) od zawsze s?u?y?a im jako zaplecze duchowe. Kto raz j? zobaczy?, pragnie przyjecha? ponownie w jej dzikie, niedost?pne, oddalone od cywilizacji w?wozy. To tutaj schronili si? w IV wieku po soborze chalcedo?skim syryjscy maronici przed prze?ladowaniami monofizytów. Pó?niej, gdy w VII wieku do Libanu dotarli islamscy „misjonarze”, zamaskowane groty pozwoli?y maronitom przetrwa? okres muzu?ma?skich prze?ladowa?. By móc sadzi? zbo?e i warzywa, na niedost?pne skalne pó?ki transportowali ziemi? w koszach, korzystali te? z pomocy miejscowej ludno?ci, która spuszcza?a im ?ywno?? na linach z o?lej skóry.

Ko?ció? maronitów zosta? za?o?ony przez uczniów ?w. Marona, ascety i pustelnika z IV wieku, który powinien zosta? obwo?any patronem survivalu, bo zas?yn?? tym, ?e ca?e ?ycie sp?dzi? pod go?ym niebem. Modli? si?, po?ci? i uzdrawia?, w jednym i tym samym habicie znosz?c letni skwar i zimowy ch?ód (a zimy w górach Libanu bywaj? ?nie?ne i mro?ne).

Muzu?manie byli przekonani, ?e wyci?li w pie? nast?pców ?w. Marona – jakie? wi?c by?o ich zdziwienie, kiedy o?mieleni nadej?ciem Krzy?owców w XI wieku maronici ujawnili si?: opu?cili swoje górskie kryjówki i stan?li u boku europejskiego rycerstwa, by wesprze? Krzy?owców w odzyskiwaniu Grobu Pa?skiego. Dzi? Liban to jedyny kraj arabski, w którym chrze?cijanie nie tylko nie s? dyskryminowani, ale mog? otwarcie wyznawa? sw? wiar?. Stanowi? te? ekonomiczn? i intelektualn? elit? pa?stwa.

Do urwistych ska? Doliny Kadisha przyklei?o si? wiele klasztorów, w których przetrwa? surowy duch maronickiego monastycyzmu, a w jaskiniach do dzi? mieszkaj? pustelnicy. Niezwyk?ym prze?yciem jest przejazd serpentynami nad kilkusetmetrowymi przepa?ciami ?wi?tej Doliny, a zag??bianie si? w jej wn?trze jest jak w?drówka w przesz?o??. Od drogi „pa?stwowej” odbija inna – w?ska i niebezpieczna, zbudowana przez mnichów, a ko?cz?ca si? w klasztorze ?w. Antoniego. Mo?na tam w chmurze kadzid?a wys?ucha? pi?knej staro?ytnej liturgii ?piewanej w wymar?ym j?zyku aramejskim (którym pos?ugiwa? si? Jezus) i wej?? do groty ?w. Antoniego, dok?d pielgrzymuj? niep?odne chrze?cijanki, do modlitwy o dziecko do??czaj?c pusty garnek (gdy modlitwa ta zostanie wys?uchana, przychodz? ponownie i na garnku k?ad? przykrywk?). W klasztorze mo?na zwiedzi? tak?e muzeum, w którym u?ywane w dawnych wiekach przedmioty codziennego u?ytku wyeksponowano z typowo bliskowschodnim zmys?em chaosu. Obejrze? tu mo?na pierwsz? na Bliskim Wschodzie pras? drukarsk?, przytaszczon? a? z Edynburga (na której odbijano Ewangeli? arabskimi czcionkami) oraz inkrustowany diamentami i ko?ci? s?oniow? pastora?, ofiarowany patriarsze maronitów przez króla Francji Ludwika IX w czasie wypraw krzy?owych. To wtedy Francja obj??a Liban sw? kuratel?, a maronici, których kap?ani mog? si? ?eni?, przyj?li zwierzchnictwo papie?a, zachowuj?c w pe?ni swój staro?ytny wschodni obrz?dek.

Nie ma beznadziejnych przypadków

Najpopularniejszym w Libanie ?wi?tym, którego podobizny mo?na spotka? wsz?dzie: w ko?cio?ach, oknach domów, na muralach, szybach taksówek, a tak?e na ?wiecach, jest mnich-asceta Charbel Makhlouf. ?y? w XIX wieku, lecz jego pe?ne ekstremalnych umartwie? ?ycie bardziej przypomina ?redniowieczne legendy. Najciekawsze wydarzenia zacz??y si? po jego ?mierci: przez 60 lat, do chwili kanonizacji dokonanej przez papie?a Paw?a VI, z cia?a ?wi?tego wyp?ywa? przyjemnie pachn?cy ró?owawy p?yn, któremu przypisuje si? niezliczone uzdrowienia. Jednak najbardziej niezwyk?ym cudem ?w. Charbela by?a operacja t?tnic szyjnych, jak? przeprowadzi? 25 lat temu, wraz ze ?w. Maronem, na Nouhad El Chami, ukazuj?c si? we ?nie tej nieuleczalnie chorej, sparali?owanej po wylewie pi??dziesi?cioletniej kobiecie. Nouhad ?yje do dzi?, a ?ladem cudownej interwencji s? dwie blizny na jej szyi, które co miesi?c krwawi?.

