KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 26 kwiecień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Czy potrzebny nam poseł z Londynu?
2015.08.08 / Jacek STACHOWIAK
TAGI:
Share |
Podczas gdy w Polsce toczą się polityczne boje przed referendum 6 września i kolejnymi wyborami do sejmu i senatu, w Londynie zainicjowana została dyskusja, czy Polacy z Wielkiej Brytanii powinni mieć swojego posła w polskim parlamencie. Przytaczamy wypowiedzi niektórych zwolenników tego pomysłu. Być może skłonią czytelników do wyrażenia własnych opinii.

Dlaczego, pana zdaniem, brytyjska Polonia powinna mieć swojego posła w polskim parlamencie?  – pytamy Przemka SKWIRCZYŃSKIEGO, koordynatora Akcji Posłowie Polonii i byłego pezesa Friends of Poland in UKIP.

– Jesteśmy dużą społecznością. Jest nas około miliona. Natomiast nie mamy żadnej reprezentacji ani w brytyjskiej, ani w polskiej polityce, przez co jesteśmy niewspółmiernie słabi. W Londynie był kiedyś Polski Rząd na Uchodźstwie i Prezydent RP. Obecnie widoczny jest tylko Ambasador RP, ale przecież on nie reprezentuje nas, lecz Rzeczpospolitą Polską w Wielkiej Brytanii. My natomiast zasilamy skarb Rzeczpospolitej podatkami, które tam często płacimy. Przelewamy ogromne kwoty pieniędzy do Polski, które napędzają tam koniunkturę. Często posiadamy też nieruchomości lub zamierzamy kupić czy będziemy je dziedziczyć. Rodzi się tu średnio dużo więcej nowych polskich dzieci niż w Polsce. Zatem powinniśmy mieć też wpływ na prawodawstwo. Z kolei Polsce powinno zależeć na tym, żeby ludzie z doświadczeniem i wiedzą zdobytymi w krajach takich jak Wielka Brytania, jak również nabytym anglosaskim światopoglądem, dzielili się nimi z Ojczyzną, dla której jesteśmy ludźmi przyszłości. Polacy poza krajem przekształcili się w 20-milionową diasporę i administracja Rzeczpospolitej powinna się to tego dostosowywać. Inaczej stanie się archaiczna. Z drugiej strony kontakt z krajem jest coraz silnieszy – podróżowanie z Wielkiej Brytanii do Polski jest obecnie tak sprawne, że często łatwiej i szybciej przylecieć tu niż jechać z jednego krańca Polski na drugi. Zatem z logistycznego punktu widzenia nie widzę problemu, żeby polonijni posłowie na stałe mieszkali w Wielkiej Brytanii i wylatywali do Warszawy na głosowania.

Czy pomysł, za którym Pan optuje, ma szersze poparcie wychodzące poza krąg niektórych działaczy polonijnych w Wielkiej Brytanii?

– Tak, pomysł ma już bardzo duże poparcie wśród Polonii, które szybko rośnie. A wspomniani działacze polonijni są osobami, które mają duży wpływ na kształtowanie opinii w środowisku brytyjsko-polskim i są w pewnym sensie reprezentatywni względem reprezentowanych ugrupowań. Co ważne, pomysł wpuszczenia polonijnych kandydatów na listy wyborcze w okręgu numer 19 w Warszawie, czyli tym, w którym głosuje „zagranica”, cieszy się już zainteresowaniem kilku polskich partii, z którymi jestem w kontakcie.

Jest pan mocno przekonany, że Polacy z Wielkiej Brytanii zaczną aktywniej głosować w wyborach, jeśli rzeczywiście pojawi się szansa na wybór posła z Londynu?

