KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 22 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Zmieńmy wszystko tak, by wszystko zostało po staremu
2015.06.12 / Marek Chmiel
TAGI:
Share |
Zarząd POSK-u, czyli Żelazny Triumwirat w osobach p. Joanny Młudzińskiej, p. Andrzeja Zakrzewskiego i p. Olgierda Lalko, który rządzi niepodzielnie wymieniając się funkcjami przez ostatnie szesnaście lat, będzie kierował POSK-iem przez następną kadencję, choć nie dostał absolutorium Komisji Rewizyjnej za rok 2014-2015.

Zarzuty są poważne, ale nie dotyczą osobistej uczciwości wyżej wymienionych, ani raczej pozytywnie ocenianej działalności Zarządu. Koncentrują się na braku transparentności decyzji ekonomicznych w okresie nie tylko ostatniego roku, ale całego zarządzania POSK-iem w ciągu owych 16 lat. Taka jest logika sprawiedliwej i merytorycznej oceny. Jak się trzyma władzę nieprzerwanie w takim okresie, to się za ten okres odpowiada, bowiem decyzje podjęte w 1999 roku dotyczące na przykład kamienicy przy ul. Frascati 4 w Warszawie – darowizny testamentowej śp. p. Chmielewskiego, współzałożyciela POSK-u, odbijają się i odbijać będą co roku na Walnym Zebraniu.

Krytyczne sprawozdanie Komisji Rewizyjnej pokazujące wieloletnią niekompetencję ekonomiczną zarządców POSK-u, reprezentowanych ciągle przez te same osoby, wzbudziło prawdziwą burzę. Począwszy od zarzutu p. Zakrzewskiego o braku możliwości przygotowania się do polemiki z tezami sprawozdania przed Walnym Zebraniem. No cóż, trzeba było dać szansę rozmawiając na bieżąco, a nie ucinać stały kontakt Zarządu z tym organem kontrolnym. Padały głosy o celowości istnienia Komisji Rewizyjnej. Widocznie jednak ci, którzy ją wprowadzili w 1981 roku byli świadomi wagi jej istnienia jako formy kontroli. Udowadnia to praktyka, a potwierdził to przytomnie senior i współzałożyciel POSK-u p. Jerzy Kowalski.

Pomijając rekomendacje Komisji Rewizyjnej, Walne Zgromadzenie udzieliło Zarządowi absolutorium za rok 2014-2015 przy obecności 135 osób na sali (52 proc.). I tu ciekawostka: formalnie w Walnym Zebraniu uczestniczyło, a więc określało kształt przyszłej Rady i wybieranego z niej Zarządu oraz przez wnioski i dezyderaty przyszłej polityki – 235 osób! Kolejny cud nad Tamizą! Otóż owe 100 osób (42 proc.) żelaznego elektoratu (tacy bierni, ale wierni) podpisuje listę obecności i listę kandydatów do Rady w ciemno i idzie na wagary. I statut na to pozwala. To jest po prostu skandal, naigrawaniem się z demokracji i brak szacunku dla obecnych na sali członków. Konieczna jest zmiana w statucie, że prawo głosu, czyli prawo do podejmowania decyzji mają tylko obecni na sali członkowie. Wnioski i dezyderaty mogą natomiast zgłaszać wszyscy, niezależnie od miejsca pobytu. Zmiana statutu jest konieczna, by uniknąć powtórki z rozrywki, czyli sytuacji wziętych z Gogola, Kafki i Sejmów Elekcyjnych I Rzeczypospolitej pod faktycznymi rządami Katarzyny Wielkiej. By pozbyć się „martwych dusz” na 238-246 King Street. Dostrzeżono bowiem osobę (wstyd podawać nazwisko) wypełniającą hurtowo sześć wniosków dotyczących głosowania do Rady. Śmiać się, czy płakać?

Imiona i nazwiska członków POSKu powinny być ogólnie dostępne – przecież bycie członkiem POSK-u to powód do chluby i prestiż. Inne dane osobowe są chronione prawem i oczywiście nie powinny być udostępniane. Dajmy się policzyć! Ilu nas jest? 2000, 3000? W wyborach do Rady powinny kandydować wyłącznie osoby nowe. Osoby ustępujące powinny zachować prawo do reelekcji, ale po obligatoryjnej rocznej przerwie. W ten sposób otwarto by miejsce do napływu nowych osób, z inicjatywą i pomysłami, a konkurencja obudziłaby śpiochów w Radzie, bo o tym, że Rada śpi, mówi się powszechnie. Taki rotacyjny system to szansa na obudzenie entuzjazmu społecznikowskiego, a nie izolacji wynikającej ze świadomości oblężonej twierdzy obecnej władzy, która jest nie do zdobycia. Teraz Walne Zebrania to nie wybory do władz POSK-u, a kooptacja kilku osób z jednostronnego rozdania. Nie miejmy złudzeń. Wśród głosujących było około dziesięć osób w przedziale wiekowym 35-45 i żadnej poniżej 30 roku życia. Prawdziwa kraina dinozaurów. A istniejący obecnie system sprawozdawczo-wyborczy to reglamentowana demokracja. Transparentna, niewybiórcza informacja to tlen dla demokracji. System rekrutacji i weryfikacji nie może być oparty na zasadzie wyboru „krewnych i znajomych królika”.

Brawa natomiast należą się Zarządowi z powodu decyzji o organizacji dwóch Nadzwyczajnych Walnych Zebrań dotyczących opracowania nowego statutu. Daje nam to przestrzeń do merytorycznych dyskusji. Można też publicznie wycofać się z błędnie podjętych decyzji.

Brawa po raz drugi dla Zarządu, który ustami pani przewodniczącej Joanny Młudzińskiej zlikwidował prewencyjną cenzurę wobec „Nowego Czasu”, godną macherów z ul. Mysiej [siedziba głównego urzędu cenzury w Warszawie za czasów PRL-u]. Łezka mi się w oku zakręciła i jednocześnie oniemiałem, nie wierząc własnym uszom, gdy pani przewodniczącej wymknęła się pochwała wysokiej jakości inkryminowanego pisma. Czyżby powiew NOWYCH CZASÓW? Decyzja ta ma jednak i złe skutki dla pisma. Przestaje być nielegalne, a więc pożądane, spod lady. Nie będzie już „bibułą”. Ot, wspomnienia warszawiaka, kolportera „bibuły” i słuchacza podziemnego Radia „Solidarność”, którego zasięg sprawdzano i dokumentowano zapalonymi świeczkami w oknach domów. A komuna szalała, bo aresztować nie mogła wszystkich, bo i za co? Za zapalone świeczki?

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28441
Tak

23750
84%
Nie

4691
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Porady prawne Wodzisław Śląski | zawiasy nierdzewne | ostroga piętowa wodzisław | ekogroszek Żory | wykrawarka rewolwerowa
zespół muzyczny gliwice | nakrętki nierdzewne | lekarz rodzinny Rybnik | leczenie bólu Żory | adwokat wodzisław śląski