S?awa ?w. Charbela, dla którego nie istniej? beznadziejne przypadki w medycynie, zatacza coraz szersze kr?gi: pocz?tkowo znany by? tylko na Lewancie, ale ostatnio sta? si? niezwykle popularny w Rosji, we W?oszech oraz – dzi?ki niedawno wydanym ksi??kom – tak?e w Polsce. Grób ?wi?tego znajduje si? w klasztorze w Annaya, który sta? si? narodowym sanktuarium Libanu. W odró?nieniu od europejskich miejsc pielgrzymkowych, kapi?cych z?otem i wype?nionych wspania?ymi dzie?ami sztuki, klasztor w Annaya jest skromny i surowy, zgodnie z ascetycznym rysem Ko?cio?a maronickiego. Z klasztoru mo?na wspi?? si? w gór?, do pustelni, w której Charbel sp?dzi? ostatnie 40 lat swego ?ycia. By? mo?e wspania?e widoki otwieraj?ce si? z jednej strony na szmaragdowe wody Morza ?ródziemnego, z drugiej za? na zawsze o?nie?one szczyty Libanu, nieska?ona przyroda i rze?kie górskie powietrze w jaki? sposób rekompensowa?y anachorecie ziemskie dobra, których si? dobrowolnie wyrzek?.

Jecha?? Nie jecha?? Jecha?!

Charbel jest ?wi?tym ponad podzia?ami, uzdrawia wiernych wszystkich wyzna? chrze?cija?skich (a jest ich tutaj a? 17 denominacji), a tak?e muzu?manów. Ale czy to wystarczy, by pokój, który chwilowo panuje, utrzyma? si? w Libanie na d?u?ej? Funkcjonuj?cy tu jedyny w swoim rodzaju system polityczny, zwany konfesjonizmem, stanowi, ?e na prezydenta kraju wybiera si? chrze?cijanina-maronit?, na premiera muzu?manina-sunnit?, a na przewodnicz?cego parlamentu – muzu?manina-szyit?. Dzi?ki temu zachowany jest spo?eczny spokój, ale sytuacja w kraju nie jest ca?kiem stabilna. Ostatnio przez góry Antylibanu przyby?y do czteromilionowego Libanu setki tysi?cy uchod?ców z Syrii, którzy uciekaj? przed rosn?cym tam w si?? Pa?stwem Islamskim. Od czasu powstania pa?stwa Izrael w Libanie wci?? znajduje si? oko?o pó? miliona uchod?ców palesty?skich, którzy ?yj? w 12 obozach i nieustannie wywo?uj? konflikty. Wci?? zmniejsza si? te? proporcja populacji chrze?cija?skiej w stosunku do muzu?ma?skiej; miejmy nadziej?, ?e ?w. Antoni ?askawym okiem spojrzy na przynoszone do niego puste garnki, bo z regu?y, gdy muzu?manie osi?gaj? w danym kraju wi?kszo??, d??? do narzucenia prawa szariatu „niewiernym” i zaczynaj? ich prze?ladowa?.

Warto wykorzysta? obecny okres pokoju, którym cieszy si? Liban, by wybra? si? do tego niezwyk?ego kraju, dotkn?? pnia cedru licz?cego trzy tysi?ce lat i rzymskiej kolumny, pos?ucha? ciszy maronickich klasztorów w ?wi?tej Dolinie, a tak?e pop?yn?? ?odzi? przez czarne wody krasowych grot Jeita czy wyjecha? na wzgórze Harissy kolejk? linow?, z której okien rozpo?ciera si? najpi?kniejsza panorama na Bejrut; taka okazja mo?e si? niepr?dko powtórzy?.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyje?d?asz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 41063
Tak

30991
75%
Nie

10072
25%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Rejestracja suplementów diety | śruby kwasoodporne | geodeci Czerwionka | leczenie niepłodności | prasy poziome
okulista Gdańsk Zaspa | cyklinowanie Błonie | szkolenie SEP sandomierz | artykuły żeglarskie | stylizacja mężczyzn śląsk