 – Oczywiście. Obecna frekwencja wyborcza naszej społeczności w Wielkiej Brytanii to około dziesięć procent, czyli strasznie niska. Wynika to głównie z apatii typowej dla polskiego społeczeństwa, która z kolei jest spowodowana przepaścią dzielącą polskich polityków od ich elektoratu. Mało kto wie, do którego okręgu idą nasze głosy, i niewielu zna nazwiska któregokolwiek z dwudziestu posłów nas reprezentujcych. Okazuje się, że większość tych parlamentarzystów to śmietanka polskiej polityki, która rzadko nawet pojawia się poza Warszawą, a co dopiero w Wielkiej Brytanii. Tymczasem oddani nam posłowie, mieszkający tu, z nami się na co dzień spotykający i walczący o nasze sprawy w Warszawie, pozwoliliby naszej społeczności odbudować zaufanie do polityków. To z kolei na pewno wpłynęłoby pozytywnie na naszą aktywność polityczną. Co więcej, zakładam, że miałoby to też pozytywny wpływ na mobilizowanie nas do większej aktywności w brytyjskiej polityce.

Ciągle mówimy o pomyśle, politycznym projekcie. Jakie środowiska w Wielkiej Brytanii będą, pana zdaniem, go popierać, a jakie hamować? To samo pytanie dotyczy środowisk w Polsce...

– Pomysł cieszy się zainteresowaniem szeroko pojętej prawicy, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Polsce. Natomiast trudno mi wyobrazić sobie przedstawicieli Polonii, o jakichkolwiek przekonaniach politycznych, którzy nie zechcą wzmocnienia naszej pozycji w Ojczyźnie, ponieważ przeczy to zdrowemu rozsądkowi. Spodziewam się oporu ze strony nielicznych środowisk w Polsce, które mogą obawiać się wzrostu naszej siły. Na szczęście istnieje precedens. Francja posiada jedenastu posłów reprezentujących różne okręgi zagraniczne, w tym posłankę wybraną w Londynie. Zawsze łatwiej odnieść się do modelu, który już sprawdza się gdzie indziej, szczególnie w kraju tak wysoko rozwiniętym pod względem administracji i demokracji jak Francja.

***

Jerzy BYCZYNSKI, koordynator British Poles, przewodniczacy Patriae Fidelis, Lider Grupy Politycznej Polish Professionals, założyciel British Polish Law Association (BPLA):


– Większość polityków w Polsce nie liczy się z polskimi emigrantami. Dla niektórych to bardzo niewygodny temat, bo skoro Polacy wyjeżdżają, to znaczy, że nie udało się ich zatrzymać w Polsce, nie udało się stworzyć wystarczająco dobrych warunków biznesowo-socjalnych. Ale Polacy, którzy emigrują, bardzo często utrzymują kontakty z Polską i dbają, by ich dzieci były bliskie polskiej kultury. Oczywiście są dwie grupy Polaków – ci, którzy już nie wrócą oraz ci, którzy wrócą do kraju. Powinniśmy się starać, aby Polacy jednak wracali, podpatrywać dobre rozwiązania legislacyjno-ekonomiczne Wielkiej Brytanii i próbować zaimplementować je w Polsce. Jeśli jednak wrócić do Polski nie zamierzamy, to powinniśmy zadbać o utrzymanie polskości na emigracji i współpracować z Brytyjczykami. Chętnie bym zagłosował na kandydata, który mógłby opowiedzieć o działaniach i problemach Polaków w Londynie. Francuzi mają swojego parlamentarzystę z Wielkiej Brytanii, który reprezentuje ich 300-tysięczną mniejszość. Mając posła, który podróżowałby pomiędzy Wielką Brytanią a Warszawą, mielibyśmy większy potencjał i nasz głos byłby bardziej słyszalny. Dziś w Warszawie prawie nikt nic o nas nie wie.

***

Bogdan KURZEJA, pełnomocnik stowarzyszenia Republikanie w Londynie:


– Należę do pokolenia młodych Polaków, którzy masowo przyjeżdżali do Wielkiej Brytanii zaraz po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Ten exodus nigdy się nie zakończył, a kolejne roczniki, wciąż zasilają polską diasporę w  krajach zachodnioeuropejskich. Określa się nas mianem straconego pokolenia, ponieważ nikt nie oczekuje, że kiedykolwiek wrócimy do kraju. Paradoksalnie nawiększymi obecnie „polskimi miastami” za wyjątkiem Warszawy są Chicago (1,8 mln Polaków), Kurytyba w Brazyli (700 tysięcy) oraz Londyn, który według ostrożnych szacunków zamieszkuje pół miliona obywateli RP. Czy tak liczna społeczność Polaków nie zasługuje na swoją reprezentację zarówno w sejmie jak i w senacie? Tak długo jak posiadam paszport Republic of Poland i płacę podatki za swoją nieruchomość w Polsce, jestem pełnoprawnym obywatelem Rzeczpospolitej, bez względu na to, w jakiej części świata obecnie przebywam. Młoda polska emigracja na Wyspach Brytyjskich jest wystarczająco zdeterminowana, aby przełamać monopol warszawskich kandydatów do sejmu na „zagranicznej” liście wyborczej okręgu nr 19. Ponieważ w Polsce nie obowiązują JOW-y, a  obecny system wyborczy dyskryminuję Polaków mieszkających za granicą, tym bardziej emigranci mają pełne prawo domagać się ,aby władze partyjne, bez względu na barwy polityczne, uwzględniały kandydatów Polonii! Jeżeli polscy politycy tak bardzo pragną doścignąć kraje zachodnie, to niech pozwolą zmieniać kraj Polakom, którzy od lat zamieszkują państwa wysoko rozwinięte.

Grzegorz Małkiewicz, redaktor naczelny „Nowego Czasu”

– Poseł z Wysp jest nam bardzo potrzebny, pod warunkiem że nie będzie to funkcja dekoracyjna w parlamencie, a kandydat, który pochodzi z elektoratu Polaków mieszkających i pracujących w Wielkiej Brytanii. A co z Polakami w innych krajach? Może mniej liczni, ale też pewnie chcieliby mieć swoją reprezentację. Tych pytań jest znacznie więcej. Wracając jednak do pomysłu wyboru posła z Wielkiej Brytanii, jeśli się nie ograniczy do udziału w sesjach parlamentarnych w Warszawie, może rzeczywiście odegrać dużą rolę w budowaniu świadomości obywatelskiej i wzmacnianiu poczucia przynależności do wspólnoty. Ale jest to praca ciężka i obliczona na lata. Wymaga stałego kontaktu z wyborcami i niesienia konkretnej pomocy. Może takie profesjonalnie prowadzone biuro poselskie byłoby w końcu alternatywą wobec plagi różnej maści tzw. kancelarii prawnych bez prawników, za to obsadzanych przez pozbawionych skrupułów pozerów pobierających gigantyczne opłaty za wysyłanie „urzędowych” listów do kraju. Jak znaleźć takiego kandydata? Poseł stąd, ale świetnie zorientowany w realiach krajowych (codziennych, urzędniczych) a nie światopoglądowych.

Opracował:
Jacek STACHOWIAK


Komentarze:
Ewa Knapkiewicz (10.08.2015) Tak, uważam, że Polonia powinna mieć swoich przedstawicieli w Parlamencie i powinni to być ludzie, którzy znają tamtejsze problemy oraz działają społecznie na rzecz szeroko pojętego dbania o zachowanie polskości na obczyźnie - nie tylko \"na wyspach\". Temat jest trudny i wymaga rozważnych i przemyślanych, ale stanowczych działań. Państwo Polskie musi się angarzować w sprawy Polaków mieszkających za granicą, a chcących podtrzymywać kontakt z krajem, musi być świadome ich problemów oraz korzystać z ich doświadczenia.

Andrzej Goral (09.08.2015) Tak, uważam, że Polonia powinna mieć swoich przedstawicieli w Parlamencie i powinni to być ludzie, którzy znają tamtejsze problemy oraz działają społecznie na rzecz szeroko pojętego dbania o zachowanie polskości na obczyźnie - nie tylko \"na wyspach\". Temat jest trudny i wymaga rozważnych i przemyślanych, ale stanowczych działań. Państwo Polskie musi się angarzować w sprawy Polaków mieszkających za granicą, a chcących podtrzymywać kontakt z krajem, musi być świadome ich problemów oraz korzystać z ich doświadczenia.

Wyborca (08.08.2015) Absolutnie!

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28000
Tak

23438
84%
Nie

4562
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |kamieniarstwo wodzisław | zawiasy nierdzewne | botox gdańsk | węgiel Żory | psycholog Cieszyn
Zespół muzyczny Kędzierzyn Koźle | kotwy nierdzewne | prawo pracy sandomierz | badania kierowców Jastrzębie Zdrój | alpinizm przemysłowy